Zmarł górnik poszkodowany w wypadku

(fot. Krzysztof Duda / Foter / CC BY)
PAP / kn

Zmarł jeden z górników poszkodowanych przed tygodniem w wypadku w kopalni Mysłowice-Wesoła. Stan pozostałych 23 poszkodowanych leczonych w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich tego dnia poważnie się nie zmieniał. O śmierci jednego z pacjentów CLO poinformowała w poniedziałek rano prowadząca śledztwo ws. wypadku katowicka prokuratura. Zmarły górnik miał 26 lat, od 5 lat pracował w kopalni; był ojcem dwuletniego dziecka. Był jednym z najciężej rannych górników leczonych na oddziale intensywnej terapii siemianowickiej "oparzeniówki".

Jak poinformował na poniedziałkowym briefingu dr hab. Marek Kawecki z CLO, zmarły był w grupie szczególnego zagrożenia. W poniedziałek nadal pozostawało w niej dwóch najciężej rannych przebywających na oddziale intensywnej terapii. Podobnie, jak dzień wcześniej, ich stan był "krytyczny, niestabilny". Czterech innych pacjentów nadal było w stanie "bardzo ciężkim, z niewielką tendencją do stabilizacji".

"Ogromny wysiłek całego zespołu, który towarzyszy leczeniu tych chorych, to wszystko, mam nadzieję, spełni się w sensie sukcesu. Aczkolwiek rokowanie w stosunku do pacjentów leżących na oddziale intensywnej terapii jest nadal bardzo poważne i bardzo ostrożne. Dotyczy to w tej chwili sześciu pacjentów. Pozostałych siedemnastu leżących na oddziałach chirurgicznych w aktualnym stanie nie budzi obaw co do życia" - zaznaczył Kawecki.

W poniedziałek wieczorem minie tydzień od katastrofy w mysłowickiej kopalni. Na poziomie 665 m doszło prawdopodobnie do zapalenia bądź wybuchu metanu. W strefie zagrożenia znajdowało się wówczas 37 górników. 36 wyjechało na powierzchnię, 31 trafiło do szpitali. Jednego z górników, 42-letniego kombajnisty, dotąd nie odnaleziono.

Kondolencje rodzinie zmarłego górnika złożyła w poniedziałek premier Ewa Kopacz. "Ze smutkiem przyjęłam wiadomość o śmierci górnika Pana Łukasza Wasztyla z kopalni Mysłowice-Wesoła. To ogromna tragedia dla rodziny i przyjaciół, także dla polskiego górnictwa. Pogrążonym w żałobie bliskim składam najszczersze kondolencje" - napisała premier Kopacz.

Wojciech Jaros, rzecznik Katowickiego Holdingu Węglowego, do którego należy kopalnia Mysłowice-Wesoła zapewnił, że kopalnia jest w stałym kontakcie z rodziną zmarłego górnika. Natychmiast po uzyskaniu tej smutnej informacji skierowany został tam koordynator zajmujący się tą rodziną i psycholog" - podał Jaros.

Jak przekazał w poniedziałek dr hab. Kawecki, w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich przebywa obecnie 23 najbardziej poszkodowanych górników. To nie tylko pacjenci, którzy trafili tam bezpośrednio po wypadku, ale też kolejni, którzy zgłosili się później sami lub zostali przekazani z innych placówek. Jeden z takich chorych został przetransportowany w poniedziałek ze szpitala św. Barbary w Sosnowcu.

Leczeni w CLO są poddawani intensywnym działaniom terapeutycznym, m.in. na wtorek zaplanowano pięć kolejnych operacji, w tym cztery ponowne. "W tej chwili najistotniejszym zagrożeniem są problemy infekcyjne. Można powiedzieć, że wkraczamy w te problemy. Niosą one za sobą bardzo duże ryzyko, m.in. wystąpienia sepsy u ciężko poszkodowanych" - wskazał specjalista. Problemy te dotyczą wszystkich przebywających w siemianowickim szpitalu.

Oprócz tego tamtejsi lekarze zmagają się z poważnymi zaburzeniami wentylacji u chorych. Są one związane z oparzeniami dróg oddechowych. "Staramy się wyprzedzać sytuacje kliniczne odpowiednim leczeniem. Stosujemy wszystkie leki, które są dostępne, praktycznie z całego świata - antybiotyki o najlepszej skuteczności, specjalistyczne opatrunki" - zapewnił specjalista.

W katowickiej prokuraturze okręgowej prowadzone jest śledztwo w sprawie wypadku. Prokuratorzy w pierwszej kolejności przystąpili do przesłuchań świadków. Śledczy zabezpieczyli też cyfrowe kopie danych z kopalnianych urządzeń pomiarowo-rejestrujących i z rejestratorów rozmów. Niezależnie od prokuratury sprawę wyjaśnia też Wyższy Urząd Górniczy.

W kopalni akcję ratowników poszukujących zaginionego górnika spowolniło w nocy z niedzieli na poniedziałek głębokie na ok. 1,7 m rozlewisko. Konieczne jest przynajmniej częściowe odpompowanie wody. W nocy ratownikom udało się zbliżyć do miejsca, gdzie spodziewają się znaleźć 42-letniego kombajnistę - jak oszacowali - na niespełna 200 m.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Zmarł górnik poszkodowany w wypadku
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.