Codzienność Polaków więzionych na Białorusi

Codzienność Polaków więzionych na Białorusi
Zdj.: cla1978/depositphotos.com
3 miesiące temu
PAP/tkb

Z aresztu więźniom nie wolno zadzwonić do najbliższych, jedynym sposobem na kontakt są listy, choć te napisane po polsku są natychmiastowo rekwirowane - informuje PAP.

„Ostatni raz głos Andrzeja słyszałam w dniu zatrzymania, 25 marca” – mówi PAP Oksana Poczobut, żona aresztowanego za rzekome „podżeganie do nienawiści” aktywisty Związku Polaków na Białorusi i dziennikarza Andrzeja Poczobuta.

Polak po aresztowaniu został przewieziony do Mińska, gdzie spędził kilka tygodni w tamtejszym więzieniu, następnie został przewieziony do Żodzina, gdzie aktualnie przebywa.

Żona Poczobuta relacjonuje, że w momencie rewizji milicji podejrzanemu został zarekwirowany telefon komórkowy, co jest codziennością na Białorusi. Do więzienia nie wolno dzwonić, zaś jedyną możliwością kontaktu są listy bądź telegramy.

"Listy - o ile przepuści je cenzura - docierają w obie strony w ciągu kilku dni. W ciągu ponad trzech miesięcy pobytu męża w areszcie, były okresy, kiedy korespondencja docierała regularnie i można było mówić, o jako takiej komunikacji, lecz czasami kontakt się urywa" - mówi Oksana Poczobut.

Według najnowszych informacji kontakt z Andrzejem Poczobutem urwał się gdy ten zachorował na COVID-19 i został umieszczony w celi dla chorych. Ostatni kontakt nastąpił 13 czerwca, gdy żona Poczobuta odebrała list datowany na 8 czerwca.

Listy muszą być napisane w języku urzędowym, czyli rosyjskim lub białoruskim. Oksana Poczobut mówiła, że cenzura nie przepuściła listów Andrzeja do syna pisanych w języku polskim. Niedawno aresztowana szefowa ZPB Andżelika Borys wysłała list w języku białoruskim – „bo po polsku pewnie nie dojdzie”.

Przekazanie więźniom rzeczy osobistych czy jedzenia wymaga przygotowania i dokładnego zapoznania się z dość skomplikowanymi procedurami. Często osoby, które robią to po raz pierwszy – a w ostatnich miesiącach takich „niedoświadczonych” osób pojawiło się bardzo wiele – są odsyłane od okienka dyżurnego.

Przede wszystkim istnieje lista produktów, które można przekazać. „Można np. pomarańczę czy mandarynkę, ale nie można grejpfruta. Bułka – jak najbardziej, ale croissant już nie” – opowiadała PAP białoruska dziennikarka Sasza Bahusławska, która regularnie sporządza paczki dla swojej aresztowanej koleżanki Leny Tałkaczowej.

„Andrzej ma chory żołądek i bardzo ascetyczną dietę, więc jest to bardzo kłopotliwe. Nie może pić zwykłej czarnej herbaty, a ostatnio nie pije nawet zielonej” – opowiada Oksana Poczobut. Kłopot jest z produktami niestandardowymi czy dietetycznymi, jak np. herbata rooibos czy chleb bez drodżdży, bo nie ma ich na liście. Z warzyw można przekazać „cebulę, pomidory i ogórki”. Już np. rukola jest na zakazie – relacjonują inni rozmówcy.

Więźniowie w określone dni mogą korzystać ze sklepu więziennego, pod warunkiem, że mają pieniądze na swoim rachunku. Z relacji byłych aresztantów wynika, że „do sklepu się nie chodzi”, lecz każdy dostaje kartkę z listą produktów, na której można zaznaczyć, co chce się kupić. Pieniądze na rachunek krewni mogą przesłać pocztą.

Formalnie śledczy może wyrazić zgodę na widzenie, lecz – jak dotąd, Oksana Poczobut, otrzymywała tylko odmowy. „Śledczy odpisał, że nie jest to uzasadnione” – mówi. Gdy mąż zachorował, udało jej się raz porozmawiać przez telefon z więziennym lekarzem, ale jej zdaniem, „był to cud”. „Co do zasady tych telefonów nikt nie odbiera – ani dyżurny, ani naczelnik aresztu. Kontakty odbywają się tylko drogą pisemną – poprzez listy” – wyjaśnia rozmówczyni PAP.

 

Źródło: PAP/tkb

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Reyes Monforte
31,43 zł
44,90 zł

Tych wspomnień nie zniszczy nawet piekło obozu koncentracyjnego

We wrześniu 1943 roku Ella zostaje wywieziona do obozu w Auschwitz-Birkenau. Od razu staje się uprzywilejowaną więźniarką i pomocnicą Marii Mandel zwanej Bestią. Mimo że Ella ma...

Skomentuj artykuł

Codzienność Polaków więzionych na Białorusi
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.