Partia Ruchu Oburzonych chce do parlamentu

Partia Ruchu Oburzonych chce do parlamentu
PAP / drr

Partia X założona przez uczestników Ruchu Oburzonych w Hiszpanii, która przedstawia się jako formacja "transgraniczna" chce wejść do PE. Jej twarzą został b. pracownik banku HSBC Herve Falciani, który ujawnił oszustwa podatkowe - piszą francuskie media.

Partia X, która na swych stronach internetowych prezentuje się jako ugrupowanie międzynarodowe, walczące z korupcją i niedoborami demokracji w Europie, stawia na popularność jednego ze swych liderów - Falcianiego, byłego specjalisty komputerowego HSBC (jest obywatelem francuskim i włoskim). Falciani został aresztowany w Hiszpanii w 2012 roku pod zarzutem kradzieży danych dotyczących 24 tys. tajnych szwajcarskich kont klientów i przekazania ich francuskiemu fiskusowi.

"Jego ulubione hasło to: +Jeśli (Europejscy) obywatele chcą skończyć z korupcją, to powinni głosować na nas+" - pisze o Falcianim "Le Point".

Jest w tym coś paradoksalnego - komentuje dalej "Le Point". - Partia założona przez uczestników początkowo hiszpańskiego, a potem europejskiego ruchu protestu, która zachwala się jako formacja pozbawiona "kultu jednostek" i nawet nazwała się Partią X, by podkreślić anonimowość swych członków, wybiera swego oficjalnego reprezentanta.

Powstałe na początku 2013 roku ugrupowanie nie miało do tej pory "żadnego formalnego dyrektoriatu i kontaktowało się z mediami wyłącznie za pośrednictwem swych +rzeczników+" - wyjaśnia tygodnik.

Jedna z nich, Simona Levi, zaprezentowała w rozmowie z "Le Point" Partię X jako kontynuatorkę Ruchu Oburzonych, która nadal chce manifestować swój protest przeciw "korupcji, władzom finansowym odpowiedzialnym za obecny kryzys" i przeciw politykom podporządkowanym wielkiej finansjerze.

Partia X postuluje na stronach internetowych (partidox.org) walkę o "przejrzystość działań wszelkich publicznych instytucji" i "obywatelską kontrolę rządów", którą nazywa "WikiGovernment" (WikiRząd). Zakłada to nieustanną, toczącą się w internecie debatę publiczną, społeczne konsultowanie projektów rządowych, zaangażowanie obywateli - dzięki Sieci - w procesy demokratyczne, w tym również ustawodawcze. Byłoby to tzw. "WikiLegislation", czyli coś na kształt debaty parlamentarnej toczącej się w Sieci.

Partia X proponuje również częściowy powrót do demokracji bezpośredniej, czego gwarancją byłaby konieczność poddawania pod referendum najważniejszych projektów rządowych i zmian w konstytucji - głoszą strony internetowe "transgranicznego" ugrupowania.

Ugrupowanie zaprezentowało się po raz pierwszy publicznie podczas konferencji w Madrycie w październiku 2013 r., zapowiadając walkę z "erozją demokracji" oraz brakiem konsultacji między "reprezentantami wyborców a tymi, których reprezentują" - piszą "Le Monde" i "Liberation".

Ma ono aspiracje do wyjścia poza hiszpańską scenę polityczną; zrodzony w Hiszpanii Ruch Oburzonych zyskał niegdyś zwolenników w wielu krajach Europy. Na razie jednak chce przede wszystkim "przełamać hegemonię dwóch głównych partii, które dzielą się władzą (w Hiszpanii) od 30 lat" - wyjaśnia "Le Point".

Samo ugrupowanie wyjaśnia, że chce budować "uczestniczącą demokrację XXI wieku", w której debata polityczna toczy się w Sieci i w mediach społecznościowych, spełniających zarazem rolę obserwatora i "kontrolera" poczynań władz.

"Trudno nie porównywać tej partii do włoskiego Ruchu Pięciu Gwiazd, któremu przewodzi Peppe Grillo" - komentuje "Le Monde", odnosząc się do populistycznej, lewicowej i eurosceptycznej formacji założonej przez komika Giuseppe Piero "Beppe" Grillo.

Mimo to analityk trendów wyborczych Jaime Miquel zapowiedział w wywiadzie dla "Le Monde", że w wyścigu do PE Partia X może dostać 1,2 mln głosów.

Nowy lider, który promuje antykorupcyjny program ugrupowania, przyznał w telewizyjnych wywiadach, że przekazał władzom francuskim dane osób uciekających przed fiskusem, "ponieważ było to jego obywatelskim obowiązkiem".

"Le Point" podaje, że Partia X ma ponad obecnie 100 tys. sympatyków na Facebooku i Twitterze; jej zwolennicy są "radykałami, którzy (...) domagają się nawet +finansowego trybunału norymberskiego+, który osądziłby winnych światowego kryzysu. Ich ataki wymierzone są przede wszystkim w wielkie banki i międzynarodowe korporacje; chce też zredukować wysokie (25 proc.) bezrobocie w Hiszpanii, a w tym celu ułatwić dostęp do kredytów małym i średnim firmom" - wyjaśnia tygodnik.

Demonstracje Ruchu Oburzonych rozpoczęły się w Hiszpanii 15 maja 2011 roku. Ruch uważał się początkowo za obywatelski i apolityczny, a Partia X nadal podkreśla, że jest raczej "grupą nacisku" niż formacją związaną wspólną ideologią. Skupia przede wszystkim ludzi młodych, ale również emerytów, naukowców, bezrobotnych czy ludzi niepewnych swej przyszłości na rynku pracy.

Program dla Unii Europejskiej, zaprezentowany na stronach partii jest bardzo ogólnikowy: w Europie należy zerwać z polityką oszczędności, a zamiast tego inwestować, by stworzyć nowe miejsca pracy.

W odróżnieniu od innych populistycznych formacji europejskich Partia X nie jest antyunijna. Wydaje się jednak, że - tak jak one - ma bardzo mgliste pojęcie o gospodarce i zerowe doświadczenie polityczne. A ponadto - amorficzny, naiwny i raczej lewicowy program wprowadzenia obywateli w "demokrację XXI wieku".

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Partia Ruchu Oburzonych chce do parlamentu
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.