Sto trzy państwa w ogniu. Zaskakujący gest Leona XIV
Gdy 26 września 1983 roku radzieckie radary wyświetliły komunikat o nadlatujących amerykańskich rakietach, świat stanął na krawędzi zagłady nuklearnej. Stanislav Petrov, pełniący wówczas dyżur oficer, zignorował procedury i uznał sygnał za błąd systemu, ratując w ten sposób miliony ludzi. Papież Leon XIV przywołuje tę historię w swojej najnowszej książce, ostrzegając, że świat, w którym o bombardowaniach decydowałyby algorytmy, byłby przerażający.
Historia radzieckiego oficera służy papieżowi do pokazania, jak wielkie znaczenie ma ludzkie sumienie. Leon XIV zauważa, że Petrov, wbrew rygorystycznym wojskowym nakazom, podjął osobistą decyzję, by nie zgłaszać ataku, który okazał się awarią systemu satelitarnego. „Od sumienia jednego człowieka może zależeć cały świat” – pisze Leon XIV w przedmowie do antologii swoich tekstów.
Współczesny rozwój technologii i dominacja systemów cybernetycznych budzą w Watykanie wyraźny niepokój. Papież stawia dramatyczne pytanie o to, czy ludzkość w dobie tak zaawansowanych maszyn i globalnego wyścigu zbrojeń będzie mogła nadal zamieszkiwać Ziemię. Według niego maszyny nigdy nie zastąpią moralnego osądu człowieka.
Książka o rozbrojeniu i pokoju
Refleksje te znalazły się w nowym tomie zatytułowanym „Disarmata e disarmante. La pace è un dono” (Rozbrojony i rozbrajający. Pokój jest darem), wydanym przez watykańskie wydawnictwo LEV. Publikacja, nad którą redakcyjnie czuwał Alessandro Banfi, stanowi swoisty przewodnik po nauczaniu obecnego papieża na temat bezpieczeństwa światowego. Leon XIV podkreśla w niej, że pokój nie jest tani – Jezus zapłacił za niego śladami męki na swoim ciele.
Sytuacja na świecie pozostaje jednak krytyczna. Papież przytacza dane z Global Peace Index 2026, według których aż 103 państwa są obecnie zaangażowane w różnego rodzaju konflikty zbrojne. Wymienia przy tym konkretne punkty zapalne: Ukrainę, Bliski Wschód, Sudan, Myanmar, Jemen oraz Kongo. Leon XIV kontynuuje linię swojego poprzednika, Franciszka, który regularnie mówił o trwającej „trzeciej wojnie światowej w kawałkach”.
Pokój to codzienne wybory
Budowanie pokoju nie jest jedynie zadaniem dla polityków i dyplomatów, ale odpowiedzialnością każdego człowieka. Papież Leon XIV przypomina, że pierwszym odruchem w obliczu krzywdy często jest osądzanie innych, co prowadzi do nienawiści. „Pokój zaczyna się od nas, od naszych codziennych relacji” – zaznacza ojciec święty.
W tekście opublikowanym przez redakcję „Avvenire” papież cytuje św. Augustyna, który wzywał do zmiany czasów poprzez dobre życie. Według Leona XIV pokój buduje się małymi gestami: uśmiechem, wybaczeniem zniewagi czy dobrym słowem w rodzinie i miejscu pracy. Bez tych fundamentów trudno wymagać pokoju od możnych tego świata.
Niespodziewana wizyta na Monte Cassino
Motyw pokoju jako głównego kierunku pontyfikatu został mocno zaakcentowany podczas ostatniej, prywatnej wizyty papieża w opactwie na Monte Cassino. Leon XIV, przebywający na letnim wypoczynku w Castel Gandolfo, niespodziewanie udał się do kolebki benedyktynów. Na miejscu powitali go opat Luca Fallica oraz wspólnota mnichów.
Papież spędził czas na modlitwie przy grobie św. Benedykta i św. Scholastyki, zawierzając świętemu patronowi Europy regiony świata naznaczone krwią i konfliktami. Wybór tego miejsca nie był przypadkowy – Monte Cassino to klasztor, który został całkowicie zniszczony podczas II wojny światowej i odbudowany z ruin. Papież odwiedził klasztorne muzeum, szczególnie zatrzymując się w dziale poświęconym wojennej destrukcji obiektu.
Dziedzictwo i współczesne wyzwania
Podczas wizyty Leon XIV nawiązał do gestu Pawła VI z 1964 roku, zapalając tę samą lampę pokoju, którą przyniósł tam jego poprzednik. Opat Fallica w rozmowie z redakcją podkreślił, że papież przybył na górę jako „pielgrzym pokoju”, idąc śladami swoich poprzedników. Jest to kontynuacja drogi, którą obecny papież obrał już w momencie wyboru, gdy swoją pierwszą modlitwę z loggii Bazyliki św. Piotra ofiarował właśnie w intencji pokoju.
W obliczu odradzającego się wyścigu zbrojeń i zagrożenia nuklearnego, Leon XIV apeluje o powrót do prawdy i rozbrojenia. Odwołuje się do słów Jana Pawła II o wojnie jako „przygodzie bez powrotu” oraz cytuje utwór Boba Dylana z 1963 roku, wyrażający nienawiść do bomby atomowej. Papież uważa, że tylko jasne opowiedzenie się za pokojem może uratować gatunek ludzki.
Kończąc swoje rozważania, Ojciec Święty przywołuje wezwanie papieża Piusa XI, skierowane do Kościoła w trudnych czasach. Przekonuje, że współczesne problemy są wyzwaniem, które nie pozwala na bycie przeciętnym. Wzywa wszystkich ludzi dobrej woli, by uczynili sprawę pokoju sensem swojego życia i nie ulegali pokusie rozpaczy.
Vatican News/Avvenire/katholisch.de/łsa
Skomentuj artykuł