Wszystko jasne w sprawie ustawy o związkach partnerskich. Prezydent Nawrocki zdecydował
Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o statusie osoby najbliższej w związku. Decyzja ta, ogłoszona 17 lipca, blokuje przepisy, które miały ułatwić życie dwóm milionom osób pozostających w związkach nieformalnych. Głowa państwa argumentuje, że projekt uderza w konstytucyjną ochronę małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny. W rządzie i na Lewicy zawrzało, a pełnomocniczka ds. równości Katarzyna Kotula zapowiada dalszą walkę o nowe prawo.
Swoją decyzję prezydent ogłosił w oświadczeniu wideo, podkreślając swoją rolę jako „strażnika Konstytucji RP”. Karol Nawrocki zaznaczył, że choć w kampanii wyborczej deklarował gotowość do rozmów o uregulowaniu statusu osoby najbliższej, nie może poprzeć rozwiązań o charakterze „quasi-małżeństwa”. Według prezydenta proponowane przepisy nie są jedynie technicznym ułatwieniem w dostępie do informacji medycznej, ale tworzą nową, sformalizowaną instytucję prawa rodzinnego.
Ochrona małżeństwa czy ideologiczna presja?
Argumentacja prezydenta opiera się na art. 18 Konstytucji, który mówi o szczególnej opiece państwa nad małżeństwem jako związkiem kobiety i mężczyzny. W ocenie Nawrockiego projektowana ustawa prowadziłaby do utraty tego wyjątkowego statusu. – Niestety to, co do mnie trafiło, to nie są wyłącznie techniczne sprawy, które pomagają ludziom w dostępie do informacji medycznej, reprezentowaniu bliskiej osoby czy załatwianiu spraw w urzędach – mówi Karol Nawrocki, cytowany przez redakcję Do Rzeczy.
Prezydent wskazuje, że nowa instytucja byłaby wyposażona w szeroki katalog uprawnień zbliżonych do małżeńskich, takich jak obowiązek wzajemnego szacunku, lojalności, pomocy oraz przywileje podatkowe i socjalne. Jednocześnie zauważa, że zakres obowiązków stron byłby mniejszy niż w przypadku małżonków, co uznaje za sprzeczne z zasadą sprawiedliwości społecznej. Według głowy państwa małżeństwo nie może stać się tylko jedną z wielu równorzędnych opcji oferowanych przez administrację.
Dwa miliony osób bez nowych praw
Reakcja rządu na decyzję prezydenta jest ostra. Katarzyna Kotula, pełnomocniczka rządu ds. równości, stwierdziła, że prezydent „obrócił się plecami do dwóch milionów Polek i Polaków żyjących w związkach nieformalnych”. Według niej weto nie zatrzyma zmiany społecznej, a poparcie dla związków partnerskich w Polsce stale rośnie. Zapowiedziała również, że będzie dążyć do wprowadzenia zmian „jak nie drzwiami, to oknem”.
W podobnym tonie wypowiedział się wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. – Prezydent zablokował dobre zmiany. Zamiast ułatwiać ludziom życie, wybrał politykę – komentuje lider PSL w serwisie X. Przypomniał on, że ustawa zawierała rozwiązania ułatwiające codzienne sprawy, takie jak wspólne rozliczanie podatków czy dostęp do informacji medycznej.
Skala zmian systemowych i rola notariusza
Prezydent w swoim uzasadnieniu podniósł również kwestię skali ingerencji w system prawa. Ustawa wprowadzająca miała zmieniać aż 238 innych aktów prawnych, co zdaniem Nawrockiego jest nieproporcjonalne do deklarowanego „technicznego” celu projektu. Zmiany miały dotyczyć prawa rodzinnego, cywilnego, przepisów podatkowych oraz ubezpieczeń społecznych.
Kontrowersje wzbudził także sposób rozwiązywania nowych związków. Karol Nawrocki zwrócił uwagę, że umowę można byłoby rozwiązać znacznie łatwiej niż małżeństwo, nawet poprzez jednostronne oświadczenie przed notariuszem, bez kontroli sądowej. W ocenie prezydenta tworzenie instytucji o skutkach podobnych do małżeństwa, ale bez porównywalnych obowiązków i trwałości, jest rozwiązaniem nieuczciwym wobec tradycyjnych rodzin.
Co zawierała odrzucona ustawa?
Projekt zakładał, że dwie osoby pełnoletnie mogłyby zawrzeć przed notariuszem umowę rejestrowaną w urzędzie stanu cywilnego. Dokument dawał prawo do wspólności majątkowej, dziedziczenia testamentowego, wzajemnej alimentacji oraz decydowania o pochówku. Przewidywał również prawo do zasiłku opiekuńczego i renty rodzinnej.
Dla środowisk Lewicy weto prezydenta to decyzja „czysto ideologiczna”. Europoseł Robert Biedroń ocenił, że linia partyjna okazała się ważniejsza niż godność milionów ludzi. Z kolei Krzysztof Śmiszek określił ruch prezydenta jako brak człowieczeństwa wobec par, które potrzebują ochrony państwa.
Prezydent deklaruje otwartość na dialog
Mimo twardego stanowiska wobec obecnej formy ustawy, Karol Nawrocki deklaruje, że weto nie oznacza zamknięcia rozmowy o problemach osób bliskich. Przyznaje on, że dostrzega realną potrzebę uregulowania sytuacji, w których obywatele potrzebują pomocy zaufanej osoby w sprawach administracyjnych czy zdrowotnych. Postuluje jednak prostsze instrumenty, oparte na zaufaniu, które nie zmieniałyby fundamentalnie prawa rodzinnego.
- Jestem gotowy do rozmowy i do podpisania dobrej, zgodnej z konstytucją ustawy w tej sprawie – deklaruje prezydent, cytowany przez redakcję Do Rzeczy. Rozwiązanie to miałoby być dostępne dla obywateli niezależnie od charakteru ich relacji, ale bez tworzenia alternatywy dla małżeństwa. Ustawa o statusie osoby najbliższej wraca teraz do Sejmu, gdzie do odrzucenia weta potrzebna jest większość 3/5 głosów.
Do Rzeczy/TVN24/łs
Skomentuj artykuł