Trwa Tydzień Małżeństwa – międzynarodowa, świecka akcja promująca wartość wspólnego małżeńskiego życia. W wielu miastach Polski organizowane są rozmaite inicjatywy i propozycje, które mają zainspirować małżonków do wspólnego spędzenia wyjątkowego czasu. My w Kościele też możemy dobrze wykorzystać tę akcję, po to, by w natłoku informacji o rozwodach przypomnieć wiernym, co wyróżnia sakramentalne związki i jak wiara może je cementować. Bo przecież nie jest tak, że sakramentalne małżeństwa nie przeżywają trudności ani kryzysów. Mamy jednak w Kościele szereg praktyk, które bardzo konkretnie mogą nam pomóc przełamać relacyjne impasy i zbliżyć się do siebie, odkrywając pełnię piękna Miłości, do której zostaliśmy zaproszeni, decydując się na tę drogę powołania. Jedną z takich - w mojej opinii wyjątkowo skutecznych praktyk - jest wspólne czytanie Pisma Świętego.
Trwa Tydzień Małżeństwa – międzynarodowa, świecka akcja promująca wartość wspólnego małżeńskiego życia. W wielu miastach Polski organizowane są rozmaite inicjatywy i propozycje, które mają zainspirować małżonków do wspólnego spędzenia wyjątkowego czasu. My w Kościele też możemy dobrze wykorzystać tę akcję, po to, by w natłoku informacji o rozwodach przypomnieć wiernym, co wyróżnia sakramentalne związki i jak wiara może je cementować. Bo przecież nie jest tak, że sakramentalne małżeństwa nie przeżywają trudności ani kryzysów. Mamy jednak w Kościele szereg praktyk, które bardzo konkretnie mogą nam pomóc przełamać relacyjne impasy i zbliżyć się do siebie, odkrywając pełnię piękna Miłości, do której zostaliśmy zaproszeni, decydując się na tę drogę powołania. Jedną z takich - w mojej opinii wyjątkowo skutecznych praktyk - jest wspólne czytanie Pisma Świętego.
W ramach porządków noworocznych w komputerze trafiłam na swój niedokończony tekst z wakacji. Uśmiechnęłam się do siebie, wspominając okoliczności, w jakich zaczęłam go pisać. Bezpośrednią inspiracją do jego napisania były bowiem plony z naszego ogródka warzywnego. Rachityczne, mizerne i z całą pewnością nie „instagramowe”. Opis mikrusowych, nadżartych przez ślimaki i niezbyt oszałamiających pod względem wolumenu zbiorów, zakończyłam pytaniem: „Czy potrafisz cieszyć się owocami swoich wysiłków?”. Jakże ono wydało mi się aktualne dziś, w styczniu, u progu nowego roku.
W ramach porządków noworocznych w komputerze trafiłam na swój niedokończony tekst z wakacji. Uśmiechnęłam się do siebie, wspominając okoliczności, w jakich zaczęłam go pisać. Bezpośrednią inspiracją do jego napisania były bowiem plony z naszego ogródka warzywnego. Rachityczne, mizerne i z całą pewnością nie „instagramowe”. Opis mikrusowych, nadżartych przez ślimaki i niezbyt oszałamiających pod względem wolumenu zbiorów, zakończyłam pytaniem: „Czy potrafisz cieszyć się owocami swoich wysiłków?”. Jakże ono wydało mi się aktualne dziś, w styczniu, u progu nowego roku.
Jak co roku na zakończenie roku formacji wyjechaliśmy z naszą wspólnotą na weekendowe rekolekcje. Podczas wypełnionego modlitwą i Słowem Bożym czasu, nie zabrakło też atrakcji integrujących całe rodziny. Szczególne wrażenie, zwłaszcza na najmłodszych, zrobiło zwiedzanie zakamarków starego klasztoru. Wszystko dlatego, że nasz przewodnik oprowadzając nas po kryptach, nie omieszkał napomknąć o pewnym zakonniku, który w zamierzchłych czasach został w nich pochowany w letargu i do dziś jego duch straszy po nocach w obiekcie.
Jak co roku na zakończenie roku formacji wyjechaliśmy z naszą wspólnotą na weekendowe rekolekcje. Podczas wypełnionego modlitwą i Słowem Bożym czasu, nie zabrakło też atrakcji integrujących całe rodziny. Szczególne wrażenie, zwłaszcza na najmłodszych, zrobiło zwiedzanie zakamarków starego klasztoru. Wszystko dlatego, że nasz przewodnik oprowadzając nas po kryptach, nie omieszkał napomknąć o pewnym zakonniku, który w zamierzchłych czasach został w nich pochowany w letargu i do dziś jego duch straszy po nocach w obiekcie.
Gipsowe Dziecię Jezus, wędrujące po domach, przypomina o prostych gestach, które mogą stać się pretekstem do wspólnej modlitwy, rozmowy o wierze i budowania relacji. Bo czasem wystarczy mała, niepozorna rzecz, by rozpocząć wielką zmianę.
Gipsowe Dziecię Jezus, wędrujące po domach, przypomina o prostych gestach, które mogą stać się pretekstem do wspólnej modlitwy, rozmowy o wierze i budowania relacji. Bo czasem wystarczy mała, niepozorna rzecz, by rozpocząć wielką zmianę.
Jak co roku czwórka naszych dzieci pod koniec listopada zasiadła do pisania listów do św. Mikołaja. Pięknie przyozdobione koperty postawili wieczorem na parapecie, suto okrasili ulubionymi czekoladkami świętego (hagiograficzne przekazy wskazują bowiem, że - zadziwiające! - są to te same słodkości, za którymi przepadają rodziciele), nie zapomnieli też wystawić miseczki mleka dla reniferów. Tak, tak, takie rzeczy w katolickim domu.
Jak co roku czwórka naszych dzieci pod koniec listopada zasiadła do pisania listów do św. Mikołaja. Pięknie przyozdobione koperty postawili wieczorem na parapecie, suto okrasili ulubionymi czekoladkami świętego (hagiograficzne przekazy wskazują bowiem, że - zadziwiające! - są to te same słodkości, za którymi przepadają rodziciele), nie zapomnieli też wystawić miseczki mleka dla reniferów. Tak, tak, takie rzeczy w katolickim domu.