Pięć lat temu towarzyszyliśmy odchodzeniu papieża Jana Pawła II. W zbiorowej świadomości po raz pierwszy, tak dosłownie i namacalnie, doświadczyliśmy misterium śmierci. Współczesny człowiek rodzi się, ale nie umiera. Śmierć została zepchnięta na margines nieistnienia. Umieramy byle jak i często byle gdzie.
Pięć lat temu towarzyszyliśmy odchodzeniu papieża Jana Pawła II. W zbiorowej świadomości po raz pierwszy, tak dosłownie i namacalnie, doświadczyliśmy misterium śmierci. Współczesny człowiek rodzi się, ale nie umiera. Śmierć została zepchnięta na margines nieistnienia. Umieramy byle jak i często byle gdzie.
Radio Watykańskie
W pontyfikacie Jana Pawła II szczególne miejsce miało cierpienie. Był Papieżem, który sam wiele cierpiał, znosząc własny ból z heroizmem, i który był szczególnie wrażliwy na cierpienia innych. Wiązało się to również z jego odniesieniem do żydów. Jak już nieraz mogliśmy zauważyć, wypowiadając się do nich czy na ich temat bardzo często powracał do doznanych przez nich cierpień, zwłaszcza do Holokaustu, sam będąc naocznym świadkiem drugiej wojny światowej i tego, co się działo pod hitlerowską okupacją.
W pontyfikacie Jana Pawła II szczególne miejsce miało cierpienie. Był Papieżem, który sam wiele cierpiał, znosząc własny ból z heroizmem, i który był szczególnie wrażliwy na cierpienia innych. Wiązało się to również z jego odniesieniem do żydów. Jak już nieraz mogliśmy zauważyć, wypowiadając się do nich czy na ich temat bardzo często powracał do doznanych przez nich cierpień, zwłaszcza do Holokaustu, sam będąc naocznym świadkiem drugiej wojny światowej i tego, co się działo pod hitlerowską okupacją.
KAI / mik
Człowiek cierpiący, odrzucając Boga, skazuje się na radykalną samotność z wszystkimi, czasem wręcz tragicznymi, następstwami tego doświadczenia – mówił bp Marek Jędraszewski 14 września podczas VIII Kongresu Teologów Polskich. Profesor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu wygłosił wykład „Ogrom cierpienia współczesnego człowieka a istnienie Boga”.
Człowiek cierpiący, odrzucając Boga, skazuje się na radykalną samotność z wszystkimi, czasem wręcz tragicznymi, następstwami tego doświadczenia – mówił bp Marek Jędraszewski 14 września podczas VIII Kongresu Teologów Polskich. Profesor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu wygłosił wykład „Ogrom cierpienia współczesnego człowieka a istnienie Boga”.
John Powell SJ / slo
Dla większości ludzi, którzy cierpią, rzeczywistość zamyka się w jednym zdaniu: "Ja cierpię". Dopiero gdy uda nam się ukoić nasze cierpienie, będziemy zdolni na nowo kochać siebie i innych. A nuż to pomoże: nadanie imienia demonowi bywa dobrym początkiem rozprawy z tym demonem.
Dla większości ludzi, którzy cierpią, rzeczywistość zamyka się w jednym zdaniu: "Ja cierpię". Dopiero gdy uda nam się ukoić nasze cierpienie, będziemy zdolni na nowo kochać siebie i innych. A nuż to pomoże: nadanie imienia demonowi bywa dobrym początkiem rozprawy z tym demonem.
Stanisław Głaz SJ / Ewelina Sroczyńska
Człowieka charakteryzuje zdolność do podejmowania ofiary i nadawania sensu nawet cierpieniu. Sens życia można odnaleźć więc nie tylko mimo, ale przede wszystkim z powodu koniecznego cierpienia. Człowiek jest w stanie poświęcić wszystko, jeśli tylko uzna, że odnajdzie w tym sens.
Człowieka charakteryzuje zdolność do podejmowania ofiary i nadawania sensu nawet cierpieniu. Sens życia można odnaleźć więc nie tylko mimo, ale przede wszystkim z powodu koniecznego cierpienia. Człowiek jest w stanie poświęcić wszystko, jeśli tylko uzna, że odnajdzie w tym sens.
„Nie jest łatwo zdecydować się pójść z Chrystusem do Jerozolimy, by tam cierpieć, być umęczonym, a w końcu ukrzyżowanym. Ale na to nie ma rady, jeżeli się chce po chrześcijańsku, po Bożemu przeżywać Zmartwychwstanie” – powiedział ks. Jerzy Popiełuszko.
„Nie jest łatwo zdecydować się pójść z Chrystusem do Jerozolimy, by tam cierpieć, być umęczonym, a w końcu ukrzyżowanym. Ale na to nie ma rady, jeżeli się chce po chrześcijańsku, po Bożemu przeżywać Zmartwychwstanie” – powiedział ks. Jerzy Popiełuszko.
ks. Józef Augustyn SJ
Losy Etty Hillesum dziwnie kojarzą mi się z życiem św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Bezpośrednie zagrożenie śmiercią zarówno dla św. Teresy, jak i dla Etty Hillesum było niezwykłym „bodźcem” do bardzo przyspieszonego, wręcz gwałtownego dojrzewania duchowego i ludzkiego. U tej ostatniej miało ono miejsce w czasie Zagłady.
Losy Etty Hillesum dziwnie kojarzą mi się z życiem św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Bezpośrednie zagrożenie śmiercią zarówno dla św. Teresy, jak i dla Etty Hillesum było niezwykłym „bodźcem” do bardzo przyspieszonego, wręcz gwałtownego dojrzewania duchowego i ludzkiego. U tej ostatniej miało ono miejsce w czasie Zagłady.
Ogrom cierpień, jaki spotkał mieszkańców Haiti, przeraża i nasuwa stare, lecz wciąż aktualne pytanie - jak mówił uciemiężony psalmista: „Kości we mnie się kruszą, gdy lżą mnie przeciwnicy, gdy cały dzień mówią do mnie: «Gdzie jest twój Bóg?»”.
Ogrom cierpień, jaki spotkał mieszkańców Haiti, przeraża i nasuwa stare, lecz wciąż aktualne pytanie - jak mówił uciemiężony psalmista: „Kości we mnie się kruszą, gdy lżą mnie przeciwnicy, gdy cały dzień mówią do mnie: «Gdzie jest twój Bóg?»”.
Stając w obliczu cierpienia, przerażeni jego ogromem i zbuntowani przeciw jego niszczącej mocy, odkrywamy, że nie da się go wytłumaczyć, znaleźć jego sensu bez Boga.
Stając w obliczu cierpienia, przerażeni jego ogromem i zbuntowani przeciw jego niszczącej mocy, odkrywamy, że nie da się go wytłumaczyć, znaleźć jego sensu bez Boga.
o. Zdzisław M. Kijas OFM Conv
Śmierć jest nieuchronna, ale prawda o ziemskim przemijaniu winna być odczytywana jako zadanie do spełnienia, jako możliwość spotkania się z Bogiem.
Śmierć jest nieuchronna, ale prawda o ziemskim przemijaniu winna być odczytywana jako zadanie do spełnienia, jako możliwość spotkania się z Bogiem.
"Przyjaciel to ktoś, kto potrafi mnie kochać
niezależnie od tego, czego się o mnie dowie".
/Marek Dziewiecki/
"Przyjaciel to ktoś, kto potrafi mnie kochać
niezależnie od tego, czego się o mnie dowie".
/Marek Dziewiecki/
Etty Hillesum
List do Hana Wegerif
List do Hana Wegerif
ks. Jerzy Szymik/Życie duchowe
Czy Bóg cierpi?
To, że napisano na ten temat bardzo wiele, wcale nie dziwi. Trudno bowiem o donioślejsze egzystencjalnie pytanie z połączonych punktów widzenia teologicznego i antropologicznego.
Można sobie również z łatwością wyobrazić, jak dalekosiężne będą konsekwencje udzielonej odpowiedzi i jak potężny wywrą wpływ na obraz Boga i człowieka, na kształt religijności i na kulturę.
Dobrze o tym pomyśleć w dorocznym Tygodniu Miłosierdzia.
Czy Bóg cierpi?
To, że napisano na ten temat bardzo wiele, wcale nie dziwi. Trudno bowiem o donioślejsze egzystencjalnie pytanie z połączonych punktów widzenia teologicznego i antropologicznego.
Można sobie również z łatwością wyobrazić, jak dalekosiężne będą konsekwencje udzielonej odpowiedzi i jak potężny wywrą wpływ na obraz Boga i człowieka, na kształt religijności i na kulturę.
Dobrze o tym pomyśleć w dorocznym Tygodniu Miłosierdzia.
{{ article.published_at }}
{{ article.description }}
{{ article.description }}