98 lat temu powiedziała Bogu „tak”. Święta bliska Janowi Pawłowi II
Jestem osobiście wdzięczny tej odważnej kobiecie, którą zawsze czułem blisko siebie - mówił Jan Paweł II o Matce Teresie. Spotykali się wielokrotnie, a Papież odwiedził ją także wśród umierających w Kalkucie. Początkiem tej niezwykłej drogi było jednak „tak” młodej Ganxhe Bojaxhiu wypowiedziane Bogu. 98 lat temu w Letnicy dojrzewało powołanie przyszłej świętej.
Ks. Łukasz Bankowski -Watykan
14 sierpnia 1928 roku, w wigilię uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, Ganxhe Bojaxhiu przebywała wraz z matką i rodziną w sanktuarium Matki Bożej Wniebowziętej w Letnicy w Kosowie. To właśnie z tym miejscem związane było dojrzewanie powołania dziewczyny, którą świat pozna później jako Matkę Teresę z Kalkuty.
Myśl o całkowitym poświęceniu życia Bogu pojawiła się w niej już jako nastolatce. Przez kolejne lata modliła się i rozeznawała. W wieku 18 lat opuściła rodzinny dom, wyjechała do Irlandii, a stamtąd do Indii. Droga rozpoczęta od młodzieńczego „tak” zaprowadziła ją ostatecznie do najuboższych dzielnic Kalkuty.
Jan Paweł II: zawsze czułem ją blisko siebie
Z Janem Pawłem II połączyło Matkę Teresę szczególne duchowe porozumienie. Papież sam wspominał, że miał okazję spotykać ją wielokrotnie. Po jej śmierci mówił o drobnej, pochylonej postaci kobiety, która mimo życia oddanego najuboższym była przepełniona niezwykłą wewnętrzną energią, „energią miłości Chrystusa”.
Szczególnie wymowne było ich spotkanie w lutym 1986 roku. Podczas pielgrzymki apostolskiej do Indii Jan Paweł II przybył do prowadzonego przez Matkę Teresę domu dla ludzi ubogich i umierających Nirmal Hriday w Kalkucie.
Papież nazwał to miejsce świadectwem „prymatu miłości”. Wskazywał, że poprzez Matkę Teresę i Misjonarki Miłości Chrystus jest kochany w ludziach, których społeczeństwo często uważa za najmniejszych. Dom naznaczony cierpieniem i śmiercią był dla niego jednocześnie „miejscem nadziei”.
Razem w ojczyźnie Matki Teresy
Ich drogi spotkały się także w Albanii. Podczas historycznej podróży Jana Pawła II do tego kraju w 1993 roku Matka Teresa była obecna w Szkodrze. Papież publicznie ją wówczas pozdrowił, nazywając „bardzo pokorną” zakonnicą i służebnicą najuboższych.
Przypomniał, że nawet w czasach całkowitej izolacji komunistycznej Albanii Matka Teresa niosła po świecie imię kraju swoich przodków. „Wszyscy dziękujemy Panu za tę córkę waszej ziemi, waszego narodu” - mówił Jan Paweł II.
„Ikona Dobrego Samarytanina”
Matka Teresa zmarła 5 września 1997 roku. Dwa dni później Jan Paweł II wspominał ją podczas modlitwy Anioł Pański jako „Misjonarkę Miłości” nie tylko z nazwy, ale również poprzez całe jej życie. Przypomniał, że każdy dzień zaczynała przed świtem od Eucharystii, a z modlitwy czerpała siłę, by szukać Chrystusa w ubogich, opuszczonych i umierających.
Sześć lat później, 19 października 2003 roku, Jan Paweł II ogłosił ją błogosławioną na placu św. Piotra.
„Jestem osobiście wdzięczny tej odważnej kobiecie, którą zawsze czułem blisko siebie” - mówił w homilii. Nazwał ją „ikoną Dobrego Samarytanina”, która wszędzie szukała Chrystusa w najuboższych z ubogich i której „nawet konflikty i wojny nie były w stanie zatrzymać”.
Papież zdradził wówczas również coś z charakteru ich osobistej relacji: Matka Teresa przychodziła do niego i opowiadała o swoich doświadczeniach związanych ze służbą Ewangelii.
Jedno „tak”, które dotarło na cały świat
Droga, która dojrzewała w sercu młodej Ganxhe, zaprowadziła ją z Bałkanów do Irlandii, Indii, a później – poprzez Misjonarki Miłości - na wszystkie kontynenty. Jej życie Jan Paweł II odczytywał jako pokazanie światu innej miary wielkości: nie władzy czy sukcesu, ale służby. Podczas beatyfikacji przypomniał, że właśnie taka była droga Chrystusa - droga miłości i służby, która odwraca ludzką logikę.
98 lat po wydarzeniach związanych z Letnicą tamto młodzieńcze „tak” można więc czytać poprzez całe życie Matki Teresy: od decyzji o oddaniu się Bogu po dłonie wyciągnięte do umierających na ulicach Kalkuty. A także poprzez słowa Papieża, który spotykał ją wielokrotnie i po latach powiedział o niej krótko: „zawsze czułem ją blisko siebie”.
Skomentuj artykuł