Bp Artur Ważny: Archanioł Michał nie jest postacią z komiksu fantasy, to patron na mroczne i skomplikowane czasy
W niedzielę, 6 września, w bazylice św. Andrzeja Apostoła w Olkuszu zakończyła się peregrynacja figury św. Michała Archanioła z Gargano. Mszy św. na pożegnanie figury przewodniczył bp Artur Ważny. „W epoce, w której zło stało się banalnie powszechne, anioł z obnażonym mieczem nie jest postacią z komiksu fantasy. Jest patronem na nasze mroczne, skomplikowane czasy” - mówił w homilii bp Artur i dodał: „Zło w przestrzeni publicznej rośnie w siłę nie dzięki potędze demonów, ale dzięki paraliżowi dobrych ludzi. Kogo wziąć na świadka, gdy czujesz się mały i bezradny? Weź także Świętego Michała. Zaprzyjaźnij się z nim, bo on jest Księciem, który łamie nasz paraliż”. Po Eucharystii biskup poświęcił także figurę Anioła Stróża znajdującą się przy olkuskiej bazylice.
Publikujemy pełny tekst homilii bp. Artura Ważnego wygłoszonej podczas zakończenia peregrynacji figury św. Michała Archanioła z Gargano w Olkuszu.
Archanioł z mieczem patronem na skomplikowane czasy
Spotykamy się dziś w sercu Olkusza, w czcigodnej bazylice świętego Andrzeja Apostoła, pod sklepieniem, które wchłonęło modlitwy i łzy setek pokoleń. Zgromadziło nas tu jednak coś znacznie więcej niż przyzwyczajenie, tradycja czy religijny sentyment. Zgromadziło nas uderzające, przenikliwe pojrzenie Świętego Michała Archanioła, który w znaku cudownej figury z góry Gargano zatrzymał się w naszej wspólnocie. Zatrzymał się i spojrzał nam prosto w oczy - w nasz lęk, w naszą bezradność, w nasze życiowe i społeczne zmagania.
Za chwilę pożegnamy tę figurę, ale on sam - Książę Wojska Anielskiego - nigdzie nie odchodzi. On tu zostaje. Ale po co nam dzisiaj anioł z mieczem? Współczesny, oświecony umysł mógłby zapytać: czy to nie jest, aby naiwne? Otóż nie, kochani. W epoce, w której zło stało się banalnie powszechne, a myśmy się do niego upiornie przyzwyczaili, anioł z obnażonym mieczem nie jest postacią z komiksu fantasy. Jest ontologiczną koniecznością. Jest patronem na nasze mroczne, skomplikowane czasy.
Dlaczego powinniśmy się z nim zaprzyjaźnić? Odpowiedzi dostarcza nam dzisiejsza Ewangelia. Jezus kreśli w niej przed nami nie tylko instrukcję przetrwania dla rodziny czy parafii, ale prostą strategię ocalenia całego społeczeństwa.
„Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy”.
Zaczyna się bardzo zwyczajnie, od konfliktu. Wezwanie do upomnienia nie oznacza zaciągnięcia kogoś przed trybunał, ale doświetlenie prawdy, by człowieka uratować. To ratownictwo, nie prokuratura. Jezus uczy, że grzech nie jest sprawą prywatną; on zawsze infekuje cały krwiobieg Kościoła i społeczeństwa. Św. Augustyn zostawił nam zasadę duszpasterską: „Bądź bezlitosny dla błędu, ale pełen czułości i miłosierdzia dla błądzącego”. Spójrzmy na to z perspektywy walki duchowej. Jak dzisiaj funkcjonujemy? Gdy ktoś zawini, nie idziemy upomnieć go w cztery oczy. Neurobiologia i psychologia społeczna tłumaczą to bezlitośnie: nasze mózgi uzależniły się od dopaminy, którą dają nam wirtualne lincze. Kiedy ktoś błądzi, niszczymy go w mediach społecznościowych. Algorytmy wielkich korporacji karmią się i monetyzują nasz gniew, promując tzw. kulturę wykluczenia. Tolerujemy falę hejtu, podajemy ją dalej. Święty Michał Archanioł wkracza w to z całą stanowczością. On, obrońca wspólnoty przed zagrożeniami duchowymi, uczy nas: Nie ma dziś nic bardziej rewolucyjnego i odważnego niż pójście do drugiego człowieka i porozmawianie z nim w cztery oczy. Prawdziwa walka duchowa nie toczy się w chmurach - ona toczy się w algorytmach naszych smartfonów, w tym, czy wyślesz kolejny jadowity komentarz, czy zamilkniesz. Michał uczy nas boskiego posłuszeństwa: obroń wroga przed nim samym, idź do niego i spójrz mu w oczy. Bądź ratownikiem.
„Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa”.
Jezus idzie krok dalej. Wkracza w moment, gdy nasza miłość i chęć pojednania odbijają się od ściany ludzkiej pychy i buntu. Pan nawiązuje do Prawa Mojżeszowego (Pwt 19,15). Ale w Nowym Przymierzu, ci „inni” to już nie są oskarżyciele, lecz świadkowie łaski. Ojcowie wiary widzą tu obraz Kościoła jako duchowego konsylium. Jeśli jeden lekarz nie radzi sobie z chorobą, wzywa na pomoc innych z miłości do pacjenta. Żyjemy w świecie, o którym socjologia mówi: „rozproszenie odpowiedzialności” albo „efekt widza”. Widzimy zło - korupcję, niszczenie środowiska, przemoc w sąsiednim bloku, kłamstwa polityków - i odwracamy wzrok. Mówimy: „to nie moja sprawa”. Przyzwyczailiśmy się do bezprawia. Zło w przestrzeni publicznej rośnie w siłę nie dzięki potędze demonów, ale dzięki paraliżowi dobrych ludzi. Kogo wziąć na świadka, gdy czujesz się mały i bezradny? Weź także Świętego Michała. Zaprzyjaźnij się z nim, bo on jest Księciem, który łamie nasz paraliż. On daje moc, by w zakładzie pracy, w urzędzie czy w szkole powiedzieć: „Nie zgadzam się na to. To jest złem”. On uczy nas, że obojętność jest pierwszą linią frontu, na której wygrywa szatan.
„Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi. A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik!”
Słowa, które szokują i bolą. Są twarde jak stal. To odwołanie się do ostatecznego autorytetu, by postawić zaporę rozlewającemu się złu. Ukryta jest tu tajemnica ekskomuniki. Ale uwaga: w zamyśle Boga każda, nawet najsurowsza sankcja w Kościele, ma charakter leczniczy, nie niszczący. Ma być wstrząsem defibrylatora dla umierającego serca. Często bowiem uważamy, że jak ktoś nie chce być z nami, nie myśli i nie wierzy, jak my, to go odsuwamy i atakujemy. Tymczasem tradycja patrystyczna wywraca to zdanie, pytając: „Niech ci będzie jak celnik? A jak Jezus potraktował celnika Mateusza? Usiadł z nim do stołu!” Co to jednak znaczy dzisiaj? Jesteśmy świadkami, jak pojęcia tolerancji i wolności zostały zmutowane. Pod płaszczykiem fałszywego pokoju tolerujemy absolutne zło. Obserwujemy lekkomyślność rządzących, którzy traktują państwa jak prywatne folwarki, a obywateli jak pionki na szachownicy historii. Widzimy dyktatorów gotowych wywołać wojnę, niszczących ludzkie życie i wielowiekowe dobra kultury, by zaspokoić psychopatyczne ambicje. Święty Michał Archanioł - z tym swoim bezkompromisowym mieczem - staje na granicy, ukazując, że miłość bez prawdy jest tylko tanią iluzją. Złem nie zarządza się poprzez kompromisy. Złu mówi się „nie”. Kiedy człowiek, zwłaszcza u władzy, stawia siebie w miejsce Boga, z nieba zstępuje Archanioł z okrzykiem: „Dość!”. Michał uczy nas odważnie nazywać zło złem, kłamstwo kłamstwem, a zdradę zdradą. Uczy nas stawiania twardych, etycznych i egzystencjalnych granic, bez których społeczeństwo staje się masą prowadzoną ku przepaści.
„Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”.
Zdanie wibrujące kosmiczną mocą, w którym niebo schyla się nad ziemią. Terminy „wiązać i rozwiązywać” oznaczały autorytet do interpretowania Prawa. To zapowiedź sakramentu pokuty i pojednania. Władza kluczy. Święci ostrzegali, by pasterze używali tej władzy nie dla własnej pychy, lecz jako przedłużenia miłosiernych objęć Ojca. Współczesna nauka mówi nam niezwykle ciekawą rzecz: otrzymujemy po przodkach nie tylko kolor oczu i budowę ciała, ale także pewien styl życia. Lęki, nienawiść, powiązane supły nieprzebaczenia po wojnach, zaborach, po podziałach politycznych w naszym kraju, przechodzą z pokolenia na pokolenie, zapisane w naszym społecznym DNA. Jesteśmy społeczeństwem drżącym, związanym lękiem i wzajemną podejrzliwością.
Święty Michał ze swoim duchowym mieczem nie przychodzi po to, by odcinać ludziom głowy. On jest chirurgiem, który uderza w te mroczne węzły! Zaprzyjaźnij się z nim, by pomógł ci rozwiązać twój osobisty i społeczny gniew. Pokonamy wojny na świecie nie wtedy, gdy wyprodukujemy więcej czołgów, ale gdy - w konfesjonale i w naszych sercach - rozwiążemy winę drugiemu człowiekowi. Nie wygramy wojny o pokój na świecie, dopóki nie przetniemy węzłów pogardy we własnym narodzie i we własnych domach.
„Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich”.
I tak docieramy na sam szczyt. Do czułego serca Ewangelii. To nawiązanie do żydowskiej Szechiny - chwały Bożej, pulsującej tam, gdzie pochylano się nad Słowem. To definicja najprawdziwszej natury Kościoła. „Dwaj lub trzej” to nie tylko zgromadzenie ludzi. To jedność twojego ducha, duszy i ciała. Kiedy w tobie jest harmonia - Bóg w tobie mieszka. Ale spójrzmy na ten finał w wymiarze wielkiej walki cywilizacyjnej. Jaka jest dziś największa choroba zachodniego świata? Samotność. Inżynierowie chaosu, ideolodzy i twórcy współczesnych tyranii doskonale wiedzą jedno: najłatwiej złamać i zmanipulować człowieka, który jest sam. Wyobcowany, odcięty od korzeni, zatomizowany obywatel uwierzy w każdy fake news i poprze każde zło. Dlatego Święty Michał krzyczy do nas dzisiaj: Zbierzcie się! Gdzie są zebrani dwaj albo trzej w Imię Jezusa, tam jest Bóg!
A „Któż jak Bóg!” - to zawołanie jest wezwaniem do odbudowania żywych relacji. Najgroźniejszą bronią przeciwko machinom propagandy, kłamstwu i kulturze śmierci nie są krzyki na ulicach, ale żywa wspólnota ludzi, którzy potrafią kochać i trzymać się za ręce w Imię Jezusa. Kiedy mąż i żona klękają lub siadają wieczorem w sypialni, przebodźcowani chaosem świata, i modlą się razem - dokonuje się tam potężny, egzorcyzmujący świat akt oporu. Kiedy młodzi ludzie zamiast hejtować, modlą się razem, odwiedzają samotnych i chorych w domach opieki - tam zstępuje Bóg.
Wyjść z okopów wygody i obojętności
Za moment te potężne skrzydła opuszczą olkuską bazylikę. Samochód odjedzie. Zgasną światła, wrócicie do swoich domów, do telewizorów włączonych na kanałach informacyjnych pękających od złych wiadomości.
Proszę was dzisiaj: niech ta peregrynacja nie zakończy się na wzruszeniu. Zróbmy konkretny krok. Przekujmy tę modlitwę w zmianę. Wstańmy z kanap. Wyjdźmy z okopów naszej wygody i obojętności. Święty Michał Archanioł przypomina: nikt i nic, żaden kryzys, żadna wojna i żadna krzywda, nie może przysłonić ci Boga, bo tylko On jest gwarantem twojej prawdziwej godności.
Święty Michale Archaniele, nasz genialny Strategu! Ty widzisz Boga twarzą w twarz. Spójrz dziś na Polskę, spójrz na Olkusz, spójrz na nasze zmęczone twarze. Wyciągnij nas z naszej bierności. Przetnij mieczem więzy naszych egoizmów. Naucz nas żyć z pasją, kochać z narażeniem życia i walczyć o prawdę, zanim będzie za późno. Poprowadź nas - zapatrzonych w Chrystusa - prosto w ojcowskie ramiona Boga.
Źródło: Diecezja sosnowiecka / red


Skomentuj artykuł