Jedyna taka pielgrzymka na Jasną Górę. Część trasy pątnicy pokonują pociągiem, towarzyszy im bp Artur Ważny

Jedyna taka pielgrzymka na Jasną Górę. Część trasy pątnicy pokonują pociągiem, towarzyszy im bp Artur Ważny
Bp Artur Ważny w wagonie z pielgrzymami. Fot. Diecezja sosnowiecka
Diecezja sosnowiecka / red

Dziś pielgrzymi z Jaworzna po prostu wsiadają w Szczakowej do pociągu i jadą do Myszkowa. Ponad sto lat temu ta sama okolica była granicą dwóch państw. Jaworzno należało do monarchii austro-węgierskiej, a droga ku Częstochowie prowadziła już przez ziemie pozostające pod panowaniem rosyjskim. Właśnie dlatego kolejowy odcinek 230. Pieszej Pielgrzymki Jaworznickiej jest czymś więcej niż rozwiązaniem komunikacyjnym. To ślad historii, który przetrwał w pielgrzymkowej tradycji.

Żeby zrozumieć widok pielgrzymów w kolejowym wagonie, trzeba najpierw spojrzeć na mapę, której już nie ma. W XIX wieku Jaworzno znajdowało się w zaborze austriackim. Częstochowa leżała w Królestwie Polskim, podporządkowanym Imperium Rosyjskiemu. Droga na Jasną Górę nie była więc wyłącznie przemierzaniem kolejnych kilometrów. Pielgrzymi przekraczali granicę państwową. Szczakowa miała w tej historii szczególne znaczenie. W połowie XIX wieku stała się ważnym punktem kolejowym i granicznym. Linia prowadząca przez Białą Przemszę łączyła sieć kolejową po stronie austriackiej z Koleją Warszawsko-Wiedeńską po stronie rosyjskiej. Po drugiej stronie znajdowała się stacja o bardzo wymownej nazwie - Granica, czyli dzisiejsze Maczki. Pociąg przejeżdżał więc nie tylko z jednej miejscowości do drugiej. Przekraczał granicę dwóch imperiów.



Z czasem polityczna mapa Europy zmieniła się całkowicie. Zniknęły zabory, posterunki graniczne i państwowy kordon. Polska wróciła na mapę. Pozostały jednak tory, Szczakowa i pamięć o dawnej drodze. I właśnie tę pamięć przechowuje jaworznicka pielgrzymka. 3 września 2026 roku, podczas 230. Pieszej Pielgrzymki z Jaworzna na Jasną Górę, historia powtórzyła się w swojej współczesnej wersji. Po Eucharystii w kolegiacie św. Wojciecha i św. Katarzyny pątnicy ruszyli pieszo przez Jaworzno. Dotarli do Szczakowej, a tam wsiedli do pociągu, którym pojechali do Myszkowa. Z Myszkowa ponownie ruszają pieszo w stronę Częstochowy.

DEON.PL POLECA



Dla pasażera, który przypadkiem znajdzie się tego dnia w tym samym wagonie, może to wyglądać osobliwie: plecaki, pielgrzymkowe znaki, grupa ludzi idących przecież na Jasną Górę - i nagle pociąg. Dla jaworznian nie ma w tym sprzeczności. Kolejowy odcinek nie odbiera pielgrzymce jej pieszego charakteru. Jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów jej historycznej tożsamości. Przypomina, że ta droga powstawała w zupełnie innych realiach politycznych i że kolejne pokolenia nie zaczynają jej od zera.

Szczególnie dobrze wie o tym ks. Stanisław Janicki, od pół wieku związany z prowadzeniem jaworznickich pątników. Przed laty mówił wręcz, że pielgrzymka „rozpoczyna się właściwie w pociągu”. W tym roku sam idzie z Jaworzna na Jasną Górę po raz 50. jako jej przewodnik.

Dziś granicy między zaborami nie sposób już zobaczyć z okna wagonu. Nie ma rosyjskich ani austriackich urzędników, kontroli dokumentów czy granicznych szlabanów. Ale kiedy raz w roku pielgrzymi z Jaworzna dochodzą do Szczakowej i wsiadają do pociągu do Myszkowa, dawna mapa na chwilę znów staje się czytelna. Nie na papierze. Na drodze.

Źródło: Diecezja sosnowiecka / red

DEON.PL POLECA

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
bp Artur Ważny, Piotr Kosiarski

Czy w Kościele jest miejsce dla każdego?

Dziś coraz częściej słyszy się o osobach, które czują się wykluczone z Kościoła. Pytanie o miejsce w nim zadają małżeństwa niesakramentalne, rodzice cierpiący po stracie dziecka, kobiety, które...

Skomentuj artykuł

Jedyna taka pielgrzymka na Jasną Górę. Część trasy pątnicy pokonują pociągiem, towarzyszy im bp Artur Ważny
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.