"Dom chłopaków nie jest potrzebny". Siostry z Broniszewic protestują przeciw zmianom planowanym przez rząd

Fot. Dom Chłopaków / YouTube
Onet / red

Planowane zmiany w systemie opieki nad dziećmi z niepełnosprawnościami budzą sprzeciw części środowisk prowadzących wyspecjalizowane placówki. Siostry dominikanki z Domu Chłopaków w Broniszewicach ostrzegają, że zapowiadana deinstytucjonalizacja może w praktyce ograniczyć kierowanie dzieci do takich ośrodków i osłabić ich funkcjonowanie, wskazując jednocześnie, że nowe regionalne centra terapeutyczne - w ich ocenie - nie zapewnią porównywalnego poziomu wsparcia i opieki.

  • Planowane zmiany w systemie opieki nad dziećmi z niepełnosprawnościami spotykają się z krytyką części środowisk prowadzących specjalistyczne placówki, w tym Domu Chłopaków w Broniszewicach.
  • Siostry dominikanki ostrzegają, że deinstytucjonalizacja może ograniczyć kierowanie dzieci do takich ośrodków i w praktyce osłabić ich działalność.
  • W ich ocenie nowe regionalne ośrodki terapeutyczne nie zapewnią wsparcia na poziomie dotychczasowych form opieki i całodobowej obecności.
  • W dyskusji podkreślany jest także brak pewności co do przyszłości dzieci oraz obawy o zastąpienie sprawdzonych modeli opieki nowymi rozwiązaniami systemowymi.

Jak informuje portal Onet, planowane zmiany w systemie opieki nad dziećmi z niepełnosprawnościami wywołują sprzeciw środowisk prowadzących wyspecjalizowane placówki. Siostry dominikanki z Domu Chłopaków w Broniszewicach ostrzegają, że proponowana deinstytucjonalizacja może w praktyce zablokować kierowanie dzieci do takich ośrodków i ograniczyć ich działalność. W opublikowanym stanowisku wskazują, że według zapowiedzi resortu kierowanego przez wiceminister Katarzynę Nowakowską nowe rozwiązania zakładają rozwój regionalnych ośrodków terapeutycznych, które - w ich ocenie - nie zapewnią porównywalnego wsparcia.

DEON.PL POLECA



"DOM CHŁOPAKÓW nie jest potrzebny, nie służy wystarczająco Dzieciom z największymi niepełnosprawnościami…" - cytują wizję przypisywaną ministerstwu, podkreślając jednocześnie obawy o przyszłość podopiecznych i brak możliwości przyjmowania nowych dzieci. Zakonnice akcentują, że ich 75-letnie doświadczenie opiera się na zapewnianiu stałej, całodobowej opieki i bezpieczeństwa, których - ich zdaniem - nie zastąpią nowe formy wsparcia - czytamy na Onecie.

Do sprawy odniosła się także s. Benedykta Karolina Baumann OP., podkreślając, że Dom Chłopaków w Broniszewicach pełni funkcję realnego, często jedynego domu dla swoich podopiecznych. "To naprawdę dom. Dzieci, które tam przebywają, nie mają szans na inny dom" - zaznaczyła, zwracając uwagę na ograniczenia wynikające z głębokiej niepełnosprawności i krytykując oderwane od praktyki wyobrażenia o ich możliwościach - podaje portal.

Głos zabrał również biskup krakowski Damian Muskus, który wskazał na konieczność ostrożnego wprowadzania reform i prymat dobra dziecka: "Dobro dziecka, zwłaszcza najsłabszego, z głęboką niepełnosprawnością, zawsze powinno być na pierwszym miejscu". Hierarcha przyznał, że system wymaga zmian, ale przestrzegł przed rozwiązaniami prowadzącymi do likwidacji miejsc zapewniających bezpieczeństwo i godną opiekę. W dyskusji pojawił się też wątek jego działalności charytatywnej - odpowiadając na krytyczny komentarz, wyjaśnił mechanizm sprzedaży filiżanek na licytacjach i zaproponował formę wsparcia leczenia chorego dziecka poprzez wspólną darowiznę - informuje Onet.



Źródło: Onet / red

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

"Dom chłopaków nie jest potrzebny". Siostry z Broniszewic protestują przeciw zmianom planowanym przez rząd
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.