"Dotykałem własnego mózgu". Jest wyrok w sprawie ataku na księdza i zabójstwa jego mamy
Sąd Apelacyjny w Poznaniu zakończył prawomocnie postępowanie w sprawie z lipca 2024 roku. Alexandr L., pochodzący z Mołdawii, usłyszał wyrok dożywotniego pozbawienia wolności za wyjątkowo brutalny atak, do którego doszło w Środzie Wielkopolskiej. W wyniku tego zdarzenia śmierć poniosła 84-letnia dentystka, natomiast jej syn – ks. Łukasz – przeżył, choć skutki napaści odczuwa do dziś.
Brutalny napad w domu ofiar
Do tragedii doszło w prywatnym domu. Sprawca dostał się do budynku przez uchylone okno, a następnie, po wcześniejszym wyjściu po narzędzie, wrócił i zaatakował śpiących domowników, którzy nie mieli możliwości obrony.
Zamordowana została 84-letnia matka duchownego, ceniona w lokalnym środowisku stomatolog. Kobieta zginęła w wyniku uderzeń młotkiem. Zaatakowany został też ks. Łukasz, który doznał bardzo poważnych obrażeń, w tym pęknięcia czaszki. Sąd zaznaczył, że kapłan do chwili obecnej nie odzyskał pełnej sprawności.
- To było bardzo trudne doświadczenie, tym bardziej że człowiek kładzie się zdrowy, a budzi się z dziurą w głowie i dotyka własnego mózgu. Ja nie wiedziałem, co się stało. Pamiętam tylko, że kciuk mi wpadał do środka głowy i stwierdziłem wtedy, że sytuacja jest poważna - wspominał ks. Łukasz w rozmowie z Gazetą Średzką.
Dożywocie dla przestępcy
Sąd drugiej instancji utrzymał wcześniejsze orzeczenie, uznając Alexandra L. winnym zabójstwa, usiłowania zabójstwa na tle rabunkowym oraz znęcania się nad byłą partnerką. W ocenie sądu kara dożywotniego więzienia była jedyną adekwatną sankcją wobec osoby o tak wysokim stopniu demoralizacji i społecznej szkodliwości czynów.
Prokuratura wnosiła o całkowite wyłączenie możliwości warunkowego zwolnienia. Sąd nie uwzględnił tego żądania, wskazując, że skazany będzie mógł starać się o zwolnienie dopiero po 30 latach odbywania kary, czyli w bardzo podeszłym wieku. Jak podkreślono, pozostawienie „promyka nadziei” ma znaczenie resocjalizacyjne.
Postawa skazanego i uzasadnienie sądu
Nietypowe było to, że sprawca nie złożył apelacji od surowego wyroku. Wyraził skruchę i przeprosił za swoje czyny, co zostało odczytane przez sąd jako akceptacja wymierzonej kary.
„Zostali zaatakowani bezbronni pokrzywdzeni, nie mieli szans na jakąkolwiek obronę, spali. Byli całkowicie bezradni i zdani na łaskę i niełaskę oskarżonego” – zaznaczyła w uzasadnieniu sędzia Izabela Pospieska.
Źródło: niedziela.pl / tk
Skomentuj artykuł