Kard. Ryś o relacjach między księżmi i świeckimi. "To jest ogromny strach wśród księży"
- Bardzo często o tym mówimy, że świeccy się rzucają na nasze funkcje i chcieliby je przejąć. I jest ogromny strach wśród księży: będę zastąpiony przez świeckich, bo ci świeccy wszystko już teraz chcą robić. Ale kard. Wojtyła miał zupełnie inny strach: o to, że księża są zdeterminowani, żeby zstąpić świeckich we wszystkim. To jest wtedy klerykalizacja, ale jako nadużycie władzy duchownej - mówił kard. Grzegorz Ryś podczas wykładu w Centrum Formacji Duchowej w Krakowie.
Wykład miał miejsce podczas inauguracja nowej edycji Szkoły Wychowawców Seminariów Duchownych Diecezjalnych i Zakonnych, a kardynał podczas wykładu wskazywał na konieczność dawania świadectwa, przystępowania do sakramentu pokuty oraz podkreślił znaczenie właściwej relacji między duchownymi a świeckimi jako sprawy "superważnej" w Kościele.
- Relacja kapłan - świeccy to jest wielki temat, który się zrodził z Soboru. To jest do dzisiaj temat ważny - mówił kard. Ryś. Wojtyła użył takiego pojęcia "zeświecczenie księdza" - laicisatio sacerdotum. My jesteśmy przyzwyczajeni do odwrotnego pojęcia, to znaczy pojęcia "klerykalizacja świeckich". I bardzo się bronimy rękami i nogami, żeby się świeccy nie sklerykalizowali. Niech panie ręka boska broni. bardzo prosimy, żeby panie nie odprawiały i nie spowiadały, spróbujemy mimo wszystko dać radę - żartował kardynał.
Podkreślał też, że jest księżach strach przed byciem zastąpionym.
- Bardzo często o tym mówimy, że świeccy się rzucają na nasze funkcje i chcieliby je przejąć. Niestety mamy w sobie strach przed byciem zastąpionymi. To jest ogromny strach wśród ksieży: że będę zastąpiony przez świeckich, bo ci świeccy wszystko już teraz chcą robić - podkreślał kard. Ryś. - Najwyraźniej kardynał Wojtyła w 1971 roku ma zupełnie inny strach. Ma strach o to, że księża są zdeterminowani, żeby zstąpić świeckich we wszystkim. Bo to zeświecczenie ksieży nie ma charakteru moralnego, jaki by się nam nasuwał. Chodzi o to, że ksiądz zabiera funkcje świeckim, zabiera funkcje właściwe laikom. I to jest wtedy klerykalizacja, ale jako nadużycie władzy duchownej, władzy wynikającej ze święceń.
Kard. Ryś podzielił się też doświadczeniem pracy w grupie zajmującej się tematem formacji do liturgii, w której jedna z osób użyła określenia "klerykalizacja liturgii".
- Najpierw byłem w ciężkim szoku, a potem byłem zachwycony i wdzięczny temu człowiekowi, że tego terminu użył - dzielił się kardynał. - W jaki sposób to przełamuje nasze myślenie? Tak, że nam się wydaje, że celebransem liturgii jest ksiądz: ja jestem celebransem. Jakby Soboru nie było - mówił.
- Sześćdziesiąt lat od Soboru: liturgię celebruje wspólnota, lud Boga i każdy, kto jest obecny, ma prawo być aktywnym. Kluczowe słowo do reformy liturgii to jest aktywny udział - wyjaśniał kard. Ryś. - I co, możecie zawsze być, drogie panie, aktywne w liturgii? Nie, bo my was nie puścimy. Bo wszystko za was zrobimy. wszystkie wasze funkcje potrafimy wziąć na siebie. Więc ja i przeczytam, i zaśpiewam, a co, nie umiem ? Przecież mam maturę i poza tym nikt lepiej nie przeczyta. A jak trzeba, to zadzwonię dzwonkami. Nogą - ironizował. - Wszystko ja, wszystko ja. Klerykalizacja liturgii. I tak jest w wielu obszarach.
Jak wyjaśniał - o to właśnie chodziło kard. Wojtyle. - O tym właśnie o tym przyszły Ojciec Święty mówił: przejmujemy wszystkie funkcje właściwe świeckim zamiast zabiegać o to, by charyzmaty właściwe świeckim znalazły swoją pełną aktualizację w Kościele. (...) Mam wrażenie, że on wtedy mówił o tym, co teraz na głos mówi synod o synodalności. To są prawie trzy pokolenia Kościoła i my naprawdę ciągle mamy to przed sobą, a nie za sobą. Ta relacja kapłan - świecki - ona jest niesłychanie ważna i w życiu księży, i wżyciu świeckich, jest superważna dla Kościoła i będzie coraz bardziej i bardziej ważna - puentował swój wykład krakowski metropolita.
Źródło: diecezja.pl / mł
Skomentuj artykuł