Kościół w Polsce dojrzewa do poważnych zmian

Fot. IraGirichBO / Depositphotos

Kościół katolicki w naszej Ojczyźnie potrzebuje zmian. Nie da się jednak uniknąć pytania, czy jest na nie gotowy. Pojawiają się pierwsze jaskółki, że do nich dojrzewa.

Opublikowane pod koniec lipca br. przez Sekretariat Generalny Synodu wytyczne na kolejny etap procesu synodalnego noszą tytuł „Wspominać. Towarzyszyć w przygotowaniach do zgromadzeń oceniających Kościół lokalny”. Dokument zwraca uwagę, że w Piśmie Świętym „wspominanie” nie oznacza spoglądania w przeszłość, ale rozpoznawanie działania Boga w historii, aby rozeznać teraźniejszość i otworzyć się na przyszłość. W tym kontekście, jak informował serwis Vatican News, Sekretariat Generalny Synodu „zachęca każdy Kościół lokalny do ponownego odczytania z wdzięcznością i szczerością przebytej drogi we wdrażaniu synodu, aby rozpoznać dojrzałe owoce i kolejne kroki, do których jest wezwany”.

DEON.PL POLECA


Polski czasownik „wspominać” ma podwójne znaczenie. W pierwszym oznacza czynność wracania myślą do tego, co minęło, „wspominać” lub „wspomnieć” to myśleć, mówić lub pisać o dawnych czasach, wydarzeniach i osobach. W drugim znaczeniu „wspomnieć”, to powiedzieć o czymś lub o kimś mimochodem, nie robiąc z tego głównego tematu. Śledząc odniesienia do Synodu o synodalności w Kościele w naszej Ojczyźnie czasami można czasami odnieść wrażenie, że wspomina się o nim w tym drugim znaczeniu, niejako przy okazji, bez stawiania go w centrum refleksji i debaty.

Wydaje się jednak, że warto, mimo uwagi Sekretariatu Generalnego Synodu o niespoglądaniu w przeszłość, jednak przypomnieć nieco, jak Synod przebiegał wśród polskich katolików. Na przykład przywołać wnioski z ogólnopolskiej syntezy, ogłoszonej zaledwie cztery lata temu (dokładnie 25 sierpnia 2022 r.) na Jasnej Górze.

„Konsultacje synodalne stały się okazją do wyrażenia «krytycznej troski»” - informował wówczas Deon, dodając, że „wierni skupiali się przede wszystkim na wyartykułowaniu tego, co ich boli we wspólnocie Kościoła”. Na co więc wskazywali? Opracowane w diecezjach podsumowania pokazywały pragnienie poprawy w Kościele sposobu jego funkcjonowania, a nie zmiany doktryny lub struktury. „Potrzeba zmiany nie wiąże się tylko z instytucją Kościoła. Kluczowe w tym procesie jest osobiste nawrócenie tak świeckich jak i duchownych” - akcentowano w medialnych omówieniach.

Być może warto sięgnąć po wciąż dostępną w sieci ogólnopolską syntezę synodalną, aby uświadomić sobie, o czym katolicy w naszej Ojczyźnie mówili nie tak przecież dawno. Zdać sobie sprawę, że wiele wypowiedzi wiernych dotyczyło „słabości Kościoła”. Co wymieniano? Np. podkreślano zakorzeniony klerykalizm, za który odpowiedzialni są nie tylko prezbiterzy, ale i świeccy wzmacniający takie postawy pośród księży. „Akcentowano, że w parafiach zbyt słabo słyszalny jest głos kobiet i młodzieży” - relacjonował Deon. Pisał też, że zwracano uwagę na hermetyczny, oderwany od rzeczywistości język, używany w Kościele w Polsce, na niski poziom głoszonych homilii, a także na potrzebę modlitwy za prezbiterów i wspierania ich w pracy. „Formułowane postulaty ujawniły tęsknotę za wspólnotą oraz dobrymi pasterzami, którzy potrafią towarzyszyć wiernym na drodze ich wiary” - można przeczytać w streszczeniu ogólnopolskiej syntezy synodalnej.

DEON.PL POLECA

Podczas prezentacji dokumentu na Jasnej Górze ówczesny przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki zauważył: „Jest tam obecna też krytyka Kościoła, ale jest to innego rodzaju krytyka niż ta, którą można spotkać w gazetach, to znaczy jest to krytyka nie wywodząca się z nienawiści do Kościoła, ale z miłości do Kościoła”. Zwrócił uwagę, że ludzie, którzy brali udział w zespołach synodalnych, „w pierwszym momencie podkreślali krytykę, w drugim momencie starali się podkreślić, czemu to wszystko ma służyć; że to wszystko służy odnowie Kościoła”.

Chociaż w omówieniach synodalnej syntezy raczej rzadko używano słowa „zmiana”, nie da się ukryć, że w sporej części zarówno diecezjalne podsumowania, jak i ogólnopolska synteza, były swego rodzaju listą zmian, nie tylko oczekiwanych, ale uznawanych za konieczne w Kościele w naszym kraju. Trzeba podkreślić raz jeszcze, nie nie chodziło o zmiany doktrynalne, o jakieś przekształcenia w nauczaniu Kościoła. Chodziło natomiast, jak to ujął abp Adrian Galbas, który koordynował krajowe etap Synodu o synodalności, o obecne w części syntez diecezjalnych „podejście pragmatyczne, zwracające uwagę na praktyczne postulaty oraz potrzebę zmian standardów zachowań”.

Nie trzeba być ekspertem, ani zaangażowanym komentatorem katolickim, aby zdawać sobie sprawę, że Kościół katolicki w naszej Ojczyźnie potrzebuje zmian. Nie da się natomiast uniknąć pytania, czy jest na nie gotowy. Różne kościelne środowiska zapewne mogą przekonywać, że już stoją w blokach startowych i są gotowe natychmiast przystąpić do reform, korekt, poprawiania, odnowy itp. Czekają jednak na czytelny sygnał, że pora zabrać się do roboty. Że katolicka wspólnota w naszym kraju dojrzała już do podjęcia (w wielu przypadkach nieodzownych) zmian.

Wygląda na to, że pojawiają się pierwsze jaskółki, iż stopniowo tę konieczność zmian Kościół w Polsce dostrzega i do niej dojrzewa. Pierwszą jest „List Pasterski z okazji XVI Tygodnia Wychowania”. Biskupi napisali w nim wprost o potrzebie „przemyślenia na nowo duszpasterstwa w naszych parafiach”. Dodali, że chcą, aby stało się ono przestrzenią spotkania dla każdego - dla osób głęboko wierzących, ale także dla poszukujących czy zdystansowanych do spraw wiary.

Drugą jaskółką jest opublikowana kilka dni temu przez Katolicką Agencję Informacyjną rozmowa z ks. Janem Frąckowiakiem, rektorem poznańskiego seminarium duchownego, przewodniczącym zarządu Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych Diecezjalnych i Zakonnych. Wywiad zatytułowano „Duch Święty ma pomysł na Kościół w Polsce”. Ks. Frąckowiak mówi w nim nie tylko o potrzebnych zmianach w seminariach duchownych, ale także o konieczności „reform duszpastersko-administracyjnych, w tym korekty gospodarowania zasobami ludzkimi” i „przekierowania zasobów personalnych”. Co prawda taki język w sprawach kościelnych niektórych drażni, ale istota wypowiedzi jest czytelna.

Trwa trzecia faza Synodu o synodalności, której istotą jest implementacja. Marcin Jewdokimow, obecny szef Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego w jednym z artykułów pokazał Synod przede wszystkim jako impuls do przemiany praktyk religijnych i wspólnotowych. Wygląda na to, że dotyczy to także Kościoła w Polsce.

Dziennikarz, publicysta, twórca portalu wiara.pl; pracował m.in. w "Gościu Niedzielnym", radiu eM, KAI

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Kościół w Polsce dojrzewa do poważnych zmian
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.