"Najświętsze serce" to film, który przebudził Francję. Wkrótce premiera w polskich kinach

Fot. Rafael Film / YouTube.com
Rafael Film / tk

Ponad 350 lat temu we Francji Jezus objawił św. Małgorzacie Marii Alacoque swoje Serce płonące miłością. To orędzie stało się kanwą filmu, który w opinii wielu „obudził Francję”, podbił francuskie kina, ale tym samym wywołał ostrą rekcję środowisk antyreligijnych, próbę cenzury, a nawet zakaz wyświetlania w niektórych miastach.

„Najświętsze Serce” - o czym jest to film?

„Najświętsze Serce” to filmowa opowieść o samej istocie wiary chrześcijańskiej, o miłości Boga, który tak ukochał każdego człowieka, że pozwolił przebić swoje Serce na krzyżu. Bohaterowie filmu w swoich świadectwach uosabiają największe problemy współczesnego świata: samotność, zmęczenie, brak sensu życia.

Opowiadają o odnalezieniu zaskakującego lekarstwa – relacji, która pomogła im na nowo odkryć siebie. Piękna muzyka, starannie nakręcone sceny fabularyzowane oraz liczne niezwykłe historie współczesnych ludzi sprawiają, że „Najświętsze Serce” przemawia sugestywnie zarówno do wierzących, jak i do tych, którzy wątpią; do przytłoczonych rodziców, a także do młodych, którym brakuje punktu odniesienia.

„Najświętsze Serce” to nie jest zwykły religijny film. To realna pomoc w odnalezieniu drogi w świecie, który zapomniał, że jest kochany.

DEON.PL POLECA

 

 

Wywiad z twórcami – Sabriną oraz Stevenem Gunnellami

Skąd pomysł na film o Najświętszym Sercu?

Sabrina: - Sami jesteśmy nawróceni. Dopiero w sierpniu 2023 r. odkryliśmy, że można się poświęcić Najświętszemu Sercu. I to był w pewnym sensie początek tego filmu. Po spotkaniu i świadectwie Alicji, którą zobaczycie w filmie, moje serce zapłonęło. Zdałam sobie sprawę, że Najświętsze Serce było obecne w moim życiu od samego początku. Odkryłam je przede wszystkim w sanktuarium w Paray-le-Monial we Francji. To była nasza pierwsza podróż ze Stevenem – nie powiem, że ślubna, ale jako młodej pary narzeczonych – ponieważ było to jedyne miejsce, które znałam. I tak w sierpniu 2023 r. stało się dla nas oczywiste, że poświęcimy się Najświętszemu Sercu Jezusa. Mam wrażenie, że chrześcijanie, nawet katolicy, nie wiedzą, że można się poświęcić Najświętszemu Sercu. A przecież to jest sercem naszej wiary, jej rdzeniem, jej prawdziwym źródłem. Dla nas jest to sposób rozpowszechniania Bożej miłości na świecie i w sercach ludzi.

Jak przebiegały prace nad filmem?

Steven: - Było bardzo gorąco. Wyszliśmy z tego projektu z kilkoma bliznami, kilkoma bolesnymi doświadczeniami, ale w efekcie nieźle sobie poradziliśmy. Nie obyło się bez trudności, bez kłótni, ale też nie bez pojednania i odnowy. To niesamowite uczucie widzieć efekt pracy wszystkich ludzi i zespołów zaangażowanych w ukończenie tego filmu. Choćby pracę wspaniałego dyrygenta, który wzbogacił film oryginalną, zachwycającą muzyką. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że możemy dziś zaprezentować ten film.

Sabrina: To, co czujemy, to radość z możliwości dzielenia się tym filmem. Szczególnie z tego, czym podzielili się wszyscy świadkowie, co nas głęboko poruszyło i co chcemy przekazać dalej w obrazie „Najświętsze Serce”.

Dla kogo jest „Najświętsze Serce”?

Steven: - Przede wszystkim dla chwały Boga i aby oddać Mu hołd. Pod koniec prac nad filmem miałem ogromne trudności z umieszczeniem swojego nazwiska na plakacie jako producenta i reżysera, ponieważ naprawdę czuję, że od A do Z to Bóg wszystkim kierował, wszystko przejął. Podnosił nas, gdy widział, że upadamy. Gdy błądziliśmy – kierował nas na właściwą drogę. Sprawiał, że niczego nam nie brakowało. Ostatecznie więc to jest Jego film. A dla kogo jeszcze go zrobiliśmy? Dla całego świata, a w szczególności dla tych, którzy są daleko od wiary, którzy zasnęli. Dla tych, których wiara jest letnia, słaba, gasnąca... To film mający ożywić płomień wielkiej nadziei, wielkiej wiary i wielkiej miłości.

Jaki najważniejszy wniosek płynie z tej produkcji?

Steven: - Świat umiera, ponieważ nie wie, jak kochać, ponieważ zapomniał, że jest kochany. Takie jest przesłanie tego filmu. Chodzi o to, by w końcu je zrozumieć. Chcieliśmy ukazać je w namacalny, sugestywny sposób poprzez świadectwa, wypowiedzi ekspertów i historyków oraz sceny fabularyzowane. Pragniemy przypomnieć każdemu człowiekowi, jak bardzo jest kochany przez Boga.

Sabrina: - To prawdziwy film nadziei – zarówno dla wierzących, jak i dla tych, którzy poszukują, zadają pytania i oczekują odpowiedzi. Mamy nadzieję, że dzięki świadkom, których udało nam się sfilmować, widzowie odnajdą na nowo część siebie.

Dlaczego przesłanie „Najświętszego Serca” jest dziś tak ważne?

Sabrina: - Film powstał w oparciu o pewną obserwację. Wystarczy włączyć telewizor, by zobaczyć, że świat nie ma się najlepiej... Ludzie są teoretycznie coraz lepiej ze sobą połączeni – dzięki mediom społecznościowym czy telefonom – a jednocześnie są samotni jak nigdy dotąd. W filmie chcieliśmy przypomnieć zapomnianą prawdę o tym, że ludzie są bardzo kochani i że nie są sami.

To chyba niełatwe zadanie w dzisiejszym świecie?

Steven: - Trzeba niejako wszystko „wysadzić od środka”, rozbić na kawałki, aby ludzie raz na zawsze uświadomili sobie, że nigdy nie byli sami. Nikt nigdy nie jest sam. Samotność nie istnieje! To Bóg pierwszy nas pokochał. Możemy odkrywać to przez całe życie – niezależnie od wiary, chrztu czy przekonań. To niezwykle pocieszające i nieustannie przekazywane nam przesłanie. Najświętsze Serce jest bezdenną studnią miłosierdzia i miłości.

Sabrina: - Przesłanie „Najświętszego Serca” jest jak busola. Wskazuje kierunek, a potem ludzie albo nim podążają, albo nie. W każdym razie jest to droga, która przynosi pokój, radość i prawdziwe pocieszenie. Zadziałało to w naszym przypadku, a nie jesteśmy kimś wielkim. Zadziałało w życiu świadków, których widzicie w filmie. Mamy nadzieję, że zadziała również w przypadku widzów.

Dlaczego warto pójść do kina na „Najświętsze Serce”?

Steven: Francuska produkcja realizująca tego rodzaju filmy jest bardzo rzadka – by nie powiedzieć, że niemal nie istnieje. Od dawna nie widziałem w kinie takiego filmu, zwłaszcza made in France. Dlatego do końca życia ja, Steven Gunnell, będę kręcił filmy głoszące miłość Boga – tak długo, jak Pan będzie mnie potrzebował. To wielki film, ponieważ stoi za nim wielki zespół, ale nie powstał on ani dla nas, ani dla naszej „taniej chwały”. Zapraszam chrześcijańską publiczność, by nie wahała się go obejrzeć.

Źródło: Rafael Film / tk

DEON.PL POLECA


Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

"Najświętsze serce" to film, który przebudził Francję. Wkrótce premiera w polskich kinach
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.