Parafie pomagają Ukrainie. Caritas przekaże pomoc ofiarom wojny
„W nasze ręce inni wkładają chleb, lekarstwa, koce, ogrzewacze. My to wszystko przekazujemy dalej. Ile mamy, tyle możemy pomóc” – mówi bp Pavlo Honcharuk, biskup diecezji charkowsko-zaporowskiej w rozmowie z Vatican News. Diecezja obejmuje 800 km linii frontu. W samym Charkowie 95 procent mieszkańców jest pozbawiona prądu i ogrzewania.
W niedzielę w całej Polsce odbywa się zbiórka na rzecz Ukrainy. Zebrane środki trafią do regionów, w których zima i zniszczona infrastruktura sprawiają, że codzienne życie staje się walką o podstawowe warunki egzystencji. Jednym z najbardziej dotkniętych obszarów pozostaje diecezja charkowsko-zaporoska.
Zima i życie w cieniu ataków
„W mieszkaniach jest po pięć, sześć stopni. Nie ma prądu, nie ma ogrzewania, często nie ma też wody i możliwości przygotowania posiłku” – relacjonuje Pavlo Honcharuk, biskup diecezji charkowsko-zaporowskiej w rozmowie z Vatican News. W samym Charkowie przerwy w dostawach energii trwają po kilkanaście, a niekiedy ponad dwadzieścia godzin. „Bywa, że prąd znika na 20, 24, a nawet 26 godzin. Wszystko zmienia się z chwili na chwilę”.
Zniszczona infrastruktura sprawia, że setki tysięcy ludzi funkcjonują w głębokim kryzysie – „w 95 procentach mieszkań jest po prostu zimno. Ludzie śpią w kurtkach, pod kilkoma kocami”.
Trudne warunki potęguje fakt, że ataki i ostrzały trwają niemal bez przerwy, a sytuacja zmienia się z godziny na godzinę. „Każdego dnia coś się dzieje. Są naloty dronów, kolejne uderzenia w infrastrukturę. Ludzie żyją w ciągłym napięciu”.
Kościół i Caritas blisko ludzi
W tych warunkach szczególną rolę odgrywa pomoc Kościoła i Caritas. „Księża, siostry zakonne i wolontariusze robią wszystko, co możliwe, ale możemy pomagać tylko tym, co otrzymamy” – podkreśla biskup. Dzięki wsparciu z zagranicy zamówiono już setki elektrycznych ogrzewaczy, które trafiają do rodzin tam, gdzie choć przez kilka godzin dziennie dostępny jest prąd.
Caritas tworzy także specjalne punkty wsparcia – ogrzewalnie, w których można się ogrzać, napić czegoś ciepłego, naładować telefon i na chwilę odpocząć. „To miejsca, gdzie ludzie mogą po prostu przyjść, posiedzieć, ogrzać się i poczuć, że nie są sami”.
Most pomocy między Polską a Charkowem
Koordynacją tej pomocy na miejscu zajmuje się ks. Wojciech Stasiewicz, dyrektor diecezjalnej Caritas-Spes, kapłan pochodzący z Lublina, od lat posługujący w tej części Ukrainy. To on utrzymuje stały kontakt z Caritas Polska oraz Caritas Lublin, dbając o to, by wsparcie trafiało dokładnie tam, gdzie jest najbardziej potrzebne.
W ramach programu „Rodzina Rodzinie” polskie rodziny obejmują stałym wsparciem rodziny z terenów dotkniętych wojną, szczególnie wielodzietne oraz te, które straciły bliskich.
Pamięć, która daje nadzieję
„Najgorsza jest obojętność. Dziękuję Polakom za wielkie serce i wrażliwość. Ta pomoc daje ludziom poczucie, że nie są sami” – podkreśla bp Honcharuk.
Dzisiejsza zbiórka jest kolejnym znakiem solidarności. Dzięki niej wsparcie trafia tam, gdzie codzienność oznacza walkę z zimnem, brakiem światła i podstawowych środków do życia – i gdzie każda, nawet najmniejsza pomoc, realnie zmienia los konkretnych osób.
Skomentuj artykuł