Chcesz mieć mocniejszą wiarę i bliższą relację z Bogiem? Zacznij od tych pięciu prostych rzeczy
W mediach społecznościowych pod postami osób dzielących się swoją wiarą widzę często podobne komentarze. Jak brzmią? Mniej więcej tak: jejku, ja też bym tak chciała, ale jakoś mi nie wychodzi taka relacja z Bogiem, taka wiara. Nie wiem, jak to zrobić, żeby wierzyć tak jak ty! A przecież pogłębianie swojej wiary i zaufania do Boga wcale nie jest tak trudne, jak się czasami wydaje.
Skąd się więc bierze takie przekonanie, że rozwijanie swojej wiary jest trudne? Może stąd, że często święci, czyli wzory do naśladowania, przedstawiani są jako idealni, a naśladowanie takich ideałów jest jak próba dorównania najlepszemu uczniowi w klasie: na świadectwie ma średnią 5, 92 i wiesz, że czego byś nie zrobił, i tak do niego nie doskoczysz. Drugi powód to wrażenie, że życiem wiary rządzi dużo skomplikowanych zasad; jeśli nie znasz przepisów kościelnych i zasad z Biblii, to nie masz szans na coś więcej.
Dobra wiadomość jest jednak taka, że wystarczy naprawdę niewiele, by pogłębiać swoją wiarę i mieć dobrą relację z Bogiem, z Jego świętymi i z ludźmi wokół siebie. Niestety, tego nikt nie uczy nas wprost na katechezie i jako dorośli często nie wiemy, od czego zacząć i jak sprawić, żeby nasze bycie w Kościele miało więcej sensu niż tylko odhaczanie obowiązków religijnych. Żeby tak było, warto do codziennej rutyny dnia wprowadzić kilka małych, dobrych nawyków.
Prosta rozmowa z Bogiem przynajmniej raz dziennie. Bardzo wielu katolików myśli o modlitwie wyłącznie jak o obowiązku do spełnienia. Odmawiają konkretne modlitwy w konkretnej ilości, by ten obowiązek spełnić. To dobry nawyk, ale też często zdarza się, że zamienia się w mechaniczne wykonanie zadania i nie spełnia swojej więziotwórczej roli. A przecież modlitwa ma być rozmową z Bogiem. Bardzo w niej pomaga traktowanie Boga jak kogoś będącego obok. Kogoś, kto jest zainteresowany naszym życiem, komu na nas zależy, do kogo można mówić po prostu. o tym, co dzisiaj jest dla mnie trudne, ważne, czego się boję albo z czego się cieszę.
Jedno zdanie z Pisma Świętego dziennie. Oczywiście byłoby super, gdyby to było więcej niż jedno zdanie, ale często Bóg chce do nas mówić właśnie przez Biblię; i potrafi tak poruszyć nasze serce, by trafiły do nas akurat te słowa, które są nam potrzebne. Czasem będzie to pocieszenie, czasem wskazówka, czasem rada, która pomoże podjąć decyzję. Można szukać dla siebie zdania w czytaniach z dnia, w konkretnej księdze biblijnej albo je... losować (z wiarą, że Bóg da takie słowo, jakie dziś jest najbardziej nam potrzebne).
Bilans dnia z docenieniem tego, co dobre. Często w codziennym biegu zapominamy o małych, dobrych rzeczach, które się wydarzyły w ciągu dnia. Zmęczenie, stres, trudności przysłaniają nam to, co dobre i sprawiają, że skupiamy się na tym, co poszło nie tak. Jednak dla osób wierzących bardzo ważne jest, by zauważać, że we wszystkich wyzwaniach i trudnościach Bóg jest blisko i często właśnie w drobnych rzeczach pokazuje swoją obecność i towarzyszenie nam z miłością. Dlatego warto na koniec dnia poświęcić pięć-dziesięć minut nie tylko na rachunek sumienia ze swoich niedociągnięć i grzechów, ale także na przypomnienie sobie, co dobrego się wydarzyło. Może poczekał na nas kierowca autobusu, chociaż nie musiał, w drodze do pracy mijaliśmy pięknie rozkwitające kwiaty, ktoś obdarzył nas miłym słowem, uśmiechem albo zrobił dla nas coś dobrego?
Przepraszanie i wybaczanie. Wiara to relacja z Bogiem, ale też z innymi ludźmi. W kluczowej dla katolików modlitwie, którą ułożył dla nas Jezus mówimy: "i odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom". To bardzo ważne przypomnienie o tym, że trzeba codziennie porządkować także swoje uczucia. Nie chować urazy. Nie planować zemsty. Nie uprzedzać się do ludzi, którzy nas zranili. Czasem trzeba się od kogoś odseparować, postawić granice, poluzować relację - ale to nie znaczy, że mamy chodzić ze złością w sercu. I w drugą stronę: dużo łatwiej się rozwijać w wierze, która pomaga nam się stawać podobnymi do Boga, gdy potrafimy zobaczyć swoje błędy, niedociągnięcia, słabe postępowania i po ludzku, zwyczajnie, powiedzieć albo napisać komuś: przepraszam, to było z mojej strony nie w porządku.
Jedna dobra rzecz, za którą nie czekasz na podziękowanie. To bardzo ważne w naszej wierze - by robić dobro po cichu, nie dla lajków. Zauważać czyjąś małą potrzebę, być życzliwym, dbać o drugiego człowieka, niezależnie od tego, czy go znasz, czy jest obcy. Robienie małego dobra wymaga wrażliwości i dostrzegania drugiej osoby; to bardzo Boży sposób działania, którego mamy się uczyć, żeby by ć podobni do Boga. I wcale nie trzeba tutaj wiele. Każda, najdrobniejsza rzecz: miłe słowo, przytrzymanie drzwi, wniesienie zakupów sąsiadce (czy ją lubimy, czy nie), kupienie komuś głodnemu jedzenia, wysłuchanie kogoś, kto jest w trudnej sytuacji, wzięcie na siebie jeden raz czyjegoś obowiązku, gdy widzimy, że potrzebuje pomocy.
Te pięć drobnych nawyków naprawdę zmienia relację z Bogiem, ze sobą i z innymi ludźmi. Może wydają się małe - bo zbyt często słyszymy, że prawdziwa wiara góry przenosi i trzeba robić rzeczy wielkie, żeby się liczyły. W rzeczywistości jednak nie ma świętego, który by nie zaczynał swojej ścieżki wiary od tych prostych rzecz. I to one najbardziej, dzień po dniu rozwijają naszą wiarę.
DEON.pl / mł
Skomentuj artykuł