Chrześcijaństwo się kończy. Ale jakie?

Chrześcijaństwo się kończy. Ale jakie?
Fot. Depositphotos
Settimana News/Marcello Neri/łs

Wiele diagnoz wskazuje dziś na „koniec” chrześcijaństwa, jednak Marcello Neri na łamach portalu Settimana News zauważa, że w rzeczywistości kończy się jedynie konkretny model historyczny tej religii. Autor podkreśla, że analizy socjologiczne pozwalają dostrzec, iż kryzys dotyczy głównie zachodniego katolicyzmu w wydaniu europejskim. Obecna sytuacja wywołuje powszechne niezadowolenie z Kościoła jako instytucji, co paradoksalnie łączy zarówno zwolenników Soboru Watykańskiego II, jak i jego przeciwników. Kościół od swoich początków pozostaje w ruchu, poddawany jest nieustannym reformom i kontestacji.

Marcello Neri twierdzi, że każda próba odwołania się do tradycji w celu uzasadnienia własnej wizji wiary jest w istocie aktem reformatorskim. Niezależnie od tego, czy wierni chcą powrotu do przeszłości, czy pójścia naprzód, wszyscy dążą do tego, by Kościół stał się inny, niż jest obecnie. To wspólne poczucie konieczności zmian stanowi jedyną, nieoczekiwaną płaszczyznę porozumienia między skłóconymi frakcjami. Diagnoza końca chrześcijaństwa zależy od tego, jakie kryteria przyjmie badacz: liczbę osób obecnych na mszach, polityczne wpływy czy panowanie nad sumieniami („rząd dusz”).

DEON.PL POLECA

Instytucja pod presją liczb

Pandemia COVID-19 zadziałała jak katalizator, trwale zmieniając frekwencję na niedzielnych nabożeństwach. Włochy, podobnie jak Polska, notują realny spadek liczby wiernych, co nie jest jedynie błędem statystycznym, lecz faktem. Neri zauważa, że hierarchia kościelna często pozostaje bierna wobec tych zmian lub próbuje jedynie powrócić do stanu sprzed kryzysu. Takie podejście, zdaniem autora, prowadzi wprost do erozji i zaniku dotychczasowych struktur.

Ciekawym wskaźnikiem jest sytuacja lekcji religii w szkołach publicznych. Dane włoskiego ministerstwa pokazują, że około 82% uczniów nadal korzysta z tych zajęć, choć odnotowuje się powolny, ale systematyczny spadek. Każda ze stron widzi w tym uzasadnienie swojego stanowiska. Biskupi powołują się na te dane, by dowieść siły katolicyzmu. Z kolei zwolennicy świeckości państwa nawet stratę jednego punktu procentowego traktują jako dowód na nieuchronną laicyzację społeczeństwa i upadek Kościoła.

Gdzie bije serce wiary?

Żadna ze stron sporu o lekcje religii nie analizuje głęboko przyczyn rezygnacji uczniów z tych zajęć ani powodów, dla których większość wciąż w nich uczestniczy. Marcello Neri ocenia, że obecny model nauczania religii „przecieka ze wszystkich stron”, ponieważ usiłuje utrzymać przy życiu formę katolicyzmu, która w Italii jest już dziś niemożliwa. Tymczasem rzeczywistość duszpasterska oferuje szansę na spotkanie z ogromną rzeszą młodych ludzi, której Kościół nie potrafi w pełni wykorzystać.

Autor sugeruje, że rozwiązanie problemu pustych kościołów kryje się w 25. rozdziale Ewangelii według świętego Mateusza. Jezus mówi tam o spotkaniu z głodnym, obcym, nagim i uwięzionym. Neri zauważa, że wspólnota ludzi, którzy czują się wezwani do bliskości z potrzebującymi, jest prawdopodobnie znacznie liczniejsza niż ta gromadząca się na nabożeństwach. Taka forma chrześcijaństwa okazuje się skuteczniejsza niż wieloletnia katecheza, która często kończy się jedynie zerwaniem z Kościołem.

Opór wobec nowego modelu

Nowy model katolicyzmu, rodzący się na obrzeżach instytucji, budzi jej zdecydowany opór. Jest on tak trudny do zaakceptowania, że wielu próbuje go zdyskredytować jako zjawisko obce wierze. W dyskusji pod artykułem czytelnicy wskazują na dodatkowe aspekty kryzysu. Giovanni Toscano zauważa, że skończył się czas niekończących się zebrań i spotkań, które nie są już skutecznym przekaźnikiem wiary dla nowych pokoleń.

Edoardo Mattei w swoim komentarzu ostrzega przed „laicyzacją wiary”. Jego zdaniem Kościół oparty wyłącznie na działaniach pomocowych traci swój fundament, a miłość nieprzyjaciół zamienia się w zwykłą tolerancję. Mattei pyta retorycznie, co wnosi Wcielenie, jeśli Jezus ma jedynie potwierdzać etykę, którą posiadamy niezależnie od Niego. Wskazuje również na problem starzenia się struktur kościelnych, gdzie kluczowe role wciąż zajmują pokolenia powojenne.

DEON.PL POLECA

Strach i nadzieja w kryzysie

Głosy wiernych bywają surowe wobec postawy hierarchii podczas pandemii. Anna Rita Tracanna pisze wprost o skandalu wywołanym „ucieczką pasterzy” w czasie „wielkiego lęku”, co osłabiło zaufanie do instytucji. Z kolei ks. Tonino Vattiata, proboszcz z 25-letnim stażem, widzi szansę w budowaniu autentycznych relacji zamiast biurokracji. Twierdzi on, że pasterze są wiarygodni tylko wtedy, gdy żyją tym, co głoszą, co działa na ludzi jak magnes.

Marcello Neri podsumowuje, że chociaż diagnozy są bolesne, to publiczne wyrażanie niezadowolenia świadczy o tym, że wierni nie stracili nadziei na zmianę. Wiara może być ostatnim elementem, który nie uległ kryzysowi, ponieważ jest najmniej mierzalna i weryfikowalna. Prawdziwy spór o przyszłość chrześcijaństwa nie rozstrzygnie się w statystykach, ale w zdolności do przekazania wiary dzieciom i wnukom.

Settimana News/Marcello Neri/łs

 

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Chrześcijaństwo się kończy. Ale jakie?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.