Ćwiczenia Duchowne narzędziem wzrostu osobowości

Eugeniusz Ożóg SJ

Każdy człowiek, jeśli chce być zdrowy i normalnie działać, musi mieć jakiś cel w życiu, i to nie tylko bezpośredni, bliskowzroczny, ale również dalekosiężny, jak powiadamy, cel najwyższy. Przyjęty bowiem najwyższy cel życia staje się zasadą i fundamentem uporządkowanych działań, co jest jedną z podstawowych cech dojrzałości osobowej człowieka, a równocześnie warunkiem koniecznym ludzkiego psychicznego i duchowego wzrostu. Dziecko, jak wiemy, nie jest zdolne do zrozumienia i wyznaczenia sobie celu i dlatego też jego działania mają charakter wybitnie wrażeniowy, tzn. jego reakcje wyznaczają aktualnie działające na nie bodźce świata zewnętrznego czy wewnętrzne potrzeby. Dziecko nie może zaplanować swego działania. Muszą to uczynić za nie ludzie dorośli.

Wiemy też z obserwacji, że również wielu ludzi dorosłych nie posiada widocznego celu najwyższego i dlatego w swych zachowaniach są oni niestali, zmienni, bezplanowi, goniący za tym, co najatrakcyjniejsze w tej chwili; są to często osoby bez zawodu. Ludzie niedojrzali.

Św. Ignacy już w Fundamencie ukazuje rekolektantowi cel najwyższy i ostateczny. Tym samym kładzie podwaliny pod uporządkowane działanie, wprowadza zasadę porządkującą działania.

Ukazanie celu ostatecznego jest równocześnie przygotowaniem do odkrycia i przyjęcia właściwego ideału siebie, rozumianego jako zbiór określonych wartości przez kogoś już zrealizowanych, które ktoś inny pragnie zrealizować także - już w swoim życiu. Rozróżniamy ideał siebie chciany: "takim chciałbym być" i powinnościowy: "takim powinienem być". Istnienie takich ideałów jako elementów struktury osobowości potwierdza zarówno kliniczna, jak i codzienna obserwacja.

Każdy człowiek posiada realny obraz siebie, który dzieli się na subiektywny "uważam, że taki jestem" i rzeczywisty - faktycznie istniejący, niezależnie od tego, co ktoś myśli o sobie.

Obraz człowieka jest więc czterowarstwowy: Takie jestem - myślę, że taki jestem; Chcę być taki - powinienem być taki.

Pojęcia te są bardzo ważne, gdyż w praktyce często obraz realny subiektywny różni się od rzeczywistego, a obraz chciany od powinnościowego. Wtedy właśnie mamy zazwyczaj do czynienia z wewnętrznymi napięciami.

Przełożony np. uważa, że powinien być dla innych dobry i do tego dąży. Uważa jednak, że jego podwładni są niesamodzielni i niczego bez niego nie potrafią zrobić. Faktycznie więc jest dla nich władczy. Jest władczy, a uważa, że jest dobry. Jeżeli nie zdaje sobie sprawy z tej rozbieżności, nie będzie przeżywał wewnętrznych napięć, ale też nie będzie miał szans zmienić się na lepsze.

Wzrost osobowościowy jest tym większy, im bliżej siebie stoją obraz powinnościowy i chciany, a subiektywny powinnościowemu. Jeżeli bowiem obraz realny subiektywny pokrywa się lub stoi blisko obrazu rzeczywistego, człowiek zna prawdę o sobie, i nie jest wewnętrznie zakłamany. Jeśli zaś odkryje ideał siebie chciany, który pokrywał się będzie z powinnościowym, wtedy faktycznie będzie on dążył do jego realizacji, czyli będzie się rozwijał. Oczywiście, to dążenie zależeć będzie także od siły motywacji, od potrzeb i innych dynamizmów tkwiących w człowieku.

Zasadniczo każdy człowiek zdrowy psychicznie chce się doskonalić, niezależnie od tego, jak tę doskonałość rozumie. A rozumie ją w zależności od tego, jaki przyjmie ideał osobowościowy. Siła dążenia do ideału zależy w dużym - powiedziałbym nawet w ogromnym stopniu od owej odległości pomiędzy realnym rzeczywistym obrazem siebie, a ideałem. Im ideał jest wyższy, im lepsze rozpoznanie siebie i w konsekwencji im większa odległość od ideału, tym większe wytwarza to napięcie, które w świadomości odkłada się najczęściej jako niezadowolenia z siebie, z obecnego stanu posiadania, popychające w kierunku ideału. Z drugiej jednak strony odległość ta zbyt wielka i nie dająca człowiekowi szans (ideał jest dla mnie nieosiągalny, to nie dla mnie, nie stać mnie na to) może doprowadzić do konfliktu i nerwicy, do apatii i zniechęcenia. Gdy znowu ta odległość jest zbyt mała, wtedy mamy do czynienia z człowiekiem niezadowolonym z siebie, bez energii wewnętrznej, człowiekiem duchowo nijakim.

 

Pierwszy tydzień Ćwiczeń, to przede wszystkim odkrycie prawdziwego obrazu siebie i to nie tylko przez poznanie swojej grzeszności, a więc i zawrotnej odległości od ideału, ale także przez poznanie sił, które sprowadziły rekolektanta na tę drogę. Dlatego w trzecim Ćwiczeniu pierwszego tygodnia rekolektant prosi o poznanie swych grzechów i o wstręt do nich, o poznanie świata, jego zasad i również wstręt do nich, o odczucie nieładu wewnętrznego. Św. Ignacy chce więc wyraźnie owo napięcie, powstające w wyniku rozpoznania siebie, ukierunkować na wzbudzenie wstrętu do zła, do tego wszystkiego, co człowieka sprowadziło na drogę do ideału, a nie do niego. Rekolektant więc po pierwszym tygodniu wyzwolił w sobie siłę, wynikającą z rozpoznania siebie w stosunku do ideału. Przez rozpoznanie siebie przybliżył się do rzeczywistości swojej osoby; przez rozpoznanie fałszywych motywów i zdemaskowanie zasad świata zbliżył obraz idealny chciany do powinnościowego (wstręt, żal, zawstydzenie).

Już pierwsze rozmyślanie drugiego tygodnia, o Królestwie Chrystusowym, przybliża rekolektantowi w sposób niezwykle plastyczny i przemawiający ideał siebie - Jezusa Chrystusa. Równocześnie jednak św. Ignacy z całą konsekwencją demaskuje motywy, które sprawiły, że dotychczas panowała rozbieżność pomiędzy ideałem chcianym w jakiś sposób (rekolektant jest przecież wierzący), a powinnościowym. Zamiłowanie więc do wygody, przywiązania, wynikające z więzów krwi i faktycznie uznane zasady świata - oto siły, które należy ubezwładnić, jeśli chce się wprowadzić harmonię pomiędzy tym, co uznaje się za słuszne i czego się chce, a tym, do czego powinno się dążyć. Tak więc kontemplacja o Bożym Narodzeniu w ubóstwie i niewygodzie to zaprzeczenie wygodnictwa; rozważanie znalezienia w świątyni ustawia z kolei właściwie powiązania wynikające z pokrewieństwa. Ujmując rzecz łącznie: życie ukryte przeciwstawione zostaje zasadom świata, hołdującym sławie, władzy i poklaskowi. Drugim krokiem dającym jasne rozeznanie sił działających w człowieku są rozmyślania o dwóch sztandarach i o trzech parach ludzi. Pogłębiają one świadomość, że nawet rzeczy dobre same w sobie mogą stać się przeszkodą na drodze do uznanego ideału wskutek naszych złych skłonności, a także wskutek działania złego ducha, który kusi człowieka do złego posługując się rzeczami dobrymi. W swoim ideale, w Chrystusie, odnajduje rekolektant sposób, jak należy się zachować wobec stworzeń. Chce też Ignacy wygasić w ćwiczącym się lęk przed układami frustrującymi na drodze do ideału, które jednak nie stanowią żadnego zagrożenia, lecz stają się siłami rozwojowymi. Ta świadomość i idące z nią przekonanie ma się zrodzić z rozmyślań nad publicznym życiem Jezusa.

Wreszcie ostateczna decyzja, którą ma przygotować rozmyślanie o trzech stopniach pokory. Z punktu widzenia psychologicznego rozmyślanie to jest niezwykle ciekawe i ważne. Następuje ono po rozmyślaniach nad życiem publicznym Chrystusa, w którym spotkało Go tyle niesprawiedliwości, niezrozumienia i upokorzenia. Smutne te doświadczenia w żaden sposób jednak Zbawiciela nie przekreśliły, ani nie naruszyły Jego godności. Przeciwnie, doprowadziły Go do zamierzonego celu. Św. Ignacy nie zaleca rekolektantowi wyrzeczenia dla wyrzeczenia, ale przygotowuje go na to, że ideał powinnościowy może okazać się bardzo trudny i wymagający, jeżeli faktycznie zechce ćwiczący się do niego dążyć, czyli zdecyduje się realizować samego siebie, rozwijać się ku pełni. Na wszystko więc ma być przygotowany.

Rozmyślania trzeciego i czwartego tygodnia mają na celu umocnić, utrwalić rekolektanta w dokonanym wyborze, ugruntować go na drodze do dobrego ideału, wzmocnić jego motywację, a nade wszystko doprowadzić do wzbudzenia w nim przemożnego motywu miłości. Wszystkie tendencje i siły właściwe ludziom, działające tak często wbrew celom, prowadzące do konfliktów wewnętrznych, stają się harmonijną jednością dzięki czynnej miłości Boga. Kochając Boga człowiek stawia się w najlepszej sytuacji zarówno w stosunku do siebie, jak też i do całego swego otoczenia.

Tak więc w wyniku dobrze odprawionych Ćwiczeń działania człowieka zostają uporządkowane i skierowane na ideał siebie, którym jest Jezus Chrystus. Rozeznanie siebie, swoich motywów dotychczasowego działania i ich wartości, a także wzbudzenie nowych motywów i wyzwolenie w sobie sił wynikających z rozpoznanej odległości do ideału oraz równoczesne uświadomienie, że ten ideał przy pomocy łaski Bożej może być przez człowieka skutecznie realizowany - wszystko to wprowadza wewnętrzną harmonię i prowadzi człowieka ku dojrzewaniu, sprawia, że wzrasta on duchowo.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Ćwiczenia Duchowne narzędziem wzrostu osobowości
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.