Czym zasłużyłem sobie na śmierć?

Czym zasłużyłem sobie na śmierć?
Fot. Jakub Kołacz SJ

Przyglądając się pieśniom wielkopostnym – po wstępie do nabożeństwa Gorzkich Żalów oraz po lamencie Maryi nad martwym ciałem Jezusa – dziś oddajmy głos samemu Zbawicielowi. „Ludu mój, ludu” – skarży się Jezus z wysokości krzyża, pokornie zgadzając się na los, jaki mu ludzie zgotowali, ale jednocześnie skarżąc się na ludzką niewdzięczność. Wszyscy znamy tę pieśń, ale warto uświadomić sobie, że jest ona znacznie dłuższa, niż to zwykle śpiewamy – właściwie można powiedzieć, że jest tak długa, jak… agonia Jezusa.

Pieśń „Ludu mój, ludu” jest utworem, jaki w naszych kościołach śpiewano od wieków. Łaciński tekst jest bardzo stary, pochodzi prawdopodobnie z XIII wieku, natomiast melodia zrodziła się w okresie Renesansu. Werset tytułowy nawiązuje do słów ze starotestamentowej księgi proroka Micheasza (6, 3), które brzmią tak: „Ludu mój, cóżem ci uczynił? Czym ci się uprzykrzyłem? Odpowiedz Mi!”. Niemal identyczne słowa zawiera pierwsza część każdej zwrotki, zbudowanej na zasadzie kontrastu: na początku mamy wspomniane zdanie skargi Jezusa, potem wspomnienie działania Boga w historii narodu wybranego, a w końcu wspomnienie cierpienia, jakiego Jezus musiał doświadczać ze strony ludzi. Jednak nie tylko ten początek stanowi nawiązanie do słów proroka Micheasza, ale właściwie cała pierwsza zwrotka, która stała się „matrycą” dla kolejnych zwrotek. Dalej, jak czytamy, prorok wkłada w usta Boga słowa: „Otom cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli wybawiłem ciebie”, a w końcu usiłuje przekonać lud wybrany, aby przypomniał sobie i rozważał fakty, czyli działanie Boga w jego historii.

Pieśń ta ma wiele zwrotek, jednak zwykle śpiewa się krótszą jej wersję – wszystkie zwrotki wykonuje się wyłącznie w wyjątkowych sytuacjach, przede wszystkim wtedy, gdy śpiew trzeba wydłużyć, na przykład podczas liturgii Wielkiego Piątku, której część stanowi adoracja krzyża. Pieśń tę można jednak traktować także jako tło cichego rozmyślania na temat męki Jezusa.

Stańmy zatem na chwilę pod krzyżem Jezusa i wsłuchajmy się w pełne bólu słowa żalu z powodu niewdzięczności ludu. Boli ona tym bardziej, że to, co powinien pamiętać każdy Izraelita, było efektem nie przypadku, ale wielkiego zaangażowania się Boga i owocem wielkiej pracy, która jednak wcale nie została doceniona przez grzesznych ludzi. Na początku, co właściwie jest oczywiste, mamy wspomnienie wyzwolenia z „mocy faraona”. Izraelici zawsze wspominali ten fakt jako najważniejsze wydarzenie w ich historii i objawienie się mocy Boga. To objawienie mocy było jednocześnie manifestacją miłości wobec wybranego ludu, bo moc tę okazał kochający Izraelitów Pan. Motywem jego działania była wielka miłość. W kolejnych zwrotkach zasmucony Bóg zwraca uwagę na poszczególne wydarzenia wielkiego dzieła wyzwolenia: „Jam dla cię spuszczał na Egipt karanie”, co jest wspomnieniem plag egipskich, dalej: „Jam Faraona dał w odmęt bałwanów”, co stanowi odwołanie to klęski wojsk faraona i śmierci ich w Morzu Czerwonym, choć jak wiemy, samego faraona tam nie było. W kilku zwrotkach mamy wspomnienie tego, co się wydarzyło podczas wędrówki po pustyni ku ziemi obiecanej: „Jam ci był wodzem w kolumnie obłoku” oraz „Jam ciebie karmił manny rozkoszami”, co jest przypomnieniem tego, że to Bóg sam prowadził lud błądzący oraz dbał o jego potrzeby, zsyłając mu mannę na pustyni. A w końcu Pan wspomina kres wędrówki: „Jam cię wprowadził w kraj miodem płynący” oraz podsumowuje całą troskę o naród: „Jam cię wywyższył między narodami”. Każdemu z tych wspomnień przyporządkowane jest odwrotne w skutkach i sprawiające cierpienie: „tyś mnie na krzyżu podwyższył z łotrami”, „A ty zaś trzciną biłeś mnie po głowie”, „A tyś mnie wydał na ubiczowanie” czy „Tyś mnie odpłacił policzkowaniami”.

Co ciekawe, choć wszystkie wspomniane tu wydarzenia mają swą chronologię, poszczególne zwrotki tej pieśni można śpiewać w dowolnej kolejności lub je opuszczać – można by też pokusić się o to, aby dopisać do nich kolejne. Aby naprawdę zrozumieć słowa tej pieśni i modlić się nią ze zrozumieniem, trzeba koniecznie znać przynajmniej tę cząstkę historii zbawienia, która zawarta jest w Księdze Wyjścia, gdzie mamy opisane dzieje wybranego narodu w niewoli egipskiej i cud wyzwolenia.

Zwróćmy uwagę, że proste słowa tej pieśni i prosta, powtarzająca się konstrukcja każdego wersu, jest niezwykle głęboka w swym przesłaniu i poniekąd odzwierciedla cząstkę tajemnicy Trójcy Świętej: otóż na początku mamy to powtarzające się zdanie skargi, zaczerpnięte wprost z proroka Micheasza, a zatem wypowiedziane przez Boga Ojca. Zaraz po nim następuje wspomnienie działania Boga w historii zbawienia, ale już gdy jest mowa o niewdzięcznej odpowiedzi ludu, to grzeszne działanie i cierpienie Boga dokonuje się wobec Syna Bożego. Zatem skarga Boga rozciąga się na pokolenia i rozbrzmiewa jakby ponad czasem: to, co mówi Ojciec, mówi także Syn; i to, co boli Boga w Starym Testamencie, jest także powodem cierpienia Jezusa. Jeśli więc śpiewając tę pieśń mamy przed oczyma krzyż, to w końcu nie wiemy, czy ta smutna skarga: ludu mój, ludu rozlega się z krzyża czy z samego nieba?

Wielki Post to jest sprawa serca. Dlatego, aby ten czas dobrze wykorzystać, trzeba zadbać o stworzenie tej szczególnej atmosfery, która wprowadzi nas w cierpienie i ból Boga. Nic tak dobrze nie kreuje klimatu wielkopostnego, jak religijne pieśni: pełne smutku i żalu. Ich najważniejszym elementem jest oczywiście tekst, ale równie ważna jest także smutna, czasami płaczliwa melodia. Są takie pieśni, które dobrze brzmią wyłącznie w kościołach albo gdy śpiewają je starsi ludzie, może nie do końca czystymi głosami, ale z pełnym współczucia zaangażowaniem. Posłuchajmy fragmentu pieśni „Ludu mój, ludu” w wykonaniu kilku osób z okolic Naddniestrza, gdzie przed kilku laty dotarł jeden z mistrzów polskiego folku, Witold Broda. W tym wykonaniu to tylko dwie zwrotki, ale zaśpiewane tak, że wpadają wprost do serca.

Dyrektor Wydawnictwa WAM i DEON.pl. W latach 2014-2020 przełożony Prowincji Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego. Autor kilku przekładów i książek, m.in. "Po kostki w wodzie. Siedem katechez o wierze uczniów Jezusa" (dostępnej także jako audiobook).

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Maciej Biskup OP

Każde spotkanie z Jezusem jest wyjątkowe

„Ostatnia godzina” to czas, w którym Chrystus stopniowo zbliżał się do chwili swojej śmierci, czas odmierzany wskazówkami kolejnych dni Wielkiego Tygodnia. To również moment wyjątkowych spotkań i rozmów m.in....

Skomentuj artykuł

Czym zasłużyłem sobie na śmierć?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.