Jak będzie wyglądać Boża sprawiedliwość?

(fot. shutterstock.com)
Maria Miduch

Jezus sędzia będzie wymierzał sprawiedliwość. Tylko czy dobrze rozumiemy, czym jest to "wymierzanie sprawiedliwości"?

Jezus powróci - to nie ulega wątpliwości! Przyjdzie, by objąć we władanie królestwo, którego prawa zaczęły obowiązywać wraz z Jego śmiercią i zmartwychwstaniem. Teraz jeszcze toczymy bitwy, chociaż wojna została już wygrana przez Syna Bożego. Bez Jego wygranej nasze potyczki byłyby kompletnie bez sensu. Wiemy jednak, że walczymy po stronie zwycięzcy!

Powrót w chwale Syna Bożego będzie ostatecznym kresem wszelkich walk. Uroczystym objęciem władzy przez Jezusa, mimo że i tak cały łup wojenny należy do Niego. Będzie to także czas, w którym Bóg ostatecznie rozliczy się z każdym złem. Także tym, które jest w nas.

Uwielbiam kościółek "Pan zapłakał" na zboczach Góry Oliwnej w Jerozolimie. Kiedy jestem w Świętym Mieście, lubię posiedzieć trochę w ogrodzie, który je otacza. Przede mną panorama Jerozolimy i zbocza góry wypełnione grobami. Ciasno, jeden przy drugim, białe, kamienne, stare i nowe. Jednym słowem wielkie cmentarzysko. Dolina Jozafata bez wątpienia robi wrażenie. Lubię to miejsce nie tylko dlatego, że jest związane z bardzo szczególnymi wydarzeniami w ziemskim życiu Jezusa, ale też dlatego, że wiąże się także z tym, co ma nadejść.

Dolina Jozafata, dolina sądu. Żydzi wierzą, że to właśnie na Górę Oliwną przyjdzie Mesjasz, by sądzić wszystkich - żywych i umarłych, którzy powstaną z grobów ożywieni mocą Pomazańca. To ciekawe, właśnie tutaj nasze oczekiwania się spotykają. My, chrześcijanie, także wierzymy, że nadejdzie Mesjasz, a razem z Nim sąd. To On będzie go sprawował. To miejsce na zboczach Góry Oliwnej jest więc szczególne. Tu chrześcijaństwo spotyka się z judaizmem i wspólnie oczekują. Kiedyś, wspinając się na ową górę, szłam za Żydem, który wykrzykiwał jedno słowo: "Przyjdź!". Potem szeptał jakąś modlitwę i znów jak refren powtarzał wezwanie do przyjścia. W tym okrzyku była wielka determinacja, tęsknota i nadzieja, że oto spotkają się już za chwilę tam, na górze, bo Mesjasz właśnie dziś nadejdzie! Nie miałam odwagi naśladować tego chasyda podążającego stromą drogą w górę. Nie wołałam do Mesjasza, by przyszedł, a jednak bardzo tego chciałam. Wołało moje serce, lecz nie umiałam sobie wyobrazić, że stanie się to teraz, że oto nadejdzie. Może tęsknota we mnie była za mała.

Zdarzyło mi się uczyć religii w pewnym gimnazjum. Rozmawialiśmy na lekcji o powtórnym przyjściu Pana. Jeden z uczniów w bardzo ekspresyjny sposób prowadził ze mną dyskusję: "Chyba panią pogięło! Czekać na to, aż się zostanie wezwanym na sąd? Trzeba być nienormalnym!". No tak, dobrze skojarzył nadejście Syna Bożego z sądem, ale czy aby na pewno będzie to taki sąd, jaki znamy?

Tak, zgadza się: Jezus sędzia będzie wymierzał sprawiedliwość. Tylko czy dobrze rozumiemy, czym jest to "wymierzanie sprawiedliwości"? My, wychowani na prawie rzymskim, uznamy, że sprawiedliwość to oddawanie komuś tego, co mu się należy. Jezus nie jest Rzymianinem ani nawet Polakiem, On jest Żydem, a w tym kręgu kulturowym na to zagadnienie patrzy się nieco inaczej. Sprawiedliwy jest ten, kto umie usprawiedliwiać, ten, który swoją sprawiedliwością obdziela innych, który wylewa swoje dobre czyny na innych i czyni to w takiej obfitości, by przykryć ich nieprawość.

W niesłychanie piękny sposób o Bożej sprawiedliwości pisze ojciec Raniero Cantalamessa, kapucyn, kaznodzieja Domu Papieskiego: "Bóg objawia się jako sprawiedliwy, okazując miłosierdzie. To jest to wielkie objawienie, oto «zemsta» Boga nad ludźmi, którzy zgrzeszyli. Apostoł mówi, że Bóg jest sprawiedliwy i usprawiedliwia, to znaczy jest sprawiedliwy wobec samego siebie, kiedy usprawiedliwia człowieka" .

O tak, Jezus jest sędzią sprawiedliwym! On, podobnie jak Jego Ojciec i Duch Święty, nie zostawia swojej doskonałości dla siebie, ale chce nią obdarzać innych. Tam, gdzie widzi jej brak, chce wylać ją w obfitości, tak by nie tylko zapełnić jej ubytki, ale także by rozlewała się dookoła. Wszyscy zostaniemy postawieni przed sądem przy końcu czasu. Nie będzie żadnych wyjątków. Wyrok, który zostanie wydany, zależy od dwóch czynników. Po pierwsze, od sprawiedliwości sędziego -Syna Bożego. Po drugie, od tego, czy zechcemy przyjąć do swojego życia zasługi Jezusa.

Pierwszego możemy być pewni. Bóg jest sprawiedliwością rozlewającą się na innych. Ma jej w obfitości i pragnie się nią dzielić. Z drugim może być większy problem. Całe nasze życie składa się z wyborów pomiędzy przyjęciem dzieła Chrystusa lub odrzuceniem tego, co dla nas zrobił. Te wybory będą mieć jakiś wpływ na wybór ostateczny. Na to, czy zechcę, by w dniu sądu stanął przy mnie Paraklet, który zamknie usta oskarżycielowi i uzdolni mnie do przyjęcia sprawiedliwości wypływającej z Boga.

Już teraz mogę ćwiczyć te wybory. Pomyśleć na przykład o mojej największej słabości, moim grzechu, i podczas osobistej modlitwy zanurzać go we krwi sprawiedliwego Baranka, prosząc, by czynił mnie coraz bardziej podobnym do siebie. Jeśli na co dzień będziemy prowadzić taką "politykę sprawiedliwości Bożej", sąd na końcu czasów nie przestraszy nas, a wspomnienie Sędziego, "który przyjdzie sądzić żywych i umarłych", wywoła w nas westchnienie tęsknoty.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Jak będzie wyglądać Boża sprawiedliwość?
Komentarze (6)
KB
Kinga Bartos
20 czerwca 2017, 16:49
1. Nie jestem autorką tekstu. Nie zamierzam więc dokonywać w jej imieniu wyjaśnień. Mogę jedynie napisać jak ja to rozumiem. Na pewno w Bogu sprawiedliwość nie jest przeciwstawna miłosierdziu i odwrotnie. Nasze ludzkie pojęcie sprawiedliwości zasadniczo różni się od biblijnego. Nie miejsce na przeprowadzanie tutaj szczegółowego wykładu. Faktem jest, że odpowiedzią Boga na grzech człowieka było i jest Odkupienie. Może w tym znaczeniu autorka użyła w cudzysłowiu "zemsta". Co za bzdura sądzić, że Bóg usprawiedliwia człowieka, bo coś Mu nie wyszło... Wszelkie nasze ludzkie dywagacje mogą być omylne, bo Bóg przekracza nasz poziom pojmowania, a także ujmowania w słowa. 2. Nigdzie nie straszę żadnego tradycjonalisty piekłem. Napisałam, że wszyscy jesteśmy grzesznikami. Czy to nieprawda? Nie dzielę tu nikogo na tradycjonalistów czy Kościół postępowy. Ale właśnie mam wrażenie, że tu jest prowadzony jakiś zmasowany atak na wszystko, co nie tchnie głębokim tradycjonalizmem.
20 czerwca 2017, 16:14
o proszę, jednak tradycjonalistę można piekłem postraszyć, coś tak czułem, że dla postępowego kościoła piekło może i jest, ale tylko dla tradycjonalistów ;). Widzę, że Pani jest chyba autorką tego tekstu, to może Pani mi objaśni, o co chodzi w tym fragmencie: "Bóg objawia się jako sprawiedliwy, okazując miłosierdzie. To jest to wielkie objawienie, oto «zemsta» Boga nad ludźmi, którzy zgrzeszyli. Apostoł mówi, że Bóg jest sprawiedliwy i usprawiedliwia, to znaczy jest sprawiedliwy wobec samego siebie, kiedy usprawiedliwia człowieka" . Czy mam to rozumieć, że Bóg usprawiedliwia człowieka, bo coś mu nie wyszło, w sensie popełnił błąd stwarzając tak ułomną istotę, która już przez to za nic nie jest odpowiedzialna i niczemu nie jest winna?
KB
Kinga Bartos
20 czerwca 2017, 15:41
Czy ktoś tu w tym artykule powiedział, że piekła nie ma? Dopatrywanie się wszędzie herezji nie jest najwałaściwszą postawą. Ale jeśli komuś odpowiada obraz Boga jako przede wszystkim surowego sędziego, który wreszcie na końcu przywali - wykorzystując przy tym przymiot Bożej sprawiedliwości (oczywiście w swoim, często wypaczonym rozumieniu) - tym wszystkim grzesznikom, to trudno. Tylko uwaga, wszyscy jesteśmy grzesznikami i to może się okazać mieczem obosiecznym i swoistym bumerangiem. W kwestii powiedzeń, jest jeszcze inne - Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo. I człowiek odpłacił Mu się tym samym. Z nawiązką. 
KB
Kinga Bartos
20 czerwca 2017, 12:45
Eleazarze, nie widzę w tym tekście nieczego przeciwnego nauce Kościoła, więc nie rozumiem przed czym się tak bronisz i czego sie tak kurczowo trzymasz. Nie znalazłam też żadnych słów od  jakimkolwiek odlatywaniu do innego Kościoła. Miałeś zły sen?
20 czerwca 2017, 14:19
Kiedyś było takie powiedzenie: "hulaj dusza, piekła nie ma". W takim kontekście, jak Boża sprawiedlliwość, nie można nie powiedzieć o piekle. No, ale na deon.pl i w postępowym kosciele o piekle się nie usłyszy... Przypadek? Nie sadzę :) PS. mi się nic nie śni.  
20 czerwca 2017, 11:24
Ja się urodziłem i wychowywałem w innym Kosciele, i w tym innym Kosciele chcę zostać, a wy sobie lećcie, gdzie chcecie, bye.