Jakie są twoje marzenia? - świadectwo

Tomasz Kosyk

Często to widzę i słyszę (wy też?): szef w robocie, nauczyciel w szkole, rodzice. Wszyscy widząc mnie, potrząsają głowami (Ps 109:25), bo nie jestem efektywny, nie spełniam oczekiwań, nie realizuję marzeń. Ich marzeń!

A czy kogoś obchodzi, co mi sprawia satysfakcję?! Trenerzy na kursach wciąż powtarzają, że człowiek najefektywniej działa, gdy robi to co kocha. Ale kogo na prawdę obchodzi, co ja kocham?! Ja mam tylko realizować plan sprzedaży, sumiennie wykonywać obowiązki, spełniać oczekiwania.

No właśnie: Boga to obchodzi! Ciesze się, że już to wiem: Jemu zależy na mnie - takim mnie, jakim mnie stworzył, a o jakim zapomniałem nawet ja sam. Idą wakacje, życzę każdemu i każdej z nas odnalezienia chwili na wyjście z biura, wyłączenie komóry, zrobienie czegoś spontanicznego.

Niech to będzie uśmiech do nieznajomego, odwiedziny u zapomnianej ciotki, przeskoczenie przez płot! A uwolnione serce samo zacznie po chwili bić inaczej, wypełniać się rytmem w którym słychać głos TATY: "stworzyłem Cię, żebyś (...) z radością!"

DEON.PL POLECA

W miejsce kropek wstaw sobie to, co usłyszysz w sercu. Dzikim sercu. Znowu własnym.

Tomasz Kosyk jest Banitą.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Jakie są twoje marzenia? - świadectwo
Komentarze (11)
10 czerwca 2013, 09:10
Z tego co przeczytałem to ten tekst napisał dorosły mężczyzna a nie dziecko. Siła rzeczy musi "przeciwstawić się" krewnym by znaleźć siebie. Jezusa bliscy też uważali za niespełna zmysłów. Jakoś nie posiłkował się wytycznymi MEN-u :) Pozdrawiam. 
A
andrzej
10 czerwca 2013, 00:27
"szef w robocie, nauczyciel w szkole, rodzice. Wszyscy widząc mnie, potrząsają głowami (Ps 109:25), bo nie jestem efektywny, nie spełniam oczekiwań, nie realizuję marzeń. Ich marzeń"! A cóż to za przewrotny atak na rodzinę i podważanie autorytetu rodziców - zrównujące, szczególnie w polskich realiach, skrajnie instrumentalne wykorzystanie pracownika, z dyktowanego prawdziwą miłością procesu wychowawczego dzieci przez odpowiedzialnych rodziców. Co do nauczycieli, trzeba przyznać, że b. wielu dla zachowania pracy ugina się (jest zmuszanych) pod presją wytycznych MEN, do realizowania demoralizującej ideologi "róbta, co chceta" tzw. bezstresowego nauczania i wychowania. ...Tak się rozwala ludzką cywilizację zaczynając od rodziny - napuszczając dzieci na rodziców (media + programy szkolne + aparat państwa) i terrorem samowoli dziecka. A jak to nie pomoże upaństwowieniem samych dzieci. Oczywiście, że należy brać pod uwagę pragnienia dziecka ale zezwalać na nie tylko jeśli prowadzą ku dobru.
MM
mala mi
10 czerwca 2013, 00:02
Mnie się ten tekst podoba. Bardzo. To, czego chcę, czego naprawdę chcę nie ma nic wspólnego z powinnością, obowiązkiem, zadaniem, koniecznością... To, czego naprawdę chcę jest życiem, radością, ruchem, bliskością, intensywnością... I niech takie staje się moje życie! Niech życie, radość, ruch, bliskość i intensywność przenikają wszystkie moje powinności, obowiązki, zadania i konieczności :-)))))
P
Paweł
9 czerwca 2013, 22:16
@~a Rodzice rodzicami, ale czy ja mam spełniać cih wyobrażenia co do mojego życia? czy swoje? Rodzice niech prowadzą dzieci ale w taki sposób, żeby odnajdywać w nich ich własne pasje i marzenia, i jeśli są dobre i słuszne (to jest rola rodzica, żeby to rozróżniać), pomagać w dochodzenia do bycia w pełni sobą. Realizując plan zaborczych rodziców, dziecko (a w przyszłości dorosły człowiek) nie będzie wiedział, kim na prawdę jest, a jego własna wola może zostać stłumiona. Każdy jest wolny i może sam o sobie stanowić. W pracy natomiast nauczyłem się być zupełnie sobą, pomimo różnych nacisków "z góry" i staram się współpracować, a nie tylko wykonywać rozkazy. Pozdrawiam
A
a
9 czerwca 2013, 16:35
"szef w robocie, nauczyciel w szkole, rodzice. Wszyscy widząc mnie, potrząsają głowami (Ps 109:25), bo nie jestem efektywny, nie spełniam oczekiwań, nie realizuję marzeń. Ich marzeń"! A cóż to za przewrotny atak na rodzinę i podważanie autorytetu rodziców - zrównujące, szczególnie w polskich realiach, skrajnie instrumentalne wykorzystanie pracownika, z dyktowanego prawdziwą miłością procesu wychowawczego dzieci przez odpowiedzialnych rodziców. Co do nauczycieli, trzeba przyznać, że b. wielu dla zachowania pracy ugina się (jest zmuszanych) pod presją wytycznych MEN, do realizowania demoralizującej ideologi "róbta, co chceta" tzw. bezstresowego nauczania i wychowania.
:
:)
9 czerwca 2013, 15:58
"Ale kogo na prawdę obchodzi, co ja kocham?!" A banitów ortografia nie obowiązuje?
G
gretchen
9 czerwca 2013, 15:39
Zgadzam się z '?', z całym szacunkiem, ale rażą mnie posobne słowa Księży (nawet tych, których lubię i szanuję) oraz dziennikarzy. To zwyłe ogólniki, żadnych zobowiązań, rzeczywistości takich jak rodzina, praca, polskich realiów itd. Z Bogiem jest łatwiej to wszystko znoasić, oczywiście, ale zobowiązania pozostają zobowiązaniami. 
T
teżMaria
9 czerwca 2013, 15:38
Stworzyłem cię, żebyś ŻYŁA z radością....chwili, dnia - dziękuję za przypomnienie :)
?
?
9 czerwca 2013, 13:04
A coś o rodzinie mówicie oprócz tego "Idą wakacje, życzę każdemu i każdej z nas odnalezienia chwili - na wyjście z biura, wyłączenie komóry, zrobienie czegoś spontanicznego." Warto szukać spełnienia woli Bożej.
?
?
9 czerwca 2013, 13:02
A coś o rodzinie mówicie?
M
Maria
9 czerwca 2013, 12:37
Panie Tomaszu, dziękuję za te dodające odwagi i nadziei słowa! Już cieszę się na te wakacje - planuję 2 tygodnie duchowego odpoczynku w klasztornych murach. Ora et labora - to plan na nadchodzący lipiec. Panu również życzę wszystkiego dobrego. Pozdrawiam!