Dwa święcenia. Dwie wizje Kościoła

To nie były tylko święcenia. Fot. depositphotos

Mój upalny początek tegorocznych wakacji naznaczyły dwa ważne wydarzenia - oba związane ze święceniami. 27 czerwca w Bazylice Najświętszego Serca Jezusa w Krakowie na prezbiterów wyświęconych zostało trzech moich jezuickich przyjaciół - Mateusz, Marek i Łukasz (czyli synoptyczny dream team), a kilka dni później w międzynarodowym seminarium w szwajcarskim Écône wyświęcono czterech nowych biskupów Bractwa Piusa X.

Pierwsze wydarzenie jak co roku zgromadziło rodzinę i znajomych, by wspólnie świętować kolejne pokolenie jezuitów rozpoczynających kapłańską drogę, drugie zaś na oczach całego świata stało się historycznym momentem kolejnej schizmy w Kościele Katolickim. Patrząc na to, widzę dwie zupełnie różne wizje Kościoła, które od dawna trwając na kolizyjnym kursie, właśnie zderzyły się ze sobą z całym impetem. Pewne wskazówki na dalszą drogę po tej katastrofie znajduję w pierwszym rozdziale encykliki papieża Leona XIV Magnifica Humanitas.

DEON.PL POLECA


Prawda

Marcel Lefebvre w 1974, uzasadniając święcenia biskupów bez zgody Watykanu, powiedział tak: "Ponieważ od Soboru Watykańskiego II aż do dnia dzisiejszego władze Kościoła kierują się duchem przeciwnym duchowi wiary, działają przeciwko Świętej Tradycji i nie znoszą już zdrowej nauki, ale odwracają słuch od prawdy, woląc opierać się na nowościach i baśniach, uważamy za swój święty obowiązek pozostanie wiernymi tej nauce i odrzucenie wszelkich nowinek, które ją zniekształcają.". Dzisiaj Bractwo tłumaczy swoje działania dokładnie tymi przesłankami. W tym kontekście z całą mocą wybrzmiewają słowa encykliki: “Prawda nie jest terytorium, którego należy bronić, lecz dobrem, którym należy się dzielić" (MH 25). Zbyt często już w imię obrony prawdy, nie tylko tworzono podziały, ale wręcz dokonywano zbrodni. O tym wszystkim też przypomina papież Leon, przywołując wielu swoich poprzedników: “Jan Paweł II wzywał, by ze szczerością spojrzeć na czasy, w których dozwalano stosowania w obronie prawdy metod nacechowanych nietolerancją, a nawet przemocą, aby na nowo odnaleźć ewangeliczną drogę łagodnego głoszenia i prawdy, która się nie narzuca" (MH 25).

Dzisiaj w imię szukania prawdy jakaś część Kościoła decyduje, że chce jej dalej szukać na własną rękę. Czyż właśnie brak jedności nie jest jedną z tych ran, które najdotkliwiej odczuwamy w naszych społeczeństwach? “Ewangeliczna miłość przynagla [Kościół], by pochylał się nad ranami ludzkości w chwilach, gdy ujawniają się one z największą dotkliwością" (MH 21). W imię tej właśnie miłości chyba warto na naszych braci spojrzeć nie jak na schizmatyków, ale jak na tych, na których Bóg patrzy z czułością. Co zresztą zrobił Leon w swoim dramatycznym liście z 29 czerwca: “Z ojcowską troską pragnę zwrócić się do Księdza, a za Księdza pośrednictwem do biskupów. (...) Przepełniony chrześcijańską miłością, wzywam was i proszę z całego serca: zawróćcie z tej drogi!"

Bliskość

Papież Leon przedstawia nam “obraz Kościoła, który staje się bliski ludzkości, angażuje się w sprawy świata i podejmuje refleksję, nie opierając się na abstrakcyjnych schematach, lecz wychodząc od konkretu sytuacji historycznych" (MH 34). O tę bliskość dla nowo wyświęconych prezbiterów apelował też bp Przybylski: "Choćbyście bracia wsiedli na największe katedry naukowe, choćbyście osiągnęli największe kaznodziejskie szczyty, choćbyście osiągnęli największą popularność w mediach, to schodźcie na dół, tak jak Jezus po najpiękniejszych swoich kazaniach. Schodźcie z ambony do ludzi".

Kiedy patrzę na środowiska tradycjonalistyczne, to podobnie jak Leon XIV, widzę ogromną dbałość o liturgię, pielęgnowanie sacrum, wierność Świętej Tradycji i gorliwość apostolską. Brakuje mi jednak właśnie bliskości, czułości i zasiadania przy stołach z grzesznikami. Nie ma przecież wątpliwości, że Jezus właśnie taki był. Emmanuel. Bóg z nami. “Dialog ze światem nie jest dla Kościoła wyborem taktycznym, lecz konkretną formą jego misji, ponieważ Ewangelia - niby zaczyn - może od wewnątrz przemieniać struktury współistnienia i otwierać drogi ku pełniejszemu człowieczeństwu" (MH 34). To jakimi jesteśmy chrześcijanami nie objawia się w dbałości o jakiekolwiek zewnętrzne znaki czy w skrzętnym zachowywaniu prawa, ale w tym jaki okażemy się bliźnimi dla tych, których Bóg postawił na naszej drodze. Również dla naszych braci z Bractwa Piusa X.

DEON.PL POLECA

 

 

Otwartość na inność

W niedzielę na swojej pierwszej Mszy świętej o. Mateusz mówił o tym, że czuje się posłany nie tylko do tych, którzy w Kościele czują się dobrze, ale i do tych, którzy są na jego granicach. Zapewniał, że chce trzymać dla nich drzwi Kościoła wciąż otwarte. Chwilę potem przełożony Bractwa Piusa X zatrzasnął za sobą te drzwi, odmawiając dialogu z papieżem, a przede wszystkim po raz kolejny odrzucając dekrety Soboru Watykańskiego II, czyli drogi, którą Duch Święty naszą wspólnotę prowadzi.

Postulaty soboru, które lefebryści najbardziej podważają, to nie tylko nowy ryt liturgii, ale przede wszystkim ekumenizm, dialog i wolność religijna. Leon w swojej encyklice staje właśnie na straży tych postanowień: “Wolność religijna jest podstawowym prawem zakorzenionym w godności osoby i powinno być ono zagwarantowane przez porządek prawny, aby nikt nie był zmuszany do działania wbrew sumieniu ani pozbawiony możności prywatnego i publicznego szukania i wyznawania prawdy" (MH 34). Paradoksalnie właśnie w imię tej wolności jestem bardzo daleka od tego, by osądzać Bractwo za ich decyzje. To jest niesamowicie smutny moment kolejnego rozłamu, ale jednocześnie jestem przekonana, że muszą oni działać zgodnie ze swoim sumieniem. Przestajemy być w jedności strukturalnej Kościoła, ale głęboko wierzę, że pozostajemy jednością w Chrystusie, bo On naprawdę jest ponad wszystkimi naszymi podziałami.

Ewa Bartosiewicz - informatyk i teolog. Podróżniczka i marzycielka. Wielka fanka serialu The Chosen i zielonej herbaty. Nieustannie zakochana w Jezusie i zapalona do głoszenia Jego Ewangelii. Prowadzi bloga "Spojrzenie serca".

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Dwa święcenia. Dwie wizje Kościoła
Komentarze (8)
ES
~Ewa Słota
11 lipca 2026, 14:12
Niedobre dzieci - zawłaszczyły część majątku i odeszły. Spokojnie wrócą: " Bractwo Piusa ... kochane, drogie nam- Ale nieposłuszne dzieci do Domu do Kościoła. Przypowieść o Marnotrawnym Synu jest o Kimś, kto zmarnował, przetrawił, przepuścił pieniądze dużą kasę z Nierządnicami ... potem wrócił ... Przypowieść jest konkretna nie spłyca winy Marnotrawnego Syna, nie upiększa Syneczka, że opuścił, zmarnował majątek i głodował. On jadał karmę dla prosiaków - konkretnie nazwana sytuacja i wydarzenia naszego Synka "Marn ego". Im większy grzech, tym większa Radość Boga Ojca z powrotu Syna. Nikt " go " nie wybiela Tylko Ojciec czeka, by przygarnąć i przytulić Skruszonego Syna. Skrucha i żal po grzechu jest większa ( bardziej cieszy Boga Ojca) niż nasze zadowolenie z dobrego życia naszych zasług. Skrucha i żal ( wrócił, bo cierpiał głód, jadł świńskie strawy, to był powód - umierał bez Swego Ojca) bez owijania w bawełnę.
NK
~Nie Katolik
8 lipca 2026, 21:04
Super, tylko skąd taka zmiana? Kościół wyparł się tego, co głosił przynajmniej od Soboru Trydenckiego? Prawda czy tylko bajer, na pokaz. Pozwolicie że powtórzę za waszą publicystką: moje zaufanie buduje się długo, ale traci szybko. Szczególnie w Kościele.
TP
~Top Pop
8 lipca 2026, 06:26
Moje chrześcijaństwo i wiara są lepsze od Twojego …
JO
Jan Osa
7 lipca 2026, 22:17
I czy na prawdę nie dało się pójść na kompromis? Z komunistami w Chinach było można. Dialog z innymi wyznaniami, ustępstwa coraz dalej idące w kierunku uniemożliwienia ewangelizacji i głoszenia Ewangelii właśnie w imięć tzw. Wolności religijnej (islam, buddyzm, judaizm), bo przecież wszystkie religie są dobre i prowadzą do jednego Boga. Dlaego mam wątpliwości. I nie rozumiem. Papieże spotykają się przecież ze wszystkimi od prawa do lewa. Ale z Bractwem nie. Dlaczego?
JO
Jan Osa
7 lipca 2026, 22:16
Wg. nauki KK święcenia kapłańskie kobiet nie są możliwe nigdy. Ale ilu biskupów i kardynałów wprost neguje tę prawdę? I nic. Uzurpacja święceń jest obłożona najwyższą karą. Do Kościoła anglikańskiego mieliśmy chyba najbliżej. A tu kobieta robi się biskupką, czyli uzurpacja święceń nawet w Kościele anglikańskim i jest w Watykanie przyjmowana jako biskup, z honorami, udziela błogosławieństwa, itp. Spora część wiernych anglikanów na świecie zrywa łączność z takim Kościołem, a Watykan? I teraz Bractwo. Święcenia biskupów, w starym rycie, aby zapewnić opiekę duszpasterską tysiącom wiernych, których trudno posądzić o schizmę, o złą wolę, o przebiegłość i nieuczciwość. Ze strony Watykanu „zaciekła” walka, zwłaszcza za czasów papieża Franciszka. W moim przekonaniu Bractwo zostało postawione „pod murem”. Nie wyświęcimy nowych biskupów, to po śmierci ostataniego koniec. Nie oceniam ale pytam
JO
Jan Osa
7 lipca 2026, 22:15
Mam parę pytań odnośnie do tej calej sytuacji z Bractwem. Jestem posłuszny Kościołowi z papieżem na czele, ale czasem jest to bardzo trudne posłuszeństwo. Sobór Wat II to przecież sobór duszpasterski, a nie dogmatyczny. O ile wiem, nie chciał nikogo wykluczać, ekskomunikować, ale duszpastersko odnowić. Nie ma w dokumentach żadnego "anathema". Więc dlaczego robi się z niektórych dokumentów dogmat. Np. Nostra Aetate, dekret o ekumenizmie, itp. Ale np. Konstytucję o Liturgii świętej traktuje się już wybiórczo, a nie ściśle. Ile tam już jest „nowości”, zmian, dostosowań. Np. Łacina, która miała nadal obowiązywać. I tu jakoś każdy może sobie interpretować jak chce, co widać wyraźnie, jak jest sprawowana liturgia Novus Ordo w różnych krajach, przez różnych księży nawet w ramach tej samej diecezji. Konstytucja swoje, nawet poźniejsze dokumenty swoje, a i tak „wolna amerykanka”.
MK
~Marian Kiepski
7 lipca 2026, 20:09
Czy Bóg rozstrzygnie, które świecenia są lepsze/ legalne?
WT
~Wojciech T.
7 lipca 2026, 18:21
Nie jestem fanem Bractwa Piusa X. Ale jako katolikowi, jest mi bardzo przykro z powodu tego rozłamu (Św Faustyna pisała, co Jezus mówił o podziale w Kościele). A niestety mam wrażenie, że na tym portalu są jakieś zawody autorów, kto bardziej przywali tzw tradycjonalistom. I przypomnę Autorce, że to mówienie o tych "obrzeżach" i o "fajnych" księżach, którzy tam idą, nie do końca ma uzasadnienie w Ewangelii ("i Ja cię nie potępiam, a od tad już nie grzesz"). Wezwijcie kiedyś do modlitwy o jedność, pokażcie, że ich też kochacie, a nie bądźcie tylko "miedzią brzęczącą ".