Jesteśmy świadkami rozwoju nowego kultu w sercu Podlasia. "Ruszyła prawdziwa lawina świadectw"
Wszystko wskazuje na to, że jesteśmy świadkami dynamicznego rozwoju nowego kultu w sercu Podlasia. Tylko w ostatnim roku przed cudownym obrazem, znajdującym się w niewielkim drewnianym kościółku, modliło się ponad 50 tys. wiernych.
Milejczyce to niewielka wieś na Podlasiu. Kilka domów, sklep i oczywiście kościół. Trochę jak w "Ranczu" albo "U Pana Boga za piecem". O Milejczycach zrobiło się głośno niedawno, gdy 12 czerwca - w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa - biskup Piotr Sawczuk podniósł niewielki parafialny kościół do rangi sanktuarium. Choć od tego wydarzenia minęło raptem kilka tygodni, mała wioska, o której jeszcze niedawno nikt nie słyszał, stała się celem pielgrzymów, którzy przyjeżdżają tam mimo letnich upałów. Brakuje jeszcze infrastruktury pielgrzymkowej - nie ma domu pielgrzyma, restauracji i sklepów z pamiątkami. Jest za to gorąca zupa i kawa z puszką na drobne.
Co takiego sprawia, że do milejczyckiego kościoła przybywają pielgrzymi szukający duchowego i fizycznego uzdrowienia? Odpowiedź: "cudowny obraz", choć jest prawdziwa, nie wyczerpuje tematu.
Milejczyckie przedstawienie ukazuje Chrystusa jako Dobrego Pasterza. Sam motyw mężczyzny niosącego na ramionach owcę nie jest niczym niezwykłym i sięga sztuki pogańskiej. To właśnie do niego nawiązał Jezus, wyjaśniając słuchaczom relację, jaka łączy Go z ludźmi - relację opartą na bezwarunkowej miłości i wytrwałym poszukiwaniu grzesznika. Na pierwszy rzut oka wydaje się więc, że w przedstawieniu z drewnianego kościółka w Milejczycach nie ma nic niezwykłego, że to tylko kolejny obraz wykorzystujący znany od wieków motyw. Jest jednak inaczej. Milejczyckie przedstawienie wykracza bowiem poza kult Dobrego Pasterza. Przedstawiony na nim Jezus ma odsłoniętą pierś, na której, pod owieczką, jakby grzejącą się w Jego blasku, jaśnieje Serce otoczone koroną cierniową. To połączenie dwóch motywów, chrześcijańskich kultów, nie należy do częstych. Poza tym przedstawiona na obrazie owca i twarz Chrystusa dają do myślenia.
"Owieczka ma ludzkie oko, wpatrzone w twarz Jezusa" - mówi ksiądz Jarosław Rosłon, proboszcz parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika, na terenie której znajduje się kościół z cudownym obrazem. Duchowny przemawia do zgromadzonych pod wizerunkiem Chrystusa wiernych, przed niedzielną Mszą, którzy wypełniają świątynię mimo 35-stopniowego upału. Dwa wielkie wentylatory pracują na pełnej mocy.
Duchowny zwraca uwagę, że chociaż uszy owiec na podobnych przedstawieniach są oklapłe, na milejczyckim obrazie sterczą wysoko, jakby zaciekawione zwierzę nasłuchiwało głosu Jezusa. Również jej nozdrza są rozszerzone, jakby chciało poczuć Jego zapach. Jezus nie ściska zwierzęcia swoimi przebitymi dłońmi, ale obejmuje delikatnie nogi owcy, dbając, by miała przestrzeń i nie siedziała na Jego ramionach wbrew swojej woli. Także twarz Jezusa jest wyjątkowa. Jeden kącik ust wygląda tak, jakby się uśmiechał, drugi wyraża smutek, jakby Chrystus cierpiał, że tyle zagubionych owiec opuściło owczarnię. Oczy Jezusa wyglądają, jakby były skierowane w różnych kierunkach - ku niebu i ziemi, co może symbolizować rzeczywistość ziemską i niebiańską.
Łask jest tak wiele, że "przestałem je już liczyć" - powiedział proboszcz przed uroczystością Najświętszego Serca Pana Jezusa. W rozmowie z Vatican News podkreślił, że za wstawiennictwem Serca Jezusowego dochodzi do wielu uzdrowień z chorób nowotworowych i uwolnień z nałogów, a liczne małżeństwa wyprosiły także dar potomstwa.
Wszystko wskazuje na to, że jesteśmy świadkami dynamicznego rozwoju nowego kultu w sercu Podlasia. Ustanowienie nowego sanktuarium było bowiem - jak podaje portal - nie tylko formalnym potwierdzeniem szczególnego znaczenia kultu Serca Bożego na Podlasiu, ale również "zaproszeniem do jeszcze głębszego odkrywania duchowości związanej z kultem Najświętszego Serca Jezusowego". "Tylko w ostatnim roku przed obrazem modliło się ponad 50 tys. wiernych" - czytamy.
Dlaczego pochodzący z XVIII wieku obraz po renowacji w 2019 roku zaczął słynąć łaskami? Ksiądz Jarosław Rosłon podkreśla, że właśnie w tym momencie przed obrazem zaczęły się intensywne modlitwy. "I wtedy ruszyła prawdziwa lawina świadectw" - dodaje.
Może więc jesteśmy świadkami potwierdzenia słów Jezusa: "Gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich" (Mt 18,20)? A może Bóg chce nam w ten sposób przypomnieć, że Dobry Pasterz do samego końca szuka zagubionych owiec i ofiarowuje nam swoje Serce, abyśmy za Jego przyczyną wynagradzali za grzechy nasze i całego świata, których - jak się wydaje - w ostatnim czasie jest coraz więcej?
Dziękuję, że przeczytałeś/przeczytałaś ten reportaż do końca. Sięgnij po więcej moich artykułów i odwiedź mojego bloga.
Skomentuj artykuł