Na dobranoc i dzień dobry - Łk 2, 22-40

(fot. Bastien Vaucher / flickr.com / CC BY-NC-ND 2.0)
Mariusz Han SJ

Każdego dnia coś ofiarujemy…

Ofiarowanie w świątyni

Gdy upłynęły dni oczyszczenia Maryi według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego.

A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela.

DEON.PL POLECA

A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu.

Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostawała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy.

A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta - Nazaret. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.

Opowiadanie pt. "O róży i staruszce"

O poecie Rainerze Marii Rilke (1875-1926) opowiadają następującą historię z czasów jego pobytu w Paryżu: Poeta codziennie przechodził z młodą Francuzką obok starej żebraczki. Starowinka siedziała zawsze w tym samym miejscu - zawsze milcząca i nieruchoma jak kamień. Nigdy nie spojrzała na żadnego ofiarodawcę, nigdy nikomu nie dziękowała.

Towarzyszka poety dawała jej zawsze jakąś monetę, Rilke zaś nie dawał nigdy nic. Zapytany odparł: trzeba staruszce ofiarować coś dla serca, a nie tylko dla ręki. Parę dni później wręczył żebraczce różę. I wtedy stało się coś nieprawdopodobnego: staruszka podniosła swe zmęczone oczy, na twarzy pojawił się nieśmiały uśmiech; poderwała się i ucałowała z wdzięcznością rękę dobroczyńcy, a potem szybko odeszła.

Zjawiła się dopiero po tygodniu - znowu niema i nieruchoma jak dawniej. Zdziwiona Francuzka zagadnęła poetę: - Czym żyła ta kobieta przez ostatni tydzień?

Rilke miał odpowiedzieć: - Różą, mademoiselle, darem serca.

Refleksja

Nie trzeba mieć wiele, żeby ofiarować cokolwiek drugiemu człowiekowi. Ofiarować można np. uśmiech, który nic nie kosztuje, ale potrafi wiele zmienić. Nawet uratować czyjeś życie... Ofiarując bowiem siebie, dajemy komuś wszystko, co posiadamy najcenniejszego. Dając innym naszą wiarę, nadzieję i miłość potrafimy przemieniać rzeczywistość…

Jezus przemieniał ludzkie życie. Swoją nauką i przykładem własnego życia przemieniał życia innych ludzi. Uzdrawiał ludzi swoim słowem, ale też i czynem. Wzywał też swoich uczniów, aby go naśladowali. Oni ofiarując Mu swoje życie, naśladują Go tak, jak tylko potrafili: raz gorzej, raz lepiej. Obyśmy i my wciąż chcieli naśladować Go więcej i więcej…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Co możesz ofiarować Jezusowi najbardziej?
2. Co możesz ofiarować sobie najlepszego?
3. Co możesz ofiarować drugiemu człowiekowi?

I tak na koniec...

"Szczęście nie jest przecież stanem wiecznym. Zresztą też i nie okresowym. Szczęście to po prostu taki skurcz serca, którego doznaje się czasami, kiedy człowieka przepełnia taka radość, że wprost trudno ją znieść. Znika równie szybko jak się pojawia. I nie ma go, dopóki nie nadejdzie znowu, by sprawić, że człowiek uzna życie za najwspanialszy dar" (Margit Sandemo)

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Na dobranoc i dzień dobry - Łk 2, 22-40
Komentarze (3)
B
bo
3 lutego 2013, 16:29
Udręka i strapienie ....też :)
Z
zdegustowana
1 lutego 2013, 22:14
koncówka art zupelnie nie powinna miec miejsca. Margit Sandemo-autorka sagi o ludziach lodu-gdzie Lucyfer jest przedstawiony jako dobry anioł. Nie pwoinno sie cytowac ludzi piszących takie książki, a tym bardziej na poratlu powiedzmy o tersciach katolich.
J
JOla
1 lutego 2013, 22:10
Czy ojciec czyta komentarze? Bo moje szły wszystkie w próznię...