Szczyty ludzkiej wolności

Sandro Botticelli - Zwiastowanie

„Na to rzekła Maryja: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa”. Wtedy odszedł od Niej anioł (Łk 1, 38)

Gdyby popatrzeć na Maryję przez pryzmat niektórych koncepcji wolności ludzkiej, to Matkę Chrystusa należałoby uznać za najbardziej zniewoloną istotę na ziemi. Nikt jej bowiem nie pytał, czy chce narodzić się bez grzechu. Ponadto, Maryja nie mogła wybierać między dobrem a złem, bo była od początku zupełnie zdeterminowana. A kiedy anioł pojawia się w jej domu, potulnie zgadza się na ofertę Boga, bo czyż mogła postąpić inaczej?

Nie trzeba bliżej wyjaśniać, jaki duch kryje się za tymi przekonaniami. Najogólniej mówiąc, w myśl tej opcji, wolność Boga i wolność człowieka wykluczają się wzajemnie. Osoba ludzka nie może cieszyć się pełnią wolności, jeśli musi dostosować się do woli innej niż jej własna.

A jednak z punktu widzenia Ewangelii, Maryja była po Jezusie najbardziej wolnym człowiekiem w historii świata. Kiedy anioł Gabriel przedstawia Boże zaproszenie, na pierwszy rzut oka nie wygląda, aby Maryja miała jakieś pole manewru. Nie padają słowa: „Jeśli się zgodzisz na naszą ofertę, to porodzisz Syna”. Gabriel po prostu oznajmia: „Oto poczniesz i porodzisz Syna”. I tyle.

DEON.PL POLECA

Czy Matka Chrystusa mogła odmówić? Zróbmy pewien eksperyment i zwróćmy uwagę na to, czego Maryja nie wypowiada. Dziewica nie stwierdza entuzjastycznie: „Matka Syna Bożego? Czemu nie. To świetny pomysł. Nie ma sprawy. Że też wcześniej sama o to nie poprosiłam”. Nie przyznaje również ze smutkiem: „Nie jestem pewna, czy dam radę. Nie nadaję się. Pewnie chodzi o jakąś inną kobietę”. Albo jeszcze inaczej: „Skoro przychodzisz od samego Boga, to jakiż ja tu mam wybór? Kto ważyłby się przeciwstawić Stwórcy? Niech już będzie tak, jak chcesz, bo nic innego nie da się tutaj wskórać”. Nie mówi również: „To wykluczone. Wybij to sobie z głowy. Zmiataj stąd i powiedz w niebie, że trafiłeś pod niewłaściwy adres”. Nie znajdujemy w Maryi ani zadufania w sobie, ani lękliwego kompleksu niższości, ani odmowy, ani „pobożnej” rezygnacji czy ślepego poddaństwa.

W spotkaniu z Gabrielem pojawia się za to cała gama szczegółów wskazujących na pełen respekt Boga wobec wolności Maryi. Anioł nie znika tuż po obwieszczeniu woli Boga, lecz czeka, słucha, daje czas do namysłu. Widzimy, że Maryja najpierw wyraża uczucia lęku, zmieszania i zakłopotania. Dobrze ukazują ten moment niektórzy renesansowi artyści. Na przykład, Sandro Boticelli na obrazie „Zwiastowanie” z jednej strony przedstawia Maryję zwracającą się z ukłonem w kierunku anioła, co oznacza szacunek i zgodę. Z drugiej strony jej podniesione ręce sugerują jakby wzbraniała się przed akceptacją niespodziewanej wiadomości Gabriela i jej przyszłej roli.

Następnie Matka Jezusa zastanawia się, stawia pytania, waży argumenty. Ale problemem nie jest dla niej kwestia, czy warto w to wchodzić, ale jak Bóg zamierza zrealizować swój plan. Maryję przekracza tajemnica. Jej ostateczna odpowiedź skupia się na służbie i zaufaniu. „Niech mi się stanie” to wyraźne dobrowolne przyzwolenie. Gdyby Bóg chciał narzucić jej swoją wolę, nie byłoby żadnej dyskusji. Przeciwnie, podobnie jak w wielu innych spotkaniach Boga z człowiekiem w Piśmie świętym, dochodzi do autentycznego dialogu. Pozytywna odpowiedź Maryi wypływa z jej przemienionej tożsamości: „Jestem służebnicą Pana, gdyż tak się wcześniej określiłam, dokonawszy wyboru”.

W książce Jacques'a Dupuis SJ „Wprowadzenie do chrystologii” pojawia się rozdział poświęcony wolności Jezusa. Autor, nawiązując do koncepcji św. Tomasza z Akwinu, twierdzi, że tradycyjnie pojmowana wolność jako możliwość wyboru jest w gruncie rzeczy objawem naszej aktualnej niedoskonałości. Innymi słowy, wielu ludzi uważa, że szczytem ludzkiej wolności jest możliwość wyboru spośród różnych opcji, podczas gdy jest to zaledwie wstępny etap w jej rozwoju.

Zdaniem Dupuis, doskonalsza wolność wyraża się w świadomym zdeterminowaniu samego siebie, by zawsze wybierać dobro. Święci w niebie tak są nakierowani na Boga, że nawet do głowy im nie przyjdzie, aby ponownie odwrócić się od Niego. I dlatego ich wolność jest bardziej zaawansowana, ponieważ całkowicie opowiedzieli się po stronie dobra. Wprawdzie ciągle zachowują wolną wolę, ale ich wola wybiera nieustannie dobro. Oczywiście, taki stan w pełni możliwy jest dopiero po śmierci. Póki co jesteśmy ciągle pielgrzymami. Już posiadamy wolność, ale równocześnie powoli zmierzamy w kierunku jej doskonalszej postaci. Im bardziej człowiek zbliża się do Boga, tym, paradoksalnie, „mniej” wybiera, bo jednoczy się coraz bardziej z dobrem. W pewnym sensie „nie musi” już dokonywać wyboru.

Pewną analogią tej formy wolności jest decyzja na zawarcie trwałego związku małżeńskiego. Jeśli narzeczeni świadomie wybierają siebie nawzajem na całe życie, rezygnują tym samym z innych możliwości i ograniczają swoją wolność, to znaczy, wyznaczają jej pewne ramy. Gdyby architekt domu bez końca nanosił poprawki w projekcie budynku, kazał wyburzać ściany i stawiać nowe, firma nigdy nie zdołałaby sfinalizować budowy, nie mówiąc już o rosnących kosztach. Trzeba się w końcu zdecydować, bo inaczej nic z tego nie wyjdzie. Ale żeby się zdecydować, trzeba wiedzieć, czego tak naprawdę się chce.

Zapytajmy jeszcze, dlaczego małżonkowie wybierają siebie i w ten sposób determinują swoją wolność? Mogą tak uczynić z różnych powodów. Bo we dwójkę łatwiej, dla „bezpieczniejszego” seksu, dla korzyści materialnych, aby uniknąć osamotnienia, aby mieć dzieci itd. Co ciekawe, wszystkie te „pożytki” są jakoś wpisane w małżeństwo, a zarazem żaden z nich nie może być jego wyłącznym celem. Bo gdy seks okaże się niemożliwy, albo pojawią się trudności finansowe, to co wtedy? Wielu ludzi powiedziałoby, że w takim wypadku należy zmienić partnera(bo tak pokazują w hollywodzkich filmach). Ale można również połączyć się ze sobą na całe życie, i trwać razem pomimo przeciwności, ponieważ dzięki Chrystusowi wiemy, że istnieje miłość, która zdolna jest do poświęcenia i oddania; miłość, która przez trudy i próby prowadzi do Zmartwychwstania, czyli do wzrastającego pokoju, zaufania i radości.

Czy małżonkowie stają się w ten sposób zniewoleni? Czy nie mają innego wyjścia? Oczywiście, że mają. Przykładów nie trzeba szukać. Ale mogą zdecydować, że nie „chcą” mieć takiego wyboru i będą robić wszystko co możliwe, aby ich związek owocnie przetrwał. I na tym polega dojrzewanie do coraz większej wolności i miłości, oczywiście z Bożą pomocą obiecaną w sakramentach, w drugim człowieku, we wspólnocie, w zdobyczach współczesnych nauk.

Do takiej miłości dorastamy stopniowo i powoli. Maryja została uświęcona przez Chrystusa już w chwili jej poczęcia, co wcale nie oznacza, że w jej życiu wszystko szło jak po maśle. Wiemy, że Maryja też się uczyła miłości. Nie należy sądzić, że wolność świętych w niebie została tak zredukowana, że są oni zupełnie zachowani od możliwości grzechu. Przeciwnie, ich wolność została tak rozszerzona, że stali się oni na tyle wolni, aby nigdy nie zgrzeszyć. To wielka tajemnica, widoczna również w scenie zwiastowania.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Szczyty ludzkiej wolności
Komentarze (8)
W
wierzący
11 stycznia 2011, 18:19
A co ze słowami Jezusa: "Czyńcie wszystko co wam polecają, ale uczynków ich nie naśladujcie"? Tak powiedział o faryzeuszach i uczonych w Prawie. A co z herezją donatyzmu, która skuteczność działania sakramentów uzależniała od świętości kapłanów? Anno, zastanów się nad tym, co piszesz.
A
Anna
20 grudnia 2010, 14:48
Jak przeczytałam w ostatniej Niedzieli aby kazanie (np. nauka rekolekcyjna) była dobra to ksiądz musi sam być świadkiem tego co mówi czy pisze. A w tym przypadku czy tak jest?
A
ad
20 grudnia 2010, 10:53
"Święci w niebie tak są nakierowani na Boga, że nawet do głowy im nie przyjdzie, aby ponownie odwrócić się od Niego" dla mnie to znaczy że nie podejmuje się decyzji z myślą o zbawieniu, nie zastanawia się nad tym czy Bóg tego by oczekiwał czy czego innego, bo ta decyzja jest oczywistością, nie ma żadnego ale, może, czy, dlaczego - wszystko jest olśniewająco oczywiste; nie żyje się żeby dostąpić zbawienia, żyje się tak że to zbawienie jest tu teraz, a jednocześnie nie ma nic innego, żadnej alternatywy - inaczej może - wogóle to nie jest temat przemyśleń, zastanawiań, po prostu inaczej nie można i to jest dobre, niekwestionowalne może bo dobre/złe nie jest wartością, nie jest wskaźnikiem normy, nie jest potrzebne...
F
faj_owa
20 grudnia 2010, 10:51
effa, specjalnie dla Ciebie jedno zdanie. " Milosc jest madra i odwazna postawa, dzieki ktorej ten drugi czlowiek moze sie rozwijac, pokonywac swoje slabosci i dobrze radzic sobie z twarda  rzeczywistoscia". ( i tak miedzy nami, kobiety to potrafio robic tak jakos delikatnie ) I postanawiam sobie do konca tych rekolekcji nic nie komentowac, boje sie, ze popadne jeszcze w jakies uzaleznienie...
F
faj_owa
20 grudnia 2010, 10:26
oj wskoczyla jeszcze effa  ;)
F
faj_owa
20 grudnia 2010, 10:25
:) Szkoda, ze dzis nie jestem pierwsza, wtedy ten usmiech bylby jednoznaczny, a teraz musze tlumaczyc, ze nie odnosi sie on do wczesniejszego komentarza. Z tym usmiechem czytalo mi sie to  rozwazanie. ... Zostalam poinformowana, ze na tej stronie trwaja rekolekcje adwentowe " o duchowosci z krwi i kosci" i tak tez to traktuje.
E
effa
20 grudnia 2010, 10:17
Bardzo dziękuję za dzisiejsze rozważanie, szczególnie za końcową jego część dotyczącą małżeństwa................ Zgadzam się z tym, że do tego by nie "chcieć" mieć wyborów, które podpowiada świat, bardzo jest potrzebne nie tylko trwanie przy Bogu, ale i wsparcie innych, czasami nawet fachowa pomoc terapeutyczna. Podkreśliłam słowo "fachowa" po to by nie zadawać sobie niepotrzebnie dodatkowego bólu........... Warto więc podjąć trud nie tylko duchowego rozwoju, ale również w swerze właściwego przeżywania emocji i komunikowania się, w tym wyrażania swoich pragnień.......... Wiem ile sprawia to trudu, ale wiem też jakie przynosi owoce..........Warto podjąć ten trud, byśmy doświadczali coraz większego pokoju i zaufania już tutaj na ziemi - w drodze do Naszego Ojca......... I byśmy kiedyś mogli doświadczyć tego, by: "...........ich wolność została tak rozszerzona, że stali się oni na tyle wolni, aby nigdy nie zgrzeszyć." Tego życzę wszystkim, szczególnie tym, którzy borykają się z problemami i może czują się osamotnieni. Niech Wam Pan błogosławi.
A
Anna
20 grudnia 2010, 09:03
Jak przeczytałam w ostatniej Niedzieli aby kazanie (np. nauka rekolekcyjna) była dobra to ksiądz musi sam być świadkiem tego to mówi czy pisze. A w tym przypadku czy tak jest?