Tylko święci będą w niebie. Nie masz szans

(fot. shutterstock.com)
Mirosław Bożek SJ

Co jakiś czas mówię do różnych osób, że "tylko święci będą w niebie". Widzę wtedy zdumione spojrzenia, za którymi kryje się myśl - "W takim razie to nie dla mnie!"; "Jeśli tak to wygląda, że nie mam szans!"

Jednym z największych grzechów zaniedbania jest to, że nie myślimy o niebie. Nie spoglądamy z pełną nadziei radością w przyszłość, oczekując spotkania z Bogiem, który jest naszym Stwórcą. Można nieraz odnieść wrażenie, że do pewnego stopnia traktujemy naszą wiarę jak polisę ubezpieczeniową. Ubezpieczamy się "na życie", ale zasadniczo wolelibyśmy, żeby nie trzeba było z tej polisy korzystać. Liczymy na jakąś formę szczęścia już tutaj, na ziemi, i właściwie tylko tutaj. Co później - "to się zobaczy". Jak bywa z ubezpieczeniami, wolelibyśmy, żeby składka była jak najniższa. Traktujemy zatem udział w niedzielnej Mszy Świętej, odmawiane modlitwy, czy przestrzegane przykazania właśnie jako taką "składkę" i irytujemy się, kiedy nam się wydaje, że jest zbyt wysoka - że każe się nam "płacić" zbyt dużo za coś, czego może wcale nie otrzymamy…

Nie do przyjęcia jest zatem - przy takim sposobie myślenia - kiedy słyszymy, że "składką", jaką należy "zapłacić" jest "wszystko" - całe nasze życie. Tyle, że nie jest to właściwie "składka", tylko wymiana. Bóg wiele razy proponował ludziom wymianę, którą nazywał "Przymierzem". Nie jest to jednak "coś za coś", ale "ktoś za kogoś". Bóg mówił do Narodu Wybranego: "Ja będę waszym Bogiem, a wy będziecie moim ludem". W ofierze Chrystusa, który oddał za mnie życie, otrzymuję ofertę osobistej wymiany - osobistego przymierza. Bóg daje mi całego Siebie - tym właśnie jest niebo. Ja ze swojej strony nie jestem w stanie dać czegokolwiek równie wartościowego - Bóg przewyższa mnie w nieskończony sposób. Dlatego proponuje On coś, co Mu się "nie opłaca". Mówi: "wystarczy, że dasz mi tyle, ile masz" - wystarczy, że wymienimy "wszystko za wszystko".

Świętość to po prostu oddanie wszystkiego Bogu - w pełni zaufania: "Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem." (Mt 22,37) Jak? Co mam zrobić, żeby to było możliwe? Bo wydaje mi się, że nigdy nie będę w stanie być świętym. Odpowiedź jest jeszcze bardziej zaskakujące: nic nie musisz robić! Wystarczy, że dasz Bogu wolną rękę w swoim życiu i pozwolisz Mu zrobić z tobą co Mu się podoba. A Jemu podoba się zrobić z ciebie świętego!

DEON.PL POLECA

Prawdziwe jest zatem kolejne zaskakujące stwierdzenie: w niebie będą wszyscy ci, którzy tego chcą! Kiedy się jednak zastanowimy, dociera do nas, że ta prosta recepta jest zarazem niezmiernie trudna - uświadamiamy sobie, że właściwie w głębi serca wcale tego nie chcemy. Dlatego nie szukamy w sobie pragnienia świętości. Świętość to całkowite zaufanie Bogu, zupełne i bezgraniczne powierzenie Mu swego życia, a my nie chcemy Mu zaufać. Za bardzo się przywiązaliśmy do swoich własnych wyobrażeń i planów na swoje życie. Pan Bóg liczy się o tyle, o ile nas "wysłucha" - o ile zrobi to, co my chcemy. Wielu myśli, że cudem jest to, kiedy Bóg spełni wolę człowieka. Prawdziwym cudem jest jednak to, kiedy człowiek spełni wolę Boga. Módlmy się o taki cud dla siebie, bo bez niego nie będziemy święci. A tylko święci będą w niebie.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Tylko święci będą w niebie. Nie masz szans
Komentarze (20)
M
Monika
17 stycznia 2014, 11:19
Zły wykorzystuje każdy nasz upadek czy załamanie, abyśmy uwierzyli jemu. Zły duch pragnie wcielić nas SIŁĄ w siebie samego, niejako bez naszego pozwolenia. A Bóg? On czeka aż my DOBROWOLNIE się mu ODDAMY. Wtedy oddaje nam Nas samych wraz z dziesięciokrotnością wolności i łaski. Smutno mi czytając komentarze osób, którzy się boją. Zły potrafi obrócić strach w agresję. Nie tylko do Boga, ale też do naszych bliskich i do nas samych. Módlmy o się o naszą wolność, zaufanie i mądrość w Panu....
S
Sabina
2 stycznia 2014, 20:33
bo On Cie zlapie w tej przepasci i poniesie :D
AF
Antonina Fey
2 stycznia 2014, 20:24
Wydaje mi sie, ze obok zaufania niezmiernie wazna jest pokora. Ojciec Pio powiedzial, ze tylko dzieki tej cnocie mozna zrozumiec milosc Boga przychodzacego do nas jako czlowiek, zrodzony z niewiasty. Znam taka litanie o pokare. Jest niesamowita. Na poczatku tylko ja tak ot czytalam, bo byla dla mnie za trudna. Teraz pomalu zaczynam sie nia naprawde modlic. I wierze gleboko, ze wszyscy spotkamy sie w niebie.
K
Krzysiek
14 listopada 2013, 19:20
Słowa proste, logiczne. Przewrotne. Doskonałe.
B
Błażej
14 listopada 2013, 14:30
Bóg gardzi naiwniakami którzy mu ufają.
K
Kornelia
28 września 2014, 08:01
Hej Blazejku....czujesz sié wzgardzony? To Ty powiedziales,ze jestes naiwniakiem? Nie oceniaj siebie tak nisko..."POWIERZ PANU SWÁ DROGÉ, ON SAM BÉDZIE DZIALAL"
Z
z
14 listopada 2013, 04:12
Ja zaufałem Bogu i stoję dzisiaj nad przepaścią, a Bóg mnie lekko popycha żebym w nią wpadł. Bóg zapomina o tych, którzy Mu ufają, a czasem się nimi sadystycznie zabawia.
J
Jan
20 marca 2018, 22:56
Jezu ufam Tobie
R
rafi
13 listopada 2013, 12:03
Po kolei: świętym jest ten, który zaufał Bogu. Tylko tyle. Nie ma tu nic o konieczności wypełniania woli Boga. Tak naprawdę, myślenie kategoriami "muszę wypełniać wolę Boga" bierze się z braku zaufania. Człowek który ufa Bogu wie, że wola Boga jest dobra. Wie też, że jedynie Bóg ma moc by wyzwolić z wszelkiego zła i wszelkiej opresji. To jest właśnie zaufanie Bogu. Nie jakieś moje starania, nie mój spryt, nie moja zmyślność, ale Bóg. Wie także że poddanie się woli Boga jest zbawienne dla mnie. Człowiek który ufa Bogu - nie opiera się Jego woli. Wręcz przeciwnie - pragnie wypełniania się woli Boga. Bo wola Boga jest dobra. Druga rzecz, skąd bierze się brak zaufania do Boga? Znowu, myślenie kategoriami "muszę zaufać" jest jakimś nonsensem, jest okłamywaniem samego siebie. Bóg jest po prostu dobry, a jak ktoś nie wierzy to niech bierze Biblię i niech czyta, niech się przekonuje. Tego może nie zauważy się od pierwszej kartki Biblii, ale gdy się przeczyta historie Izraela, historie proroków, którzy bezgranicznie ufali Bogu, w końcu historie uczniów Jezusa, którzy też, początkowo nieufni, doświadczali potem niesamowitych rzeczy... To są niesamowite historie, ale prawdziwe historie ludzi z krwi i kości.
N
n.
4 sierpnia 2013, 15:16
Wspaniała homilia. Potrzeba z TAKIM Słowem iść na ulice. Ludzie są spragnieni Boga lecz mają o Nim marne wyobrażenie lub przekręcone, jak to prezentuje niżej Asmodeusz lub ofensywne do KK, bo nie rozumieją sensu jego istnienie i po co Chrystus Kościół założył. 
E
ewa
4 sierpnia 2013, 13:50
Piękne i mądre słowa.... dziękuję Bogu za takich dobrych duszpasterzy. Pozostaję z modlitwą o wytrwanie dla tych co  są i o nowe powołania. ewa
jazmig jazmig
17 maja 2013, 16:53
Świętość to całkowite zaufanie Bogu, zupełne i bezgraniczne powierzenie Mu swego życia, a my nie chcemy Mu zaufać. Czy to znaczy mamy się tylko modlić, a o resztę niech się zatroszczy Pan Bóg?  Jeżeli tak, to po co zbieracie pieniądze na tacę co niedziela, bierzecie pieniądze za intencje mszalne, chrzty, pogrzeby itp.? Po co Caritas co jakiś czas organizuje różne zbiórki pieniędzy itd.? Czyżbyście nie mieli zaufania do Pana Boga?
M
Mariola
17 maja 2013, 16:11
do komentarza Asmedeusa : o Bože daj mu rozum i odpuść mu bo nie wie co pisze i bardzo grzeszy !!!! jest w szponach tego ZLEGO ! M
A
Asmodeus
27 kwietnia 2013, 23:38
Miałbym zupełnie i bezgranicznie zaufać bogu? Tej wrednej i psychopatycznej kreaturze, która przez swoje rozdęte do niebotycznych rozmiarów ego mordowała ludzi w czasach opisanych w ST, kierując się swoimi socjopatycznymi skłonnościami? Więcej sympatii wzbudzają we mnie szczury i karaluchy, niż ten chrześcijański rzekomy bóg.
S
Survival
9 sierpnia 2012, 08:49
Świetny tekst brawa! Tylko święci bedą w niebie to Prawda. Musimy mieć nadzieję na wielkie rzeczy jakie Bóg dla nas przygotował, ta nadzieja pozwoli nam znieść ziemskie trudy. Jeżeli ktoś myśli że marną składką załatwi sobie niebo, to jest w wielkim błędzie. Jak moglibysmy wtedy mieć udział z wielkimi Świętymi, bez zasług. Każdy dzień ma być walką o Świętość.
ZN
ziemianka nieanielska
14 lipca 2012, 18:56
...wszyscy będziemy w niebie... 
R
radius
21 czerwca 2012, 13:22
Bojaźń Boża to nie strach a po prostu miłość do Niego. Kto Go miłuje całym sobą nie grzeszy i odwrotnie kto wierzy ze strach często upada i popada w frustrację. Piękna reguła - dziękuję o. Mirosławowi Bożkowi za inspirujący artykuł.
K
Karolina
22 kwietnia 2012, 16:00
Może ten Pan Bóg to taki straszny nie jest ;) Głęboko w to wierzę. A szczęście jest rezultatem prawego życia. Jeśli tak to sobie poukładam będzie mmniej frustracji w moim życiu. I jeszcze w jedno wierzę, że Pan widzi nie tylko każdy zły czyn, ale (i przede wszystkim) dobry. Będzie to więc spotkanie (te ostateczne) pełne miłości. To bardzo smutne, jeśli ktoś traktuje swoją wiarę serio, a zapomina o tym.
D!
Dziekuje !
15 marca 2012, 01:48
 Kiedys, mowilam, ze swietosc lub cos szczegolnie dobrego jest zarezerwowana dla waskiej grupy ludzi, ktora niemalze od urodzenia jest swieta i doskonala natomiast czlowiek grzeszny to o swietosci nie ma co marzyc. Mowiac tak, sama zamykalam sie na dary boze. Dzis mowie juz inaczej, swietosc ? a czemu nie ? Dziekuje o.Miroslawowi, artykul o swietosci jest super. Jest krotki w formie ale zawiera glebokie tresci. Jeszcze musze te tresci artykulu przetrawic dokladniej ale dalsze pytania juz sie mnoza.
E
ewelina
13 marca 2012, 13:54
Słysząc kolejne narzekania, zdarza mi się powiedzieć: "może trzeba by się więcej modlić ?",i wtedy widzę malujące się na twarzach zdziwienie i odowiedż: "pani to chce pewnie do nieba", albo: "a no,w coś trzeba wierzyć".(W "coś" ? -  wtedy na mojej "face" maluje się zdumienie)