Wacław Oszajca SJ: nie witam się na "szczęść Boże"

(fot. Bolando [CC BY-SA 3.0])

"Swoją tożsamość księdza muszę budować na tym, jakim jestem człowiekiem, a nie na koloratce" - mówi Wacław Oszajca SJ.

Damian Jankowski: Do tego konieczne jest również — a może przede wszystkim, choć to nieco górnolotnie brzmi — codzienne świadectwo wierzących. I nie mówię o słowach. Same słowa nie wystarczą.

Jasne, że tak. Ewangelia to w pierwszej kolejności czyny i sposób patrzenia na świat, a nie słowa. W moim rodzinnym domu na przykład nikt nie mówił „kocham cię”. Nie musiał. Po co mówić o czymś, co oczywiste. Miłość się po prostu czuło, doświadczaliśmy jej z rodzeństwem ze strony mamy i taty każdego dnia. Nikomu z nas nigdy do głowy nie przyszło, że któreś z rodziców może nas opuścić. Co to, to nie.

Jeśli większość naszego społeczeństwa stanowią katolicy, to jako Kościół mamy ogromne pole do działania. Możemy uczestniczyć choćby w akcjach Caritasu, w zbiórkach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, Szlachetnej Paczki czy Polskiej Akcji Humanitarnej, być wolontariuszami w hospicjach. Dlaczego Kościół jako instytucja tak mało przypomina swoim wiernym o tych organizacjach? To świetna możliwość, by realizować chrześcijańską solidarność z bliźnimi. Jezus w kazaniu na górze mówił swoim uczniom: „Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5,16). Nie potrzeba wielkich słów i deklaracji. Nie trzeba od progu — użyję kościelnego języka — „głosić Chrystusa” za pomocą słów. Święty Jan Vianney powtarzał: gdy cię nie pytają o Boga, nie mów o Nim. Ale żyj tak, aby pytali.

No właśnie, ty też nie używasz nigdy — nawet w oficjalnych sytuacjach — na przywitanie formuły: „szczęść Boże”.

DEON.PL POLECA

Zgadza się. „Niech będzie pochwalony…” także nie mówię. Nie widzę takiej potrzeby. Obecny papież wita się z wiernymi prostym „dzień dobry”. To mnie jeszcze bardziej ośmiela do podobnej postawy.

„Dzień dobry” jest bardziej uniwersalne, tak pozdrawiając, nikogo nie pomijam, każdemu życzę dobrze i wyrażam szacunek dla jego poglądów, zwłaszcza gdy są różne od moich.

Od lat nie nosisz też sutanny ani koloratki. Dlaczego?

W pewnym momencie stwierdziłem, że strój duchowny przeszkadza mi w kontakcie z ludźmi, zamiast go ułatwiać. Kiedy kilka lat temu wsiadałem w sutannie do pociągu lub autobusu, mój ubiór od razu ustawiał rozmowę. „Księżuś” przyszedł, więc trzeba było uważać na każde słowo, pełna kurtuazja, nawet ktoś pod wpływem alkoholu chciał podchodzić całować w rękę. Słyszałem na przykład: „A ja to kiedyś byłem ministrantem”, „A ja sypałam kwiatuszki przed księdzem” lub szybkie pytania w stylu: „A jak to się trzeba modlić?”, tylko że nikt nie słuchał odpowiedzi. Dzisiaj, gdy jadę jako cywil, mogę ze współpasażerami rozmawiać zupełnie swobodnie. Mam łatwiejszy dostęp do normalnego życia, do normalnych ludzkich problemów. Inna sprawa, że skończyły się już chyba czasy dyskusji w środkach komunikacji publicznej.

A pamiętasz moment, kiedy powiedziałeś sobie: sutannę odwieszam na kołek?

Nie, jakiejś przełomowej daty nie było. Zresztą — nie wiem, czy wiesz, ale ja wciąż używam czegoś na wzór sutanny, kiedy występuję urzędowo: odprawiam pogrzeb bądź poza mszą sprawuję jakąś posługę. Poza tym nienoszenie stroju duchownego to długa jezuicka tradycja. Czemu się uśmiechasz?

Bo twoi koledzy, współbracia z zakonu, raczej go noszą.

No tak, bo — jak to zwykle bywa — tradycja tradycją, a praktyka praktyką (śmiech). Kiedy naszego założyciela, św. Ignacego, zapytano, jak mają chodzić jezuici, odpowiedział: „Niech się ubierają jak przyzwoity ksiądz!”. A ponieważ ciężko nam po ubiorze odróżnić jednych od drugich, więc nie mamy przypisanego jakiegoś regularnego stroju i różnie to wygląda. To prawda, że w Polsce chodzimy ubrani najczęściej tak, jak dawniej chodzili księża. Mamy sutanny bez zewnętrznych guzików i pasy. W moim domu zakonnym nosimy jednak różne kroje. Gdy współbracia przyjeżdżają z Francji, przywożą ze sobą tylko albę. Jakbyś pojechał dalej na wschód, zobaczyłbyś, że jezuici chodzą ubrani w kimona jak Chińczycy lub mają habity na wzór Matki Teresy z Kalkuty.

Mało tego, nawet Piotr Skarga w jednym z pism apologetycznych w obronie jezuitów mówił, że ten zakon strojów żadnych nie ma — ciekawa argumentacja — bo stroje księżowskie są w nienawiści u heretyków, więc chcąc się wkraść do ich serc, nie nosimy żadnych strojów. Taka metodologia (uśmiech). Następnie — kontynuował znany kaznodzieja — jako jezuici procesjami się nie zabawiamy, bo do poważniejszych rzeczy przykładamy rękę, nie mamy także klasztorów, a zwykłe domy; nie mamy chóru, czyli brewiarza wspólnego, jak to jest w zakonach mniszych, bo mamy pilniejsze roboty.

Myślę, że — choćby dla ocalenia różnorodności w Kościele — nie powinniśmy mieć pretensji, że ten chodzi w sutannie, drugi bez sutanny, ten ma taki habit, tamten inny. Jeśli tylko to do czegoś sensownego służy, proszę bardzo! Ciągle natomiast widzimy w Kościele ciągotki, żeby z góry zaklasyfikować sobie kogoś. Wtedy myślimy, że wiemy, jak się z nim obchodzić.

Twój sposób bycia księdzem nie zawsze spotyka się ze zrozumieniem współwyznawców. Choćby w internecie można przeczytać pełne oburzenia komentarze pod relacjami z twoich spotkań autorskich, na których występujesz w krawacie. Jak reagujesz na tego typu uwagi?

Nie przejmuję się. Jestem przekonany, że swoją tożsamość księdza muszę budować na tym, jakim jestem człowiekiem, a nie na koloratce. Nie potrzebuję zewnętrznych oznak. Nie szata zdobi człowieka, jak mówi znane przysłowie. Nie strój czyni księdzem. Mam mieszkać w pałacu czy mam mieszkać w hotelu, tak jak Franciszek? Czy mój autorytet jako księdza ma polegać na tym, że się odgrodzę, odseparuję i zrobię wszystko, żeby ludzie nie widzieli de facto moich słabości, błędów i pomyłek? Czy też lepiej, gdy będę gotowy na to, żeby razem z innymi szukać Boga w tej rzeczywistości, która została nam dana? Wiadomo, że przy poszukiwaniu popełnia się błędy. Czy będę umiał się do nich przyznać? To kluczowe pytania, które sam sobie zadaję.

To fragment książki "Innego cudu nie będzie. Rozmowy o wierze i niewierze" wydanej przez Wydawnictwo WAM. Więcej znajdziesz tutaj.

jezuita, poeta i publicysta, absolwent KUL, wykładowca homiletyki w Collegium Bobolanum Papieskiego Wydziału Teologicznego. Należy do Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Autor wielu książek, w tym kilku tomów poetyckich

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Wacław Oszajca SJ: nie witam się na "szczęść Boże"
Komentarze (38)
AW
~Adam Wik
26 lipca 2022, 12:15
Wacław Oszajca. Skąd ten chłop się urwał?
LZ
~Ludomir Zommer
4 maja 2020, 08:54
Trochę od tematu. Ojciec Oszajca bardzo się boi, że udzielając Komunii do ust może zabić (poprzez przekazanie corono-wirusa) człowieka, jak to wyjasnił na ostatniej mszy sw niedzielnej. To jest jakiś deizm. Bóg stworzył naturę a ona sobie działa wg swoich praw a Boga to nie obchodzi. A przecież, jak wiemy, nawet liść nie spada bez woli Bożej. Tym bardziej, że smiertelność z powodu zwykłej grypy czy zapalenie płuc jest dużo większa niż z powodu jakiegoś corono-wirusa. Nie jestem zwolennikiem przyjmowania Komunii do ust, wręcz przeciwnie, ale ten lęk ojca Oszajcy jest, mówiąc oględnie, dziwny. Czy to nie jest myślenie wg reguł tego świata?
LP
~lampa pampa
6 grudnia 2019, 11:33
Lepiej w ogóle nic nie mówić o Jezusie. Jeszcze za Jehowite nie daj Boże wezmą!
ZZ
Zbyszek Z
23 listopada 2019, 23:51
Proszę pana, czy pan jeszcze o katolikem
PA
~Paweł Andrzej
11 listopada 2019, 07:44
I za to Panu bardzo dziękujemy. Przynajmniej wiadomo z kim ma się do czynienia. Swoją droga jest tylko mały problem: "Do każdego, kto przyzna się do mnie przed ludźmi, przyznam się i ja przed moim Ojcem, który jest w niebie; 33 a każdego, kto mnie się wyprze przed ludźmi, wyprę się i ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.." Mt 13, 32n Cóż może i te zdanie jakiś fanatyk napisał, lub jak by kolega z Pańskiej korporacji powiedział "pobożny, z którym mi nie po drodze".
AS
~Agata Stawska
27 października 2019, 12:29
Swietnie! Brawo! TAk trzymać.
JS
~Jacek Stacha
22 października 2019, 08:02
Przepraszam, kim jest ten obywatel Oszajca? Szczęść Boże nie, bo nie trafia do wszystkich. A 10 przykazań to jeszcze tak, czy już też nie, bo też nie trafia do wszystkich. Boże zlituj się nad nim, aby nie krzywdził innych. Co Ci się w tym wpisie nie podoba moderatorze, że go blokujesz? Czyżbym kogoś obraził. Proszę go opublikować, albo napisać dlaczego jest blokowany. W innym wypadku składam skargę. stjacek73@gmail.com
TK
~Tomasz Koźlak
21 października 2019, 20:37
Kościół to Pismo Św i Tradycja , a Pan Wacław ( skoro nie szanuje tradycji to po co Mu tytuł Ojciec )Tradycji nie szanuje. Nie rozumiem tej poprawności politycznej współczesnych chrześcijan i mówić dzień dobry a nie Pochwalić Pana Boga . A wykonanie znaku krzyża przy kościele w miejscu publicznym to też niepotrzebny gest ? Skoro generał zakonu nie wierzy w osobowego diabła to i reszta trzódki żyje "bez grzechu" lajtowo.
PA
~Paweł Andrzej
11 listopada 2019, 10:09
Powinien jeszcze zlikwidować SJ po nazwisku i nie powinno nigdzie być informacji, że jest duchownym. W kościele niech siedzi w ławce, w konfesjonale niech nie siada. W końcu po co być księdzem, to tak utrudnia życie innym, a może samemu sobie ....
MarzenaD Kowalska
21 października 2019, 17:01
"Sutanna nie jest ubiorem w szeregu innych strojów, ale jest wyznaniem wiary przed ludźmi, jest odważnym świadectwem danym Chrystusowi, jest przyznaniem się do Kościoła." Kardynał Stefan Wyszyński
AJ
~Alina J
28 lipca 2022, 07:23
Dzięki kardynałowi mamy w Polsce katolicyzm obrzędowy. Czas ruszyć trochę w stronę intelektualną inaczej dla wielu osób będzie on nie do przyjęcia. Zresztą stąd tyle odejść z Kościoła.
MarzenaD Kowalska
21 października 2019, 17:01
"Sutanna nie jest ubiorem w szeregu innych strojów, ale jest wyznaniem wiary przed ludźmi, jest odważnym świadectwem danym Chrystusowi, jest przyznaniem się do Kościoła." Kardynał Stefan Wyszyński
AK
~Agata Krukowska
21 października 2019, 13:07
Drogi Ojcze, ogromnie zasmucona i wręcz zgorszona się czuję postawą Ojca. Idąc tym tokiem rozumowania, może powinnam napisać Panie Wacławie? Od kogo jak nie od kapłanów oczekujemy klarownego świadectwa, TAKŻE w znaku sutanny/stroju zakonnego? Bo w tym wszystkim właśnie o znak idzie, znak zewnętrzny rzeczywistości wewnętrznej. Słabi jesteśmy, potrzebujemy tych znaków bardzo.
JW
~Jarosław Wyszyński
21 października 2019, 22:41
oczywiście. wielu widzi ten brak autentyzmu i oddala się od Kościoła. a potem jest zakładanie majtek przez głowę pt. jak dotrzeć do wiernych, wynajdowanie kozłów ofiarnych jak "klerykalizm", synody itd
SM
Sylwester Mrozik
20 października 2019, 11:02
Ma ojciec rację , póki co. Dopóki nie skończy się ten durny klerykalizm, ludzie nie będą szczerzy w rozmowie z kapłanami, ,,bo to księża, ludzie z wyższej półki, jakże mam im mówić o swoich problemach z wiarą ?". Choć z drugiej strony, jak w trakcie rozmowy wyjdzie na jaw, że jest Ojciec duchownym, proszę być przygotowanym na nazwanie ,,tchórzem" (,,strażacy i policjanci nie wstydzą się swojego stroju").
~Małgorzata Świder
18 października 2019, 21:07
Zadziwiło mnie stanowisko Ojca Wacława Oszajcy. Oj bardzo! Zawsze witam mijanych Duchownych (Siostry Zakonne, Zakonnicy, Księża) zwrotem "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Idąc za tokiem myślenia Ojca Wacława powinniśmy chować noszone na łańcuszkach medaliki, krzyżyki, bo to może spowodować trudność w kontaktach z innymi lub narazić nas na komentarze. Jest mi przykro, że Ojciec wstydzi się/boi się swoim strojem demonstrować to, że jest Księdzem. Czy kobieta, nie powinna ubierać się kobieco, bo to nie jest jej potrzebne do budowania jej kobiecej tożsamość? J
JM
~Jadwiga Mika
18 października 2019, 19:52
Ciekawe i zupełnie niezrozumiałe. Ja nie wstydzę się obrączki i nie zdejmuję jej przed wychodzeniem nawet na imprezy bez męża. Nie jestem księdzem ani zakonnicą, ale witam się staropolskim Szczęść Boże. Moje dzieci przychodząc do mnie mówią Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus, a wychodząc ode mnie mówią Z Panem Bogiem. Nie wstydzę się swojej wiary i dziwi mnie postawa Księdza, ale też nie potrafię zrozumieć papieża Franciszka. Tacy księża, jak Ojciec Oszajca powodują, ze wiara i religia znika z przestrzeni publicznej, ale także z serc ludzi. I mamy, co mamy. Puste kościoły, czasem wypełnione tylko w czasie imprez koncertowych.Pary żyjące bez ślubu, wyborcy głosujący na jawnogrzeszników oraz wiele innych dewiacji i wynaturzeń,o których coraz częściej nawet w kościele mówi się, ze to norma.
WG
W Gedymin
21 października 2019, 10:46
"wyborcy głosujący na jawnogrzeszników" - rzeczywiście najwięcej zagłosowało na PiS, partię, która zasadą swego działania uczyniła: cel uświęca środki - kłamstwo, manipulacje, nienawiść aż po świętokradztwo. "... nawet w kościele mówi się, że to norma" - niestety to też prawda. (Przy okazji gratuluję abp Gądeckiemu świetnego wyniku wyborczego.)
JK
~Jolanta Kowalska
27 października 2019, 13:02
Tacy księża jak o.Oszajca spowodują że Kościół ma szansę przetrwania. Niestety Kościół i jego "urzędników' należy usunąć lub zreformować . Zlikwidować butę, pychę i sobiepaństwo. Inaczej nie ma szans. A tak nawiasem przydałoby się trochę wiedzy. Zakon jezuitów jest zakonem szczególnym.Zakonnicy zawsze chodzili w cywilu i pełnili mniej lub bardziej pozytywne funkcje ( te mniej to w czasach inkwizycji). Są to ludzie bardzo dobrze wykształcenie i w dużej części postępowi.
PZ
~Paweł Zet
17 października 2019, 15:15
Niech Ojciec założy sutannę i chwali Boga witając się. Potrzebuje tego Ojciec i ci wszyscy, którzy patrzą i słuchają. Potrzeba dziś odwagi w świadczeniu o Bogu. Proszę się nie bać ludzi. Bać należy się Sądu Boga.
WG
W Gedymin
17 października 2019, 08:18
Niech owce z owczarni nie gorszą się tym, że pasterz idzie ku tym które są daleko lub się zagubiły. Jeżeli brak stroju duchownego ułatwia dotarcie do nich to OK, bo takie są czasy, że na widok stroju duchownego owce z owczarni wpadają w "świętobliwy zachwyt", a tym które są poza owczarnią przypominają się pychę, zakłamanie, arogancję i całą listę ciężkich grzechów. Po tegorocznym "synodzie wstydu" jeden z kardynałów powiedział, że trzeba więcej słuchać ludzi. To są bardzo ważne słowa, ale jakże rzadka postawa w Kościele. Słuchać nie od posłuszeństwa, ale wysłuchania i zrozumienia. Bo dotychczas polski Kościół słucha przede wszystkim spowiedzi i pochlebstw. PS. 1.Czy bogaty strój abp Jędraszewskiego dodaje mu pokory, mądrości, roztropności? 2.Czy noszenie stroju duchownego w Polsce jest aktem odwagi? Co za to grozi? Czy raczej wiąże się dźwiganiem wstydu za tych nielicznych? A może trochę bardziej licznych niż się to wydaje?
Oriana Bianka
16 października 2019, 22:29
Ksiądz Wacław Oszajca przybliża wielu ludziom Boga podczas spotkań i w artykułach, które pisze. Dobrego dnia i wieczoru wszystkim życzę. :-)
SA
Sławomir Antczak
16 października 2019, 20:27
Żałosne. Strój duchowny i pochwalenie Boga przeszkadza w kontakcie z ludzmi.
JW
~Jarosław Wyszyński
16 października 2019, 12:00
gamoń posadził człowieka w miejscu Boga to mu "szczęść Boże" i "niech będzie pochwalony.." przeszkadza
ŁB
~Łukasz Brzozowski
16 października 2019, 11:15
"Sutanna nie jest ubiorem w szeregu innych strojów, ale jest wyznaniem wiary przed ludźmi, jest odważnym świadectwem danym Chrystusowi, jest przyznaniem się do Kościoła. Kiedy raz przybrałem ten strój, muszę nie tylko pytać siebie, czy go noszę, ale w rachunku sumienia pytać – jeśli to miałoby się zdarzyć – dlaczego zdjąłem znak wiary i kapłaństwa. Czy z lęku? Ze słabości? Nie! Zdjęcie stroju duchownego to to samo, co usunięcie krzyża przydrożnego, aby już nie przypominał Boga." ks. kard. Stefan Wyszyński
~Zbigniew Żmigrodzki
16 października 2019, 10:49
Ten jezuita mi się nie podoba.
WG
W Gedymin
16 października 2019, 10:35
Ja tam wolę księdza bez koloratki od wieszaka na pontyfikalia - działacza, polityka, intelektualisty, biznesmena, celebryty
JL
Jerzy Liwski
16 października 2019, 13:00
Pana stwierdzenie jest z gatunku: "Wolę żeby mnie operował pijany ordynator, niż krawcowa z naprzeciwka"
WG
W Gedymin
17 października 2019, 08:27
Ma Pan rację. Pijanemu ordynatorowi operacja może się udać (choć prawdopodobieństwo, w zależności od promili, może być małe) a krawcowej z naprzeciwka na pewno nie.
KK
~Kasia Kowalczyk
15 października 2019, 23:21
Nie wiem , zawsze mi się wydawało , że sutanna jest znakiem , coraz ważniejszym współcześnie , może wymagającym teraz męstwa i odwagi
MarzenaD Kowalska
15 października 2019, 21:43
Och ta postępowość i nowoczesność. :( Chyba bardziej jednak podoba mi się powrót znowu wielu księży francuskich do sutanny. I że do takiego powrotu zdecydowali się młodzi księża. Bardziej do mnie przemawia takie wyjaśnienie: " W społeczeństwie zsekularyzowanym, bardziej potrzebne są znaki jasno określające naszą tożsamość. Strój duchowny może być pomocny, wyraża kim jesteśmy i kim mamy być – dodaje ks. Stéphane Duteurter." "Mówi się, że sutanna zamyka drzwi. W moim wypadku jest wręcz odwrotnie. To po prostu „ubranie służbowe”, dzięki temu ludzie łatwiej się otwierają. Kiedy chcę mieć spokój, na przykład w podróży, chowam sutannę do walizki – dodaje ks. Chouanard. https://kosciol.wiara.pl/doc/5710421.Francja-kaplani-powracaja-do-sutanny
AM
~Andrzej Mateusz Kamiński
15 października 2019, 21:43
Jestem osobą świecką i rano witam się z moimi współpracownikami staropolskim Szczęść Boże. Jedni odpowiadają Bóg zapłać, inni cześć lub dzień dobry. To właśnie uważam za pluralizm w powitaniu. Najważniejsze jest przecież to, aby razem z człowiekiem spotkać Boga.
JL
Jerzy Liwski
15 października 2019, 21:01
Rozumiem, że jak spotkam Wacława Oszajcę i powiem "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus", to mi nie odpowie, albo odpowie Dzień dobry. Po drugie to, jeżeli tak ksiądz nie chce się wyróżniać, to czemu to SJ za nazwiskiem?
~Iwona Łoziczonek
15 października 2019, 20:10
Tożsamość kapłana Świętość Jakże proste rzeczy stały się odległe... Subtelna praca siewcy zamętu...na najlepszych umyslach. Szkoda słów. Będę modlić się.
RD
~Robertus Dianthus
15 października 2019, 18:21
"Zgadza się. „Niech będzie pochwalony…” także nie mówię. Nie widzę takiej potrzeby. [...] Dzień dobry” jest bardziej uniwersalne, tak pozdrawiając, nikogo nie pomijam" - nikogo poza Panem Jezusem, no ale kto by się tam przejmował, prawda? ;)
PK
~Piotr K.
15 października 2019, 17:17
Jak to szło...: "Jeżeli sól utraci swój smak, czymże ją posolić?" I coś tam było dalej... hmmm nie wiem, czy wypada cytować bo to fragment z Pisma świętego, nie chcę nikogo urazić... I się dziwimy, że seminaria puste. Zachęcam autora tekstu do poczytania o "wiośnie Kościoła we Francji". W tych parafiach , gdzie pojawia się normalny ksiądz, który nie wstydzi się Sutanny, "Szczęść Boże" -po prostu Chrystusa, to ludzie zaczynają przychodzić. Mają już dość zwykłych humanistów- którzy chcą być tylko dobrymi ludźmi. ps. A dobrym człowiekiem można być także w sutannie.
AF
~Antoni F.
15 października 2019, 16:24
Wszystko można sobie wytłumaczyć. Ale jak się nie rozumie ani znaczenia "Szczęść Boże" (polecam homilie św. Jana Pawła II do mieszkańców Śląska), ani wymowy stroju duchownego (koloratka nie jest strojem duchownym), ani jego symbolu (tak tu już jest koloratka), to trudno sobie te słowa i znaki cenić i nie sposób dostrzec ich wartości jako świadectwa. Wystarczy dłużej znać Wacława Oszajcę i wszystko jest oczywiste. Ta alergia na pokorną pobożność prostych ludzi, alergia na symbole i znaki kapłaństwa trwa od wielu, bardzo wielu lat. Prawda panie Wacławie?
ET
~Ewa Tomiszczak
15 października 2019, 13:32
właśnie ... czy potrafię przyznać się do błędu - już księdza lubię , chociaż ( mea culpa) jeszcze nie czytałam :) - jakoś tak ostatnimi czasy my - "cywile" kościelni - mamy z tym generalnie problem - oficjalna strona Kościoła nie - czasami mamy wrażenie, że nasi przełożeni czyli biskupi i księża, żeby nas "na zapas" uświęcić starają się za nas okazywać skruchę i bić w piersi wręcz w nadmiarze :) -ale to efekt właśnie tego, że ciężko nam tak do końca iść pod prąd- przeciw "światu" - do czego wzywa nas Chrystus - ten "świat" lubi być "doceniony" i podziwiany a jak tu taka chodząca doskonałość mogłaby popełniać jakieś błędy ... :) ,Jewka