Czy katolik może medytować?

Czy katolik może medytować?
(fot. shutterstock.com)
3 lata temu

Dobrze, że w katolickich mediach pobrzmiewa ostatnio rozmowa o modlitwie. Dawno czegoś takiego nie było.

I dlatego warto się ucieszyć, że kwestia "medytacji chrześcijańskiej" sprowokowała powstanie kilku tekstów, które starają się rozważyć, czym jest modlitwa, jak ją rozumieć, jak można ją przeżywać.

Sprawa prostej i bezpośredniej modlitwy od wielu lat leży mi na sercu. Od wielu lat modlę się kontemplacyjnie w tradycji jezuickiej dzięki o. Franzowi Jalicsowi SJ. Poprzez teksty, rekolekcje, w towarzyszeniu duchowym i przez konsultacje staram się przekazywać ten sposób modlitwy. Od kilku lat na różne sposoby - w miarę moich skromnych możliwości - wspieram Światową Wspólnotą Medytacji Chrześcijańskiej w Polsce (WCCM) oraz Ośrodek Medytacji Chrześcijańskiej w Lubiniu.

Jestem pełen uznania i szacunku dla ogromnego zaangażowania świeckich katolików obu tych ruchów w dzieło propagowania pogłębionego spotkania z Jezusem Chrystusem na modlitwie.

W tym tekście chciałbym zaproponować, moim zdaniem, ważny punkt widzenia na dyskutowaną kwestię. Najpierw chciałbym przynajmniej z grubsza dookreślić znaczenia słów. Termin "medytacja chrześcijańska" używany przez WCCM nie powinien być mylony z takim samym terminem używanym w teologii duchowości. W teologii duchowości medytacja chrześcijańska oznacza różne formy modlitwy oparte głównie na rozważaniu fragmentów Pisma Świętego. W terminologii WCCM nazwa ta oznacza jedną z form modlitwy niedyskursywnej, kontemplacyjnej, prostej modlitwy, która dąży do bliskości i bezpośredniości w relacji z Bogiem (przy czym nie chodzi o różne rodzaje kontemplacji, o których mówią mistycy). Medytacja chrześcijańska w tym sensie jest pokrewna starożytnej praktyce modlitwy serca czy prawosławnej praktyce Modlitwy Jezusowej. Jest jednak różną od nich praktyką.

Chrześcijańska modlitwa ze swej natury dąży do prostoty. Rozwija się od form bardziej złożonych do form coraz prostszych i bezpośrednich w relacji z Bogiem. Doskonale to widać w Ćwiczeniach Duchowych św. Ignacego z Loyoli, które są niekwestionowaną szkołą życia wewnętrznego. Można przeanalizować różne metody modlitwy proponowane przez św. Ignacego oraz kolejność ich stosowania w Ćwiczeniach. Okaże się, że dynamika upraszczania modlitwy jest obecna zarówno każdego dnia rekolekcji ignacjańskich jak i na przestrzeni całych Ćwiczeń. Nie będę rozwijał tego bardzo ciekawego zagadnienia. Zainteresowanych odsyłam do dostępnych w Internecie artykułów o. Jacka Bolewskiego SJ, o. Franza Jalicsa SJ oraz kilku moich.

Istotne jest to, że bezpośrednio po ostatniej kontemplacji Ćwiczeń, kontemplacji pomocnej do uzyskania Miłości, Ad Amorem, św. Ignacy umieszcza tzw. trzy sposoby modlitwy. Te sposoby to swego rodzaju praktyki modlitwy prostoty. Z naszego punktu widzenia interesujące są sposoby drugi, a zwłaszcza trzeci, które podejmują praktykę powtarzania formuły w rytm oddechu. Św. Ignacy wydaje się wskazywać, że jednym z ważnych owoców Ćwiczeń Duchowych jest praktyka kontemplacyjnej modlitwy, proste powtarzanie słowa w rytm oddechu. Podobny proces upraszczania został pokazany także, przykładowo, w rozwoju modlitwy w tradycji karmelitańskiej (W. Stinnisen OCD) czy benedyktyńskiej (Th. Keating OCist).

Modlitwa chrześcijańska rozwija się w kierunku modlitwy kontemplacyjnej rozumianej jako uważne, bezpośrednie, pełne czułości, bliskości trwanie przy samym Zmartwychwstałym i obecnym Panu, przy Jego Osobie. Nie chodzi więc o myślenie o Nim, czucie Go, wyobrażanie sobie Go - to ciągle jest skupianie się na pośrednikach - ale o bycie przed Panem samym w milczeniu tak, jak trwa się przy ukochanej osobie. I może się to dokonywać na różnych drogach: na adoracji eucharystycznej, przy różańcu, albo gdy ktoś wieczorem lub rano powoli i z uwagą odmawia "Ojcze nasz".

Nie trzeba żadnych praktyk czy technik by dojść do modlitwy kontemplacyjnej. Potrzeba tylko uległości Duchowi Świętemu, który jest głównym Sprawcą modlitwy w nas. Z tej racji ani Ojcowie Pustyni czy Ojcowie Kościoła, ani Kościół Prawosławny nie mają monopolu na modlitwę kontemplacyjną polegającą na powtarzaniu jednego słowa. Nie ma monopolu na praktykę powtarzania krótkiej formuły w rytm oddechu ani hinduizm, ani buddyzm. Także i dzisiaj ludzie, którzy są posłuszni prowadzeniu Ducha Świętego i prowadzą życie modlitwy, mogą sami dochodzić do modlitwy kontemplacyjnej oraz praktyk powtarzania krótkich formuł w rytm oddechu.

Wokół nich mogą się rodzić - analogiczne do hezychazmu, który rozwinął się wokół modlitwy serca - ruchy, które troszczą się o rozwój takich prostych form modlitwy. Ruchy te poprzez refleksję i dzielenie się w duchu wiary i w świetle Objawienia a także w kontekście współczesnym, bardzo odmiennym od czasów Ojców Pustyni i Ojców Kościoła, starają się głębiej zrozumieć doświadczenie, w którym Bóg dzisiaj pozwala mieć im udział. Ruchy te proponują też swoiste dla siebie - i różniące je - praktyki pomocne w utrzymaniu i rozwijaniu modlitwy kontemplacyjnej. Jednym z takich ruchów jest Światowa Wspólnota Medytacji Chrześcijańskiej założona przez śp. o. Johna Maina OSB i prowadzona obecnie przez o. Laurence’a Freemana OSB. Innym - Ośrodek Medytacji Chrześcijańskiej w Lubiniu założony przez śp. o. Jana Berezę OSB, a prowadzony obecnie przez o. Maksymiliana Nawarę OSB czy Contemplative Outreach o. Th. Keatinga OCist.

Oczywiście, osoby praktykujące różne formy modlitwy kontemplacyjnej w tych ruchach bardzo często sięgają do tekstów z wielkiej tradycji chrześcijańskiej, którą określa się jako modlitwa serca, modlitwa Imienia, Modlitwa Jezusowa, hezychazm. Szukają tam korzeni, inspiracji, a często też usprawiedliwienia dla swojej praktyki, która w niektórych kręgach Kościoła natrafia na duże niezrozumienie.

W tekstach o. J. Maina OSB czy o. L. Freemana nie ma wielu cytatów z Ojców Pustyni, ale jest głębokie doświadczenie Ewangelii i Chrystusa. I jest to dla mnie w pełni zrozumiałe. Obaj benedyktyni  posiadają ogromne duchowe doświadczenie zakorzenione w najlepszej tradycji mniszej i nie muszą popisywać się erudycją puszczając czytelnikom wianuszki cytatów, czego wydają się domagać od nich niektórzy ich polscy krytycy (duchowość i modlitwa nie opierają się na cytowaniach).

Trzeba też zauważyć, że modlitwa kontemplacyjna rozwija się dzisiaj w całkiem odmiennym klimacie kulturowym i duchowym niż to było w czasach starożytnych. Nie da się tak po prostu przenosić kategorii myślowych, np. Ojców Pustyni czy mnichów prawosławnych we współczesność. Ich teksty wymagają interpretacji. Trzeba przebijać się przez ich słowa i wyrażenia do żywego i bardzo głębokiego doświadczenia duchowego, które się tam kryje i wyrażać to zrozumiałem dzisiaj językiem. I moim zdaniem dokładnie to robi np. o. L. Freeman OSB a także o. M. Nawara OSB, którzy osadzają we współczesnym kontekście Kościoła, z jego nurtami dialogu ekumenicznego, międzyreligijnego i międzykulturowego, katolickie doświadczenie prostoty i bezpośredniości kontemplacji Boga w Jezusie Chrystusie. I warto ich w tym wspierać.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Czy katolik może medytować?
Komentarze (66)
1 marca 2018, 22:58
Myślę, że warto przeczytać nawet książkę ks. bp. Siemieniewskiego "Chrześcijańska medytacja monologiczna. Źródła i aktualne pytania". Chyba cała jest online na stronie ks. Biskupa. Dla leniwych jak ja - bezposredni link do spisu treści: [url]http://siemieniewski.archidiecezja.wroc.pl/?q=node/1[/url]
PA
Piotr Antos
24 lutego 2018, 10:56
Zdjęcie do wymiany! Zaklinam was?!
11 marca 2018, 17:39
Tylko to chyba nie jest medytacja OM, tylko oddechu.
SS
Sylwia Sylwia
29 lipca 2018, 10:02
hahaha a powiedz mi dlaczego akurat w takiej pozycji nie można wielbić Boga?Czemu tyle agresi w tobie?=) 
АД
Анатолий Дыбка
24 lutego 2018, 07:10
Prosze zmienić to zdjęcie!
11 marca 2018, 17:40
Tylko to jest medytacja odddechu, a nie OM.
PM
Pavveł Mokvva
20 grudnia 2017, 14:22
Medytować nie tylko może , ale nawet musi. By prowadzić życie wewnętrzne rozmyślanie (rozważanie) jest niezbędne. Jednak problem jest w nazewnictwie. Otóź słowo medytacja pochodzi od łacińśkiego słowa meditatio , które oznacza właśnie rozmyślanie (rozważanie). Medytacja zwana jest tez modlitwą myślną lub wewnętrzną. Tymczasem  praktyk buddyjskich nie mozna nazywać medytacją. Nie wiem dla czego uzurpowali  sobie to słowo, które jest własnością kultury łacińskiej.
20 grudnia 2017, 11:42
Macie rację, to może się okazać niedzwiedzia przysługa dla kogoś, kto nie rozumie chrześcijańskiej modlitwy. To zdjęcie jest bardzo mylące i wprowadzające  w błąd! Zastanawiam się po co ktoś wstawił takie zdjęcie?
PD
Piotr Drop
16 grudnia 2017, 23:37
Jezuito drogi - czemu robisz niedźwiedzią przysługę medytacji chrzescijańskiej?! Co ma znaczyć to zdjęcie?! pokazujące medytację jogi kundalini z zastosowaniem jogi palców GIJAN MUDRA mudra recepcyjna, mudra świadomości ?! Prosze zmienić to zdjęcie!
11 marca 2018, 17:41
Boże, al to jest mmedytacja oddechu, a nie OM
SS
Sylwia Sylwia
29 lipca 2018, 10:03
a pozatym można wielbić Boga w każdej pozycji XD
NK
Narece Konrad
21 maja 2017, 22:37
Moi Biedni Towarzysze przez zycie, Propagowanie katolickiej religii(dogmy) tak szybko sie rozwija ze nie niedlugo bedziemy paleni na stosie nawet za pruby takiej dyskusji. Nie ma zadnej historycznej podstawy ze persona "Jezus" kiedy kolwiek istniala.Vatykan jest organizacja Lucyfera ktora zaczyna juz pracowac otwarcie.Jezeli Wy to dalej popieracie to porzebne jest bardzo powazne pranie mozgu. W zyciu nalezy byc otwartym na wszyskie mozliwosci udoskonalenia sie i innych.A jezeli widzisz wszyskie owieczki z bekiem biegna w jedna strone to Ty masz zawsze isc w odwrotna.I trzymaj sie daleko od ksziezy,to najgorsza zaraza.
PM
Pavveł Mokvva
20 grudnia 2017, 14:24
Czyli Lucyfer jest a Jezusa nie było? Aha :D . I kto tu uległ praniu mózgu? :D .
1 marca 2017, 08:58
NIE, NIE MOŻE MEDYTOWAĆ - a już na pewno nie tak jak na zamieszczonym zdjęciu...  Medytacja może mieć dwa znaczenia... Mantrowanie z całą pewnością nie należy do praktyk chrześcijańskich. I OM nie jest tym samym co Zdrowaś Maryjo.
WR
Wow Ras
20 marca 2017, 13:55
zajrzyj do KKK, tam jest gradacja form modlitwy: modlitwa słowna, modlitwa myślna (rozważanie), medytacja, kontemplacja (piszę z pamięci, nie przytoczę paragrafów). Medytacja jak najbardziej jest formą modlitwy na drodze rozwoju duchowości, również katolickiej :) Jak ze zdjęcia "czytasz" że ktoś mantruje; a czy "modlitwa Jezusowa", nie jest katolicką formą mantry? pzdr
BB
Bartłomiej Bugała
19 stycznia 2018, 10:41
Na zdjęciu jest wyraźna pozycja medytacyjna będąca formą religijną z zupełnie sprzecznej z chrześcijaństwem religii.... Nie ma w doktrynie katolickiej czegoś takiego jak MANTRA w kontekście medytacyjnym, a tym bardziej w naszym języku. Samo słowo MANTRA w tym kontekście jest sprzeczne z katolicyzmem bo wywodzi się z innej religii i oznacza powtarzanie jakiejś sylaby aby operować energią.... Pisanie i mówienie o mantrach w katolicyzmie to tak jakby pisać o katolickich czarach i magii, albo katolickim tarocie.
11 marca 2018, 17:42
A skąd wiesz ? Może to medytacja oddechu ?
15 stycznia 2017, 00:44
Kochana Redakcjo DEONU - bardzo często Was odwiedzam lecz coś mi tu nie gra w tym artykule. Co Wy wyprawiacie? Jesteście portalem katolickim. Nie powinniście wprowadzać ludzi, katolików w błąd. Do Rzeczy: Kobieta na zdjęciu medytuje - oczywiście. Tak się jednak medytuje raczej w jodze. Tak nie medytuje katolik. Katolik nie przybiera postawy tzw. kwiatu lotosu. Nie promujcie jogi. Ta lekkomyślność może kogoś duchowo wiele kosztować. Ten artykół z tym zdjęciem pojawił sie juz któryś raz z kolei. Z Panem Bogiem.
11 marca 2018, 17:43
A moż to jest medytacja oddechu, a nie ZEN ?. Przestań straszyć ludzi.
K
Kazimierz
19 grudnia 2016, 12:18
Króluj nam Chryste! Sądzę, że rozważanie Pisma Świętego metodą Lectio Divina jest bardzo dobrym sposobem, żeby rozwijać życie duchowe. Dobrze przeżyte wpływa na postępowanie i przemianę życia, wyzwala z egoizmu, pozwala zauważyc bliźniego z jego potrzebami. Nie skupia na sobie, ale prowadzi do rozpoznania powołania do życia dla... . Modlitwa sprawia, że staję się lepszym człowiekiem, tzn. innym jest ze mną lepiej. Z Panem Bogiem.
ZK
Zofia Karasiewicz
8 grudnia 2016, 15:09
KKK mówi o trzech rodzajach modlitwy: I Modlitwa ustna  II Rozmyslanie III Kontemplacja ...a skupienie serca jest ich wspólna cecha. 
BB
Bartłomiej Bugała
19 stycznia 2018, 10:44
Ale nie mówi o jodze i pozycjach medytacyjnych oraz mantrach. to są pogańskie praktyki wprowadzane bez sensu do katolicyzmu i wypaczające jego treść... element swądu szatana, który próbuje wedrzeć się do Kościoła.... i tyle.
ZK
Zofia Karasiewicz
8 grudnia 2016, 15:00
"Kazda poza w jodze oznacza jednego hinduistycznego boga"....czyli kazde cwiczenie w tej formie ma jakies wyznanie...jezeli oznacza jakiegos bozka, to jest przeciwko Pierwszemu Przykazaniu Bozemu! Nie ma co dyskutowac na ten temat, to jasne jaki to rodzaj grzechu. A Pan Bóg brzydzi sie balwochwalstwem! Niech bedzie pochwalony Jezus Cyhrstus! 
ZK
Zofia Karasiewicz
8 grudnia 2016, 15:03
...napisalam to, dlatego ze na zdjeciu jest przedstawiona jedna poza z tej wschodniej religii...i nawet jesli autor artykulu nie mial zamiaru propagowania jogi, to przez to zdjecie WLASNIE TO ROBI! Niech bedzie pochwalony Jezus Chyrstus! 
BB
Bartłomiej Bugała
19 stycznia 2018, 10:44
Tak jest!
ET
eliasz tiszbita
22 października 2016, 13:18
chrzescijanin nie meytuje, moze jedynie w tym sensie - rozmyslać nad Slowem Bozym, nad Bogiem, tym co on uczynił, jaki jest itp.... by niepelnosprawny,org
WD
Wojtek Duda
24 października 2016, 17:31
medytacja, czy też inaczej mówiąc Modlitwa Jezusowa, ma głębokie tradycje chrześcijańskie, sięgające czasów Ojców Pustyni, proszę przeszukaj internet pod tym kątem, a znajdziesz sporo informacji,. 
4 października 2016, 22:44
Medytacja "Milczenie jest mieczem w walce duchowej; nie dojdzie do świętości nigdy dusza gadatliwa. Ten miecz milczenia obetnie wszystko, co by się przyczepić do duszy chciało. Jesteśmy wrażliwi na mowę i zaraz wrażliwi chcemy odpowiadać, a nie zważamy na to, czy jest w tym wola Boża, żebyśmy mówili. Dusza milcząca jest silna, wszystkie przeciwności nie zaszkodzą jej, jeżeli wytrwa w milczeniu. Dusza milcząca jest zdolna do najgłębszego zjednoczenia się z Bogiem, ona żyje prawie zawsze pod natchnieniem Ducha Świętego. Bóg w duszy milczącej działa bez przeszkody." (Dz 477) Modlitwa "Jezus im odpowiedział: Miejcie wiarę w Boga. Zaprawdę powia­dam wam: Kto powie tej górze: Podnieś się i rzuć się w morze, a nie wątpi w duszy, lecz wierzy, że spełni się to, co mówi, tak mu się sta­nie. Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie" (Mk 11,22-24)
AO
Anna Orlowska
21 października 2016, 07:51
Witam, nie popieram medytacji wschodniej, ani jej podobnych. Tylko modlitwa w skupieniu i milczeniu pozwala mi na bycie z naszym Panem. Podoba mi się określenie pana że modlitwa to miecz. Tak jest to miecz, który w moim przypadku skutecznie walczy ze złem, które czycha na moje potknięcia. Duch święty ogarnia mnie i prowadzi, a więc nie boję się. Pozwoliłam sobie skopiować pana komentarz, który prześlę mojej córce, która niestety oddaliła się od Boga. O jej powrót modlę się gorąco do Boga.
M
Maksymilian
18 sierpnia 2016, 15:18
Witam. ​Z tego co wiem to wielu księży w tym egzorcystów (ale nie tylko) mówi w prost- medytacja wschodnia nie jest dla katolika bezpieczna. Joga (której zdjęcie mamy pieknie pokazana u góry) również otwiera nas na zlego ducha. Mam kierownika duchowego który ostro mnie przed tym przestrzego. Wplątano w tym artykule wiele pieknych słów, oprawa jest piekna ale owoc już nie. Nie chcę nikogo przekonywać co do racji, lecz jeśli ktoś chce sprawdzić tę informacje polecam posłuchać np. ks. Michła Olszewskiego na youtube. Nawet taka mantra, czyli powtarzanie cigłe jednego słowa może przynieść niezamierzone efekty. Polecam zobczyć link który zamieszcza i przeczytać w zakładce kapłani informacjię o zagrożeniach duchowych. Jest to link ze wspólnoty Mamrę z Wrocławia, którą prowadzi ksiądz egorcysta (polecam szczególnie p. 8,9) http://mamre.wroclaw.pl/o-wspolnocie/kaplani . Smutne jest że wiele zakonów odchodzi od tego co kościół naucza i tworzą własne nauki, a zwłaszcza zakony Jezuitów, które mają tak wspaniałe własne ćwiczenia duchowe a sięgają po inne techniki. ​Pozdrawiam
P
Piotr
7 sierpnia 2016, 18:57
Dla mnie medytacją jest modlitwa Jezusowa czyli modlitwa serca. Osrodek w Lubiniu właśnie tak uczy bycia w JEGO obecności. Medytacja jest formą, która pomaga w rozwoju modlitwy Jezusowej, której jestem gorącym orędownikiem. Różnica miedzy medytacją buddyjską a chrzescijañską polega na tym, że tu modlę się do Jezusa w ciszy swego serca poprzez powtarzanie krótkiej formuły. Tak jak to robią do dziś mnisi na czotkach. Ta modlitwa jest najtrudniejsza bo zmusza nas do wyzbycia się swojego ego... 
BB
Bartłomiej Bugała
19 stycznia 2018, 10:48
Chrześcijańska, katolicka tradycja jest zbyt piękna, żeby dodatkowo na siłę ubogacać ją jakimiś chwytami w postaci pozycji buddyjskich, które tylko wprowadzają zamieszanie wśród wierzacych. Nie jest to do niczego potrzebne, a już na pewno na portalu, który określamy katolickim.
L
Lesław
15 lipca 2016, 15:36
Myślę ,że katolik nie powinien medytować. Kontemplacje jak najbardziej. Trzeba te dwie rzeczy wyraźnie rozdzielić bo dla przeciętnego człowieka mogą wydawać sie takie same.Ten artykół najeżony jest wieloma różnościami ale trej różnicy nie podejmuje sie wyjaśnić. Medytacja jest obecnie modna. Buddyści medytują, na jodze sie medytuje więc widzę ,że katolicy też by chcieli. To błąd który moze byc groźny.Medytacja najprościej polega na oczyszczeniu umysłu i oczekiwaniu na coś. Tyle że skąd to coś pochodzi tego już nie wie nikt. Nie pomogą modlitwy czy dobre intencje otwierasz się i tyle. To naprawdę najprościej bo można dyskutować rozwijać,mnożyć przykłady ale i tak to sie sprowadzi do jednego. Kontemplacja natomiast odbywa się świadomie. To olbrzymia róznica. Nie uzyskuje sie tu spektakularnych wyników, podróży eterycznych czy astralnych,dostępu do  nadświadomości, wiedzy zesłanej,przekonania itd ale nie daje sie tez mozliwości dostępu złego no naszych najdelikatniejszych sfer.
T
Tomasz
30 lipca 2016, 10:59
"Medytacja najprościej polega na oczyszczeniu umysłu i oczekiwaniu na coś." To Twoja interpretacja, dla mnie medytacja polega na zauwazaniu swoich mysli, tzn. jestem swiadomy tego co mysle i moge podjac swiadoma decyzje czy podazam za mysla czy sie od niej oddalam. Dla przykladu rano mam gonitwe mysli, ledwo wstalem z lozka i nic nie zrobilem a juz przerabiam sytuacje z wczorajszego dnia, jakeis projekcje co sie moze wydarzyc, co kto do mnie powie i jak sie poczuje. Medytacja umozliwia mi rozpoznanie ze to nie jest realne, to nie istnieje. W moim przypadku modlitwa po medytacji jest znacznie lepszej jakosci, jestem skupiony, swiadomie wypowiadam kazde slowo, na pewno nie jest to odklepany pacierz.
4 lipca 2016, 12:23
Bez względu czy jesteśmy buddystami, chrześcijaninami czy taoistami otwierając się w medytacji na swój świat wewnętrzny, z którym nie mamy otwartego kontaktu takiego jak ze światem zmysłowym otwieramy się na Chrystusa. Światem wewnętrznym, światem Ducha dla człowieka jest Jezus Chrystus czy jest to buddysta czy katolik. Świat zmysłów, świat ciała należy do Szatana. Świat pozazmysłowy, wewnętrzny należy do Chrysytusa. I Jezus jest w każdym z nas. Czy Go chcemy czy nie.  Jest w nas bardziej niż w tabernakulum bo jedynym miejscem gdzie jest żywy Chrystus jest tylko nasze serce. Świat zewnętrzny to eros i pożądliwość. Świat wewnętrzny to agape i ofiarowanie. Bóg ma wyjątkowe poczucie humoru gdyż gdy stworzył Haddama to był on kompletny. Był i mężczyzną i kobietą. Kiedy Adam otrzymał ciało był w ciele już tylko mężczyzną. Stał się połową siebie więc aby stał się kompletny tej drugiej połowy, która została zasłonięta musi szukać w Ewie. Adam+Ewa = jeden człowiek.  Ale tam w świecie wewnętrznym jesteśmy właśnie tą zasłonięta częścią naszej kompletności. Adam w środku jest Ewą. Ewa w duchu jest Adamem. Tylko Chrystus może nas połączyć tak abyśmy byli kompletni. I możemy to zrobić stając się kompletni z kimś (mężem/żoną) albo w Chrytusie, który jest Drogą do utraconej części nas samych. To super śmieszne, że dlatego mężczyźni są bardziej twórczy od kobiet a kobiety bardziej bezwględne od męzczyzn gdyż w środku oni są kobietami a my mężczyznami. Jesteśmy cały czas całością dwóch płciowości ale w ciele zanurzona jest tylko jedna, druga pozostaje w duchu. Medytacja pomaga nam spotkać się z tą drugą połową. Jest drogą do nas samych. Oczywiście to co piszę jest niezgodne z nauczeniem KRK. Kościół zgubił Chrystusa. Nigdy Go chyba nie zauważył. Żyje cielesnością, ma obsesję na punkcie cielesności więc nie może być otwarty na ducha człowieka, którym jest Jezus Chrystus. Sądzę, że buddyści całkiem nieświadomie są bliżej Chrystusa niż KRK. Króluj w nas Jezu Chryste
M
Maciek
12 lipca 2016, 16:41
Tak, tylko że nie ;) Jestem buddysta i gdy medytuję, nie otwieram się na Chrystusa. Otwieram się na własne myśli i na świat. Dążę do tego, by zmniejszyć barierę między sobą, a światem zewnętrznym i nie postrzegać ich jako dwa odrębne byty - jeden dobry, drugi dobry - czyli robię dokładnie coś odwrotnego, niż opisujesz.
23 czerwca 2016, 13:06
Polecam na ten temat artykuł ks. biskupa Andrzeja Siemieniewskiego z kwartalnika Pastores: https://pl-pl.facebook.com/KwartalnikPastores/posts/505698039479780 wiele porządkuje i wyjaśnia
23 czerwca 2016, 11:19
Na spotkaniu, na którym byłam, o. Freeman nic nie mówił o sakramentach, o Kościele, mówił tylko i wyłącznie o medytacji (takiej, jaką on propaguje) jako o jedynym remedium na wszystko, poczynając od zdrowia i koncentracji umysłu, a skończywszy na więzi z Bogiem. O tej więzi propagatorzy tej medytacji piszą teraz coraz więcej, przedtem pisali głównie o osiąganiu pustki, o tym, że Bóg jest energią, o prostym kręgosłupie, o mantrze, itd. Ciekawe, dlaczego te tematy jakoś znikły?
M
Malwina
21 czerwca 2016, 19:59
Ani o. Freeman ani WCCM nie mają wyłączności na nauczanie czy też na samą modlitwę -medytację chrześcijańską. Nikt nie ma wyłączności na żadną modlitwę. " Któż jak Bóg.." Nigdy w życiu nie spotkałam o. Freemana, nie słuchałam też wykładów o. Freemana. Nie byłam na żadnym Meditatio, ani na spotkaniu WCCM. Nawet nie wiem w jaki sposób jest tam ta modlitwa nauczana. Szanowni Państwo modlę się właśnie w ten sposób od 4 lat:- Modlitwą Jezusową, modlitwą monologiczną, medtacją chrzęścijańską- wszystko to są określenia na siedzienie w ciszy przed Panem Bogiem i wzywaniu jego Imienia. Jeśli siedzisz nieporuszony/ nieporuszona przed/ z Panem Bogiem i powtarzasz w sercu słowa " Panie Jezu Chryste zmiłuj się nade mną grzesznikiem" jakie to może wyrządzić szkody? U mnie  " jedynie " spowodowało, że po kilkunastu latach latach poszłam do spowiedzi i zaczełam chodzić do kościoła.:)
G
gość
28 września 2013, 18:55
Kiedy wreszckie Konferencja Episkopatu Polski wyda odpowiedni dokument w sprawie WCCM - Chrześcijańskiej Szkoły Medytacji?!?!?!?! Czy trzeba wielu szkód, z którymi potem egzorcyści będą walczyć?! Czy coś się musi wydarzyć aby tradycyjnie już. media przycisnęły biskupów i wówczas szybko wydadzą oświadczenie broniąc wizerunku. Przecież ten problem już długi czas się ciągnie i jest to poważna sprawa. Widać tutaj jak biskupi dbają o poprawność życia duchowego swoich wiernych - wstyd!!!
WD
Wojtek Duda
8 maja 2013, 11:29
biskupi, arcybiskupi o medytacji chrześcijańskiej tutaj:  http://www.wccm.pl/index.php?id=652 
J
Jestem
8 maja 2013, 11:21
Pragnę przyłączyć się do dyskusji o o. Freemanie. Byłam na spotkaniu z nim i miałam wrażenie, że jestm na jakimś  gwiazdorskim spotkaniu. Bardzo zszkowoły mnie jego słowa wypowiedziane z lekim uśmiechem  - Jeżeli ktoś jeszcze w tym roku nie był na pielgrzymce w Częstowchowie ... to .... Medytacja jest najlepsza. Miał też wpadkę jeżeli chodzi o zanjomość ewangelii i sakramenty. Może dlatego o nich nie chce mówić. O. Freeman w moim odczuciu pragnie być guru. Jest w nim totalny  luz i troche ignornacji do innych form modlitwy. Uważam ,że medytacja i kontenplacja są bardzo pomocne w dordze do usłyszenia Boga. W ciszy faktycznie słychać go lepiejj. Nie może być jednak celem samym w sobie. Mam znajomych medytujących, którzy uważają się z lepszych, ciekawszych. Nie widzę w nich pokory pozwalającej oddać się w pełni woli Bożej. Nie chcę tu uogólniać, bo są też i uduchowieni. Jednak wzmacnaie przez nauczyciela takich postaw  to chyba nie droga ku prawdziwej Bożej miłości . Z tą medytacją to chyba niepotrzebnie tyle dyskusji. Też zadaję sobie pytanie :dlaczego WCCM tak oburza się jeżeli ktoś ma inne zdanie . Dlaczego boją się krytyki? Po co ta cała wrzawa i póba przekonywania na siłę o swoich racjach. Bóg chcąc do nas dotrzeć znajdzie swoje ścieżki. Modlę się więc o łaski Ducha świętego dla wszystkich ludzi i siebie też. Aby Bóg mnie nie opuścił, a dusza nie wpadła w bolesne czeluście ego.  Pozdrawiam.
C
CyberJac
7 maja 2013, 14:56
Byłem na Meditatio 2008 prowadzonym przez o.Freemana. I mam mieszane uczucia. + Z jednej strony jest to ciekawe i wydaje się głębokie doświadczenie modlitwy, i ktoś jej wreszczie uczy w KK! + Z drugiej strony, nauczanie o.Freemana jest pozbawione sakramentów, co mu z reszta wytknąłem, a on stwierdził "że o Sakramentach uczy wielu, a niewielu o medytacji". Tak ale na sali byli ludzie z "ze wschodniego marginesu" Kościoła, że tak powiem, i oni akurat o sakramentach to powinni posłuchać. Bo zen, taj-chi i inne praktyki znali doskonale. Przynajmnije niektórzy. Poza tym WCCM uchyla sięskutecznie od kontroli Kościołą, funkcjonuje w Polsce jako zwykłe stowarzyszenie na prawie świeckim, jak Towarzystwo Cyklistów itp. Moim zdaniem, zarzyłość z buddyzmen i uchylanie się od kontroli i krytyki Kościołą jest przyczyną nieufności. Pozdrawiam,
J
Jestem
7 maja 2013, 14:08
W obliczu Jezusa nieważne jak się modlisz, najwążniejsze abyś się głęboko modlił. Ta krótka myśl twarzyszy mi po długich poszukiwaniach formy modlitwy.   Odtąd czuję łaski Boga. 
L
Luka
12 kwietnia 2013, 23:00
Szczęść Boże, Dziękuje za artykuł o tym pięknym sposobie modlitwy chrześcijańskiej, kontemplacji. Do niedawna nie miałem pojęcia, że można tak się modlić, po prostu skupiając się na Bogu, przebywać przy Nim bez słów. Dla tych którzy chcą się dowiedzieć czegoś więcej o kontemplacji, serdecznie polecam książeczkę "Wprowadzenie do modlitwy kontemplacyjnej" opracowaną przez Marcina Gajdę. [url]http://www.gajdy.pl/index.php/ksiegarnia/sklep/product/34-wprowadzenie-do-modlitwy-kontemplacyjnej[/url]
J
jac
10 kwietnia 2013, 21:37
@jazmig'u Bóg sam wystarczy
GK
Grzegorz Kowalski
10 kwietnia 2013, 16:19
Ojcze Jacku, nieszczęsnym jest termin "medytacja chrześcijańska". Wprowadza on w błąd tym, że sugeruje jakoby metoda nauczana przez WCCM była jedyną formą medytacji (a materiały WCCM twiedzą często, że wszelka kontemplatywność w katolicyźmie prawie wymarła) oraz używa słowa "medytacja" tam, gdzie powinno się używać "kontemplacja". To mylenie pojęć nie jest takie niewinne, bo widziałem już w twórczości sympatyków owej medytacji błędne odczytywanie Pisma Świętego na tej podstawie. Zaś słowo "mantra" może nie jest rażące dla kogoś, kto nie miał bliższej styczności z religiami i filozofiami wschodu albo ruchem New Age. Ja miałem dosyć mocną styczność, którą przypłaciłem własnym upadkiem i nieszczęściem z któergo Bóg mnie uratował i dał mi całe nowe życie, za co jestem mu wdzięczny po wieczność. Nie śmiałbym użyć słowa "mantra" w określeniu słów modlitwy do Boga, któremu zawdziędzam ratunek. Nawet żyjący w Indiach od czasu św. Tomasza Apostoła chrześcijanie tamtejszego prawosławia pomimo 2000 lat obcowania z hinduizmem i buddyzmem nie używają tego słowa. Używana przez nich praktyka kontemplacyjna to dla nich zachodni hezychazm, w którym dostrzegają pewną "mantropodobność", ale tylko "podobność". Nie medytują na modłę wschodnią i nie mantrują. SKoro oni nie mają tego w swojej tradycji, to dlaczego Europejczycy chcą to wcisnąć do swojej? Ze swojej strony polecam wszystkim przeczytać rozdział: "Nawracanie przez pokazywanie głębszych znaczeń tekstów innych tradycji", który wczoraj przypadkiem i w innej sprawie pokazał mi znajomy buddysta, tutaj: [url]http://www.berzinarchives.com/web/pl/archives/study/islam/kalachakra_islam/religious_conversion_shambhala.html[/url] No ale starczy już mojego marudzenia. Wszystko w temacie zostało powiedziane i ojciec pięknie wszystko podsumował.
JP
Jacek Poznański SJ
10 kwietnia 2013, 12:08
Jeszcze słowo o terminie „mantra”. Jest to termin hinduski ale w praktyce modlitwy w WCCM znaczy „powtarzanie formuły „Maranatha” w rytm oddechu przez cały czas modlitwy.” (Przyjdź Panie; Pan przychodzi; Przyjdź Panie Jezu). Nie jest to najszczęśliwszy termin i o tym mówiłem osobom w WCCM. Wywołuje niepotrzebne skojarzenia i zamiast skupiać na modlitwie budzi lęki i obawy. Ale rozumiem chęć używania tego słowa. Wydaje mi się, że chodzi o zachowanie własnej tradycji (o. Main go używał, sam został zainspirowany do poszukiwań przez hindusa), o symboliczne otwarcie na wyznawców wschodnich religii, a także tych, którzy z innych religii wracają do chrześcijaństwa itp. Dla mnie jest to podobne do użycia w Credo greckiego, mocno uwikłanego w „pogańskie” filozofie, słowa przetłumaczonego jako „współistotny”. Wielkie boje były o to słowo, oskarżano się wzajemnie o herezje, okropne rzeczy się działy w związku z tym słowem w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Jeszcze w dwudziestym wieku były te dyskusje prowadzone. Ale katolicka ortodoksja przyjęła i broniła tego nie biblijnego terminu, ponieważ w pełni wyraża katolickie rozumienie natury relacji Ojca i Syna.
GK
Grzegorz Kowalski
10 kwietnia 2013, 11:33
@Jacek Poznanski SJ, Wspaniałe odpowiedzi! Żałuję, że nie ma ich w treści samego artykułu jako post sc<x>riptum, bo to chyba pierwsze i jedyna wypowiedzi, która rzeczywiscie trafnie (i w bardzo sprawiediliwy, wyważony sposób) odniosły się do uwag stawianych przez komentantorów pod artykułami na Deonie dotyczącymi medytacji.
jazmig jazmig
jazmig jazmig
10 kwietnia 2013, 09:22
@jac odnoszę wrażenie, że odbywa się jakaś komedia pomyłek. Grupa egzorcystów z pasterzem Kościoła na czele krytykuje ludzi, którzy wspólnie uwielbiają Pana, Jezusa? ... Ty właśnie jesteś ofiarą pomyłki wynikającej z tego, że komentujesz to, z czym się nie zapoznałeś. Biskup podczas spotkania z egzorcystami powiedział o ruchach medytacyjnych zgrupowanych w WCCM, że należy im się przyjrzeć, poniewać KNW ma co do tego pewne wątpliwości i KEP powinna się tym problemem zająć. Z niektórych komentarzy wynika, że owszem, niektórzy medytujący wielbią Pana Jezusa, ale inni w tych medytacjach w ogóle nie skupiają się na Panu, lecz na swoich własnych przeżyciach i szukają drogi do różnych doświadczeń, które z chrześcijaństwem nie mają nic wspólnego.
10 kwietnia 2013, 09:01
@Jacek Poznański SJ Dziękuję Ojcu za oba komentarze z wczorajszego wieczoru. Gdyby nie prawa autorskie chętnie bym sie, pod nimi podpisał ;-) (Jedno zdanie musiałbym podpisać w ciemno, bo "Żebraka światła" nie czytałem).
TR
tomasz r
10 kwietnia 2013, 08:36
Dziekuje ojcze Jacku za tekst i odnośniki do kilku innych artykułów. Ufam, że sprawa modlitwy kontemplacyjnej w Kościele w końcu się wyjaśni i nie będzie ona traktowana jako zagrożenie duchowe, ale pełnoprawna forma modlitwy. Dlatego uważam, że cała ta dyskusja w polskim Kościele ma jednak pozytywny odcień, mimo doraźnej dezorientacji i niepokoju. Jest szansa, że medytacja proponowana w wersji o.J. Maina, czy też w innych podobnych formach zostanie oczyszczona z zarzutów.
E
E.J.
10 kwietnia 2013, 07:06
Dobrze, że trwa dyskusja na temat modlitwy kontemplacyjnej. Jednak każdy z nas jest inny.dobrą receptą na to, jak sie modlić jest - modlić się, wiele się modlić i z miłością ofiarować swój czas Bogu. To Duch Święty wskaże właściwą  modlitwę.
J
jac
9 kwietnia 2013, 23:42
odnoszę wrażenie, że odbywa się jakaś komedia pomyłek. Grupa egzorcystów z pasterzem Kościoła na czele krytykuje ludzi, którzy wspólnie uwielbiają Pana, Jezusa? Czy to może jakaś grupa "wszystkowiedzących", która z jakiegoś powodu (?!) próbuje narzucać kanony modlitwy określając je jako katolickie albo niekatolickie? Jezus oddalał się na pustynię i uwielbiał Ojca, nawet przez 40 dni modlił się i pościł; cóż na to owi "wszystkowiedzący", to jakiś Szaleniec był? i jak być może siedział w tym czasie "po turecku" - to pewnie jogę uprawiał? Cóz począć z pewną prostytutką, która została świętą, całując nie mogła się oderwać od stóp Pana - to jakaś fetyszystka z Magdali? Przez następne wieki armia mniszek i mnichów kultywowała te wzory. A może to po prostu nasze jakieś skostniałe rytuały, które ograniczają nas samych; może ktoś kolejny raz chce pokazać że jest ważny? Kto może mieć uciechę z tego naszego piekiełka absurdów? Osobiście chce mi się śmiać. Przypomniałem sobie właśnie jak muzułmanie krytukują formę modlenia się Żydów i wręcz go zabraniają. Jezus powiedział, że mamy być światłem dla świata...
JP
Jacek Poznański SJ
9 kwietnia 2013, 22:47
Jak najbardziej należy wyjaśniać niejasności, pytania i trudności. I ludzie z WCCM i innych ruchów winni to robić i winni mieć szanse na to, by być wysłuchani. Posługiwanie się tymi wszystkimi hinduskimi terminami może wprowadzać zamieszanie i niepokój. Tylko zależy po co, ktoś ich używa. Czy dla celów religioznawczych, poznania innych tradycji i zrozumienia ich, czy zaleca to jako kategorie opisywania i rozumienia chrześcijańskiego doświadczenia, a zwłaszcza jako elementy medytacji. Wtedy jasno i wyraźnie trzeba to powiedzieć – nie jest to medytacja chrześcijańska. I zdecydowanie przyłączam się do o. Jacka Bolewskiego SJ, który pisze: „Właśnie tam, gdzie medytacja oferuje najbardziej wyrafinowane ‘przemiany duchowe’, może ona być najgroźniejsza w skutkach i stać się nadużyciem. Szukanie ‘wyzwolenia’, poszukiwanie wymarzonej ‘iluminacji’ może prowadzić do głębszego zniewolenia i zamroczenia ludzkiego ducha”. (Prosta praktyka medytacji, s.15). Centrum chrześcijańskiej medytacji, a ogólniej, modlitwy prostoty, modlitwy kontemplacyjnej jest Zmartwychwstały Pan obecny tu i teraz. I jakiekolwiek zaciemnianie tego jest dla mnie zamroczeniem ludzkiego ducha. Nie mogę się zgodzić na tego rodzaju kompromitowanie tego sposobu modlitwy. Dla mnie jest bardzo niepokojące, gdy ktoś mówi, że ktoś inny go nie obchodzi, że nie będzie się kimś liczył.
JP
Jacek Poznański SJ
9 kwietnia 2013, 22:47
Nie wiem, co Pani Rzecznik miała na myśli. Zamieszanie i kontrowersje często powstają z tego, że coś jest nowe, niezrozumiałe, nie miało się z tym styczności itd.; może też, oczywiście, powstać wtedy, gdy ktoś rzeczywiście głosi rzeczy, które mają prawo budzić niepokój. O co chodzi w konkretnym przypadku? Jak najbardziej, zgadzam się, że pojawiają się osoby, które z medytacją chrześcijańską wiążą niepokojące i budzące kontrowersje idee czy pomysły. Na pewno wszelkie ruchu winny mieć jakieś mechanizmy kontroli tego, kto i co w imię danego ruchu głosi. Nie można pozwolić na to, by sam sposób modlitwy był kompromitowany przez takie osoby. Proszę zauważyć, że ludzie mają bardzo różne drogi do Boga, modlitwy, Kościoła. Nieraz są to bardzo długie procesy, drogi przez buddyzm czy hinduizm. Najprawdopodobniej dlatego, że bardzo długo w Kościele nie doceniano kontemplatywnej tradycji, ludzie musieli nieraz okrężną drogą dojść do niej w Kościele. I są w nim albo dążą do bycia w nim próbując też zrozumieć to, co przeżyli na innych drogach i jakoś zintegrować te doświadczenia, bo przecież to jest nieraz kawał ludzkiego życia i szczerych poszukiwań. Potrzeba na tej drodze mądrych przewodników. Bardzo dobrą ilustracją tych ludzkich dróg jest „Żebrak światła” (WAM 2008). Polecam.
GK
Grzegorz Kowalski
9 kwietnia 2013, 22:41
~Zdzisław, niepotrzebna i nieuprzejma uszczypliwość z Twojej strony pomijająca sens całej sprawy. Natomiast chciałbym Ci uświadomić, że pozycja modlitwy klęczącej ma podłoże biblijne: pojawia się w Starym i Nowym Testamencie.
Z
Zdzisław
9 kwietnia 2013, 21:30
Proponuję również egzorcystom wzięcie pod lupę modlitwy na klęczkach. Jest to też nienaturalna pozycja ciała.
9 kwietnia 2013, 13:30
Dołączając się do krytycznych słów Grzegorza i T7HRR dorzucę kilka moich przemyśleń. Duchowość obejmuje całość człowieka w każdym aspekcie jego życia. Nie kilkanaście minut poświęconych na „medytację”. Nie wystarczy prosto siedzieć, wyłączyć umysł i powtarzać jedno magiczne słowo. Chrześcijaństwo to naprawdę wzięcie swojego krzyża, zaparcie się siebie i kroczenie wąską ścieżką. Nie ma żadnej drogi na skróty. Mamy tez jednego Mistrza. Wiele współczesnych nam osób jest stawianych w roli guru, tak naprawdę są jednymi z bardzo wielu nauczycieli. I im kto więcej zabiega o uznanie świata, tym jest mniej wiarygodnym nauczycielem. I prawda najtrudniejsza do zaakceptowania przez współczesnych. Nie od naszych zasług czy starań, ale wyłącznie z Łaski możemy doświadczać obecności Boga. Mistycyzm jest zawsze Łaską. „Bądź wola Twoja” – to są słowa z codziennej modlitwy katolika. Przy okazji, na dokładne przemedytowanie (w sensie rozważanie) słów modlitwy „Ojcze nasz” w kontekście własnego życia, pewnie czasu naszego pobytu na ziemi nie wystarczy.
GK
Grzegorz Kowalski
9 kwietnia 2013, 13:09
~sok, to bardzo przykre, że nazywasz publikowane tutaj komentarze prowokacjami. Musisz kompletnie błędnie je interpretować. Zresztą, wysnuwasz dziwny argument: że żaden biskup nie wysłał medytujących katolikow do egzorcysty. Przecież to się nijak ma do całej sprawy! Nikt nie twierdzi, że medytacja prowadzi do opętania. Nikt nie twiedzi, że medytacja jest zła. To, co jest wytykane, to fakt, że (1) bardzo wiele publikacji związanych z WCCM budzi spore wąptliwości, (2) medytacje i kontemplacje to jest bardzo delikatny temat, który Kościół na przestrzeni wieków już na sobie przetestował i wiadomo, że wiążą się z tym problemy, zwiedzenia, herezeje. Jest jeszce sprawa nr (3): cały temat medytacji został nagłośniony - moim skromnym zdaniem - w wyniku wewnęrznych przepychanek między niektórymi księżmi. Gdy ja nawołuę do członków WCCM o ustosunkowanie się do tych spraw, to nie wywołuję ich jako oskarżonych od których wymaga się tłumaczeń i obrony - bo kimże ja jestem, aby takiego czegoś żądać? Ja zwracam uwagę, że sympatycy WCCM niech nie mówią z wielkim wyrzutem, że ktoś ich nie szanuje albo wykazuje się uprzedzeniami bez powodu lub z niewiedzy. Bo są powody do wątpliwości.
9 kwietnia 2013, 13:01
(...) Medytacji chrześcijańskiej się doświadcza i o prywatnej praktyce nie przyjęło się opowiadać na forach internetowych, ponieważ sięga najgłębszych relacji z Chrystusem, stąd powściągliwość osób medytujących i na nic Państwa prowokacje, żeby zająć stanowisko w tej czy innej sprawie. (...) @sok "Moja relacja z Chrystusem jest tak głęboka, że nic wam o niej nie powiem" ????? Rozumiem, że wszystki osoby, które się wypowiedziały nie są związane z WCCM - to przynajmniej tyle dobrze, bo to lepsze niz obecne na forum: wyrazy radości z łaczenia fascynacji filozofią buddyjską z chrześcijaństwem czy motto: "Ja tam medytuję chrzescijańsko od kilku lat i w nosie mam zastrzeżenia bpa Libery"
S
sok
9 kwietnia 2013, 11:55
Dziękuję Ojcze Jacku! Co do poniższych postów. Medytacji chrześcijańskiej się doświadcza i o prywatnej praktyce nie przyjęło się opowiadać na forach internetowych, ponieważ sięga najgłębszych relacji z Chrystusem, stąd powściągliwość osób medytujących i na nic Państwa prowokacje, żeby zająć stanowisko w tej czy innej sprawie. Medytacja jest odpowiedzią na głód głębi serca chrześcijańskiego i trudno jest się z tego publicznie tłumaczyć. Członkowie Wspólnoty WCCM niejednokrotnie w Polsce rozmawiali z biskupami i opowiadali o swojej praktyce modlitwy, więc wielu biskupów spotkało się z członkami Wspólnoty i nauczanie mogło poznać. Żaden z biskupów nie wysłał żadnego ze swich rozmówców do egzorcysty i nie zachęcał do zaprzestania tej formy modlitwy.
9 kwietnia 2013, 10:17
@Jacek Poznanski SJ I niejako konkludujący cytat z  listu rzeczniczka płockiej kurii Elżbiety Grzybowskiej : „Na ostatnim spotkaniu egzorcystów diecezji płockiej biskup Libera poinformował, że podczas marcowego Zebrania Plenarnego KEP m.in. został poruszony problem działalności w Polsce Światowej Wspólnoty Medytacji Chrześcijańskiej (WCCM). Na gruncie polskim to pewna nowa rzeczywistość. Jest zatem zasadne, by biskupi diecezji, w których szkoły medytacji WCCM przejawiają swoją aktywność, poznali status kanoniczny i teologiczny tych szkół. Do biskupa płockiego docierają sygnały, że pewne formy krzewienia medytacji chrześcijańskiej według WCCM wywołują w niektórych środowiskach, na przykład szkolnych, kontrowersje i zamieszanie”. Czy może się Ojciec odnieśc do tego typu obiekcji?
9 kwietnia 2013, 10:15
[url=http://www.wccm.pl/data/www.wccm.pl/download/medytacja_chrze%C5%9Bcija%C5%84ska_nr4.pdf]@Jacek Poznanski SJ Poniżej link do archiwalnego peridyku WCCM http://www.wccm.pl/data/www.wccm.pl/download/medytacja_chrze%C5%9Bcija%C5%84ska_nr4.pdf[/url] Cały numer oprzepojony jest fascynacją buddyzmem: "Następnie, tak jak w pokutnej części mszy świętej, następuje oczyszczenie wewnętrzneji zewnętrznej przestrzeni z negatywnych energii. Na ko niec zaś zobaczenie wewnętrznej „pustki” przedmiotu,który jest poświęcany, rozpuszczenie go w bezforemności, by potem na nowo przyjąć go w jego formie materialnej. Nie ma tutaj żadnego miejsca na jakikolwiek kult bożków. Podstawowy cel tych wszystkich czynności – tu jawi się bliskie pokrewieństwo tybetańskiej i katolickiej sakramentalności – to duchowa transformacja ludzi biorących udział w obrzedzie." Tu świadectwo z TP: "- Poszukiwałam miejsca, w którym mogłabym połączyć fascynację filozofią buddyjską z chrześcijaństwem - mówi Grażyna z Gdańska, uczestniczka sesji medytacyjnej dla początkujących, zorganizowanej przez o. Jana Berezę w klasztorze benedyktynów w Lubiniu. - Nie mogłam odnaleźć się w codziennej praktyce Kościoła. W książkach de Mello odkryłam drogę duchowego rozwoju. Gdy jego poglądy zostały uznane za niezgodne z nauką Kościoła, poczułam się odrzucona wraz z nim. Nie wiedziałam, gdzie i za kim podążać. I wtedy dowiedziałam się o ojcu Janie Berezie."
GK
Grzegorz Kowalski
9 kwietnia 2013, 10:07
Wszystko pięknie ładnie, ale w dalszym ciągu ma miejsce wychwalanie WCCM i innych form kontemplacji (teraz nagle hezychazm jest wyciągany z zapomnienia) z kompletnym pominięciem następujących rzeczy: 1) Zalecenia ostrożności zawarte w "Orationis Formas" kardynala Ratzingera - w tym dokumencie jest napisane wszystko co istotne. Tekst można odnieść do wszystkich form modlitwenych. Ta ostrożność jest potrzebna. Świeccy potrzebują też przewodnictwa duchowego przy niektórych formach kontemplacji, o czym trzeba pamiętać. A do niektórych form można tylko z łaski bożej przystępować! Należy przypomnieć też, że przez wieki rozmaite formy kontemplacji praktykowane bez kontroli były przyczynami rozłamów, herezji, rozmijania się z doktryną i schodzenia na manowce.  2) Być może WCCM w praktyce to jedno, ale WCCM w mediach i publikacjach to drugie. Na stronach internetowych WCCM znajdziemy propagowanie czakramów, energii, jogi kundalini, objaśnianie śmierci Jezusa jako podróży przez podświadomość (!) i innych takich rzeczy propagowanych przez niektórych liderów WCCM. Zaznaczam: nie wszystkich liderów i nie twierdzę, że WCCM to zło. Nie da się jednak nie zauważyć, że coś tam nie gra, a nikt nie chce oddzielić ziaren od plew. Redefiniują pojęcia, przycinają wersety ewangeliczne do własnych celów i w ogóle publikują bardzo dziwne twierdzenia (np. o. Main i o. Freeman) i nikt nie reaguje! To źle świadczy o tym ruchu. Niech się wreszcie raczą ustosunkować do tych uwag, które dziesiątki ludzi dawało w komentarzach do poprzednich artykułów na Deonie, bo pomimo usilnego marketingu różnych osób - księży i świeckich - problemy są nadal i będą, a wierni nie zamkną oczu na niezgodności tylko dlatego, że ktoś ma SJ albo OSB przy nazwisku. Dopóki rozmaici propagatorzy WCCM oraz rewolucyjnych kontemplacji nie raczą się ustosunkować do tych spraw, dopóty zawsze bęzdie jakiś opór.
M
malgorzata
9 kwietnia 2013, 08:46
Drogi księże Jacku to jeszcze bardzo prosze podjąć sie interpretacji słów biskupa Libery na temat medytacji chrześcijańskiej.

Skomentuj artykuł

Czy katolik może medytować?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.