Ks. Rajewski: to nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem. To zwyczajna szarlataneria

Ks. Rajewski: to nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem. To zwyczajna szarlataneria
(fot. unsplash.com)

Mocne słowa duchownego o tym, jak katolicy reagują na pandemię koronawirusa.

Tekst jest komentarzem do Ewangelii z 22 marca. 

„Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobra wynagradza, a za zła karze”. To stwierdzenie, które wchodzi do tak zwanego zestawu „Pięciu Prawd Wiary” (na marginesie: ciekawe, że owe „prawdy” znane i powielane są jedynie w Kościele w Polsce), nader często wykorzystywane jest przez domorosłych „teologów” i samozwańczych „proroków”, którzy w epidemii koronawirusa dostrzegają znak kary boskiej i Bożej sprawiedliwości. Czy rzeczywiście Bóg chce nas zdyscyplinować poprzez zsyłanie na nas nieszczęść, chorób, cierpienia i śmierci? Już kilka dni temu prymas Polski abp Wojciech Polak apelował: „Wiem, że pojawiają się różne głosy, fałszywe informacje, a nawet przerażające proroctwa. Proszę i apeluję! Nie powielajmy ich. Nie bójmy się. Jesteśmy w rękach Boga”. Dzisiaj wsłuchajmy się w to, co ma do powiedzenia sam Bóg. 

Już w pierwszym czytaniu znajdujemy znamienne słowa: „Nie tak bowiem, jak człowiek widzi, widzi Bóg, bo człowiek widzi to, co dostępne dla oczu, a Pan widzi serce” (1Sm 16,7). Nie brakuje wśród nas takich, którym wydaje się, że mają monopol na prawdę; że znają intencje i motywy działania bliźniego lepiej, niż sam Bóg. Chętnie i arbitralnie decydują, komu należy się nagroda, a komu kara. Są przekonani, że Bóg tylko dobrym błogosławi, a złych w najlepszym przypadku odsyła z kwitkiem, najczęściej jednak dręczy ich chorobami, głodem, zsyła na nich przedwczesną śmierć, wojny, epidemie zarazy i wszelkie niepowodzenia. To dlatego Bóg przypomina nam dzisiaj: „Człowiek widzi to, co dostępne dla oczu, a Pan widzi serce” (1Sm 16,7). Nie warto wchodzić „w buty” Boga. Jeśli bowiem twierdzimy, że lepiej od innych zostaliśmy wtajemniczeni w sprawy Boże, to tym samym bierzemy na siebie większą odpowiedzialność, z której kiedyś Bóg nas rozliczy. Warto natomiast pamiętać i do znudzenia przypominać o tym, że Bóg stale kocha każdego człowieka, nawet najgorszego. „Mnie, tobie, każdemu z nas dzisiaj mówi: »Kocham cię i zawsze będę cię kochał, jesteś cenny w moich oczach«” (Franciszek, Homilia na Boże Narodzenia 2019 r.).

Bóg w tym niełatwym okresie pandemii koronawirusa, przypomina nam również o tym, że jest naszym Pasterzem. Śpiewamy w psalmie responsoryjnym: „Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. Kij Twój i laska pasterska są moją pociechą” (por. Ps 23 [22]). Bóg nie zostawia nas samych w momentach doświadczenia, choroby czy cierpienia. „Pan nie przychodzi do nas jako epidemia” – powie Ksiądz Prymas. I doda: „Pandemia nie jest karą zesłaną na nas przez Pana Boga. On jest Miłością, także tą, która w takich właśnie chwilach rodzi w nas sąsiedzką pomoc, solidarność, ale też odpowiedzialność i wzajemną modlitwę za siebie”.

Zwolennicy teorii mówiącej, że epidemia jest karą boską za grzechy, często przywołują fragment Księgi Wyjścia, mówiący o tym, że Bóg wprawdzie przebacza niewierność i grzech, „ale nie pozostawia go bez ukarania, lecz zsyła kary za niegodziwość ojców na synów i wnuków aż do trzeciego i czwartego pokolenia” (por. Wj 34,7). Również na to odpowiada Bóg w dzisiejszej Ewangelii: „Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: »Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?«. Jezus odpowiedział: »Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże«” (J 9,1-3). Chrześcijanin to człowiek, który na wszystko, co go w życiu spotyka, patrzy przez pryzmat wiary. Choć nie do końca rozumie, wierzy, że to co się dzieje, dzieje się po to, by „objawiły się sprawy Boże”. Bóg z największego zła może bowiem wyprowadzić nieporównywalnie większe dobro. 

Ewangelia uświadamia nam coś jeszcze innego, równie ważnego. Bóg przynosi pomoc człowiekowi, ale niemal zawsze posługuje się tym, co ma „pod ręką”. Jezus uzdrawiając niewidomego nie odmawia cudownych zaklęć, nie zmusza też człowieka do nieludzkiego wysiłku. On zwyczajnie splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego (por. J 9,6). Bóg nieustannie wspiera nas w walce z chorobą i cierpieniem. Robi to jednak rękami tysięcy lekarzy, pielęgniarek, ratowników, którzy korzystają z dostępnych środków: leków, szczepionek czy innych medykamentów. Oczekiwanie na spektakularny cud w połączeniu z odrzuceniem tego, co pomaga w powrocie do zdrowia, nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem. To zwyczajna szarlataneria. 

Niewykluczone, że to wszystko, co aktualnie przeżywamy jest również po to, „żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi” (por. J 9,39). Ślepiec odzyskuje wzrok, wyznaje wiarę, a faryzeusze, pretendujący do roli „widzących”, stają się duchowo ślepi. Są grabarzami samych siebie, rozwijając własne niedowiarstwo i uprzedzone sądy, i grzebiąc siebie w nieprzejrzanych ciemnościach arogancji. Czyż nasze spory i kłótnie o sposoby przyjmowania Komunii św., krytykowanie rozsądnej decyzji biskupów o udzieleniu dyspensy od obowiązku niedzielnej Mszy św., czy przypisywanie magicznych właściwości wodzie święconej nie są przejawem arogancji i pychy typowej dla faryzeuszów? Wypowiadając aroganckie sądy, jątrząc zamiast łączyć, wyrzucając za drzwi bez wysłuchania, nie wysłuchując do końca albo nigdy: nie ma w nas światła. W duchowej ślepocie, jak wyjaśnia Jezus, znajduje się też korzeń naszego grzechu. I to jest także największe wyzwanie moralne płynące z Ewangelii. Dlatego wykorzystajmy ten czas na odzyskanie wzroku. Byśmy mogli zobaczyć, że owszem, „Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobro wynagradza”, jednak „za zło nie karze”, lecz zawsze „ma na nie lekarstwo”. 

Proboszcz parafii na South Kensington w Londynie

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
ks. Grzegorz Strzelczyk
14,94 zł
24,89 zł

Ze wszystkich miłości ta jest chyba najtrudniejsza

Kościół jest jak potężne drzewo, w którego koronie każdy może się schronić i posilić. Tam, gdzie owoce, są jednak i czarne ptaszyska, zawzięcie wydziobujące to, co próbuje wyrosnąć....

Skomentuj artykuł

Ks. Rajewski: to nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem. To zwyczajna szarlataneria
Komentarze (41)
PT
~Piotr Tomczynski
3 kwietnia 2020, 15:13
A ja mam w swojej prostocie takie oto pytanie i prośbę.Pytanie brzmi następująco, czy Wy Kaplani macie w czasie nauki w seminariach różne Pisma Święte?bo co rusz widzę różne interpretacje,co czytam któregoś z Kapłanów czy slucham rekolekcji,to różne zdania Macie,ja już zaczynam sie w kółko kręcić.Wkoncu to Wy macie nas owieczki do Pana Boga prowadzić,a jezeli i Wy podzieleni się staniecie jako Pasterze,to co się z owym stadem stanie?a prośbę mam taką i choć może ona żartobliwie wyglądać ,to zapewniam ,że nie jest Zbierzcie się w jednym miejscu ,uzgodnijcie wasze zdanie,chocbyscie mieli rok tam debatowac,i po gebach sie prać,do do nas wyjdzcie z jednym przekazem,to i miedzy nami wszymi owieczkami rozłamu wtedy nie będzie.Z Panem Bogiem.
KM
~ks. Mariusz Misiorowski
30 marca 2020, 10:35
A propos tzw. Głównych prawd wiary: " Najstarszym tekstem, który zawiera sześć prawd wiary, jest krótki katechizm dla młodzieży, wydany w Wilnie w roku 1833 (dwie prawdy dotyczące nieśmiertelności duszy i konieczności łaski Bożej do zbawienia są tam oddzielone od pozostałych). Natomiast w zagranicznych katechizmach pallotyński badacz jak dotąd nie znalazł takiego zestawu formuł. Stawia więc hipotezę, że w rzeczywistości formuła „sześciu głównych prawd wiary” jest lokalną tradycją katechetyczną, co oznacza, że nie stoi za nią powszechny, kościelny autorytet papieża lub soboru, a jedynie lokalny autorytet biskupa lub konferencji biskupów zatwierdzającej dany katechizm. Można więc z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że „sześć głównych prawd wiary” to tradycja polska, nie zaś powszechna, światowa". Polecam cały artykuł na https://www.tygodnikpowszechny.pl/prawdy-znikad-34337
MK
Marcin Kordaszewski
30 marca 2020, 09:11
Oczywiście, że jest to kara Boża. Tylko, że jak mówi stare powiedzenie, jak Pan Bóg chce kogoś pokarać to mu wpierw rozum odbiera. Patrząc na wszechogarniającą większość ludzi panikę i nieproporcjonalny strach podsycony nieustannym medialnym przekazem to rzeczywiście jest kara jakiej chyba do tej pory nie było :) pozdr
KP
~Klaudiusz Pasieka
30 marca 2020, 06:56
To ile jest Prawd Wiary
MZ
~Margaret Z
30 marca 2020, 05:35
Mysle, ze ksiadz nieco upraszcza. Czemu Maryja plakala w wielu oredziach? Czemu nas prosila o nawrocenie I modlitwe? To nie o to chodzi ze Bog nas karze bo jest zly to bardziej my, ludzie, sciagamy na siebie kare czy tez konsekwencje naszego zlego postępowania, grzechu. Swiat odwrocil sie od Boga. Nie zauwazyl ksiadz tego? Mysle tez ze z tematem kary to jednak jest nieco bardziej skomplikowane. Bog nie jest cukierkowym misiem. Jesli ktos wychodzi poza milosc Boza naraza sie na konsekwencje grzechu, na kare. Trzeba by to postudiowac teologicznie. Tak, to wzbudza strach. Ale mysle, ze kwestia kary w Pismie swietym to naprawde solidny temat ktory dlugo by studiowac mozna. Tak powinnismy sie laczyc I wspierac a nie krytykowac jeden drugiego I dzielic. Niech ksiadz sie dobrze zastanowi... Czy swiat nie odszedl zbyt daleko od Boga? Prorocy zawsze przestrzegali przed kara. Niech ksiadz poczyta Stary Testament. To nie szarlataneria. Niech ksiadz poczyta uznane przez Kosciol objawienia Maryjne.
PC
~Pan Cogito
30 marca 2020, 11:41
Każde nawet uznane "objawienie" jest uznane dla pobożności. To znaczy tyle, że nie stoi w sprzeczności z Objawieniem publicznym. Nie można nikomu nakazać by wierzył w tego typu objawienia, niemniej uznaje się ich wartość jako wsparcie w wierze. W KK "kara" odnosi się do spraw spraw ostatecznych, tzw. stanów eschatycznych: śmierci cielesnej, sądu - zbawienia lub potępienia. To mówi teologia katolicka. "Trzeba by to postudiować"więc proszę nie tworzyć własnych interpretacji.
TK
~Teresa Kowalczyk
29 marca 2020, 11:33
Kiedy. byłam nastolatką usłyszałam kazanie które bardzo zapamiętałam.Kaplan mówił że kiedy spowiada starsze osoby pyta zawsze o 3 sprawy1. Czy z wszystkimi się pojednałes , czy nie masz krwi na rękach (aborcja) , czy masz spisany testament by potem nie było nienawiści w rodzinie? Czy w wielkim poście nie warto może prowadzić rekolekcji dla ludzi po 60 tce zwracając na to uwagę ,tym bardziej że przed śmiercią nie uciekniemy , współczesna cywilizacja ucieka przed śmiercią i boi się jej panicznie ( co widać szczególnie teraz) a można czekać na nią jak na spotkanie z radością z Jezusem
MK
~Mir Kirishima
29 marca 2020, 09:56
Dziwne jest to, że wszyscy, którzy negują prawie 1950-letnią katolicką interpretację Pisma Świętego i moralne nauczanie KK, aby usprawiedliwić swoją nową interpretację i jego słuszność, piszą teksty 100 razy dłuższe niż tekst ewangeliczny. Chrystus - 2 Osoba Trójcy Przenajświętszej - wie najlepiej co nauczać i jak to wyrazić. Jego apostołowie też. Chrystus i apostołowie mówią językiem zrozumiałym dla każdego. Tylko sofiści i moderniści przekręcają oczywistą i ponadczasową Prawdę.
JM
Jarosław Mikołajewski
28 marca 2020, 16:36
5. c.d. O siostrach, które opiekowały się wiernymi przed epidemią i opiekują się nimi również teraz, zarażając się koronawirusem i umierając. O ojcach, braciach i siostrach z zakonów kontemplacyjnych, modlących się nieustannie za świat. Za wielu, tak wielu wiernych świeckich, którzy służą Bogu w chorych; wielu z nich choruje, niektórzy umierają. O wszystkich tych począwszy od papieża Franciszka, którzy wspierają nas na duchu i uczą, że nawet jeśli „uciekniemy” od koronawirusa, to i tak umrzemy – i uczą nas przygotowania do śmierci z ufnością do Zbawiciela, który pokonał śmierć.
JM
Jarosław Mikołajewski
28 marca 2020, 16:35
5. Księża w różnych krajach wychodzą do potrzebujących w różny sposób. Najpierw trzeba wspomnieć o tych kapłanach, którzy wychodząc do chorych i umierających poświecili swoje własne życie. O księdzu w zaawansowanym wieku, który oddał swój respirator młodszemu choremu – i zmarł. O dwóch księżach (pewnie jest ich już więcej), polskim i amerykańskim, którzy spowiadają w samochodach, z zachowaniem stosowanych reguł bezpieczeństwa.
JM
Jarosław Mikołajewski
28 marca 2020, 16:22
4. Z tym wiąże się ściśle kwestia sakramentów. Jak napisałem w jednym ze swoich komentarzy, „pisanie o wymogach bezpieczeństwa, o tym, co może dać korzystanie z transmisji Mszy św. itd. jest ważne i potrzebne. Ale czy ktoś na Deonie oprócz chociaż raz po prostu westchnął, że brakuje mu sakramentów, a zwłaszcza tej szczególnej, intymnej, życiodajnej, bezcennej bliskości, jaką daje Eucharystia...?”. Dodam jeszcze, że moi wierzący, katoliccy przyjaciele odkrywają (na nowo, nie po raz pierwszy) piękno Domowego Kościoła, ale też – zacytuję wiernie: „po prostu tęsknią za sakramentami”. Ja też tęsknię. Ostatnia część za chwilę.
JM
Jarosław Mikołajewski
28 marca 2020, 16:22
3. Pojawią się jednak reakcje lękowe, czy lepiej: nadmiernie lękowe, czasem nawet histeryczne, kładący nadmierny nacisk na bezpieczeństwo. Czym innym jest przecież stosowanie surowych reguł bezpieczeństwa, a czym innym – dla przykładu – krzyki, że nawet 5 osób w kościele to za dużo. W katedrze na kilka tysięcy osób też? Muszę powiedzieć, że mam ogromne wątpliwości nawet co tej reguły o 5 osobach. Przecież w tramwajach i autobusach, sklepach i aptekach reguły są znacznie łagodniejsze. Czy ponoszenie pewnego ryzyka, aby skorzystać z sakramentów nie jest dopuszczalne a nawet potrzebne? Oczywiście, po rozważeniu każdorazowej sytuacji w sumieniu wspartym łaską dzięki modlitwie? Moim zdaniem, w niektórych przynajmniej przypadkach dopuszczalne, a nawet potrzebne.
JM
Jarosław Mikołajewski
28 marca 2020, 16:22
2. W obliczu zagrożenia pojawiają się różnego rodzaju reakcje. Część z nich jest zabobonna czy magiczna i pokazuje słabości naszej wiary. Oraz uleganie „internetom”, uleganie patologiom współczesnej kultury i techniki. Trzeba dodać, że ulegają jej również ludzie innych światopoglądów i religii.
JM
Jarosław Mikołajewski
28 marca 2020, 15:59
1. Jest błędem przeciwstawianie kary Bożej i/lub gniewu Bożego Bożej miłości. Oczywiście, nie każde zło, nie każde cierpienie należy traktować w ten sposób. Nie żyjemy jeszcze w „nowej ziemi”, przemienionej, przebóstwionej przez Trójjedynego Boga. Trzeba jednak postawić pytanie, jakie ma znaczenie pandemia z punktu widzenia Bożej woli dla nas? Czym jest, jak powinna być rozumiana przez ludzi wierzących? I wreszcie pytanie chyba najważniejsze. Jeżeli pandemia koronowirusa nie jest karą bożą, to czym jest, jak należy ją rozumieć?! Bardzo chciałbym, żeby ktoś na Deonie odpowiedział na te pytania. C.d. za chwilę.
JM
Jarosław Mikołajewski
28 marca 2020, 15:24
Z kolei Kard. G. Müller wyjaśnia nam z kolei w swej wspaniałej Dogmatyce sens pojęcia gniewu Bożego: „Paweł w Liście do Rzymian przedstawia następstwo pragrzechu jako „utratę Bożej chwały” (Rz 1,22-24; 3,3). Dlatego wszyscy ściągnęli na siebie „gniew Boży” (Rz 1,18; 2,5), to znaczy Jego słuszny wyrok za grzechy. Gniew Boga nie oznacza jednak, że Bogiem miotają nawałnice emocji, pragnienie zemsty i chęć rewanżu. W „gniewie” Bóg objawia potrzebę i pragnienie wszystkich ludzi otrzymania przebaczenia swych grzechów. „Gniew” Boga jest objawieniem Jego świętości przeciwko grzechowi i dlatego jest pierwszym wezwaniem do nawrócenia i skruchy (metanoia). Podkreślenia w cytacie – moje. W tym kontekście chciałbym przedstawić kilka swoich uwag. Ciąg dalszy za chwilę.
JM
Jarosław Mikołajewski
28 marca 2020, 15:10
Temat kary Bożej (czy gniewu Bożego) pojawia się na Deonie po raz kolejny i to w ujęciu, które przeciwstawia je Bożej miłości, dlatego chciałbym odpowiedzieć obszerniej niż zwykle. 1. Pojęcie kary Bożej (czy kar Bożych) pojawia się Piśmie Świętym wielokrotnie. Słownik teologiczny pod red. X. Leon-Dufoura (wyd. 3.) wyróżnia trze znaczenia tego pojęcia, tj. karę Bożą jako „znak grzechu”, jako „owoc grzechu”, wreszcie jako „objawienie Boże”. Jak podaje Słownik, „Swoją wewnętrzną logiką kara objawia Boga samego”. I dalej, „kara ukazuje całą głębię serca Bożego: jego zazdrość już od chwili zawarcia przymierza (Wj 20, 5; Jego gniew (Iz 9,1 nn), Jego sprawiedliwość (Ez 18,31), miłosierdzie (Oz 11,9) i wreszcie przynaglającą miłość ku nam „A wy nie powróciliście do mnie!” )Am 4, 6-11; Iż 9,12; Jer 5,3)”. Podkreślenia w cytacie – moje. Ciąg dalszy za chwilę.
CO
~Cezary Orłowicz
28 marca 2020, 11:10
Łk 21, 8-24 polecam przeczytać wszystkim zabierającym głos pod tym artykułem
FG
~Franciszek Gomułczak
27 marca 2020, 13:59
...myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie"(Łk 13, 1-5). Łatwo zdobywa się dzisiaj poklask relatywizując przekaz Bożego Słowa. Bóg nie karze, a napomina i dopuszcza różne wydarzenia, aby człowiek oprzytomniał. Łatwo posądzać innych o szarlatanerię i wymądrzać się, trudniej wezwać do refleksji i nawrócenia, bo to niepopularne i "nienowoczesne". Brakuje mi dzisiaj jednoznacznego wezwania do pokuty i nawrócenia, do odczytania tego co się dzieje, czy to aby nie znak od Boga, który się o nas troszczy. Nie wystarczy przypominać o dezynfekcji rąk. Kościół nie wola o przemianę, o zaprzestanie szaleństw jakimi świat dziś żyje i o powrót do boga. Mamy się tylko modlić aby zaraza ustała i byśmy nadal mogli sobie swawolić. Gdzie duch odważnych proroków?
AZ
~Andrzej Zduńczyk
29 marca 2020, 07:09
Czyżbyś wiedział wszystko lepiej? Więcej pokory
MG
~Marta Gabzdyl
30 marca 2020, 11:56
Dziękuję, panie Franciszku, za te słowa. mam takie same odczucia - brakuje mi prorockiego głosu Kościoła, odczytywania znaków czasu. Od pasterzy oczekuję czegoś więcej niż filozoficzny namysł, skądinąd bardzo cenny. Oczekuję spojrzenia na fakty w świetle wiary.
FG
~Franciszek Gusti
27 marca 2020, 11:29
Pytanie do większości komentujacych: skąd w Was tyle jadu? Braku zaufania, złośliwości, ślepej wiary bez rozsądku? Czytam i oczom nie wierze, może mi ktoś powiedzieć skąd to się bierze???? Zastanawiam się czy to kwestia Kościoła, społeczeństwa, maze ja tu nie pasuje?
WR
~Wow Ras
27 marca 2020, 22:02
to polskokatolicyzm własnie, niewiele z chrześcijaństwem mający wspólnego :(
JC
~Jan Chrzciciel
29 marca 2020, 22:23
I to jad oczywiście nie jest?
WR
~Wow Ras
31 marca 2020, 10:14
To opinia, choć dla wielu niewygodna
CW
~Cezary Wylęgły
27 marca 2020, 10:53
W pełni zgadzam się z księdzem Bartoszem i modlę się do Trójcy Świętej - Boga Ojca i Syna i Ducha Świętego. Za zło odpowiedzialny jest tylko i wyłącznie szatan diabeł - zły duch i sam człowiek
AD
~Anna Dębska
27 marca 2020, 10:33
zło samo w sobie jest dla nas karą...bo czyniąc zło krzywdzimy przede wszystkim siebie...doznajemy szkody na naszej duszy...a Bóg te właśnie rany chce leczyć swoją Miłością...
SS
~Szymon Stasik
27 marca 2020, 07:35
Bóg pragnie naszego dobra a tym dobrem jest komunia z Nim. Bóg jest miłością i może posłużyć się złem, aby wyprowadzić z niego jeszcze większe dobro. Matko Boża często nas wzywa do poprawy, by nas nie spotkało coś strasznego.
ZG
~Zofia Głódź
26 marca 2020, 23:57
Bożki... Obrazy..Posągi...Rytuały...Niczym się to nie różni od setek innych obecnych i już nieobecnych.
KM
ks. Marcin D.
26 marca 2020, 23:34
Gdzie święte poruszenie? Gdzie oburzenie przeciwko grzechom pedofilii i homofilii? Czy dotyczą wszystkich? Jasne że nie. Czy dotyczą większości? Nie! Dlaczego siedzimy cicho! Dlaczego nie krzyczymy do Boga o litość! Czemu nie było ekspiacji za księży, którzy dokonali profanacji samych siebie! Przez naszą bezczynność pustoszały Kościoły! Dziś mówimy że nie należy sie kara najpierw nam? TAAAK! Najpierw nam! Potem tym od innych zaraz... od zabijania dzieci od życia bez Boga i ślubu i podobnym. Czy to kara? Nie wiem. Bóg to wie! ALE ŻE SIE NAM NALEŻY TO WYSTARCZY NIE OKŁAMYWAĆ SAMEGO SIEBIE BY WIEDZIEĆ ŻE TAK.
PW
Piotr W
27 marca 2020, 21:13
Czy się nam należy, a to czy Bóg karze to dwie rzeczy. Ten artykuł nie mówi o tym czy nam się należy czy nie, tylko o tym czy Bóg karze za grzechy.
KM
ks. Marcin D.
26 marca 2020, 23:26
Dalej.... Chrystus do siostry Faustyny mówi JASNO! Miłosierdzia udziela w sakramencie pokuty! Czy wyście zwiększyli ilość spowiadanych? Czy przepełniliście kościoły Ludem? Czy może opustoszały? Pan mówił iż najpierw przychodzi jako Miłosierny Zbawca a potem przyjdzie jako Sędzia. Ktoś tu wyklucza karę? Zamiast nawracać ludzi to swoimi grzechami demolujemy Lud Boży... stajemy się powoli jedynie tymi, którzy golą owce tym samym pasąc tylko samych siebie! A Pismo mówi jasno! Biada takim pasterzom! (Ez 34,7 i dalej) Bardziej sie boicie biskupów któży się nie oburzali grzechom ? Powszechnym już w seminariach i chodzi tu o przełożonych! Czy wy zapomnieliscie iż BÓG JEST!?
PW
Piotr W
27 marca 2020, 21:06
Czytam Ez 34, piękne słowa, ale nic o karze. A co znaczy nawracać? Mówić o gniewie Bożym, karze?
JM
Jarosław Mikołajewski
29 marca 2020, 20:00
Najpierw żyć wiarą, rozwijać cnoty naturalne i teologalne, a potem mówić: o Bogu Trójjedynym, który jest Miłością, o tym, że zbawia On od grzechu i zła, o gniewie Boga na grzech i miłosierdziu wobec grzesznika. Polecam tekst o. Salij o gniewie Bożym i zwięzłą, jasną i trafną "broszurkę" "Krótki zarys wiary" o. F. Varillona SJ.
JG
~Jan Gałecki
26 marca 2020, 21:22
O ksiądz zmienia główne prawdy wiary. Jakiś nowy kościół otwieramy. ? Gdzie zapisy?
MK
~Michał Kly
27 marca 2020, 11:07
Te "główne prawdy wiary" - jak ksiadz napisal, sa tylko w Polsce. W zasadzie nie wiadomo, czemu akurat te zostały wybrane... Proszę zauważyć, że wśród nich nie ma nic o zmartwychwstaniu. Jest tylko "że umarł na krzyżu dla naszego zbawienia". Św. Paweł kładzie akcent na zmartwychwstanie "jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest nasza wiara". Więc proponuję "6 prawd wiary" (hmmmm naprawdę jest tylko 6? kurcze! ale prosto!) odłożyć na bok i się nimi nie ekscytować.
CO
~Cezary Orłowicz
26 marca 2020, 17:32
Czy ksiądz czytał Apokalipsę?
PW
Piotr W
27 marca 2020, 21:14
Czytałeś Ewangelie Łukasza rozdział 15 wersety od 11 do 32?
JK
~Justyna Kuc
26 marca 2020, 09:34
A może Ksiadz wyjaśnić w tym kluczu dlaczego Bóg karze i doświadcza swoje ukochane podobno dzieci?
TK
~Teresa Kowalczyk
26 marca 2020, 16:21
A czy to nie jest tak , że grzeszymy i ten grzech nie pozostaje obojętny ,ale oddziaływuje , potem mówimy ,ze to kara Boża
SK
~Sebastian Kuczyński
26 marca 2020, 19:59
6 Bo kogo miłuje Pan, tego karze, chłoszcze zaś każdego, którego za syna przyjmuje2. 7 Trwajcież w karności! Bóg obchodzi się z wami jak z dziećmi. Jakiż to bowiem syn, którego by ojciec nie karcił? 8 Jeśli jesteście bez karania, którego uczestnikami stali się wszyscy, nie jesteście synami, ale dziećmi nieprawymi. 9 Zresztą, jeśliśmy cenili i szanowali ojców naszych według ciała, mimo że nas karcili, czyż nie bardziej winniśmy posłuszeństwo Ojcu dusz, a żyć będziemy?
PW
Piotr W
27 marca 2020, 21:17
Ukochane dzieci, czyli nas wszystkich? To nas Bóg nie karze. Bóg czasem doświadcza cierpieniem wybranych, ale tylko za ich zgodą. Dlaczego? Dla wyższego celu, jak na przykład nawrócenie innych.

Skomentuj artykuł

Ks. Rajewski: to nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem. To zwyczajna szarlataneria
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.