Czy tworzysz z zamartwiania się swoją własną religię? Twoim powołaniem nie jest tkwić w kokonie lęku. A religijny lęk często jest związany z fałszywym, demonicznym obrazem Boga i religijnością sprowadzoną do moralności, a nawet moralizatorstwa. 
Czy tworzysz z zamartwiania się swoją własną religię? Twoim powołaniem nie jest tkwić w kokonie lęku. A religijny lęk często jest związany z fałszywym, demonicznym obrazem Boga i religijnością sprowadzoną do moralności, a nawet moralizatorstwa. 
Osoby, które dotkliwie doznają własnego osamotnienia, myślą, że wtedy do szczęścia potrzebna im jest druga osoba, a nawet Bóg. Ale tak naprawdę osobą, której w tej chwili najbardziej potrzebują, są oni sami - pisze ks. Jacek Prusak SJ w książce "Pójdźcie na miejsce osobne". 
Osoby, które dotkliwie doznają własnego osamotnienia, myślą, że wtedy do szczęścia potrzebna im jest druga osoba, a nawet Bóg. Ale tak naprawdę osobą, której w tej chwili najbardziej potrzebują, są oni sami - pisze ks. Jacek Prusak SJ w książce "Pójdźcie na miejsce osobne". 
Sytuacja w Bełchatowie powinna być potraktowana jako interwencja kryzysowa, a nie była tak przeprowadzona - ze szkodą dla wszystkich.
Sytuacja w Bełchatowie powinna być potraktowana jako interwencja kryzysowa, a nie była tak przeprowadzona - ze szkodą dla wszystkich.
Czym jest rozeznanie duchowe? A czym nie jest? Jak rozróżnić superego od sumienia? Na czym polega wsłuchiwanie się we własne sumienie? Jak rozpoznać osobę dojrzałą moralnie i duchowo? - tłumaczy Jacek Prusak SJ.
Czym jest rozeznanie duchowe? A czym nie jest? Jak rozróżnić superego od sumienia? Na czym polega wsłuchiwanie się we własne sumienie? Jak rozpoznać osobę dojrzałą moralnie i duchowo? - tłumaczy Jacek Prusak SJ.
Nie ma takiego środowiska społecznego, z którym nie nawiązałby relacji. Nigdy i dla nikogo nie zrobił wyjątku - mówi o obecnym papieżu rabin Sergio Bergman.
Nie ma takiego środowiska społecznego, z którym nie nawiązałby relacji. Nigdy i dla nikogo nie zrobił wyjątku - mówi o obecnym papieżu rabin Sergio Bergman.
Kilka publicznych wypowiedzi niektórych polskich hierarchów i polityków stały się pretekstem do wygłaszania deklaracji o tym, "aby nie mówić Polakom, co jest dobre, a co złe, nie straszyć piekłem, grzechem i potępieniem wiecznym, nie robić z Polski Państwa Islamskiego".
Kilka publicznych wypowiedzi niektórych polskich hierarchów i polityków stały się pretekstem do wygłaszania deklaracji o tym, "aby nie mówić Polakom, co jest dobre, a co złe, nie straszyć piekłem, grzechem i potępieniem wiecznym, nie robić z Polski Państwa Islamskiego".
Wakacje to czas urlopów, które mają nam pomóc odpocząć. Nie wystarczy jednak oderwać się od pracy, zmienić miejsce pobytu na bardziej egzotyczne, "dzikie", "naturalne", czy dać sobie czas na odespanie zerwanych nocy, aby odpocząć.
Wakacje to czas urlopów, które mają nam pomóc odpocząć. Nie wystarczy jednak oderwać się od pracy, zmienić miejsce pobytu na bardziej egzotyczne, "dzikie", "naturalne", czy dać sobie czas na odespanie zerwanych nocy, aby odpocząć.
Jedynie pozornie pocieszający jest fakt, że o ponad 20% wzrosła liczba osób, którzy regularnie modlą się indywidualnie. Po pierwsze, towarzyszy temu spadek uczestnictwa we wspólnotowych rytuałach. Po drugie, te "indywidualne modlitwy" nie oznaczają, że pogłębieniu uległa relacja z Bogiem. Po trzecie, indywidualizacji wiary towarzyszy "analfabetyzm teologiczny".
Jedynie pozornie pocieszający jest fakt, że o ponad 20% wzrosła liczba osób, którzy regularnie modlą się indywidualnie. Po pierwsze, towarzyszy temu spadek uczestnictwa we wspólnotowych rytuałach. Po drugie, te "indywidualne modlitwy" nie oznaczają, że pogłębieniu uległa relacja z Bogiem. Po trzecie, indywidualizacji wiary towarzyszy "analfabetyzm teologiczny".
Najpierw były oskarżenia i bezpardonowe słowa, potem były wyjaśnienia, i wyszło z nich, że gdyby Franciszek "był mądrzejszy", i nie rzucał w eter "bon motów", to żaden z dziennikarzy zatroskanych o Kościół nie zareagowałby nerwowo. Zostało więc na tym, że wszystkiemu winny jest papież, bo zamiast naśladować swoich poprzedników dał się uwieść mediom, które uczyniły z niego celebrytę.
Najpierw były oskarżenia i bezpardonowe słowa, potem były wyjaśnienia, i wyszło z nich, że gdyby Franciszek "był mądrzejszy", i nie rzucał w eter "bon motów", to żaden z dziennikarzy zatroskanych o Kościół nie zareagowałby nerwowo. Zostało więc na tym, że wszystkiemu winny jest papież, bo zamiast naśladować swoich poprzedników dał się uwieść mediom, które uczyniły z niego celebrytę.
Słowa papieża dotyczące wielodzietnych rodzin stały się pretekstem dla niektórych katolickich (?) i/bądź prawicowych publicystów do zmasowanej krytyki Franciszka i "solidaryzowania" się z tymi, których rzekomo jego słowa miały "głęboko zranić". Ciekawe, że ci, którzy najostrzej zareagowali, są "ucieleśnieniem" osób, przed którymi przestrzegał papież.
Słowa papieża dotyczące wielodzietnych rodzin stały się pretekstem dla niektórych katolickich (?) i/bądź prawicowych publicystów do zmasowanej krytyki Franciszka i "solidaryzowania" się z tymi, których rzekomo jego słowa miały "głęboko zranić". Ciekawe, że ci, którzy najostrzej zareagowali, są "ucieleśnieniem" osób, przed którymi przestrzegał papież.