Jacek Prusak SJ: Czy tworzysz z zamartwiania się swoją własną religię?

Jacek Prusak SJ: Czy tworzysz z zamartwiania się swoją własną religię?
Fot. Khoa Võ / Pexels

Czy tworzysz z zamartwiania się swoją własną religię? Twoim powołaniem nie jest tkwić w kokonie lęku. Religijny lęk często jest związany z fałszywym, demonicznym obrazem Boga i religijnością sprowadzoną do moralności, a nawet moralizatorstwa - pisze w swojej najnowszej książce "Zrozumieć siebie, odkryć Boga" o. Jacek Prusak SJ. 

Jezus często konfrontował swoich uczniów i słuchaczy z lękiem, jaki odczuwają w życiu, zadając im pytanie: „Kto z was, martwiąc się, może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia” (Mt 6, 27). Wielokrotnie powtarzał „nie martwcie się”, „nie lękajcie się”, wskazując, że postawy te idą w parze z „małą wiarą” (por. Mt 6, 25–34).

Jeśli w naszym życiu dominuje lęk w różnych swoich postaciach, to w świetle Ewangelii musimy zadać sobie pytanie o jakość naszej wiary – o szczerość powierzenia swego życia Bogu. Mała wiara to synonim silnego lęku. Jezus wskazuje nam, że miarą naszego zaufania Ojcu jest ilość lęku w naszym życiu. Dobra Nowina to ta, że dojrzewanie wiary rozumianej jako zaufanie Bogu uwalnia nas od lęku i niepokoju. Wiara jako radykalne zaufanie Bogu nie jest protezą na ludzkie bolączki, ale wyzwala nas z kokonu lęku, z którym przychodzimy na świat i w którym możemy szukać schronienia przed przemijaniem i śmiercią, tworząc z zamartwiania się osobistą religię.

Bój się Boga… Co w takim razie należy zrobić z lękiem przed Bogiem? Biblia nie odróżnia między lękiem i przerażeniem z jednej strony a właściwą ludziom bojaźnią Bożą z drugiej. Bóg nie jest tylko i po prostu „miłością”, lecz w pierwszym rzędzie Jego objawienie się budzi przerażenie. Boża chwała i niepojęta wielkość stanowią przede wszystkim coś przerażającego i wzbudzającego lęk. Jak pisze znany egzegeta Klaus Berger, „kto tego nie doświadczył, ten nie ma żadnego pojęcia o biblijnym Bogu. Kto próbuje to zamaskować, ten chyłkiem przemyka obok tego, co może okazać się właśnie początkiem nowego, realistycznego spojrzenia na świat i człowieka”.

Upraszczając więc całą kwestię, można powiedzieć, że w religii mamy do czynienia z dojrzałym i niedojrzałym lękiem. Dojrzały lęk religijny związany jest z majestatem Boga i jego charakterem. Można ten lęk nazwać bojaźnią i jest to wtedy timor filialis, reverentialis, a więc lęk pełen czci, szacunku i zaufania. Lęk, aby nie zawieść, nie urazić Tego, kto zasługuje na to, ażeby Go nie ranić. Niedojrzały lęk religijny związany jest natomiast z fałszywym („demonicznym”) obrazem Boga i religijnością sprowadzoną do moralności albo z nią utożsamioną, w której dominuje moralizatorstwo oraz doktrynerstwo („faryzeizm”).

Ewangelia nie byłaby Dobrą Nowiną, gdyby jedyną postawą wobec Boga stały się bojaźń i drżenie. Wręcz przeciwnie, nazywając Boga Abba, Jezus wskazał nam, jak mamy na Niego patrzeć i odnosić się do Niego. Orędzie wielkanocne jest orędziem pokoju: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam” (J 14, 27). Jeśli mamy „zanurzyć się w śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa” po to, żeby się „narodzić na nowo” (por. J 3, 1–22), to przemiana ta może się dokonać jedynie poprzez śmierć „starego człowieka” żyjącego w lęku przed całkowitym powierzeniem się Bogu.

Symbolem tego procesu i zapowiedzią zwycięstwa jest krzyż. Jezus mówi: „Kto nie dźwiga swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem” (Łk 14, 27), ten "nie jest Mnie godzien” (Mt 10, 38). Niektórym ludziom lęk towarzyszy w życiu w nieproporcjonalny i irracjonalny sposób, objawiając się cierpieniem i chorobą. Takim osobom potrzebna jest fachowa, psychologiczna pomoc. Ze statystyk medycznych wynika, że co trzecia osoba musi się liczyć z tym, że w pewnym momencie swojego życia zacznie się zmagać z zaburzeniami lękowymi. Jednak nie tylko życie emocjonalne, ale i życie duchowe może cierpieć wskutek zdominowania go przez lęk. Czasami potrzebna będzie terapia, aby
uwolnić się od „demonicznego obrazu Boga”, kiedy mamy do czynienia z nerwicą na tle religijnym.
.
Ponieważ zło i lęk to „bliźnięta syjamskie”, tylko wiara oparta na Bogu jest w stanie uwolnić nas od nich. To jeden z najważniejszych powodów, dla których warto świadomie potraktować swoje życie duchowe i nie bać się zaangażowania w pracę nad jego rozwojem. Zostawiona została nam przecież zachęta Mistrza, aby ufać, a nie odczuwać bojaźni i drżenia.

Tekst jest fragmentem książki "Zrozumieć siebie, odkryć Boga" o. Jacka Prusaka SJ, wydanej przez Wydawnictwo WAM. 

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Jacek Prusak SJ
  • Czy od religii można się uzależnić?
  • Czym różni się depresja od nocy duchowej?
  • Czy w naszym postępowaniu częściej kierujemy się sumieniem, czy raczej niezdrowym poczuciem winy?
  • Czy diabeł zsyła choroby?

Jacek Prusak, jezuita, psycholog i...

Skomentuj artykuł

Jacek Prusak SJ: Czy tworzysz z zamartwiania się swoją własną religię?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.