Dlaczego ludzie odchodzą z Kościoła? Mówi się, że skandale, że to i tamto, ale jestem zdania, że owszem, to widać z wierzchu, ale jest pod tym problem podstawowy i on wynika z czego innego. Według mnie są trzy rzeczy, które można by zrobić, żeby go rozwiązać. I jako teolog nie rozumiem, dlaczego nie zostało to jeszcze uporządkowane przez nasz Episkopat.
Dlaczego ludzie odchodzą z Kościoła? Mówi się, że skandale, że to i tamto, ale jestem zdania, że owszem, to widać z wierzchu, ale jest pod tym problem podstawowy i on wynika z czego innego. Według mnie są trzy rzeczy, które można by zrobić, żeby go rozwiązać. I jako teolog nie rozumiem, dlaczego nie zostało to jeszcze uporządkowane przez nasz Episkopat.
Czy nadszedł czas, w którym więcej nie usłyszę już na mszy słów „a kiedy ojciec rozgniewany siecze, szczęśliwy, kto się do matki uciecze”? Przyznam wprost: marzy mi się to od dawna.
Czy nadszedł czas, w którym więcej nie usłyszę już na mszy słów „a kiedy ojciec rozgniewany siecze, szczęśliwy, kto się do matki uciecze”? Przyznam wprost: marzy mi się to od dawna.
- Ludzie się rozliczają bardzo często z tego, czy się modlą, czy nie modlą. Praktycznie nikt nie pyta, co się dzieje z jego modlitwą na przestrzeni jego historii. Jakby liczyło się tylko spełnienie obowiązku. Jakby modlitwa miała się nie zmieniać w naszym życiu, które ciągle się zmienia - mówi ks. Robert Woźniak w rozmowie z Martą Łysek.
- Ludzie się rozliczają bardzo często z tego, czy się modlą, czy nie modlą. Praktycznie nikt nie pyta, co się dzieje z jego modlitwą na przestrzeni jego historii. Jakby liczyło się tylko spełnienie obowiązku. Jakby modlitwa miała się nie zmieniać w naszym życiu, które ciągle się zmienia - mówi ks. Robert Woźniak w rozmowie z Martą Łysek.
Trwa powódź. I w tym kryzysowym czasie widać naszą hojność, troskę i dobro, a cierpienie uruchamia nas ku działaniu na rzecz bliźniego bez zbędnego ociągania. Są jednak pewne mniej oczywiste obszary, którymi dobrze, abyśmy akurat my, chrześcijanie, właśnie w tym czasie się zaopiekowali.
Trwa powódź. I w tym kryzysowym czasie widać naszą hojność, troskę i dobro, a cierpienie uruchamia nas ku działaniu na rzecz bliźniego bez zbędnego ociągania. Są jednak pewne mniej oczywiste obszary, którymi dobrze, abyśmy akurat my, chrześcijanie, właśnie w tym czasie się zaopiekowali.
Talent hojności pokazuje nam Ewangelię w praktyce... i prawdziwy obraz Boga. To szczególnie ważne, gdy naprawdę wiele osób ochrzczonych myśli o Nim jak o surowym Ojcu, który rozgniewany siecze (a jakże), stawia nam wysokie wymagania i rozlicza nas jak urząd skarbowy. A żeby coś od Niego otrzymać, trzeba zebrać wielką grupę modlitewną i szturmować bramy nieba po to, by przekonać Go, że warto. 
Talent hojności pokazuje nam Ewangelię w praktyce... i prawdziwy obraz Boga. To szczególnie ważne, gdy naprawdę wiele osób ochrzczonych myśli o Nim jak o surowym Ojcu, który rozgniewany siecze (a jakże), stawia nam wysokie wymagania i rozlicza nas jak urząd skarbowy. A żeby coś od Niego otrzymać, trzeba zebrać wielką grupę modlitewną i szturmować bramy nieba po to, by przekonać Go, że warto. 
Fałszywy obraz Boga. Obawa wobec Boga surowego i wymagającego jest często przyczyną zamknięcia przed Nim, sparaliżowania i braku ‘wyobraźni apostolskiej’. Fałszywy obraz Boga trzyma nas zamkniętymi w swoich lękach.
Fałszywy obraz Boga. Obawa wobec Boga surowego i wymagającego jest często przyczyną zamknięcia przed Nim, sparaliżowania i braku ‘wyobraźni apostolskiej’. Fałszywy obraz Boga trzyma nas zamkniętymi w swoich lękach.
W Kościele kryzys goni kryzys. Media informują o kolejnych skandalach - finansowych, obyczajowych, związanych z nadużywaniem władzy. W takiej rzeczywistości naprawdę łatwo - zwłaszcza katolikom, bo najbardziej obrywa ich wspólnota - popaść w zniechęcenie i zapomnieć, że Kościół to rzeczywistość o wiele głębsza niż to, o czym dowiadujemy się z mediów. Dosadnie przypomniały mi o tym rekolekcje ignacjańskie, do których postanowiłem wrócić po niemal piętnastu latach.
W Kościele kryzys goni kryzys. Media informują o kolejnych skandalach - finansowych, obyczajowych, związanych z nadużywaniem władzy. W takiej rzeczywistości naprawdę łatwo - zwłaszcza katolikom, bo najbardziej obrywa ich wspólnota - popaść w zniechęcenie i zapomnieć, że Kościół to rzeczywistość o wiele głębsza niż to, o czym dowiadujemy się z mediów. Dosadnie przypomniały mi o tym rekolekcje ignacjańskie, do których postanowiłem wrócić po niemal piętnastu latach.
"Jeśli uważamy, że Bóg domaga się cierpienia, aby nas znowu pokochać, to znaczy, że projektujemy na Niego samych siebie i czynimy z Boga karykaturę, tyrana i sadystę. Oczywiście taki obraz ukrywa się często za pobożnymi tekstami, stosownymi cytatami z Pisma Świętego, za teologicznymi skrótami, które utwierdzają te wykoślawione wizje. Co więcej, gdy niewinny Bóg przychodzi do nas w ludzkiej naturze, przybijamy Go do krzyża, a później, jako ludzie pobożni i wierzący, twierdzimy, że to On zsyła nam krzyże! Oba wypaczenia są szatańską pułapką" - pisze Dariusz Piórkowski SJ w książce "Ciało dla Ciała. Eucharystia i duchowa terapia". Autor przypomina w niej , że Eucharystia nie jest wyłącznie rytuałem religijnym, ale niezbędną częścią drogi wiary. Przez współgranie trzech rzeczywistości – modlitwy, konkretnych aktów i wspólnoty – uczy nas miłości, wrażliwości oraz uważności na wykluczonych i biednych. Wprowadza w głębsze poznanie Boga i Jego działania.
"Jeśli uważamy, że Bóg domaga się cierpienia, aby nas znowu pokochać, to znaczy, że projektujemy na Niego samych siebie i czynimy z Boga karykaturę, tyrana i sadystę. Oczywiście taki obraz ukrywa się często za pobożnymi tekstami, stosownymi cytatami z Pisma Świętego, za teologicznymi skrótami, które utwierdzają te wykoślawione wizje. Co więcej, gdy niewinny Bóg przychodzi do nas w ludzkiej naturze, przybijamy Go do krzyża, a później, jako ludzie pobożni i wierzący, twierdzimy, że to On zsyła nam krzyże! Oba wypaczenia są szatańską pułapką" - pisze Dariusz Piórkowski SJ w książce "Ciało dla Ciała. Eucharystia i duchowa terapia". Autor przypomina w niej , że Eucharystia nie jest wyłącznie rytuałem religijnym, ale niezbędną częścią drogi wiary. Przez współgranie trzech rzeczywistości – modlitwy, konkretnych aktów i wspólnoty – uczy nas miłości, wrażliwości oraz uważności na wykluczonych i biednych. Wprowadza w głębsze poznanie Boga i Jego działania.
„Nie lubię Cię!” – fuknęłam na koniec modlitwy i bardzo pobożnie się przeżegnałam. W tym samym momencie uświadomiłam sobie, że chyba za dużo ostatnio przebywam z dziećmi, bo strzelam Panu Bogu fochy z taką samą łatwością, z jaką nasz pięciolatek wyraża swoją dezaprobatę za każdym razem, gdy mama i tata nie postępują zgodnie z jego widzimisię - pisze nasza blogerka, Agata Rusek.
„Nie lubię Cię!” – fuknęłam na koniec modlitwy i bardzo pobożnie się przeżegnałam. W tym samym momencie uświadomiłam sobie, że chyba za dużo ostatnio przebywam z dziećmi, bo strzelam Panu Bogu fochy z taką samą łatwością, z jaką nasz pięciolatek wyraża swoją dezaprobatę za każdym razem, gdy mama i tata nie postępują zgodnie z jego widzimisię - pisze nasza blogerka, Agata Rusek.
- Dla ludzi wierzących, obok obrazu rzeczywistości i obrazu siebie, obraz Boga jest absolutnym fundamentem, który ostatecznie decyduje o tym, jak żyjemy. Mając fałszywego boga, na przykład tyrana, będziemy go brać pod uwagę w naszych decyzjach - mówi ojciec Roman Groszewski SJ. Duszpasterz porusza również temat relacji między nauką i wiarą oraz duchownych, którzy zamiast wspierać, szkodzą.
- Dla ludzi wierzących, obok obrazu rzeczywistości i obrazu siebie, obraz Boga jest absolutnym fundamentem, który ostatecznie decyduje o tym, jak żyjemy. Mając fałszywego boga, na przykład tyrana, będziemy go brać pod uwagę w naszych decyzjach - mówi ojciec Roman Groszewski SJ. Duszpasterz porusza również temat relacji między nauką i wiarą oraz duchownych, którzy zamiast wspierać, szkodzą.
Facebook.com / mł
To dość częsty błąd, który popełniamy. Wydaje nam się, że w oczach Boga „więcej” oznacza więcej modlitwy, więcej zaangażowania, więcej akcji, więcej ludzi. To pogańskie wyobrażenie Boga, która jak bumerang powraca i rządzi sercami wielu wierzących - pisze o. Dariusz Piórkowski SJ. 
To dość częsty błąd, który popełniamy. Wydaje nam się, że w oczach Boga „więcej” oznacza więcej modlitwy, więcej zaangażowania, więcej akcji, więcej ludzi. To pogańskie wyobrażenie Boga, która jak bumerang powraca i rządzi sercami wielu wierzących - pisze o. Dariusz Piórkowski SJ. 
Czy tworzysz z zamartwiania się swoją własną religię? Twoim powołaniem nie jest tkwić w kokonie lęku. A religijny lęk często jest związany z fałszywym, demonicznym obrazem Boga i religijnością sprowadzoną do moralności, a nawet moralizatorstwa. 
Czy tworzysz z zamartwiania się swoją własną religię? Twoim powołaniem nie jest tkwić w kokonie lęku. A religijny lęk często jest związany z fałszywym, demonicznym obrazem Boga i religijnością sprowadzoną do moralności, a nawet moralizatorstwa. 
"Tak to już jest, że dopiero kiedy sam doświadczysz przebaczenia, wiesz, że Bóg może przebaczyć każdemu. Bo przebaczył Tobie. Zasada jest jedna: Jakiego Boga poznasz, takiego Boga głosisz" - pisze Marcin Zieliński w książce "Życie w łasce".
"Tak to już jest, że dopiero kiedy sam doświadczysz przebaczenia, wiesz, że Bóg może przebaczyć każdemu. Bo przebaczył Tobie. Zasada jest jedna: Jakiego Boga poznasz, takiego Boga głosisz" - pisze Marcin Zieliński w książce "Życie w łasce".
dr Andrzej Molenda / DEON.pl
- Wiele osób wyobraża sobie Boga jako rodzica, który stawia wymagania i je egzekwuje. Taki obraz Boga często przekłada się na styl religijności, która polega głównie na spełnianiu wymagań Boga, realizowaniu Jego zaleceń, domyślaniu się, czego w danej sytuacji życzyłby sobie Bóg - mówi dr Andrzej Molenda w drugim odcinku wielkopostnego cyklu "Pułapki niedojrzałej religijności".
- Wiele osób wyobraża sobie Boga jako rodzica, który stawia wymagania i je egzekwuje. Taki obraz Boga często przekłada się na styl religijności, która polega głównie na spełnianiu wymagań Boga, realizowaniu Jego zaleceń, domyślaniu się, czego w danej sytuacji życzyłby sobie Bóg - mówi dr Andrzej Molenda w drugim odcinku wielkopostnego cyklu "Pułapki niedojrzałej religijności".
"Jeśli będę produktywna i pracowita, On nie będzie mnie kochał bardziej. On zawsze kocha tak samo. Kocha mnie, bo jestem wartościowa i wystarczająca"; "Stopniowo dostawałem odpowiedzi, których szukałem przez ostatnie 2 lata" - przeczytaj świadectwa uczestników Szkoły Kontaktu z Bogiem.
"Jeśli będę produktywna i pracowita, On nie będzie mnie kochał bardziej. On zawsze kocha tak samo. Kocha mnie, bo jestem wartościowa i wystarczająca"; "Stopniowo dostawałem odpowiedzi, których szukałem przez ostatnie 2 lata" - przeczytaj świadectwa uczestników Szkoły Kontaktu z Bogiem.
facebook.com / jb
Kim byłby Bóg, gdyby wybierał sobie tylko najcenniejszy kruszec, najtrwalszy grunt, najszlachetniejszy klejnot i najtwardszy kamień? Mało oryginalnym i twórczym rzemieślnikiem. Idącym na łatwiznę, leniwym wyrobnikiem.
Kim byłby Bóg, gdyby wybierał sobie tylko najcenniejszy kruszec, najtrwalszy grunt, najszlachetniejszy klejnot i najtwardszy kamień? Mało oryginalnym i twórczym rzemieślnikiem. Idącym na łatwiznę, leniwym wyrobnikiem.
dominikanie.pl / kk
Ten konkretny stanowi ogromną zagadkę i dla wielu zupełnie nie przystaje do Boga. Wywołał skandal, gdy został zaprezentowany po raz pierwszy i zszokował krytyków.
Ten konkretny stanowi ogromną zagadkę i dla wielu zupełnie nie przystaje do Boga. Wywołał skandal, gdy został zaprezentowany po raz pierwszy i zszokował krytyków.
Logo źródła: DEON TV Zuzanna Radzik
Czy wyobrażaliście sobie Boga jako kobietę? Pismo Święte oferuje takie obrazy, o których mogliście nie mieć pojęcia.
Czy wyobrażaliście sobie Boga jako kobietę? Pismo Święte oferuje takie obrazy, o których mogliście nie mieć pojęcia.
Łukasz Podsiadły OFMCap. / youtube.com
"Każdy z was słyszał o ojcu Pelanowskim. (...) Nie potrafiłem tego wytłumaczyć" - mówi kapucyn.
"Każdy z was słyszał o ojcu Pelanowskim. (...) Nie potrafiłem tego wytłumaczyć" - mówi kapucyn.
Za pomocą negatywnych obrazów Boga panuje się nad ludźmi, wywołując w nich poczucie strachu, winy i zawstydzenia. Ale Bóg śliczny i milutki nie ma nam nic do powiedzenia.
Za pomocą negatywnych obrazów Boga panuje się nad ludźmi, wywołując w nich poczucie strachu, winy i zawstydzenia. Ale Bóg śliczny i milutki nie ma nam nic do powiedzenia.