Jak radzić sobie z przemocą

(fot. lenifuzhead / flickr.com / CC BY)
Barbara Michno-Wiecheć

Każdy z nas wie, że w sytuacji doświadczania przemocy należy zgłosić się na policję, złożyć doniesienie w prokuraturze bądź udać się po pomoc do ośrodka sprawującego opiekę nad ofiarami przemocy. Wydaje się to banalnie proste...

W Polsce weszła w życie Ustawa o Przeciwdziałaniu Przemocy w Rodzinie. Istnieją organizacje publiczne i fundacje, które mogą pomóc ofiarom przerwać ciąg zachowań destrukcyjnych i zacząć nowe, spokojne życie. Brzmi to jednak jak idealna procedura, którą mogą zrealizować tylko najbardziej wytrwali lub ci w najtrudniejszych sytuacjach, którym ktoś z zewnątrz będzie towarzyszył w tej drodze od początku do końca. Ciągle bowiem w tysiącach rodzin toczy się "cichy" dramat, o którym wiedzą wszyscy, a wokół którego panuje zmowa milczenia. Chciałoby się zapytać: Dlaczego, skoro fakty są tak niezaprzeczalnie wymowne?

Osoba postronna, przyglądająca się sytuacji przemocy, nie jest w stanie zrozumieć, co dzieje się w psychice tych, którzy jej doświadczają. Mieszkanie pod jednym dachem z kimś, od kogo jest się całkowicie zależnym pod względem finansowym czy mieszkaniowym znacznie utrudnia podejmowanie jakichkolwiek decyzji, zwłaszcza gdy przemoc występuje pod wpływem alkoholu, a w trzeźwej rzeczywistości w miarę normalne zachowania niosą złudną nadzieję na poprawę sytuacji.

Życie w ciągłym rozdarciu pomiędzy nierealistycznymi oczekiwaniami (że sprawca się zmieni, że nastąpi cud) a realnym strachem i lękiem (np. gdy trzeba uciekać w nocy z małymi dziećmi) wywołuje poczucie bezradności i silny stres, który najczęściej przechodzi w zdiagnozowany syndrom stresu pourazowego, a następnie w depresję. Zastanawiające, że PTSD (Posttraumatic Stress Disorder, czyli zespół stresu pourazowego) został opisany w okolicznościach doświadczeń weteranów wojennych.

DEON.PL POLECA

Jakże często w domach, w których występuje przemoc, ofiary wystawione na pierwszy ogień muszą walczyć - dosłownie - o swoje przetrwanie. A co z psychiką dzieci, które (choćby tylko kilkukrotnie) są świadkami przemocy fizycznej i psychicznej? Mimo tak zatrważającej sytuacji, w wielu przypadkach osoba stosująca przemoc pozostaje bezkarna, sprytnie manipuluje członkami rodziny i bardzo skutecznie wprowadza grę, w której wszyscy mają bać się sprawcy i przez wzgląd "na dobro dzieci" czy innych członków rodziny nikt nie reaguje.

Jak radzić sobie z przemocą? Co się jeszcze musi w takich rodzinach wydarzyć, aby ofiara w końcu zdecydowała się wyjść ze swojej roli i mogła głośno powiedzieć, że to nie ona powinna się bać, że prawo leży po jej stronie, że ma na kogo liczyć?

Dzieci wychowywane w domu, w którym nie ma poszanowania dla innych osób, godności, wartości wyższych, gdzie przez wiele lat rażąco naruszane są granice fizyczne i psychiczne, w którym nikt nie jest w stanie skutecznie zaprotestować i przerwać przemoc, mają znikomą szansę na to, aby wyrosnąć na zdrowe psychicznie osoby, które nie będą powielały znanego im schematu. Często później, w dorosłym życiu, potrzeba wielu lat psychoterapii, pozytywnych oddziaływań, aby w taki sposób wpłynąć na ukształtowaną już osobowość, by chociaż częściowo przekształcić wpływ bolesnych doświadczeń w możliwość budowania pozytywnych relacji.

Na ogół wszyscy o tym wiemy, tylko brakuje odwagi, aby stanąć w obronie najsłabszych i głośno wypowiedzieć swoje zdanie, nawet jeśli byłoby ono bolesne dla innych. A wystarczyłoby tak niewiele, wystarczyłoby konsekwentnie przestrzegać ustalonych granic, ale to już miejsce na odrębny temat.

Barbara Michno-Wiecheć - psycholog, psychoterapeuta

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Jak radzić sobie z przemocą
Komentarze (2)
Ż
żonka
3 listopada 2013, 10:58
Przemoc wzrasta gdy odpowiada się na nią lękiem, poczuciem krzywdy, swoim poniżaniem się na napaści, wyzwiska bicie. Aż do maksimum, tz do wykończenia całkowitego fizycznego, psychicznego prześladowanej. O poczuciu godności nawet nie ma co gadać, bo to w ogóle zanika w chorej głowie upodlnego, najczęściej upodlonej, jako że kobieta jest słabsza fizycznie i bardziej uczuciowa a więc i psychicznie. Zresztą rozbuchany sadysta też trudny do poskromienia. Wobec każdego kto się ima przemocy jedna reakcja - mieć go w...wiadomo w czym. Oczywiście, własną siłą się tego nie osiągnie. Prosić tylko Boga, by był ważniejszy, mocniejszy dla mnie od mego paskudnego prześladowcy.
J
ja
29 października 2013, 19:34
fajnie się wypowiadać osobom postronnym samo przeżycie przemocy a następnie czas oczekiwania na pomoc jest najgorszy w tedy następują działania odwetowe i przekonanie że najlepszym rozwiązaniem byłby samosąd