Kochaj mnie tato

Kochaj mnie tato
Józef Augustyn SJ, "Kochaj mnie tato"
8 lat temu
Józef Augustyn SJ / Wydawnictwo WAM

Jest to zbiór jedenastu medytacji poświęconych ojcostwu. Stanowią one zachętę dla ojców, aby w swym zapracowaniu i pogoni za sukcesem docenili swoją najważniejszą życiową rolę - bycia tatą.

Autor odwołując się do bogatego doświadczenia duszpasterskiego i psychologicznego, przekazuje wiele cennych uwag o relacjach ojca do dzieci, ze szczególnym uwzględnieniem relacji taty do syna. To ojciec bowiem jest zasadniczym punktem odniesienia dla męskiej tożsamości chłopców. Autor uwzględnia w rozważaniach także inne odniesienia i więzi rodzinne.

Jest bowiem świadom, że fundament ojcostwa stanowi wzajemna miłość oraz oddanie męża i żony, ojca i matki.

Medytacje, choć skierowane najpierw do ojców, są cenną podpowiedzią dla żon, w jaki sposób mogą one pomóc swym mężom lepiej pełnić rolę ojca.

Rodzicielstwo odbiciem ojcostwa Boga

Miłość pragnie trwać, rozwijać się, dzielić się. Bóg stworzył nas, ludzi, jako istoty nieśmiertelne, ponieważ pragnął podzielić się z nami Boską miłością. Rodzice mogą dzielić się miłością i życiem z dziećmi tylko dlatego, iż sam Bóg bdarzył ich mocą rodzenia. Poprzez matki i ojców Bóg nieustannie realizuje swoje pragnienie pomnażania miłości i życia.

Rodzicielska miłość w zamiarze Boga jest widzialnym znakiem – drogą do ojcowskiej miłości Boga Ojca. Poczęcie, zrodzenie i wychowanie dzieci nie jest jedynie ziałaniem naturalnym. Posiada ono wymiar duchowy.

„To nie krew i ciało, ale serce sprawia, że jesteśmy ojcami i synami” – pisał Johann Christoph Friedrich Schiller. Rodzice rodząc dzieci, dają życie istotom nieśmiertelnym. Właśnie dlatego małżeństwo i rodzicielstwo zostało przez Chrystusa uświęcone w Kościele „znakiem sakramentalnym”. Bycie ojcem, bycie matką nadaje sens ludzkiej miłości, małżeństwu, rodzinie.

Dzięki rodzicielstwu kobieta i mężczyzna otwierają się na cały świat. Ich dzieci stają się częścią ludzkości, wchodzą w jej historię. Dziecko jest darem rodziców dla całej ludzkiej wspólnoty. Dzięki rodzicielstwu ludzkość przedłuża swoje trwanie.

Każde dziecko staje się wkładem rodziców w rozwój rodziny ludzkiej. Syn – córka, choć rodzą się i wychowują w rodzinie, tak naprawdę do rodziców nie należą. Po okresie dzieciństwa będą mieli prawo opuścić matkę i ojca i decydować sami o własnym losie. Rodzice wierzący wiedzą dobrze, że ich dzieci są darem Boga i do Niego należą.

Rodzicielstwo, które jest aktem głęboko ludzkim, nie powinno być przypadkowe czy tym bardziej niechciane. Winno być zamierzone, upragnione, wolne i świadome. Kobieta i mężczyzna, łącząc się z sobą, winni mieć świadomość wielkości faktu, jakim jest poczęcie i urodzenie dziecka, wydanie go na świat.

Henri Joyeux, francuski działacz na rzecz rodziny, mówi, że w „jednej sprawie można dzieciom nie powiedzieć prawdy do końca: że było ono niechciane”. Rodzicielstwo niechciane, i to nie tylko w chwili poczęcia, ale i w czasie rodzenia dziecka, jest wyrazem odrzucenia i lekceważenia nowego człowieka, który przychodzi na świat. Nowo poczęty człowiek od samego początku posiada tę samą osobową wartość i godność, co jego rodzice.

Gdy dziecko jako nastolatek czy też osoba dorosła dowie się, że było niechciane, przeżyje ten fakt w sposób bardzo bolesny, poczuje się głęboko zranione. Niezamierzone, „nieplanowane poczęcie” nie jest dramatem ani rodziców, ani też dla dziecka, jeśli ojciec i matka zdecydują się przyjąć je z otwartymi ramionami. Wbrew wszelkim trudnościom.

Poczęte dziecko, które nie było „zaplanowane”, można przecież pokochać, pragnąć jego narodzin, jego życia. Kobieta i mężczyzna nie mogą na tym świecie dokonać niczego większego, niż dać życie nowej istocie ludzkiej, istocie nieśmiertelnej.

Rodzicielstwo to wielkie, wzniosłe powołanie. Wydanie na świat dziecka to cud natury.

Małżonkowie winni być świadomi, że „naturalny fakt” poczęcia i urodzenia dziecka jest udziałem w stwórczej mocy Boga. Poprzez rodzicielstwo kobieta i mężczyzna uczestniczą w tajemnicy ojcostwa samego Boga. Jan Paweł II mówił: „Poprzez rodzenie dzieci małżonkowie otrzymują od Boga dar nowej odpowiedzialności”. Ich miłość rodzicielska ma się stać dla dzieci widzialnym znakiem tej samej miłości Boga, od której bierze nazwę wszelkie ojcostwo na niebie i na ziemi (por. Ef 3, 15).

 

Świadomość i odpowiedzialność rodzicielska jest wyrazem szacunku i miłości do człowieka, który ma przyjść na świat. Rodzice nie mają dla syna – dla córki piękniejszej i lepszej „nowiny” niż ta: „Twoje przyjście na świat było zamierzone, upragnione, wyczekiwane. Kochaliśmy cię, zanim zostałeś poczęty – zostałaś poczęta”. Rodzice nie muszą obawiać się tego, że ich dziecko odkryje kiedyś, iż było poczęte przed ich ślubem, jeżeli było przez nich przyjęte z radością i oczekiwane. Rodzicielstwo winno być ważnym tematem rozmów w narzeczeństwie.

Budowanie ojcowskiej więzi od chwili narodzin dziecka W pierwszych miesiącach nowego życia dziecko szuka najpierw matki: jej bliskości, ciepła, pokarmu. W okresie niemowlęcym jest ono jeszcze mało świadome istnienia taty. Właśnie dlatego ojciec winien szukać więzi z dzieckiem jako pierwszy.

To matka zaprasza ojca do budowania relacji z dzieckiem, gdy jest ono jeszcze w jej łonie. Gdy wzajemne relacje pomiędzy mężem i żoną naznaczone są miłością i zaufaniem, udział ojca w pielęgnacji niemowlęcia, w jego wychowaniu i trosce o nie jest oczywisty. To przecież jest jego syn, jego córka. Gdy natomiast relacje między małżonkami są zakłócone, konfliktowe, problemem staje się także budowanie więzi ojca z dzieckiem.

Między rodzicami dochodzi wówczas niekiedy do swoistej walki i rywalizacji o przywiązanie i uczucia dziecka. Ważnym zadaniem ojca jest budowanie silnej więzi z dzieckiem od chwili jego narodzin. „Jest prawdą, że wszystkie dzieci biegną najpierw do swojej matki. Ale ja biegnę w stronę mojego dziecka. I to właśnie jest ojcostwo” – mówi jeden z ojców. Wielu młodych tatusiów, zajętych karierą zawodową, pracą, nie docenia swojej wzniosłej ojcowskiej roli.

Wielu z nich odsuwa się od dziecka, pozostawiając całą pielęgnację, opiekę i wychowanie matce. Często nie czują się przygotowani do pełnienia ojcowskiej roli. Ojcowie winni towarzyszyć swoim synom, córkom w ich niemowlęcym okresie, by
mogli usłyszeć jako pierwsi słowo „tata”, skierowane bezpośrednio do nich. Choć niemowlę najpierw lgnie do matki, to jednak szybko ogląda się także za ojcem. Gdy ojciec oddala się od swego dziecka, ono – dorastając – podejmuje nieraz wręcz tytaniczny wysiłek, by zbliżyć się do niego.

Obok twarzy mamy dzieci pragną zobaczyć twarz ojca. Więzi zbudowane z dzieckiem w okresie niemowlęcym pomagają ojcu w jego późniejszych relacjach z dzieckiem, już znacznie głębszych i bardziej świadomych. Przyjście na świat pierwszego dziecka jest dla mężczyzny wielkim zaproszeniem do szukania pełniejszej dojrzałości, samodzielności, ofiarności, równowagi.

Ojcostwo nie polega na pełnieniu roli bohatera, który od czasu do czasu wkracza odważnie do akcji w sytuacji zagrożenia rodziny czy dziecka. Ojcostwo domaga się stałej obecności, więzi z dzieckiem, opieki nad nim. Dziecko potrzebuje dzielić z ojcem swoją codzienność. Od pierwszych chwil życia dziecka ojciec wpisuje się w jego świadomości; robi bardzo ważny wkład do „banku jego przyszłych wspomnień”. Z owego ojcowskiego „bankowego wkładu wspomnień” dzieci będą czerpać całe późniejsze życie.

Największy dar, jaki ojciec może ofiarować swoim dzieciom, to poświęcić im trochę czasu i uwagi każdego dnia. Janusz Korczak, wielki pedagog, który oddał życie dzieciom, pisał: „Największym wrogiem wychowania dzieci jest pośpiech. Jeżeli chcę dziecku coś powiedzieć, muszę wybrać odpowiednią chwilę. A przede wszystkim sam muszę się uspokoić”.

Czasu poświęconego dziecku niczym nie da się zastąpić. Niczym. Kiedy ojciec jest nieobecny w życiu swojego syna, nie wytworzy się między nimi uczuciowy przyjacielski związek. Będzie to później rzutować negatywnie na życie chłopca. Jeden z pedagogów stwierdza: „Kiedy chłopiec nie potrafi zidentyfikować się z męskością swego ojca i nie doświadczy jego ojcowskiej troski, nic nie zdoła mu zrekompensować tej straty. Odtąd będzie stąpał po ziemi bez odczuwania kontaktu z samym sobą, będzie niezdolny do zawiązania więzi z innymi, nawet gdy to będą jego własne dzieci”.

Nieobecność ojca we wczesnym dzieciństwie syna, powodowana ciągłym brakiem czasu dla niego, będzie negatywnie oddziaływać na cały jego rozwój emocjonalny. Zbytnia nieśmiałość wielu dzieci, ich kompleksy, lęki, znerwicowanie, szkolne kłopoty, trudności w relacjach z rówieśnikami – wszystko to ma zwykle swoje źródło w braku dobrych więzi emocjonalnych z rodzicami, zwłaszcza z ojcem.

Paul Auster, znany amerykański autor, w autobiograficznej książce Wynaleźć amotność. Portret człowieka niewidzialnego, poświęconej swemu ojcu, pisał: „W ciągu pierwszych lat mojego życia ojciec wyruszał do pracy wczesnym rankiem, zanim się obudziłem, i wracał do domu już dobrze po moim zaśnięciu. Byłem synkiem mamusi. […] Jego refren do niej: «Tak bardzo się nie cackaj, strasznie go rozpuścisz». Często chorowałem i tym właśnie matka uzasadniała nadmiar poświęcanej mi uwagi.

Spędziliśmy razem mnóstwo czasu, ona ze swoją samotnością, ja z moimi skurczami, cierpliwie wysiadując w poczekalniach doktorów, aby któryś z nich zdusił wreszcie tę nieustającą insurekcję w moim brzuchu. Już wtedy lgnąłem do tych lekarzy, w jakiś
desperacki sposób pragnąc ich dotyku. Wydaje się, że od samego początku poszukiwałem ojca, kierując się w zapamiętaniu do każdego, kto mógł go przypominać”.

Intensywność pracy zawodowej wielu ojców sprawia, że ofi arowanie dziecku trochę czasu każdego dnia bywa trudne. Wielu zapracowanym ojcom brakuje też świadomości, że dzieci ich bardzo potrzebują. Wielu z nich zbyt łatwo usprawiedliwia się: „Dzieckiem przecież dobrze opiekuje się żona, a ja muszę pracować na utrzymanie rodziny”.

Rozmawiałem kiedyś z siedmiolatkiem, którego ojciec całe dni przebywał w pracy. Rzadko go widywał. Wychodził do pracy, gdy syn jeszcze spał, a wracał, kiedy już spał. Gdy spytałem chłopca, co chciał by otrzymać od taty na swoje urodziny, odpowiedział: „Baaardzo dużo czasu”.

 

Czasu poświęconego dziecku nie da się nagromadzić i ofiarować mu w jednym  momencie. Z trudnością daje się wynagrodzić dzieciom nieobecność ojca w ciągu całego tygodnia – jednym wspólnym weekendem, a nieobecność w ciągu całego roku – razem spędzonymi wakacjami. Ojcostwo domaga się codziennej obecności ojca w życiu syna – córki. Problemem wielu mężczyzn jest także ciągłe zmęczenie powodowane stresującym stylem życia. Nierzadko ojcowie, po swojej wyczerpującej pracy, domagają się w domu dla siebie spokoju, ciszy, zagwarantowania im warunków do wypoczynku.

Usiłują dostosować niemal rodzinny klimat do własnych potrzeb i pragnień. Rozmowa z dzieckiem może być wielką radością dla ojca, ale wymaga ona nakierowania całej uwagi na dziecko, na jego potrzeby, pragnienia, odczucia. Dzieci są bardzo wymagającymi partnerami w rozmowie i zabawie.

Ojciec buduje z dzieckiem więź nie tylko poprzez emocjonalne tulenie go, jak czyni to matka, ale także poprzez wspólną przygodę, wychodzenie do świata, odkrywanie go, zdobywanie. Już małe dziecko, odkrywając wszystkie cuda świata, doświadcza nieustannej potrzeby dzielenia się swoimi niezwykłymi odkryciami ze swymi rodzicami, zwłaszcza z tatą.

Ojciec winien więc towarzyszyć swojemu małemu badaczowi i odkrywcy świata. Dzieci w sposób nieraz natarczywy usiłują zwrócić uwagę rodziców, gdy dostrzegą coś, co je zainteresuje. Domagają się, by były słuchane i akceptowane w swoich odkryciach i zadziwieniu światem.

Jeżeli rodzice lekceważą dziecięcą ciekawość swoich pociech, gaszą ich entuzjazm, uciszają je, one czują się nierozumiane, lekceważone, a nawet odrzucone.Dzieci, którym rodzice nie poświęcają dość czasu i mają z nimi słaby kontakt uczuciowy,
nierzadko stają się smutne, otępiałe, mało zainteresowane czymkolwiek.

Takie dzieci tracą też nieraz zainteresowanie światem zewnętrznym, zamykają się w sobie i uciekają w świat dziecięcych wyobrażeń. Nadmiernie rozwijana dziecięca fantazja powoduje alienację dzieci ze środowiska rówieśniczego, zamyka je w sobie, czyni skrytymi. Dialog z nimi staje się trudniejszy. Obawiają się też nieraz wyjść do świata, ponieważ ten wydaje się im pełen zagrożeń, nieprzyjazny i niebezpieczny.  Dzieci, którym rodzice nie towarzyszą w ich odkrywaniu i poznawaniu świata, ogarnia czasem odczucie nudy. Maluchy odkrywają otaczający je świat z entuzjazmem i zapałem tylko wówczas, gdy towarzyszą im w tym mama i tata.

Ojciec powinien dzielić zachwyt światem swego syna. W bezpośrednim spotkaniu, w rozmowie winien mu potwierdzać: „Tak, ten świat jest piękny i dobry. Jest on wart naszej uwagi, naszego wysiłku i poświęcenia”. Dzieci domagają się od swoich rodziców nie tylko ich obecności, ale także aktywnego i twórczego udziału w ich odkrywaniu świata. Patrząc ze zdumieniem na rzeczy, przyrodę, nieznane sobie zjawiska, stawiają pytania, proszą o wyjaśnienia, chętnie słuchają odpowiedzi. Dają też własne komentarze lub powtarzają usłyszaną od matki i ojca informację. Dzieci, które cieszą się zainteresowaniem ze strony ojca, potrafią też bawić się same. Doświadczają radości twórczego życia już od najmłodszych lat.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Kochaj mnie tato
Komentarze (1)
CK
Cola Kol
13 czerwca 2011, 22:06
To jest tak psichiczne jak mogą dwa tatusie wychowywać dziecko,jeżeli jest gejem niech sie leczy dziecko powinno być wychowane przy ojcu i matce w pełnej rodzinie. Jeszcze dojdzie do tego że P.Tusk powie Społeczeństwu że Kopernik był kobietą czy też mu uwieżą?

Skomentuj artykuł

Kochaj mnie tato
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.