Niewidomy może zagrać w szachy?

Niewidomy może zagrać w szachy?
Duński Związek Szachowy organizuje turnieje szachowe z udziałem niedowidzących korzysta z pomocy profesjonalnych asystentów (fot. Mukumbura/flickr.com)
10 lat temu
Logo źródła: Dziennik Polski Ewa Piłat / slo

Krakowscy seniorzy chcą utworzyć centrum wolontariatu, które szkoliłoby profesjonalnych asystentów osób niewidzących.

Jeśli wydaje nam się, że służenie własnymi oczami osobie niewidomej jest bardzo proste, jesteśmy w błędzie. Nie wystarczy tylko wziąć pod rękę niewidomego i poprowadzić go do celu. Szybko zmęczymy się nawzajem swoim towarzystwem, a zwłaszcza zbyt bliską odległością, która narusza granice naszej intymności.

- Niewidomym nie trzeba wciąż kierować. Wystarczy np. lekko podnieść mu łokieć. To oznacza: tu będą schody. Osoby, które straciły wzrok, są kierowane na specjalne szkolenia. Tam uczą się, jak żyć, nie korzystając ze wzroku. Opanowują specjalne techniki i kod porozumiewania się bez słów - tłumaczy Danuta Sanetra szefowa Klubu Niewidomego Seniora. Pomagać osobom niewidomym lub niedowidzącym trzeba mądrze. Powinni się czuć samodzielni i bezpieczni.

Półtora roku temu wśród krakowskich niewidomych i niedowidzących seniorów zrodził się pomysł powołania w Krakowie centrum wolontariatu, które kształciłoby profesjonalnych asystentów. Przygotowywany od tego czasu projekt jest realizowany od początku marca 2010 r.

- Pojechaliśmy po doświadczenia do Danii. Tamtejszy Instytut dla Niewidomych i Słabowidzących ma w tym zakresie ogromną wiedzę, a asystenci niewidomych i niedowidzących funkcjonują od dawna. Mają nawet określone specjalności. My też chcemy np. wykształcić asystentów niewidomych szachistów. Wiele doświadczeń w tym zakresie ma Duński Związek Szachowy, który organizuje turnieje szachowe z udziałem niedowidzących i korzysta z pomocy profesjonalnych asystentów - mówi Barbara Juszkiewicz, koordynatorka projektu.

W Danii rehabilitacja osoby, która straciła wzrok, przebiega w kierunku jej usamodzielnienia i powrotu na rynek pracy. Asystent ma jej w tym pomóc. Nie jest aniołem stróżem ani sekretarzem, nie jest przewodnikiem, lecz zaufanym towarzyszem wykonującym określone czynności przez kilka godzin dziennie. Asystenta się nie przydziela. Niewidomy sam go sobie wybiera spośród pewnej grupy przygotowanych osób. To konkretna praca, za którą asystent pobiera wynagrodzenie.

- W Polsce w przyszłości zapewne też tak będzie. Pierwszym krokiem w tym kierunku jest już termin "asystent osoby niepełnosprawnej", który pojawił się w przepisach - mówi Barbara Juszkiewicz.

- W maju rozpoczęliśmy nabór wolontariuszy do projektu. Planowaliśmy, że po wstępnych zajęciach i nieuchronnej selekcji, do szkolenia głównego, które rozpocznie się w czerwcu, zaprosimy 60 osób. Tymczasem zgłosiło się około 200 chętnych. To fantastyczne, jak ludzie chcą pomagać ludziom. Jak wielu seniorów zgłosiło się do tego projektu! Zaprzeczamy opiniom, jakoby Polacy, zwłaszcza starsi, wykazywali absolutny brak prospołecznego zaangażowania - mówi Danuta Sanetra. Szkolenie na podstawie doświadczeń duńskiego instytutu organizują Krakowski Klub Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki Niewidomych "Lajkonik" i Stowarzyszenie Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki Niewidomych i Słabowidzących CROSS. Projekt jest finansowany ze środków budżetowych, unijnych oraz Norweskiego Mechanizmu Finansowego. Jego uczestnicy wezmą udział w wielu zajęciach, głównie o profilu psychologicznym. Dowiedzą się wszystkiego, co może efektywnie pomóc niewidomemu. Potem wiedzę teoretyczną zweryfikują w praktyce: wspólne wyjścia do kina, do urzędu, pobyt w domu, wyjazd na wycieczkę.

- Jeśli wytrzymają ze sobą trzy dni, to sukces. Wyobraźmy sobie, że obok nas nieustannie ktoś jest. Czy zdrowi ludzie wytrzymaliby tak bliskie towarzystwo? Po okresie praktyki dopiero będziemy wiedzieć, ilu naprawdę mamy asystentów. Na razie wiemy, że potrzeby są ogromne - dodaje Danuta Sanetra.

Uroczyste wręczenie certyfikatów asystenta osoby niewidomej odbędzie się na początku grudnia. Rok 2011 ma być Europejskim Rokiem Wolontariatu. Na pewno będą mu towarzyszyć unijne środki na rozwój wolontariatu. To szansa, aby powołać w Krakowie planowane centrum, a dla seniorów, aby znaleźć sobie szlachetne zajęcie na emeryturę. Nie wymaga siły fizycznej, ale empatii, życzliwości i kilku umiejętności, które można opanować podczas szkolenia.

- Niestety, w Polsce wolontariusze nie pobierają wynagrodzenia, ale muszą mieć zapewnione środki do pracy. Dla osób starszych nie bez znaczenia są takie bonusy, jak bilety komunikacji zbiorowej, wyjścia do instytucji kultury, wyjazdy na wycieczki i imprezy. To taka mała gratyfikacja za wielkie serce - kończy Danuta Sanetra.

Źródło: I niewidomy może zagrać w szachy..., dziennikpolski24.pl

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Niewidomy może zagrać w szachy?
Komentarze (0)

Skomentuj artykuł

Niewidomy może zagrać w szachy?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.