Ja się z nią rozejdę, dłużej nie wytrzymam!

(fot. shutterstock.com)
Józef Augustyn SJ / slo

Lata temu rozmawiałem z młodym mężem i ojcem, przyjacielem z lat młodości. Zadzwonił do mnie późnym wieczorem, niemal w nocy, i bardzo zdenerwowanym głosem powiedział: "Ja z nią dłużej nie wytrzymam. Ja się z nią rozejdę". Mówił to o swojej żonie, z którą w narzeczeństwie chodził wiele lat i w której kiedyś był zakochany.

"Jak to się z nią rozejdziesz? - pytam. - Jeszcze miesiąc temu było wszystko dobrze". "No, bo wiesz...". I tu nastąpił potok krytycznych słów pod jej adresem. Pod swoim - zaledwie kilka oględnych zdań.

Wiedziałem, że wobec tych gorzkich emocji wszelkie racjonalne argumenty zabrzmią pusto. Wysłuchałem więc tylko, mówiąc na koniec jedynie: "Tego twojemu trzyletniemu synowi nie możesz zrobić. Jak mógłbyś go porzucić lub - jeszcze gorzej - jak mógłbyś zabrać mu matkę?". Konflikt ciągnął się miesiącami, ale w końcu dotarli się, jakoś się dogadali i potem było w miarę normalnie.

Z pierwszego kryzysu wyciągnęli wnioski, stąd też kolejne były już krótsze i łagodniejsze. Dziś są zwyczajną rodziną, w której da się żyć. Wychowali dwoje dzieci, dziś już dorosłych, które mają swoje szczęśliwe rodziny.

DEON.PL POLECA

Historia ta przyszła mi na myśl, gdy prasa rozpisywała się o polityku, który opowiadał na łamach brukowców, i nie tylko, o swojej nowej miłości, obwieszczając rozwód z żoną. Reakcja Polaków i Polek była zgodna. Mężczyźni bezlitośnie drwili i kpili, kobiety - jako że w tych sprawach są nieco poważniejsze - deklarowały swoje najwyższe oburzenie. Dorota Gawryluk pisała: "...dał Polakom materię na wielką powieść pt. Człowiek wobec pokus świata. Powieść o tym, jak nieoczekiwany sukces może człowieka ściągnąć na manowce. Po ludzku bowiem patrząc, cała ta historia jest dla mnie potwierdzeniem, że nic tak nie psuje jak sukces i pieniądze. Może naprawdę lepiej jest być biednym, ale wiernym swoim zasadom. Pan [...] jest w tej epopei bohaterem wyraźnie zagubionym i obawiam się, że będzie kiedyś żałował swego postępowania". Rzymianie mówili: potestas corrumpit - władza psuje.

Opisany fakt miał miejsce tygodnie temu i długo zastanawiałem się, czy mnie, księdzu, wypada w ogóle o tym pisać. Oczywiście nie zaglądam do cudzego sumienia. Nie moja to sprawa i nie mój interes. Jednak postępowanie polityka, który obnosi się "po bulwarówkach" ze swoimi personalnymi wyborami, automatycznie nabiera wymiaru społecznego i politycznego.

W dobie szukania przez wielu mężczyzn w relacjach męsko-damskich przede wszystkim własnej satysfakcji trzeba głośnio przypominać, szczególnie przy takich okazjach, prostą zasadę uczciwości: Nie zostawia się kobiety po wielu latach wspólnego pożycia z nią tylko dlatego, że znalazło się młodszą i bardziej atrakcyjną. To jest po prostu nieludzkie. Tak się w życiu nie robi. Człowiek nie ma prawa szukać emocjonalnego szczęścia kosztem bliźniego.

O błędach, jakie kobiety popełniają w swych małżeństwach, napiszę przy innej okazji.

Więcej w książce: Aby nas bolało cierpienie innych. Medytacje w codzienności życia- Józef Augustyn SJ

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Ja się z nią rozejdę, dłużej nie wytrzymam!
Komentarze (19)
M
Mężczyzna
24 kwietnia 2015, 07:49
Pan Pulikowski powiedział, że główną przyczyną alkoholizmu u żonatych mężczyzn jest nieakceptowalność seksualna męża przez żonę. I wcale nie chodzi o częstość współżycia, ale o to czy jej się to podoba czy nie. Jeśli ta sfera nie jest poukładana, to żadna inna się nie ułoży- u chłopa, a potem w małżeństwie.
D
donata
21 sierpnia 2013, 22:19
Pani Donato - może tu znajdzie się ktoś, kto pani pomoże - http://www.pogotowieduchowe.pl/ Warto zadzwonić :) ..............dziekuje-zadzwonie;)
R
Rubin
21 sierpnia 2013, 20:37
Pani Donato - może tu znajdzie się ktoś, kto pani pomoże - http://www.pogotowieduchowe.pl/ Warto zadzwonić :)
D
donata
21 sierpnia 2013, 03:10
WITAM....Moj były mąż nie dała mi wyboru -rozwiodłam sie po 28latach małżenstwa-byly jest alkoholikiem.zaczął pic rok po slubie-przez całe te lata obwiniał mnie ze pije przezemnie-dopiero mój duchowy kierownik uswiadomił mi ze to nieprawda....zostałam sama z niepelnosprawną córką od 5 lat żyje w czystosci.......ale niedawno poznałam kogoś -boje sie go zaprosic na kawe--bosie nie ostane-poddam sie-ulegne...mam 49 lat a on obudzil we mnie kobiete....powalił mnie swoją dobrocią-z nim czuje sie dobrze-pokrewne dusze-niechce już byc sama.....coja mam zrobic?-dokonca życia mam byc nieszczesliwa -niekochana-niedotykana.......dlaczego!!-jesli bede z nim bede zyla w grzechu-czyBóg mnie potępi-boje sie Boga-teraz naprawde sie boje.niewiem czym zasużyłam na takie życie-ktore całe poswieciłam mojej rodzinie.
F
facet
27 stycznia 2013, 22:12
"Tego twojemu trzyletniemu synowi nie możesz zrobić. Jak mógłbyś go porzucić lub - jeszcze gorzej - jak mógłbyś zabrać mu matkę?". Od czterech miesięcy jestem w fizycznej separacji z żoną. Przez 2 m-ce nie pozwalała mi zobaczyć naszego 2,5-letniego synka. Złożyła wniosek w sądzie rodzinnym o pozbawienie mnie praw rodzicielskich. Zmieniła zamki, mieszkać ze mną nie chce. Trudno mi powiedzieć dlaczego tak postąpiła, nie było przemocy w rodzinie ani nie upijałem się, nie zdradziłem też żony. Złożyłem zatem pozew o rozwód i wreszcie na pierwszej rozprawie sąd wyznaczył mi dni i noce, kiedy mogę brać synka do siebie. Ujrzałem go dopiero po dwóch miesiącach. Żona nie wykazuje chęci dialogu, też chce rozwodu, tylko przy tym chce jak najwięcej pieniędzy dla siebie. Nadal utrudnia mi wiedzenia z synem, musiałem przychodzić z policją by wydała mi syna. Cóż miałbym w takiej sytuacji robić jako katolik? Jak ratowac na siłę małżeństwo, skoro żona postąpiła tak postąpiła i chce rozwodu. Moje maile kwituje milczeniem. Dzięki złożeniu pozwu o rozwód zobaczyłem wreszcie własne dziecko. Co ciekawe, dziecko jest teraz widocznie spokojniejsze i szczęśliwsze, gdy raz jest u mamy, raz u taty i nie słucha jak mama i tata się kłócą i mają do siebie pretensje. Uznacie to za herezję, ale wygląda na to, że dla dziecka lepiej, że rodzice są oddzielnie. Opisałem to, żeby zanadto nie teoretyzować na temat rozwodów. Każdy rozwód to indywidualna tragedia, wymaga osobnego podejścia, nic tu nie jest oczywiste.
W
więcej
27 stycznia 2013, 16:43
chodzi o kryzys.org
P
Połamana
27 stycznia 2013, 16:04
Moi rodzice 30 lat się nie mogą dotrzeć. Lepiej by było, gdyby się rozstali wiele lat temu. Dla wszystkich byłoby lepiej.
B
BONU
23 kwietnia 2015, 12:46
...watpię. Podobno dla dziecka jest lepsza śmierć jednego z rodziców niż rozwód. A poza tym nie ma małżeństw, gdzie nigdy się nie kłócą:) ...no chyba, że nie mieszkają razem:)  
D
Dorota
24 kwietnia 2015, 10:02
Proszę polecić rodzicom nietypowe rekolekje dla małżonków, tutaj [url]http://www.spotkaniamalzenskie.pl/pl/wypowiedzi-uczestnikow[/url] są świadectwa tych, którzy byli. Ja również była z mężem i polecam.
NF
na forum - około 3800
28 stycznia 2012, 10:37
sprostowanie ilu z was dotknął osobiście problem opuszczenia przez małżonka i życia samotnie? Te osoby mają forum katolickie <a href="http://www.kryzys.org">www.kryzys.org</a> 3800 użytkowników.
NM
nie milczeć
27 stycznia 2012, 21:11
"...prasa rozpisywała się o polityku, który opowiadał na łamach brukowców, i nie tylko, o swojej nowej miłości, obwieszczając rozwód z żoną. Reakcja Polaków i Polek była zgodna. Mężczyźni bezlitośnie drwili i kpili, kobiety - jako że w tych sprawach są nieco poważniejsze - deklarowały swoje najwyższe oburzenie..." Ludzie reagowali i potępiali, a ksiądz pisze "...nie moja to sprawa i nie mój interes.." Dziwna postawa jak na księdza. Czy w Ewangelii nie jest napisane, ze jeśli twój brat zgrzeszy to idź i upomnij go...? Jeśli duchowni nie będą upominać to kto ma to robić? Tym bardziej że sam autor dalej pisze, że postępowanie polityka automatycznie nabiera wymiaru społecznego.
NM
nie milczeć
27 stycznia 2012, 19:57
'...długo zastanawiałem się, czy mnie, księdzu, wypada w ogóle o tym pisać...." Oczywiście, że księża powinni reagować i wypowiadać się o takich sprawach. Nawet nie bardzo rozumiem jakie można mieć wątpliwości w tej kwestii? Jeśli ksiądz "nie zauważy" jawnego grzechu (np. popełnionego przez osobę publiczną) i będzie milczał w imię źle pojętej tolerancji, to skutek będzie fatalny! Kościół nie może milczeć widząc, że dzieje się wielkie zło, bo taka postawa daje przyzwolenie następnym złoczyńcom.
Łukasz
27 stycznia 2012, 17:22
sprostowanie ilu z was dotknął osobiście problem opuszczenia przez małżonka i życia samotnie?
Łukasz
27 stycznia 2012, 17:20
Mam pytanie do wypowiadających sie poniżej. Ilu z was dotknął wyzej opisany problem ?
O
odp
27 stycznia 2012, 13:36
"Powiedziano też: Jeśli kto chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy. A ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę - poza wypadkiem nierządu - naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa." Jak w takim wypadku należy rozumieć przypadek "nierządu" ? Tu znajdziesz wyczerpującą odpowiedź: <a href="http://sychar-ojacek.blogspot.com/2011/07/czy-ewangelia-dopuszcza-rozwod.html">http://sychar-ojacek.blogspot.com/2011/07/czy-ewangelia-dopuszcza-rozwod.html</a>
W
Wojtek
27 stycznia 2012, 12:43
"Powiedziano też: Jeśli kto chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy. A ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę - poza wypadkiem nierządu - naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa." Jak w takim wypadku należy rozumieć przypadek "nierządu" ?
WI
wierność i miłość
27 stycznia 2012, 11:58
Wierna miłość nie daje zgody na rozwód „Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne” (KKK 2384). „Jakie są najcięższe grzechy godzące w sakrament małżeństwa? Są to: cudzołóstwo; poligamia ponieważ jest przeciwna równej godności i miłości małżeńskiej, która jest jedyna i wyłączna; odrzucenie płodności, które pozbawia życie małżeńskie dziecka, najwspanialszego daru małżeństwa; rozwód, który sprzeciwia się nierozerwalności.” (Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego 347). Miłość nigdy nie pomaga w złym! Właśnie dlatego Kościół w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno komukolwiek proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka. Niestety, nierzadko słyszy się wypowiedzi, że jeśli współmałżonek zdradził, odszedł i chce zawrzeć nowy cywilny związek, to strona porzucona, zgadzając się na rozwód, nie popełnia grzechu. Jedni argumentują, że mąż już cudzołoży i rozwód cywilny niewiele tutaj zmienia, a drudzy, że ustna czy pisemna zgoda na zło (rozwód) w rzeczywistości duchowej nie musi nic zmieniać. Wiele osób nie bierze pod uwagę społecznych skutków rozwodów. Rozwód cywilny jako grzech zgorszenia, niezależnie od motywacji rozwodzących się, sprzyja pladze rozwodów. Dlatego osoby dopuszczające rozwód ponoszą współodpowiedzialność za rozprzestrzeniające się zło. Katechizm Kościoła Katolickiego w punkcie 2384 stawia sprawę jasno: „Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne.”
AL
aktywny link
27 stycznia 2012, 11:54
"Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela" <a href="http://www.sychar.org/promocja/broszura/BroszuraSychar2011.10.25www.pdf">http://www.sychar.org/promocja/broszura/BroszuraSychar2011.10.25www.pdf</a>
M1
Mt 19;6
27 stycznia 2012, 11:53
"Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela" http://www.sychar.org/promocja/broszura/BroszuraSychar2011.10.25www.pdf