Skąd się biorą "single"?

Skąd się biorą "single"?
Obecność niektórych cech zwiększa prawdopodobieństwo braku partnera życiowego (fot. Dustin Diaz)
9 lat temu
PAP - Nauka w Polsce / Ludwika Tomala / slo

To, czy ma się chłopaka lub dziewczynę w okresie dorastania, płeć rówieśników, którymi się ktoś otacza, poziom lęku przed odrzuceniem czy kompetencje relacyjne - m.in. od tych czynników zależy to, czy dana osoba będzie w dorosłym życiu żyła w związku czy w pojedynkę - wynika z badań dr Katarzyny Palus z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Adama Mickiewicza.

Badania te dostały nagrodę publiczności w kategorii nauk humanistycznych w konkursie "Cudze chwalicie, swego nie znacie - promocja osiągnięć nauki polskiej".

Dr Katarzyna Palus badała wybrane psychologiczne uwarunkowania braku partnera życiowego wśród osób w wieku 20-35 lat. Przyjrzała się osobom, które nie miały partnera dłużej niż przez pół roku, a które deklarowały, że chciałyby go mieć. Z jej badań wynikło, że obecność niektórych cech zwiększa prawdopodobieństwo braku partnera życiowego.

- U osób samotnych można spotykać niższy niż u osób w związkach poziom kompetencji relacyjnych - wyjaśnia dr Katarzyna Palus. - Osoby żyjące w pojedynkę posiadają mniejszą wiedzę na temat zachowań w związkach i mają słabszą umiejętność odnalezienia się m.in. w zachowaniach: bliskości fizycznej, pojednawczych, seksualnych.

Kolejnym czynnikiem, który ma związek z brakiem partnera życiowego jest - według psycholog - styl przywiązania danej osoby do innych ludzi. Osoby żyjące w pojedynkę charakteryzuje często lęk przed odrzuceniem. Lęk ten jest wśród nich wyższy niż u osób, które pozostają w związku. Osoby samotne cechuje też mały komfort związany z bliskością w relacji, czy mniejsza umiejętność polegania na drugiej osobie.

Brak partnera w okresie wczesnej dorosłości może wiązać się z pewnymi doświadczenia z osobami przeciwnej płci w okresie dojrzewania. A więc, jak wynika z badań Palus, większe szanse na znalezienie partnera życiowego mają osoby, które często umawiały się w szkole na randki, w fazie wchodzenia w dorosłe życie miały chłopaka czy dziewczynę, podejmowały kontakty seksualne, czy osoby, które w ramach swoich grup towarzyskich otaczały się znajomymi różnej płci.

- Niższe kompetencje relacyjne, określone doświadczenia z osobami płci przeciwnej w wieku dorastania czy lęk przed porzuceniem to cechy, które pozwalają nam w 68,6 proc. określić, czy dana osoba będzie osobą nie posiadająca partnera. - mówi Palus.

W pozostałych 31,4 proc. przypadków o nieposiadaniu partnera decydują czynniki, które nie zostały ujęte w badaniach psycholog. Czynniki te mogłyby wyjaśnić, dlaczego osoba posiadająca cechy predysponujące ją do życia w pojedynkę, jest osobą będącą związku oraz dlaczego osoba predysponowana do bycia w związku, nie ma partnera. Jak tłumaczy Palus, niemożliwe jest jednak podanie listy wszystkich czynników psychologicznych, które mają związek z życiem w pojedynkę.

- Zapytani o przyczyny braku partnera, badani najczęściej mówili, że nie spotkali jeszcze właściwej osoby. Wśród popularnych odpowiedzi znalazły się również: brak zainteresowania ze strony potencjalnego partnera, nieśmiałość, czy własna decyzja. - mówi Palus.

- Osoby uczestniczące w badaniach określały siebie raczej jako osoby "nie mające partnera", "żyjące w pojedynkę" lub "poszukujące partnera". W większości nie chciały być określane jako "single", a słowo to kojarzyło się im negatywnie - podkreśla psycholog.

Z danych Powszechnego Spisu Ludności z 2002 r., na które powołuje się Katarzyna Palus, wynika, że w Polsce w roku 1988 na 100 osób w wieku 20-24 lata przypadało przeciętnie 48 panien oraz 77 kawalerów, a w roku 2002 proporcje te wynosiły odpowiednio 71 oraz 87. W kolejnej grupie wiekowej - 25-29 lat odsetek kawalerów zwiększył się z 34 proc. do 47 proc., a panien - z 16 proc. do 29 proc.

Dr Palus część wyników zaprezentowała w ramach swojej rozprawy doktorskiej. Na badania dostała grant z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Psycholog chce kontynuować badania nad zjawiskiem braku partnera życiowego i rozwijać wątki poruszone w jej wcześniejszych badaniach.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Skąd się biorą "single"?
Komentarze (25)
B
BMK
5 maja 2015, 20:06
"Większe szanse na znalezienie partnera życiowego mają osoby, które [...] podejmowały kontakty seksualne [...].  Ciekawy tekst jak na portal ... właśnie ... jaki?
M
Mel
1 czerwca 2013, 20:53
Przeczytałam ale nie mogę się z tym zgodzić, że osoby które zmieniają partnerów jak rękawiczki nie są singlami a osoby które czekają za długo bo rozwijają się w inny sposób zostają singlami. Każdy ma inny sposób, żeby się rozwijać i pozać siebie, tu nie ma recepty kto będzie singlem a kto nie.
MB
Mateusz Bendek
1 czerwca 2013, 10:36
"które często umawiały się w szkole na randki, w fazie wchodzenia w dorosłe życie miały chłopaka czy dziewczynę, podejmowały kontakty seksualne," Już pomijam to, że na portalu katolickim dziwnie brzmią te słowa (zamiast przedruku z PAP może lepiej było opatrzyć to komentarzem...) - ale nie zapominajmy, że są też silne dowody, że opisana wyżej rozwiązłość za młodu koreluje się z krótkim czasem małżeństwa i licznymi rozwodami. Tych badań nie należy mylić z przepisem na udany Sakrament Małżeństwa.
K
Karo
31 maja 2013, 12:01
Ech! Tak łatwo wejść w cudze buty?
Holeton Terierski
Holeton Terierski
8 sierpnia 2010, 10:34
To przeważe "nałogowcy unikania miłości".
I
Inna
8 sierpnia 2010, 02:05
Ich pochodzenie jest niezwykle tajemnicze. Biorą się z ruchów katolickich i duszpasterstw. Kiedy byli młodzi i podatni na wpływy, jakiś ksiądz powiedział im, że nie powinni  się ożenić lub wyjść za mąż. I to było początkiem nieszczęścia, które ciągnie się za nimi przez całe życie. 
DS
dla siebie
5 sierpnia 2010, 14:48
 hmm... samotnie bo 3X moja sympatia nie spodobała się własnej rodzinnie... teraz żałuję ,że ich argumenty do mnie trafiały, a rodzina żałuje że mi je wybiła z głowy. Co będzie dalej? Postanawiam, teraz już decyzja będzie nalezec do mnie!
BM
Barbara Magdalena
5 sierpnia 2010, 14:47
"I nie opuszczę cię aż do śmierci" Czy to nie zobowiązuje? Trochę zastanowienia. Przykazania są po to, żeby nas chronić, a nie ograniczać. Złamiesz przysięgę, będziesz nieszczęśliwa. I ponownie protestuję przeciw postmodernistycznemu określeniu "singiel". Walczmy z nowomową!
M
mmjm
5 sierpnia 2010, 14:43
 
J
Jaga
4 sierpnia 2010, 09:16
Bea - uważam na przykładzie swojego życia, że lepiej być szczęśliwym singlem niż "mieć" męża i być samotnym we dwoje... i po kilku latach życia pod jednym dachem z największym wrogiem wziąć rozwód. Ja wzięłam rozwód i narodziłam się ponownie jako osoba, której godności już nikt nie odbierze. Może kiedyś pojawi się ktoś, z kim będę chciała dzielić życie, na razie jednak cieszę się "sobością" wolnością - dobrą wolnością.
B
Bea
2 sierpnia 2010, 21:08
Pojawia się pytanie: czy lepiej być szczęśliwą osobą jako singiel czy też "mieć" męża bądź żonę i być samotnym we dwoje... albo po kilku latach żyć pod jednym dachem z największym wrogiem... rozwodzić się itp.itd. ? Chyba chodzi o to, aby "być" człowiekiem i realizować się w malżeństwie poprzez MIŁOŚĆ. Nie wpędzjmy ludzi w kompleksy! Trzeba kochać siebie i ofiarować swą miłość drugiej osobie jako swój wolny wybór. Do małżeństwa potrzeba dwóch dojrzałych osób a nie frustratów, którzy boją się samotności ;-).
BM
Barbara Magdalena
2 sierpnia 2010, 19:52
Napisałam już dwa razy stosowny komentarz, ale widać był niepoprawny politycznie.
BM
Barbara Magdalena
2 sierpnia 2010, 19:50
"A więc, jak wynika z badań Palus, większe szanse na znalezienie partnera życiowego mają osoby, które często umawiały się w szkole na randki, w fazie wchodzenia w dorosłe życie miały chłopaka czy dziewczynę, podejmowały kontakty seksualne (...)." Czy "podejmowanie kontaktów seksualnych" w "fazie wchodzenia w dorosłe życie" ma być zalecanym sposobem na znalezienie "partnera życiowego"? No, proszę, proszę! A niektórzy naiwni myślą, że na "podejmowanie kontaktów seksualnych" jest czas po ślubie. Ot, ciemnogród! Żyją z "partnerami życiowymi" w związkach sakramentalnych! Nie wiedzą, że na pannę należy mówić "singielka", a na kawalera "singiel" i nie mają pojęcia, że siostry zakonne to po prostu same singielki. Niech się dokształcą tu - na tej katolickiej(?) stronie.
1 czerwca 2010, 07:40
Nie kombinujmy. Znam osoby z rodzin wielodzietnych które sa singlami oraz jedynaków tworzacych udane związki. Podobnie znam osoby mające trudnosci w wieku dojrzewania i bedace w szczesliwym zwiazku jak i osoby majace swietne relacje z rówiesnikami w wieku dojrzewania a brdace singlami. Jedno az drugim ma tyle wspolnewgo co "piernik z wiatrakiem".Ale ktos przeciez musi prace naukowe pisac aby miec tytuł naukowy. Wystarczy przecież tylko zmienić język. Zmieńmy słowo "singiel" na "powołanie do życia w samotności" i już każdy duchowny przyklaśnie takiej sytuacji, uznając ją za katolickie i ortodoksyjne. Można się realizować w powołaniu dawanym przez Boga w małżeństwie, w stanie duchownym i w powołaniu do życia w samotności. Ponieważ nikt nie jest w stanie konkretnie i dokładnie opisać, czym jest powołanie, kiedy kończy się powołanie a zaczyna bezradność albo wybór wygodniejszego życia - a ponieważ Bogiem można argumentować wszystko (od głosowania na Kaczyńskiego do noszenia długich i przewiewnych sukien przez kobiety) zły egoistyczny singiel zmieni się w takiej argumentacji (jeśli odpowiednio użyjemy pięknych słów) w powołanego/powołaną do życia w samotności. I szafa gra.
P
polonopitek
31 maja 2010, 21:07
Ojej! :/ Bardzo Cię przepraszam polonopiteku !!! Możesz zgłosić mój post do wykasowania, masz moje pozwolenie ;) Niezglaszam, gdyż czyn ten ma znamiona (wymiona?) niskiej szkodliwości społecznej.
RK
Robert Kożuchowski
31 maja 2010, 20:42
Singiel to zredykowany longlay.
P
polonopitek
31 maja 2010, 20:25
NEVE, polonopiTEKA. (australopitek - australopiteka);)
31 maja 2010, 09:55
Jak to skąd? Z kapusty!
/
/
29 maja 2010, 19:34
Single biorą się z braku miłości do samych siebie i innych ludzi. Czasem singiel kocha, ale jego miłość nie jest odwzajemniona,czasem ma przykre przeżycia z przeszłości różnie z tym jest.Generalnie każdy chce kochać i być kochanym.I single też. Zwłaszcza nadwrażliwe single.Pozdrawiam. A czy ty tylko rozpatrujesz w kategoriach psychologicznych? A może też trochę z dziedziny duchowości, poddaniu się działaniu Opatrznosci Bożej, która czasami ma dla nas inne propozycje a czasami każe czekać na swoją drugą połówkę trochę dłużej niż to się dzieje w innych przypadkach... Wcale nie jest prawdą, że człowiek, który nie założył rodziny ma mniej miłości do siebie i innnych. Takie głupoty to gada Bartoszewski... Historia pokazuje, że wielu singli ma więcej miłości prawdziwej i zdrowej do siebie i innych niż ci co założyli chore rodziny. Wspaniałym przykładem jest chociażby Janusz Korczak. Proponuję szerzej spojrzec na problem i nie wsadzać wszystkich do jednego worka, bo to jest bardzo krzywdzące i dyskryminujące....
P
polonopitek
29 maja 2010, 19:23
Single biora się z tego samego zakładu co longplaye: z tłoczni.
Małgorzata Bajer
Małgorzata Bajer
29 maja 2010, 16:45
Single biorą się z braku miłości do samych siebie i innych ludzi. Czasem singiel kocha, ale jego miłość nie jest odwzajemniona,czasem ma przykre przeżycia z przeszłości różnie z tym jest.Generalnie każdy chce kochać i być kochanym.I single też. Zwłaszcza nadwrażliwe single.Pozdrawiam.
Jadwiga
Jadwiga
29 maja 2010, 07:02
Nie kombinujmy. Znam osoby z rodzin wielodzietnych które sa singlami oraz jedynaków tworzacych udane związki. Podobnie znam osoby mające trudnosci w wieku dojrzewania i bedace w szczesliwym zwiazku jak i osoby majace swietne relacje z rówiesnikami w wieku dojrzewania a brdace singlami. Jedno az drugim ma tyle wspolnewgo co "piernik z wiatrakiem".Ale ktos przeciez musi prace naukowe pisac aby miec tytuł naukowy.
P
polonopitek
29 maja 2010, 00:14
czy aby single w większosci nie są po prostu jedynakami? Czy aby ludzie mający liczne rodzeństwo nie są w większości poligamistami? :) To nie o to chodzi. Po prostu człowiek przyzwyczaja się do samotności, co bywa niezrozumiałe dla tych co nie spędzili tak życia od urodzenia.
D
deon
28 maja 2010, 21:41
To, czy ma się chłopaka lub dziewczynę w okresie dorastania, płeć rówieśników, którymi się ktoś otacza, poziom lęku przed odrzuceniem czy kompetencje relacyjne - m.in. od tych czynników zależy to, czy dana osoba będzie w dorosłym życiu żyła w związku czy w pojedynkę. <a href="http://www.deon.pl/inteligentne-zycie/ona-i-on/art,96,skad-sie-biora-single.html">więcej</a>
P
polonopitek
28 maja 2010, 21:41
czy aby single w większosci nie są po prostu jedynakami?

Skomentuj artykuł

Skąd się biorą "single"?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.