Potrzeby innych wciąż liczą się bardziej, a gdy walczysz o swoje, jesteś egoistką? To kwestia kulturowego tabu

Potrzeby innych wciąż liczą się bardziej, a gdy walczysz o swoje, jesteś egoistką? To kwestia kulturowego tabu
Czy ideałem jest spalanie się w codzienności?  Fot. Engin Akyurt / Unsplash

Nadal w wielu miejscach, w których spotykam się z kobietami słyszę, że temat potrzeb to jakieś kulturowe tabu. Nierzadko słyszymy w nauczaniu Kościoła ewangeliczny ideał oddania życia, spalania się w codzienności jako doskonałą realizację przykazania miłości, co najpełniej widzimy w samym Jezusie Chrystusie. Na pierwszy rzut oka nie bardzo tu widać przestrzeń na pielęgnację swoich potrzeb czy życie takie, by się na tym obszarze skupiać - pisze s. Małgorzata Lekan OP w książce "Boska Ja. Moja droga ku sobie i ku Bogu".

Wydaje się, że dzisiejsza kultura oszalała w temacie potrzeb, a jeszcze bardziej w kwestii ich realizacji i to za wszelką cenę, często z podeptaniem zasad moralnych, zobowiązań i dobre go taktu, za cenę przysięgi małżeńskiej, za cenę wierności przykazaniom, za cenę życia mojego dziecka, bylebym tylko ja była zrealizowana. Takie podejście do sprawy potrzeb może przerażać, i to nie tylko człowieka wierzącego.

DEON.PL POLECA

 

 

Czy ideałem jest spalanie się w codzienności? 

Nierzadko słyszymy w nauczaniu Kościoła ewangeliczny ideał oddania życia, spalania się w codzienności jako doskonałą realizację przykazania miłości, co najpełniej widzimy w samym Jezusie Chrystusie. Na pierwszy rzut oka nie bardzo tu widać przestrzeń na pielęgnację swoich potrzeb czy życie takie, by się na tym obszarze skupiać. Może bardziej jak o sobie zapomnieć dla dobra innych, np. męża, dzieci czy pracy społecznej.

I wreszcie, po trzecie, jest duża szansa, że nigdy wcześniej nie stanęłaś w prawdzie – tak jak i ja przez bardzo długą część mojego życia – by swoje potrzeby zauważyć, uszanować, wsłuchać się w nie, pozwolić im zaistnieć, oswoić, zrozumieć, nauczyć się z nimi dialogować, czasami łagodnie wybierać inne wartości niż to, co potrzeby podpowiadają, i na pewno ich nie demonizować.

Życiowe zobowiązania czy chwila dla siebie?

Bo może masz doświadczenie, że niezależnie od tego, jak bardzo jesteś ofiarna i świadomie umierasz sobie, twoje potrzeby i tak podnoszą głowę i to w najmniej odpowiednich momentach. I ty naprawdę nie wiesz, co z nimi zrobić w dylemacie: życiowe zobowiązania czy chwila dla siebie i to poza kontekstem małżeństwa, dzieci czy pracy? Albo wydanie trochę pieniędzy na siebie i to bez poczucia winy, np. gdy kupujesz sobie nową sukienkę? Nie wspominając nawet o chęci sprawienia sobie czasami drobnej przyjemności takiej jak choćby chwila poza co dzienną rutyną np. w gronie koleżanek. (…)

Jak pogodzić te pozornie sprzeczne kierunki podpowiadane czy to przez współczesną kulturę, czy też przez nauczanie Kościoła? (…) Nadal w wielu miejscach, w których spotykam się z kobietami słyszę, że temat potrzeb to jakieś kulturowe tabu, że dla naszych mam osobiste potrzeby w ogóle nie istniały. A w konsekwencji dla nas to oznacza, że jako dorastające dziewczyny też o nich nie wiedziałyśmy. Jeśli tak jest, to jesteśmy w domu. Mamy wspólny punkt startowy. Zanim jednak zaczniemy oskarżać kogokolwiek o cokolwiek, najpierw przyjrzyjmy się spokojnie, czym potrzeby są.

DEON.PL POLECA


Bóg daje potrzeby, żebyśmy mogli się rozwijać

Jak to przywołuję w czwartym rozdziale Boskiej JA za włoskim psychologiem Luigim Rullą, „potrzeby to wrodzone tendencje do działania, wynikające z braku w organizmie bądź jego naturalnych możliwości, które szukają aktualizacji”. Definicji potrzeb jest oczywiście wiele i są często dużo bardziej rozbudowane. Ta powyższa jest krótka, przejrzysta i trafia w sedno naszych rozważań. Według niej, gdy mówi my o swoich potrzebach, to mamy na myśli, że każda z nas ma w sobie siłę, by działać. By szukać. Co więcej – by znajdować. A to przecież niebagatelna sprawa! Jeśli potrzeby są „wrodzoną tendencją do działania”, to mamy do czynienia ze sprawczością w nas, która jest nam dana od samego początku przez Boga (my potrzeb sobie nie wymyślamy, one w nas po prostu są!). Po co Bóg nam je dał? Ano po to, byśmy mogły się rozwijać.

Jaka to niezwykła siła! O błogosławiona tendencjo! Potrzeby to energia podtrzymująca życie i dbająca o jego wielowymiarowość, kompleksowość i twórczość. Potrzeby są po to, by na świecie się działo! Żeby nie było stagnacji! I żeby każda z nas mogła zaistnieć nie tylko w bezimiennej masie kobiet, ale jako indywiduum. Jako ta, która gotuje wykwintne obiady, która ozdabia dom własnoręcznymi haftami bądź która pisze poczytne kryminały albo reżyseruje spektakle dla Broadwayu! Dalej Rulla mówi, że te tendencje do działania ukierunkowane są dwojako: po pierwsze, na zaspokojenie tego, czego nam brakuje, i po drugie, na rozwijanie tego, do czego mamy predyspozycje. Wow! To jest niesamowite!

Potrzeby to nie demoniczna siła nakłaniająca do egoizmu

Innymi słowy, według Boga, który stworzył nasze potrzeby: ma nam nie brakować i mamy rozwijać bogactwo darów i talentów, które w nas złożył. A do tego wszystkiego dał nam siłę, byśmy same mogły zatroszczyć się o oba te bogactwa! Nie wiem, jak to dla ciebie brzmi, ale dla mnie osobiście taka definicja potrzeb bardzo je odczarowuje. Przestają być one demoniczną siłą nakłaniającą do egoizmu, i to w najgorszym wydaniu, a stają się podstawą do przeżywania siebie w sposób rozumny, kompletny i Boży. Poznając swoje potrzeby i ich celowość, możemy żyć w sposób pełny, który wcale nie musi stać w sprzeczności ani z Ewangelią, ani z moimi wartościami. Potrzeby tak rozumiane dają każdej z nas siłę do stawania się taką, jaką Bóg miał nas w swoim pierwotnym zamyśle. Są swoistym „indywidualnym kodem genetycznym”, który chce się zmaterializować. Jednym słowem: potrzeby mają popychać nas do rozwoju.

Wychowane do umniejszania swoich potrzeb

Dlaczego zatem często boimy się przyznać do potrzeb, otwarcie się im przyglądać czy żyć według ich podpowiedzi? (...) Jedną z racji jest na pewno kwestia kultury, w której zostałyśmy wychowane: to potrzeby innych w minionych po koleniach liczyły się bardziej niż potrzeby kobiety. I my, jako kobiety, niestety często nawet nie zauważamy, jak bardzo uwierzyłyśmy w to przekonanie, że moje potrzeby są z jakiejś racji mniej ważne. Może czasami tylko zastanawiasz się nad wysokim poziomem frustracji, gdy znowu sama sprzątasz dom po całym tygodniu pracy, a inni w tym czasie odpoczywają, albo ulgą, gdy po raz pierwszy od dawna zajadasz obiad, którego nie musiałaś gotować, bo właśnie ktoś cię zaprosił.

Realizacja potrzeb może być niebezpieczna

Istnieje jeszcze bardziej poważna przyczyna, dla której boimy się potrzeb: realizacja potrzeb może być niebezpieczna. Dzieje się tak wtedy, gdy naturalny egoizm w nas nie jest wychowany przez wartości. To oznacza, że skupienie się na sobie i pole grawitacji, które egoizm wytwarza: „ja”, „mnie”, „dla mnie”, „o mnie”, może być tak silne, że autentycznie szkodzi innym. Dla przykładu mama, która tak bardzo angażuje się w pracę zawodową, bo w niej znajduje życie, a nie w rodzinie, którą założyła, że nie sprząta w domu, nigdy nie gotuje i zasadniczo tylko podrzuca dzieci do instytucji wychowawczych, będzie stawiała swoje potrzeby ponad potrzeby powierzonych jej pieczy. Jeśli to nie jest kwestia materialnego przeżycia tej rodziny, to niestety będzie tu mowa o jakiejś formie egoizmu, może niedojrzałości, a na pewno o priorytetach, które wyżej stawiają karierę zawodową niż rodzinę. A zaangażowanie w pracę kosztem dzieci i domu jest niestety moralnie trudne do obronienia. Tutaj realizacja swoich potrzeb przekracza to, co jest zdrowym kompromisem w rodzinie. A zatem potrzeby, które w sobie odczuwamy: fizjologiczne, bezpieczeństwa, przynależności, uznania, potrzeby po znawcze, estetyczne, samorealizacji i transcendencji, same w sobie są dobre. To, w jaki sposób będę je jednak realizować, zależy w dużej mierze od tego, na ile jestem ukształtowana przez wartości, z których największą jest miłość bliźniego.

---

Tekst jest fragmentem książki s. Małgorzaty Lekan OP "Boska Ja. Moja droga ku sobie i ku Bogu". wydanej przez Wydawnictwo WAM. Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji. 

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
s. Małgorzata Lekan OP

Odkryj własną tożsamość, celebruj kobiecość i rozwijaj się duchowo!

Boska Ja. Moja droga ku sobie i ku Bogu to wyjątkowy program duchowej i osobistej wędrówki dla kobiet, Bestsellerowa autorka, s. Małgorzata Lekan OP, stworzyła go...

Skomentuj artykuł

Potrzeby innych wciąż liczą się bardziej, a gdy walczysz o swoje, jesteś egoistką? To kwestia kulturowego tabu
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.