Nie jesteś tym, co o sobie myślisz

Nie jesteś tym, co o sobie myślisz
(fot. shutterstock/ pk)
Maria Krzemień

"Ty słabeuszu", "Nie uda ci się", "Jesteś za mało atrakcyjna" - takie głosy skutecznie rujnują pewność siebie, relacje i marzenia. Chcesz uporządkować swój myślowy bałagan?

Na początku Wielkiego Postu przy posypywaniu głów popiołem usłyszeliśmy słowa: "Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię" (Mk 1,15). Większość z nas prawdopodobnie potraktowała je jako zachętę do odwrócenia się od grzechu - i słusznie, bo taki jest bodaj ich pierwszy i najważniejszy sens. Mają w sobie jednak dużo więcej znaczeń, niż "tylko" zachętę do niegrzeszenia. Jednym z nich jest coś, do czego chciałabym Was zaprosić na początku tego porządkującego życie cyklu - coś, bez czego żadna prostota nie ma szans zaistnieć.

Słowo "nawrócenie" to greckie "metanoia". Jednym ze znaczeń tego słowa jest "przemiana umysłu", czy inaczej "zmiana myślenia". Dlaczego Bóg nie mówi "Przestań grzeszyć!", ale "Zmień myślenie!"? Nas, którzy często zakładamy, że podstawowym wyznacznikiem dobrej relacji z Bogiem jest niegrzeszenie, powinien ten dodatkowy sens mocno zdziwić i sprowokować do zadawania sobie pytań. Co w takim razie miałaby oznaczać zmiana myślenia? O co może chodzić Bogu, gdy nawołuje nas do takiej zmiany? I w końcu, jak w praktyce miałoby to wyglądać?

Śmietnik w głowie

Myśli to jedna z najbardziej zabałaganionych sfer naszego życia. Jako psycholog często mam okazję słuchać, jak ludzie, z którymi pracuję mówią o sobie negatywnie, krytycznie, obraźliwie, a nawet z pogardą. Sama codziennie przyłapuję się na tym, że zbyt surowo oceniam siebie, krytykuję własne błędy, nieprzychylnie odnoszę się do swoich słabości. Czasem mam wrażenie, że nasze głowy to śmietniki, do których ktoś kiedyś nawrzucał krytycznych zdań, a my nie potrafimy ich opróżnić.

W efekcie myśli te gniją i zarażają każdą część naszego "ja". To może nieco przedramatyzowany opis, ale taka jest właśnie moc myśli - to, co o sobie myślimy, potężnie warunkuje to, co czujemy i robimy. Kiedy np. mamy przekonanie: "Nie nadaję się do związku, jestem za głupi i nieatrakcyjny", to oczywistą konsekwencją będzie smutek, lęk o przyszłość oraz podejmowanie takich decyzji, które z całą pewnością nie doprowadzą do zbudowania związku (w podanym przykładzie może to być decyzja o pozostaniu w domu, gdy znajomi zapraszają na imprezę, na której będzie dużo nowych osób, lub rezygnacja z rozpoczęcia rozmowy z podobającą się nam osobą).

Ostatecznie, w efekcie takiego ciągu "myśl-emocja-działanie", padamy ofiarą własnych negatywnych przekonań! W innym wypadku, kiedy myślimy: "Chcę związku, mam coś od siebie do dania, mogę się komuś podobać", będziemy się czuć i zachowywać zupełnie inaczej - z radością i entuzjazmem podejmiemy propozycję randki lub sami sobie zorganizujemy okazję, by kogoś poznać. Widzicie, jak wiele zależy od tego, co o sobie myślimy?

Myśli, które rujnują życie

Prawda jest taka, że nie jesteśmy w stanie czuć się ze sobą dobrze, ani żyć w spełniony i zadowalający sposób, dopóki nie uporamy się z nieustannymi głosami w głowie: "Ty słabeuszu...", "Nie masz na to wpływu...", "Nic ci się nie uda...", "Nikt cię nie pokocha...".  Te głosy skutecznie odbierają nam radość i rujnują nasze życie, relacje, marzenia...

W dzieciństwie dla wielu z nas stało się coś przykrego - nasi rodzice, którzy mieli być ciepłą i bezpieczną ostoją, mieli nas kochać i szanować, wzmacniać i budować, często robili coś zupełnie odwrotnego. Zamiast miłości dawali pogardę, zamiast bezpieczeństwa wlewali w nas permanentny lęk, a zamiast budowania, siali zniszczenie. To, co zrobili lub powiedzieli, zostało w naszych sercach jak głęboka rana, która sączy się tak długo, dopóki nie odważymy się zawalczyć o zdrowe, konstruktywne i Boże myślenie na swój temat.

W życiu wielu z nas przychodzi moment, kiedy uświadamiamy sobie, że konsekwencje zranień niepokojąco się przedłużają, wpływają na właściwie każdą sferę naszego życia: wnikają w relacje, w których odtwarzamy te same błędy, które oglądaliśmy u naszych rodziców, wpędzają nas w nałogi, fatalne nawyki czy beznadziejną rutynę, odbierają motywację do działania. W końcu, gdy nic nie jest tak, jak być powinno, orientujemy się, że żyjemy jak niewolnicy, którym obce jest "życie w obfitości".

Boisz się, że nigdy nie będziesz szczęśliwy?

W takiej sytuacji pierwszym frontem pretensji nierzadko staje się sam Bóg - mówimy: "Boże, jak to się ma do tego, co mi obiecałeś?", "Dlaczego cierpię?", "Dlaczego wciąż nie przemieniasz mojego życia?". Za błędy, które popełnili nasi rodzice lub inne ważne osoby obrywa się Bogu, a my sami pozostajemy nieświadomi tego, że Bóg wcale nie maczał w tym palców. Wręcz przeciwnie - On jeden stanowi dla nas realną alternatywę zmiany życia o 180 stopni...

W księdze Izajasza Bóg stwierdza: "Myśli moje nie są myślami waszymi" (Iz 55,8) - a więc to, co myśli o nas Bóg jest dalece inne od tego, co sami o sobie myślimy. Choćbyśmy doznali niewiadomo jakich zranień, a nasze poczucie wartości leżało w gruzach, nie zmienia to naszej królewskiej tożsamości! Myślisz o sobie, że jesteś dzieckiem swoich rodziców, które przez różne ojcowskie czy matczyne błędy zostało zdeterminowane na zawsze? Myślisz, że nigdy nie będziesz szczęśliwy? Myślisz, że nie uwolnisz się od przekleństwa, niewoli, depresji czy lęku?

Nic bardziej mylnego! Jesteś Bożym dzieckiem i do Ciebie należy Królestwo Boże. Bóg obdarza Cię czułą i troskliwą miłością Ojca, ma dla Ciebie dobry plan, cieszy się Tobą i chce Ci błogosławić. W Piśmie Świętym znajdziemy tysiące wersetów wskazujących na bezgraniczną i bezwarunkową miłość Boga, która nadaje nam wyjątkową wartość - już nie musisz dłużej zmagać się z poczuciem bezwartościowości, samotnością czy przekonaniem, że nie zasługujesz na miłość. Bóg dał Ci wszystko, czego potrzebujesz. Tylko... czy Ty w to w ogóle wierzysz?

Zranienia przeszłości i obietnice przyszłości

Pierwszym i podstawowym pytaniem, które musisz sobie zadać, jeśli chcesz uporać się z negatywnymi przekonaniami i ich konsekwencjami, jest pytanie - w co wierzysz? Czy w Boga i Jego pełne błogosławieństwa Słowo, czy raczej w swoje myśli i słowa osób, które Cię skrzywdziły? Poddajesz swoje życie wiarygodnemu i prawdomównemu Bogu, czy kłamliwemu, krytycznemu i podstępnemu bożkowi złych myśli? Wierzysz w zranienia przeszłości czy w obietnicę przyszłości? Jako dziecko Boże masz nową perspektywę i nie wolno Ci poddawać się w niewolę nieszczęśliwej przeszłości.

Musisz zdawać sobie sprawę, że to, na czym się koncentrujesz, zacznie nad Tobą panować - ostatecznie więc to Ty decydujesz, jaka będzie jakość Twojego życia w przyszłości i czy doświadczysz w końcu tego, czego pragniesz. Jeśli chcesz zmienić swoje myśli, musisz z mocą uświadomić sobie, że w praktyce oznacza to zupełną i radykalną rezygnację z negatywnego i krytycznego sposobu myślenia o sobie oraz powiedzenie "STOP!" negatywnym myślom, a zwrócenie się ku Słowu Bożemu, które mówi prawdę, określa naszą tożsamość, wartość i powołanie.

Można zaryzykować stwierdzenie, że wcale nie jesteśmy tym, co o sobie myślimy, jak chciałaby dzisiejsza psychologia. Jest znacznie więcej - jesteśmy tym, co myśli o nas Bóg! Przestań myśleć, że nie masz wpływu na swoją rzeczywistość - masz ogromny wpływ na to, w co będziesz wierzyć. Pora, byś na poważnie potraktował Słowo Boga - przestań w końcu je negować, podważać i stawiać kontrargumenty, nie czekaj, aż coś poczujesz lub na cud, który sam spadnie z nieba.

Bóg dał nam najlepszy podręcznik radzenia sobie z trudnymi myślami, a jest nim Jego Słowo - po prostu zdecyduj się na to, by w nie uwierzyć! A wtedy, dzięki wierności, posłuszeństwie i dyscyplinie trwania przy Panu, zaczniesz odkrywać nową rzeczywistość, którą odkryła też Maria, gdy usiadła u stóp Jezusa - że "potrzeba tylko jednego" (Łk 10,42)

Ćwiczenie praktyczne: zrób "rachunek myśli"

Każdy z nas zna i praktykuje rachunek sumienia - to jeden ze stałych elementów życia duchowego. A gdyby tak w stałą praktykę wprowadzić "rachunek myśli"? Nie tylko sumienie wymaga ciągłej weryfikacji, ale również zabałaganione myśli! Jeśli chcesz wprowadzić w swoją codzienność nowy, zdrowy nawyk, który przyniesie Ci dużo korzyści, zapraszam Cię do kilku kroków:

1. Kup mały notatnik, nazwij go "Rachunek myśli" i połóż w widocznym miejscu.

2. Przynajmniej raz w tygodniu otwórz go i zastanów się: Jakie w tym tygodniu miałem negatywne myśli o sobie? Co krytycznego na swój temat myślałem? Pamiętaj, że negatywne myśli pojawiają się zazwyczaj w trudnych, stresujących sytuacjach, w momentach gorszego nastroju, okoliczności czy pogody. Zapisz wszystkie myśli.

3. Przy każdej myśli spróbuj odtworzyć ciąg "myśl-emocja-działanie". Zanotuj, jakie emocje pojawiły się, gdy miałeś daną myśl oraz do jakiego działania Cię to doprowadziło.

4. A teraz pora znaleźć myśl prawdziwą i konstruktywną! Przy każdej negatywnej myśli zastanów się: Czy to na pewno jest prawda? Czy istnieje jakieś inne wyjaśnienie? Czy mam na to jakiś kontrargument? Czy mam jakiś dowód, że może być inaczej? Dla przykładu - kiedy myślisz: "Na pewno nie dam rady tego zrobić", myślą konstruktywną może być: "To faktycznie trudne zadanie, ale wiele razy radziłem sobie z podobnymi. I teraz mam dużą szansę!". Kiedy to zrobisz, zobacz, jak zmieniają się Twoje emocje!

5. Na koniec przy każdej negatywnej myśli zastanów się: Jakie jest spojrzenie Boga? Co On o mnie myśli w tej sytuacji? Co mógłby mi powiedzieć? Czy jest coś na ten temat w Słowie Bożym? Kiedy myślisz: "Nie potrafię", Bóg daje Ci słowa: "Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia" (Flp 4,13). Zapisz to i pielęgnuj w swoim sercu!

Stosuj regularnie "rachunek myśli", czytaj Słowo Boże, które jest pełne dobrych myśli Boga na Twój temat i zobacz, jak zmienia się Twoje życie!

Kolejny krok do prostoty to "Porządek w poczuciu własnej wartości...". Już za tydzień na DEON.pl

Maria Krzemień - psycholog chrześcijański i trener. W praktyce i codzienności jest po prostu wierzącym psychologiem, bo jakiś czas temu postanowiła połączyć nie tylko swoje życie, ale też pracę na dobre z Panem Bogiem. Prowadzi warsztaty psychologiczne w oparciu o Słowo Boże. Jej teksty można przeczytać na blogu Żyj po Bożemu.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Nie jesteś tym, co o sobie myślisz
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.