Uniwersytutki

Uniwersytutki
(fot. Shandi-lee / flickr.com)
2 lata temu
Logo źródła: Niedziela Iwona Galińska

Zawoalowana prostytucja istniała zawsze. Niektóre atrakcyjne studentki widziały w niej sposób na życie. Były to jednak sporadyczne przypadki, głęboko skrywane pod korcem. Nikt się nie chwalił, że jest utrzymanką bogatego mężczyzny.

Teraz nastały nowe czasy. "Wyzwolone" kobiety, według obiegowej opinii, nie zamierzają niczego ukrywać. Ceni się je za zaradność, śmiałość, swoistą fantazję. Działają w imię hasła - swego czasu propagowanego przez Owsiaka - "Róbta, co chceta". Nie ma żadnych zasad moralnych, liczą się tylko duże pieniądze i łatwe życie.

- Studiowałam na warszawskiej polonistyce w latach 70. - mówi nauczycielka Marzena. - Wiem, że jedna z moich koleżanek miała bogatego sponsora. To była tajemnica poliszynela naszego roku. Nie należały do wyjątków także propozycje seksualne składane w zamian za zaliczony egzamin. Sama tego doświadczyłam. Znany ze swoich podbojów erotycznych wykładowca literatury oblał mnie na egzaminie, proponując, że zmieni swoją decyzję, gdy na egzamin przyjdę do jego domu. Odrzuciłam i musiałam powtarzać rok, bo pan doktor znalazł na mnie haka.

Sponsoring różni się od prostytucji formą świadczeń. Prostytutka bierze od swojego klienta pieniądze za seks, natomiast studentka nie ogranicza się tylko do samego aktu seksualnego, może być osobą towarzyszącą na prestiżowych imprezach, powiernicą, przed którą mężczyzna pragnie się "wygadać", lub towarzyszką w czasie zagranicznych podróży. Forma zapłaty jest także zróżnicowana. Nie tylko pieniądze, może to być opłata za wynajem mieszkania, wizyty w ekskluzywnych gabinetach kosmetycznych, drogie stroje, pomoc w karierze zawodowej.

Niektórzy określają sponsoring jako miękką prostytucję. Jednak psychiczne skutki zarówno najstarszego zawodu świata, jak i sponsoringu są podobne - niechęć do samej siebie, poczucie wstydu, które daje o sobie znać w późniejszych latach.

To ja decyduję

- Do wybrania takiego stylu życia nie skłoniła mnie bieda - mówi Julita, studentka jednego z wydziałów humanistycznych UW. - Pochodzę z dobrze sytuowanego domu i wszystkie moje potrzeby materialne mam zrealizowane. Dla mnie ważne jest poczucie wolności, że to ja stawiam warunki. To ja ich upokarzam, bawię się nimi. Gdyby nie ich samcze potrzeby i całkowity brak empatii, sponsoring by nie istniał. Największą satysfakcję mam wtedy, gdy mężczyzna gotów jest zrobić dla mnie wszystko, bylebym tylko poszła z nim do łóżka, aby się mógł mną pochwalić na prestiżowej imprezie. Miewam często zupełnie szalone pomysły i śmieję się, patrząc na niego, jak się "wije", aby je spełnić.

W szkole średniej byłam zakochana do nieprzytomności w moim korepetytorze. Mówił, że mnie kocha. Planowaliśmy wspólne życie, gdy dojdę do pełnoletności. Pewnego dnia zastałam go w niedwuznacznej sytuacji z inną kobietą. Okazało się, że miał narzeczoną, z którą nie zamierzał się rozstać. Chciałam wtedy skończyć ze sobą, zawaliłam naukę. Później długo dochodziłam do równowagi psychicznej. I wie Pani, co mi pozwoliło wrócić do świata? - patrzy na mnie wyzywająco - Postanowienie, że teraz to oni będą przeze mnie upokarzani, uzależnieni ode mnie. I sponsoring okazał się do tego idealny. Bawię się wyśmienicie. Po skończeniu studiów wyjadę z Polski i tak rozpocznę inne życie. Nie, nie żadne małżeństwo, mówię o karierze zawodowej. Największy dramat byłby, gdyby rodzice dowiedzieli się o moich wyczynach. Kocham ich i nie chciałabym, aby cierpieli z mojego powodu. Kluczę, aby nie stało się tak jak z ojcem jednej z moich koleżanek. Dowiedział się o drugim zawodzie córki, dostał zawału i zmarł.

Najbardziej żal mi dziewczyn, które robią to z biedy. Pamiętam taki wypadek. Dziewczyna pochodziła z małego miasteczka. Bieda w domu aż piszczała. Wyjechała na studia do Warszawy. Zamieszkała w akademiku. Utrzymywała się ze stypendium i dorywczych prac. Miała narzeczonego. Byli bardzo zakochani. Planowali ślub. I Baśka weszła w sponsoring, aby zebrać pieniądze na ślub, wesele. Ciułała każdy grosz zarobiony od swoich sponsorów. Nie znosiła tego, co robi. Narzeczony zaczął coś podejrzewać i w końcu poznał prawdę. Rozstali się z wielkim hukiem. Baśka załamała się, rzuciła studia i wybrała prostytucję. Żyje luksusowo, ale wewnętrznie jest całkowicie rozbita.

Denerwują mnie pazerne istotki, którym rodzice zapewniają średni standard życia, a one szukają sponsorów, od których dostają: markowe, drogie ciuchy, biżuterię, najdroższe perfumy, pobyty w spa i inne luksusy. To one są solą ziemi sponsoringu. Zrobiły sobie bożka z mamony. I tylko temu podporządkowały swoje życie.

Julita oskarża mężczyzn. Gdyby nie ich amoralne postępowanie, sponsoring by nie istniał. Kim są panowie korzystający z usług "uniwersytutek"? Część z nich prowadzi życie singli. To stosunkowo młodzi yuppies, dla których kariera zawodowa jest sensem życia. Nie mają czasu na związki, ale są pewne sytuacje, w których kobieta staje się niezbędna. Nic trudnego, wystarczy wejść na jeden z portali i wybrać odpowiednią kandydatkę. - Zwracam uwagę, aby nasze spotkania nie przerodziły się w coś więcej - wyznaje Michał, właściciel dobrze prosperującej firmy. - Dlatego często zmieniam dziewczyny. Zero uczuciowych zobowiązań. Odprężający seks, zagraniczna wycieczka, miłe spędzenie czasu i do widzenia.

Większość mężczyzn ma bardzo wysoki status materialny, społeczny i... żonę, która do kolorowego świata nie pasuje. - Moja pozycja zawodowa zmusza mnie, abym bywał w ekskluzywnym towarzystwie. Żona do takich imprez nie pasuje. Straciła figurę po dzieciach, zestarzała się. Bardzo ją cenię, ale na imprezy zabieram Sylwię. Utrzymuję na wysokim poziomie dom i coś ciekawszego z życia mi się należy. Koledzy z mojego środowiska postępują tak samo. Żadnych zobowiązań uczuciowych. Czysty układ handlowy, Dziewczyna jest zadowolona i ja także.

Zdaniem psychologa Adrianny Klos z warszawskiego Ośrodka Rozwoju i Psychoterapii "Strefa Zmiany", młode, prostytuujące się dziewczyny mają zaburzoną kobiecą godność. Tracą szacunek do siebie i zaczynają siebie nienawidzić. A później, po zerwaniu z tym procederem, na długie lata pozostaje poczucie winy i wstydu. - Prostytucja - twierdzi psycholog - bardzo silnie wiąże psychikę. Łatwo się w to wchodzi, ale potem trudno się wycofać.

Geneza

Sponsoring powstał kilka lat temu we Francji i tam nadal rozwija się bezproblemowo. Prof. Jacek Kurzępa, który zajmuje się tym zjawiskiem, mówi o zasadniczych różnicach tego zawodu u nas i we Francji. Nad Sekwaną nie ma większych oporów w uprawianiu seksu za pieniądze. Młode dziewczyny chwalą się swoją niezależnością, spontanicznością, bezceremonialnością. A to wszystko zapewnia im styl życia, jaki prowadzą. Seks dla nich to jedynie akt fizjologiczny, czysta konsumpcja, sposób na łatwe, przyjemne egzystowanie.

Odzwierciedla to film Małgorzaty Szumowskiej "Sponsoring". O swoich bohaterkach tak mówi: "Lubią to, co robią. Prostytucja dla nich to bezproblemowa droga do wygodnego życia. (...) Ważne jest fajne życie. A fajne życie jest wtedy, kiedy cię stać na dobre kosmetyki, knajpy, narty w Alpach". Oto świat, w którym króluje pieniądz.

W Polsce na szczęście taka postawa nie jest normą. Dziewczyny korzystające z tego rodzaju zarobku w większości nie są aż tak wyzwolone. Mają poczucie winy, wstydu. Nie chwalą się rodzajem swoich zarobków, a swój proceder starają się zakamuflować. Najnowsze badania mówią, że 1/5 studentek korzysta ze sponsoringu. Dziewczyna za jednorazowy seks bierze 100-250 zł, regularny sponsoring szacowany jest na 5-6 tys. zł miesięcznie. Najwięcej chętnych do tego rodzaju "pracy" wywodzi się ze środowisk studenckich filologii, pedagogiki, najmniej z prawa i medycyny.

Konsekwencje sponsoringu

- Nie można mnie porównywać do prostytutki -oburza się Zosia. - Ja nie sprzedaję tylko swojego ciała, ale służę jako ozdoba do różnego rodzaju imprez, wakacji. Jeżeli można wysuwać jakąś analogię, to chyba do japońskiej gejszy. W tym fachu liczy się uroda, obycie, dobre maniery, inteligencja, poczucie humoru. Sponsor chce być dobrze postrzegany w swoim środowisku i dziewczyna taka jak ja podnosi jego prestiż. Śmieszą mnie wypowiedzi psychologów o zaburzonych klientach, czerpiących przyjemność z gwałtu, upokarzania. Nie jestem od sponsorów uzależniona i mogę tę zabawę przerwać w każdej chwili.

Nic bardziej mylnego. Prostytucja, a do niej zalicza się także sponsoring, uzależnia. Dziewczyna nawet nie wie, kiedy ta dewiacja staje się normą, bez której nie może później żyć. Nawet gdy z tym zerwie, konsekwencje pozostaną - zaburzona psychika i uczucia, odcięcie się od pozytywnych emocji. Prostytucja prowadzi do zaburzeń porównywalnych do syndromu stresu pourazowego, czyli do uczucia poniżenia, upokorzenia, wyszydzenia. Trafnie ocenia to zjawisko prof. Jacek Kurzępa, mówiąc: "Prostytucja daje młodym, zagubionym dziewczętom poczucie własnej wartości. Mogą się mężczyzną bawić". Ale należy pamiętać, że "ciało można zabezpieczyć, psychiki - nie. Cierń wielokrotnego oddawania się, bycia uprzedmiotowionym powoduje samostygmatyzację, poczucie zeszmacenia. Z tego trudno wyjść. Do tego dochodzą nadmiar alkoholu, narkotyki, aborcja, bo dziecko przeszkadza w zawodzie".

Czy to nie zbyt wysoka cena za kolorowe szmatki i plażowanie pod palmami?

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Uniwersytutki
Komentarze (68)
KS
Krzysztof Sikorski
29 marca 2018, 11:07
Artykół jest doskonałą, aczkolwiek niezamierzoną odpowiedzią na to "co niby kobieta może mysleć na kilka godzin przed aborcją". Nie ma tygodnia, żeby media nie doniosły o kolejnym przypadku zamęczonego dziecka, czy  wręcz niemowlaka jeżeli nie przez matkę to za jej milczacą zgodą. Stan emocji, zachowań / słowo ducha jest tu nie odpowiednie / znaczącej części dzieci szkół gimnazjalnych są wiernym odzwierciedleniem haseł, formą ich przekazu na marszach czarnych parasolek, których dewizą jest ...." my nie jesteśmy średniowieczne". Potwierdzam: napewno nie średniowieczne. To była jednak cywilizacja. Czarne parasolki to ciemne, kompletne idiotki. Ot ssaki, naczelne teorii Darwina.
TS
~Taki Sobie
28 marca 2020, 15:34
A tobie się wydaje że w średniowieczu nie było prostytucji? No wiesz, mówiąc cynicznie podaż jest tylko wtedy kiedy jest popyt. Podaż może wynikać z różnych przesłanek, w średniowieczu akurat wynikała najczęściej z nędzy, głodu, bezdomności i nie tylko w średniowieczu a z czego wynika popyt?
MR
Maciej Roszkowski
20 listopada 2016, 10:53
PS. Bogactwo i biedę jednakowo trudno znosić z godnością.
27 marca 2018, 20:18
Powiedz to ludziom nie mającym za co żyć. Powiedz to tym wszystkim młodym, ładnym i smutnym dziewczynom z Ukrainy, które w PL studiują na lepsze życie, lepszy start w dorosłość. Za co mają jeść, pić, opłacać studia i całą resztę podstawowych potrzeb życiowych? Tak, zgadzam się, prostytucja jest zła, to patologiczny stan. Ale co zrobiłbyś nie mając na bułkę i herbatę? Zbyt łatwe, szybkie i proste są te Twoje sądy. Łatwo Ci tak mówić z pozycji fotela i komputera. Biedę znosić z godnością? Wpisz sobie w Google "bieda" i obejrzyj zdjęcia i zastanów się czy powiedziałbyś tym ludziom, by znosili ją z godnością. 
MR
Maciej Roszkowski
20 listopada 2016, 10:52
Niestety te panie zostaną prawnikami, lekarzami, nauczycielkami, niektóre pewnie żonami i matkami. A faceci którzy płacą za to to zwyczajne łachudry.
religijny frustrat
religijny frustrat
26 marca 2020, 23:51
@Maciej Roszkowski - być może nie
religijny frustrat
religijny frustrat
26 marca 2020, 23:54
@Maciej Roszkowski - być może nie doczytałeś - wg artykułu przyszłe prawniczki i lekarki nie mają czasu na takie ekscesy - na tych kierunkach jest na prawdę dużo 'kucia' Za to pedagożki, socjolożki, ekolożki - i wszystkie inne -lożki, co to na studiach nie muszą się przemęczać a zaliczają (sic!) kolejne semestry, jak widać mają czas na zaliczanie też innych przygód...
F
F
20 sierpnia 2014, 17:53
Tym powinna zainteresować się policja i wsadzić wszystkich za krartki na z 20 lat.
O
Ona
19 sierpnia 2014, 14:55
czytam i aż chce mi się śmiać ...dziękuję DEONowi za to  że publikuje badania ludzi zajmujących  się tym zjawiskiem od  wielu  lat....a Wam  drodzy  niedowiarkowie pozostaje  tylko napisać jedno:Tak-to prawda-to  nasze realia, nasza pogoń  za kasą, nasza smutna cena za dobry ciuch...
.
.
20 sierpnia 2014, 17:24
Jaka? NASZA??? może twoja, bo moja nie. Mów za siebie wywłoko.
.
.
19 sierpnia 2014, 10:02
Swoją drogą ciekawe, skąd pani Szumowska zna takie wynaturzone formy seksu. Normalny człowiek na sam opis takich zachowań reaguje szokiem i obrzydzeniem.
C
Czytelnbik
18 sierpnia 2014, 11:42
Czytając niektóre komentarze (swięcie) oburzonych przypomina mi się wykład z metafizyki moje profesora, który pokazując, jak nie można argumentować, mawiał: Słonie nie mogą istnieć, bo nie istnieją. A kto miał kontakt z małymi dziećmi wie, że taki 3-4 latek, Adaś, kiedy się wstydzi, albo za nic nie chce czegoś przyjąć do wiadomości zasłania sobie oczy rączkami i mówi: Nie ma Adasia, nie ma Adasia! Nie ma Uniwersytutek, nie ma Uniwersytutek, bo... przecież nie może ich być!
R
rydz
19 sierpnia 2014, 07:37
A święcie podnieceni lubią przeżuwać ten temat, ekscytować się nim i wyobrażać sobie zgniliznę moralną, która niekoniecznie istnieje, bo w rzeczywistosci mieliby ochotę się w czymś takim wytaplać.
C
Czytelnik
19 sierpnia 2014, 08:02
"święte podniecenie" jest konstrukcją dość nabzdyczoną, sztuczną po prostu. Oburzenie bije z wątków osób podważających istnienie uniwersytutek. Podniecenia u ich adwersarzy nie widzę, bo oni piszą o istnieniu problemu, mniej o tym, jaki jest i co z nim zrobić. Widzę natomiast próbę przypisania dyskutantowi, któremu nie umie się odpowiedzieć, czegoś obrzydliwego. A ta znana praktyka nie jest z kolei obrzydliwa. Pokazuje jedynie bezradność w argumentacji.
R
rydz
19 sierpnia 2014, 09:21
Praktyka prostytucji jest czymś obrzydliwym i godnym potępienia. Babranie się w tym temacie i przypisywanie tego procederu kobietom bez przytoczenia konkretnych dowodów, świadczy o skrywanym zamiłowaniu do nieczystości w tej formie. 
C
Czytelnik
19 sierpnia 2014, 13:40
Prostytucja jest czymś obrzydliwym słusznie prawi Rydz. A prostytutki? Bo może jednak o nie chodzi...  A co to znaczy się babrać? Bo Pan Jezus zdaje się raz po raz babrał w takich i innych obrzydliwościach. Czyżby On też... A dalej każe nam Rydz podawać dowody. W prostytucji? Czyli co... pójść na ulice? O czy świadczą linijki Rydza niech już każdy sobie dośpiewa, bo ja czytając je stałem się mało muzykalny.
SA
stantouc and
18 sierpnia 2014, 02:48
Aż nie chce się zabierać głosu. To przykre, że jezuici opublikowali ten kłamliwy artykuł i co jakiś czas umieszczają go na pierwszej stronie. Rzucanie pomówień nie jest żadną cnotą, ale grzechem przeciw VIII przykazaniu i nie wyjedna wam owej większej chwały na której tak wam zależy, chyba że będzie to chwała u ludzi, szczególnie masonów, którzy rozpętali tę oszczerczą kampanię. Ale kogo obchodzi dziś dekalog - bynajmniej nie tych, którzy w swojej nazwie powołują się na Syna Bożego.
M
Mak
18 sierpnia 2014, 00:49
Ten tekst to chyba jednak w sporej części jakieś bzdury. Ktoś bierze utrzymankę na jakieś spotkania biznesowe, żeby podbudować swój prestiż? Ja nie wiem co sobie inne osoby na takim spotkaniu o takim jegomościu mogą pomyśleć, ale nie podejrzewam, że może mieć to cokolwiek wspólnego z podniesieniem prestiżu żonatego faceta prowadzającego się publicznie z jakąś prostytutką (no w sumie przecież tym jest jednak sponsoring). I jeszcze w sytuacji, w której na takim spotkaniu są np. inni faceci z pozycją w towarzystwie własnych żon. To jakaś kompletna bzdura. Podobnie jak to dorabianie sobie przez biedne studentki. Jak ktoś chce dorobić jest duże zapotrzebowanie np. na opiekunki do dziecka czy pomoc w prowadzeniu domu. Pieniądze może nie jakieś specjalnie duże ale wyżyć można (i być może zarabia się lepiej i wygodniej niż np. jako sprzedawczyni w hipermarkecie), osoby pracowite i godne zaufania są w tym zakresie bardzo cenione, a takie np. studentki pedagogiki z doświadczeniem np. w opiece nad młodszym rodzeństwem to jest po prostu skarb. Bardzo trudno jest znaleźć kogoś dobrego w tym zakresie. Podobnie jak sprzątanie, gotowanie obiadów itp.
MN
mam nadzieję słyszalny głos
17 sierpnia 2014, 20:27
Bardzo bym prosił o powagę i trzymanie się faktów. Badania dotyczące kwot finansowych za jeden stosunek w kontekście sponsoringu to jakiś żart (nie wiem skąd takie dane). Po drugie 1/5 uniwersytutek to nadużycie. Bardzo boję się tego nowego trendu, sam jestem wierzący i muszę to napisać. Jeżeli wykorzystuje się skłonność wierzących do zatroskania się drugą osobą, grupą osób i specjalenie przerysowuje się problem , nadmuchuje się go, to również jest to grzech pychy. Błagam o poprawnośći i podawanie prawdziwych danych. Nie dajmy się wmanewrować w pułapkę pychy objawiającą się sztucznym zatroskaniem , uprzednio nadmuchanego i w dużej części spraparowanego dla celów medialnych problemu. Rzeczywistość wygląda zgoła inaczej. Problem istnieje ale nie jest taki jak przedstawiają go media i niestety autor/autora ? artukułu. 
L
lawral
18 sierpnia 2014, 09:01
20% studentek dorabiających prostytucją (sponsoringiem) to nie nadużycie. Jest to podparte dość gruntownymi badaniami i są to dane raczej zaniżone.
S
Szymon
18 sierpnia 2014, 09:33
W takim razie ja bym poprosił o przekierowanie do takich badań: link, książka itp.  Jeżeli w artykule padają jakieś liczby, dobrze aby były podparte przypisem, do jakich badań się odnoszą. Inaczej każdy mógłby "szacować" różne zjawiska, które z realnymi dananymi niekiedy nie mają nic wspólnego.
MA
Myślcie, a nie psioczcie.
18 sierpnia 2014, 20:44
Ciekawe kto szacował i na jakiej podstawie? Profeosrowie i naukowcy nie poraz pierwszy się ośmieszają. Siedząc za biurkiem można wyszacować, że nikt nie bierze natkotyków i nie ma problemy przemocy i prostytucji. Niestety naukowcy nie są rzetelni i mamy na to setki dowodów. Wykorzystują studentów do swoich smiesznych badań, sami nigdy nie wychodzą w teren. Sam studiowałem i wiem jak wygladają takie badania ; śmiech , z badaniami nie mają za dużo wspólnego. W tym wypadku jest podobnie. Wejdźcie do 100 osobowej sali . Siedzą studenki 20 z nich to utrzymanki. Żal mi autora. Rozumiem motywacje ale chcieć coś zrobić dobrze, to nie znaczy zrobić dobrze. Chcieć napisać dobry artykół to nie znaczu go napisać. Bez danych, bez metotologi, to tylko populizm. Bardzo prosze mądralę lawral o podanie bazdy danych. Jak dla mnie jest to projekcja twojego umysłu. Zastanów się. Chociaż możesz nie chcieć myśleć, ponieważ wygonie jest być osobą "uświadamiającą problem". Komunizm też chciał zbawiać świat. 
R
roman
17 sierpnia 2014, 20:26
Mężczyźni zawsze kupują oczyma. To co piękne, zgrabne i powabne zawsze rodziło żądze, aby to zdobyć lub poprostu kupić. Dzisiaj jest to ułatwione bardziej niż kiedykolwiek. Dzisiaj nie musisz zdobywać, bo w wielu przypadkach możesz to poprostu kupić, włącznie z żoną. Niestety istnieją takie związki, gdzie jedna strona płaci, a druga sprzedaje i chyba coraz częściej staje się to normą tego świata. A może już dawno jest tylko obecnie zaczynamy to powszechniej dostrzegać?
S
Swo
17 sierpnia 2014, 12:22
Swoboda obyczajów 12 Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę. 13 Pokarm dla żołądka, a żołądek dla pokarmu. Bóg zaś unicestwi jedno i drugie. Ale ciało nie jest dla rozpusty, lecz dla Pana, a Pan dla ciała. 14 Bóg zaś i Pana wskrzesił i nas również swą mocą wskrzesi z martwych. 15 Czyż nie wiecie, że ciała wasze są członkami Chrystusa? Czyż wziąwszy członki Chrystusa będę je czynił członkami nierządnicy? Przenigdy! 16 Albo czyż nie wiecie, że ten, kto łączy się z nierządnicą, stanowi z nią jedno ciało? Będą bowiem - jak jest powiedziane - dwoje jednym ciałem. 17 Ten zaś, kto się łączy z Panem, jest z Nim jednym duchem. 18 Strzeżcie się rozpusty; wszelki grzech popełniony przez człowieka jest na zewnątrz ciała; kto zaś grzeszy rozpustą, przeciwko własnemu ciału grzeszy. 19 Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie? 20 Za [wielką] bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele!
S
studentka
17 sierpnia 2014, 08:07
Profesor Kurzępa ? Ten pan NIE  JEST PROFESOREM ! Dllaczego karze się tak do siebie zwracać ? Czy ten tytuł ma podnieść mały prestiż wykładowcy ?
OS
ortografia się kłania
17 sierpnia 2014, 13:19
"Dlaczego karze się tak do siebie zwracać?..." Studentko, jakim cudem zdałaś maturę?
M
misia
17 sierpnia 2014, 15:36
Jaki profesor taka studentka
S
Szymon
18 sierpnia 2014, 09:34
Wydaje mi się, że oszczerstwo jest grzechem ciężkim? Czyż nie?
GN
g nG
16 sierpnia 2014, 23:40
O prostytucji też można by pisać na wiele sposobów: rozrywkowo,  naukowo, moralizatorsko albo litościwie. A  można by też EWANGELICZNIE! Można  o mocy Pana Jezusa większej od wszystkich problemów. W mediach katolickich wystarczy chcieć. Niedzieli nie czytam od wielu lat. Było tam dużo drętwego paskudzenia. A co jest teraz? Widać tu przykład.
M
msl
16 sierpnia 2014, 23:36
Ciekawe, że do tej pory nikt nie wspomniał w tym miejscu o facetach. Przecież to oni tworzą hm...popyt.
G
gogoga
16 sierpnia 2014, 23:13
"Ceni się je za zaradność, śmiałość, swoistą fantazję"? yyyy a kto je ceni? bo nie znam nikogo porzadnego kto ceni cichodaje chyba ze takie brudne kapcie ktore chcą podupczyc za półdarmo je cenią 
S
Studentka
16 sierpnia 2014, 22:28
Jakoś nie chce mi się wierzyć, że 1/5 studentek żyje w ten sposób. Sama jestem studentką filologii, mam BARDZO dużo znajomych i nie znam żadnej dziewczyny żyjącej ze sponsoringu
M
msl
16 sierpnia 2014, 23:33
Wcale nie muszą się z tym obnosić.
EF
Ex-studentka filologii
17 sierpnia 2014, 19:24
A ja byłam studentką filologii i miałam BARDZO dużo znajomych, i wszyscy żyli ze sponsoringu ... rodziców, którzy wypruwali sobie żyły, żeby dziecku pomóc. Rodzice wynajmowali nam mieszkanie na spółkę z rodzicami innych studentów. Warunek był taki, żeby po 3 latach nauki (absolutorium na poziomie licencjatu) natychmiast się usamodzielnić, i - jeśli się chciało - to kontynuowac edukację od razu lub stopniowo później za własną kasę z uczciwego źródła. Dodatkowe zarobki - proszę bardzo - korepetycje i tłumaczenia - jesli jesteś dobry, to masz zlecenia tłumaczeń z bardzo dobrych korporacji, ale to jest bardzo męczące - pracujesz nocami i w weekendy. Gdyby ktoś mi zasugerował, że moje pieniądze mogły pochodzić ze sponsoringu, to dostałby w twarz, i byłaby to ostatnia rzecz, na jaką mógłby u mnie liczyć.
L
lawral
18 sierpnia 2014, 09:04
A skąd wiesz, że w Twoim otoczeniu nie ma takich dziewczyn. Może się tym nie chwalą ? 
16 sierpnia 2014, 22:04
Nihil novi sub sole. Nie bez powodu jest to najstarszy zawód świata, Skoro jest popyt to podaż też się znajdzie. Fascynujące jest to, że te dziewczyny mogą spokojnie spoglądać na swoje odbicie w lustrze. I wszystko jest ,,cacy''. ,, I'm whore and I'm proud of it...'' Ale zapewne do czasu. Kiedyś czytałem reportaż o dziewczynach, które postanowiły skończyć ze ,,sponsoringiem'' ( głupie określenie, to jest najzwyklejsze puszczanie się dla kasy   i koronkowych majtek, czyli właśnie po prostu prostytuowanie się) Wszystkie, prędzej czy później, lądowały u psychoterapeutów. Spustoszenie totalne. Psychika zdemolowana. Dopiero poniewczasie sobie uświadomiły co ze sobą robiły, ale rany wewnętrzne w psychice pozostaną do grobowej deski. Nie mówiąc o dodatkowych konsekwencjach jak alkoholizm, załamania nerwowe, depresje. Nawet jeśli opisane zjawisko nie jest jeszcze (na szczęście) bardzo powszechne to jest zjawiskiem patologicznym. Szkoda, że elementarne poczucie godności i przyzwoitości gdzieś się zagubiło. Podłe czasy. Smutne to wszystko...
E
ego
16 sierpnia 2014, 21:46
Te uznawane za tzw. "brzydkie", bo nie są doskonałe w każdym calu, często nie są głupie, znają swoją wartość i szanują się, bo wiedzą, że to jedyny ich atut w tym zatrutym społeczeństwie. Ale ich akurat nikt nie chce. Wy faceci macie za duże wymagania, co jest wynikiem waszej próżności. Macie za swoje, zadowalajcie się pieknymi, rozpuszczonymi przez was osobiście "pieknościami".
D
Dominik
16 sierpnia 2014, 22:25
Zarzut z tylka. Uroda jest u mnie na pierwszym miejsu i koniec kropka. No i musi byc zdrowa psychicznie, bo wariatki i tak nikt nie chce. Zreszta, wiele ladnych jest zdrowsza mentalnie od tych 'brzydkich' bo w wiekszosci maja normalne podejscie i nie maja kompelksow. 
G
gola
16 sierpnia 2014, 23:16
pierdolisz jak potłuczona, jestes brzydka i masz pretensje co całego swiata ze nikt cie nie chce wyruchac, jakbys była atrakcyjna, postepowałabys identycznie jak cichodaje, jebałabys sie przy kazdej okazji :) a tak zostało ci pierdolic farfocle o próżnosci i o wymaganiach
.
.
17 sierpnia 2014, 15:03
Zapewniam cię, że można być ładną, mieć powodzenie, a jednocześnie znać swoją wartość i się szanować.
SS
Storm Shadow
16 sierpnia 2014, 19:56
Dziewczyny same sobie wystawiają świadectwo. Skoro są gotowe rozkładać nogi dla pary fatałaszków to znaczy, że mają poważny problem w swoich... eee...UMYSŁACH, choć to określenie w ich przypadku na wyrost. Po cześci na pewno wynika to z próżności. Kobiety to próżne, wyrachowane, perfidne intrygantki, którym ,,dobra materialne'' bardzo leżą na sercu. Nie ma co się oszukiwać. Dla laski nie liczy się co masz w głowie i co czujesz, bo one mają to w...głębokim poważaniu. Ale grubość portfela, oooo! to już poważna sprawa! Bez tego ani rusz. Bo jak nie potrafisz czegoś zapewnić (czyt. kupić) to znaczy, że jesteś niedojdą, nieudacznikiem, ciamajdą i ofiarą losu, niedługo zapewne będziesz alkoholikiem, próżniakiem, cieciem. A w dodatku możesz ( o zgrozo!) nie mieć akurat ochoty na tzw. ,,uprawianie miłości'' (kuźwa, kto to wymyślił...). A to oznacza, że jesteś PEDAŁEM! Niech nikt nie wciska kitu o ,,biednych, zahukanych dziewczątkach z małych miejscowości'' które aby przeżyć muszą uprawiać ,,sponsoring''. Sponsoring kuźwa...Dobre sobie. One się po prostu k**** wią, a nie żaden sponsoring. To jest upadek moralny. Zło jest złem. A to, że Pan Bóg się bardzo pomylił stwarzając kobietę, to już inna sprawa. Skoro chcą być dziwkami to niech będą. Niech się rżną z kim popadnie. Widocznie to je kręci. Jak ktoś ma piłeczkę kałczukową zamiast mózgu to takie są efekty.
O
O.
16 sierpnia 2014, 20:47
"A to, że Pan Bóg się bardzo pomylił stwarzając kobietę, to już inna sprawa".  Ot, impotencja umysłowa. Pozostaje jedynie współczuć umysłowi tak słabemu, że dał się zdominować jakiemuś niemającymu umocowania w rzeczywistości stereotypowi.
SS
Storm Shadow
16 sierpnia 2014, 21:12
Ty za to masz umysł pracujący na najwyższych obrotach, czy tak? Zazdroszczę Ci stary, serio... Umysł twój nie dał się zdominować?. Kurde, musisz być niczym Flash Gordon. Pamiętaj o regularnej wymianie płynów chłodzących, aby turbiny się nie przegrzały. Jak nastąpi OVERHEAT może być nieciekawie. Szlag trafi całą twoją potencję. Byłaby to wprost nieoszacowana strata dla całej ludzkośći. Alleluja!
D
domm
16 sierpnia 2014, 22:29
Puknij sie w leb mizoginie. Czynisz zarzuty wobec wszystkie kobiety bo ci z jedna czy kilku nie wyszlo? Poszukaj problemu w sobie. I jeszcze sie na bozka powolujesz... Slabys widac. 
T
tomi
16 sierpnia 2014, 18:37
a artykulik wyjety z palca, 20% smieszne, bo po pierwsze ilu facetow placi za takie rzeczy nawet tych bogatych, a szczegolnie bogatych, ci wszak to kase trzymaja mocno bo inaczej by jej nie mieli....  po drugie az takiej biedy nie ma, a z innych powodow moga takie rzeczy robic nieliczni po trzecie wiekszosc dziewczyn i tak ma jakiegos chlopaka ktory az tak kasy nie skapi
M
msl
16 sierpnia 2014, 19:28
Otóż bardzo się mylisz. "Uniwersytutek" jest właśnie mniej więcej tyle, ile podano w artykule. A na temat powstała nawet praca naukowa  na Uniwersytecie Jagiellońskim. Więc dane nie są wzięte z sufitu. Kto tak sądzi, grzeszy naiwnością.
SS
Storm Shadow
16 sierpnia 2014, 18:17
Dopóki ziemia i słońce nie przeminą prostytucja będzie istniała. Zaraza wisi nad naszym krajem, a ludzie nie szanują żadnych świętości. Ja spotykam się na każdym kroku z powszechną, godną najwyższej pogardy, degrengoladą moralną, szczególnie w sferze seksualności. Nie trzeba się od razu prostytuować. Większość dziewczyn i tak chętnie daje za darmo. Wystarczy zrobić małe tournee z piątku na sobotę po klubach i knajpach (mieszkam w Krakowie, więc mówię o doświadczeniu z mego miasta, ale tak jest zapewne w każdym większym mieście). Jedna, wielka ruja i poróbstwo! Nawet do kibla czasem nie można się dostać, bo ,,króliczki'' już, już! muszą dać upust swej ohydnej huci! (Zresztą moim zdaniem seks jest w ogóle obrzydliwy, ale to inna sprawa). Ludzie generalnie się nie szanują. Nie szanują ani swojej cielesności, zaś o sprawy ducha mało kto zabiega. Za to kopulowanie pobudza od razu wszystkich! Nic tylko kopulacja i kopulacja! Jakby k... nic innego na tym świecie nie było warte zachodu! Kopulacja jest wstrętna. Zwykła wymiana płynów ustrojowych. Jak można z tego robić wielkie halo? W dodatku, czego nie rozumiem, Kościół dokonał jakieś absurdalnej i niezrozumiałej apoteozy tego ,,zjednoczenia w akcie małżeńskim'', jakiegoś ,,dawania siebie drugiemu''. Jezu, co za brednie...
T
tomi
16 sierpnia 2014, 18:31
Kobieto masz powazny problem niestety. Nie wiem czy ktos cie skrzywdzil czy zostalas tym naznaczona ale z swoim podejsciem bedziesz nieszczesliwa do ostatnich swych dni. Wiec zrob cos z tym, bo problem jest w tobie. Na dzis dzien nie jestes zdolna do zadnych blizszych ludzkich relacji. I przestan sie zadreczac tylko wez sie do pracy nad soba, zeby jak znajdziesz jakiegos faceta, nie uciekl od ciebie po tygodniu.
SS
Storm Shadow
16 sierpnia 2014, 19:10
Jestem facetem. Normalnym, trzeźwo myślącym facetem. Który po prostu widzi całe to g... w jakim żyjemy i nie udaje, że że to piwonie tak pachną, rozumiesz? To nie ja mam problem. To zachodnia, dekadencka, hedonistyczna cywilizacja ma problem. Na szczęście zmierza ku upadkowi. Arabowie zrobią porządek. Widocznie na nic więcej nie zasługujemy. A ,,bliższe relacje'' obchodzą mnie tyle co zeszłoroczny śnieg. W ogóle co to znaczy ,,bliższa relacja''?
D
dominik
16 sierpnia 2014, 22:35
Poped jest normalnym zjawiskiem, umyslowy inwalido. A twoje podejscie wynika z deprawacji potrzeby, i umniejszenia jej znaczenia (taka gierka ego - oszukujesz sam siebie, ze nic nie tracisz). Gdybys byl spelniony, to nie jedzilbys jak stary pryk i obrzydal zycie innym ku chwale wlasnej niedoli. 
M
mdl
16 sierpnia 2014, 22:37
No chyba zapominasz, że współżycie między małżonkami jest wyrazem MIŁOŚCI. Jeśli widzisz w tym tylko ywmianę płynów ustrojowych i nazywasz kopulacją dodatkowo przywołując obrazy z klubów, to się wcale nie dziwię, że Cię obrzydza- bo samemu sobie wypaczasz i zohydzasz ten akt. A wyrażanie miłości i jedności w taki sposób, jest pięknym darem jednego dla drugiego.
C
Czytelnik
16 sierpnia 2014, 16:33
Od paru lat poruszam temat prostytucji i sponsoringu na ćwiczeniach (pytam np. o różnicę między tymi zjawiskami). Problem jest duży, o czym świadczy w pewnych grupach bardzo ożywiona dyskusja, z tendencją do pokazywania, że dziewczyny nie maja pieniędzy, a jest to dorabiane czy praca, jak każda inna, w innych grupach panuje grobowa cisza, a wiele dziewczyn jest mocno zaczerwienionych i trudno ugryść tamat. Osobom uznającym temat za marginalny proponuję przejrzeć ogłoszenia o pracy i... czytać je niezbyt dosłownie.
28 stycznia 2013, 23:02
Zjawisko tu opisywane jest w mojej ocenie marginalne. Kilka lat siedzę na uczelni i na szczęście nie spotkalem się z tego typu, nazwijmy to wprost, dewiacyjnymi praktykami.
Z
Znak
23 stycznia 2013, 22:28
Deon został kupiony przez rządowe media i razem z nimi wmawia dziewczynom, że sie prostytuują. Kult władzy (każdej) u jezuitów idzie w parze z całkowitą ignorancją przykazań, między innymi miłości bliźniego i nieskładania fałszywego świadectwa przeciwko temuż bliźniemu. Ale kogo to obchodzi, przecież kobiety można utopić w błocie i jeszcze samemu przy tym wypłynąć. Wiadomo, że się nie obronią. Na tym świecie górą jest zawsze ten, kto rzuca oskarżenie, nawet kłamliwe. A jezuici są z tego swiata, potrafią się ustawić i doskonale w nim prosperują kosztem czegos tak śmiesznego i naiwnego jak uczciwość i świętość. A komu się nie podoba, ten ich zdaniem nienormalny, tak jak św. brat Albert.
C
CztelnikDeonu
16 sierpnia 2014, 16:27
~Znak: wystarczy czytać z uwagą aby nie pluć na Deon. Proszę zauwazyć, że to jest przedrukz NIEDZIELI (tygodnik katolicki) bynajmniej nie jest to pismo jezuitów... Czy cała prasa katolicka więc należy do "rządowych mediów"? Ubawiłem się stokrotnie tym komentarzem !!!
A
Aga
23 stycznia 2013, 16:55
Zgadzam się z Jackiem - brakuje DEONa w DEONie. Artykuł nie przystający do rzeczywistości i wartości chrześcijańskich. A szkoda:(, bo temat kontrowersyjny
Z
ZdruzgotanaDzisiejszymŚwiatem28
22 stycznia 2013, 10:35
a jakie są konsekwencje psychiczne trwania w tym gównie dla mężczyzn korzystających z tego, kiedys przysiegajacych przed ołtarzem?
J
Jacek
21 stycznia 2013, 14:10
Musiałem sprawdzić na pasku u góry - czy to wp, czy o2 - czegoś brak w tym artykule - tego do czego aspiruje zapewne portal deon (wartościowy, chrześcijański, wychowawczy...)  
D
Damian
19 stycznia 2013, 23:27
Marzenko, czy jest jakaś definicja, która mówi, że można ratować jednego człowieka (np. niemowlęta, dzieci, dla których WOSP niby zbiera kasę), innego wciskać w błoto i to nie tylko to z wody, ale i duchowe (hasło "Róbta co chceta", które tak ochoczo podnosi młodzież w dyskusjach o swoich prawach, albo o sytuacji na Woodstok'u). Czy jako katoliczka dająca pieniądze na dzieci możesz spać spokojnie wiedzac, że dajesz też na demoralizację młodzieży i ich odciąganie od KK? Czy wiesz, że jako katoliczka wspierasz sektę Hare Kriszna? Ostanio jest art. na Onecie i porównanie WOSP i Caritasu - WOSP wychodzi jako uboga i baaardzo droga organizacja! A nie zastanawiasz się nad tym jak to jest, że Polacy płacą tyle podatków, i ubezpieczeń, a jak chcą się leczyć w bezpłatnej ponoć służbie zdrowia to muszą najpierw kupić sobie sprzęt do szpitala?
M
Marzena
19 stycznia 2013, 22:13
zgadzam się z artykułem, ale co ma do tego Owsiak? Dlaczego kościół nie wspiera człowieka, który tak wiele zrobił dla innych??? jestem osobą wierzącą i dlatego właśnie tak boli mnie postawa części wierzących w niektórych kwestiach...
Z
Zoltan
16 sierpnia 2014, 17:41
No właśnie, co złego to  Owsiak.... Dobro czyniący człowiek.... Ale nie katolik..... Znaczy diabeł wcielony.... Jak to mówią "weźcie się i ogarnijcie".
(
()
16 sierpnia 2014, 18:35
Kim jest ten Pan nie wiem (katolik, nie katolik, apostata... etc.), ale ślub kościelny w kościele w Lewiczynie wziął  swego czasu,  acha i witraż tam po sobie pozostawił...  
MR
Maciej Roszkowski
17 sierpnia 2012, 21:52
       Rzeczywistość społeczna jest badalna i mierzalna. Poważne teksty przynajmniej śladowo zaznaczają odniesienia do zbadanych fragmentów rzeczywistości. Publicystyka czuje sie wolna od takich ograniczeń, stąd opisywanie problemów na podstawie kilkunastu lub kilkudziesięciu relacji, czy obserwacji. Może to zwrócić uwagę na jakiś problem, ale nie upoważnia do wniosków ogólniejszych np. na temat powszechności lub marginalności  opisywanych zjawisk.    A swoja drogą łatwo o potępienie dla  tych kobiet, a co z panami. Są tak samo sku..eni
M
mimi
17 sierpnia 2012, 17:27
Z całym szacunkiem, ale to Pan/Pani nie zrozumiała. Zwrot "taka postawa nie jest normą" odnosi się do cytatu w poprzednim akapicie. A więc "taka postawa", o której jest mowa, to brak poczucia winy i wyrzutów sumienia z powodu prostytucji, a nie prostytucja sama w sobie. Autorka artykułu w dwa zdania po tych słowach, na których zakończył(a) Pan/Pani cytat pisze, że wedle badań 1/5 polskich studentek sie prostytuuje. Nie podano jednocześnie ŻADNEGO źródła tej krzywdzącej proporcji i sum, które rzekomo w zamian otrzymują. To jest nierzetelne dziennikarstwo. Proszę czytać uważniej i nie wyrywać zdań z kontekstu.
jazmig jazmig
jazmig jazmig
17 sierpnia 2012, 13:03
Marginalne, w mojej ocenie, zjawisko, zostało przedstawione w taki sposób, jak gdyby większość studentek lekce sobie ważyła normy moralne i miała za nic szacunek do własnego ciała. W Polsce na szczęście taka postawa nie jest normą. Dziewczyny korzystające z tego rodzaju zarobku w większości nie są aż tak wyzwolone. Mają poczucie winy, wstydu. Jak widać, źle zrozumiałaś artykuł, autorka wyraźnie pisze o tym, że jest to zjawisko marginalne, a przytacza właśnie marginalne zdarzenia. 
M
mimi
17 sierpnia 2012, 10:30
Drażni mnie takie straszliwe generalizowanie zarówno przez autorów, jak i uczestników forum tego portalu. Życiowa samodzielność, chęć osiągnięcia sukcesu naukowego czy zawodowego, "zaradność, śmiałość i fantazja" wcale nie muszą oznaczać braku kręgosłupa moralnego. Marginalne, w mojej ocenie, zjawisko, zostało przedstawione w taki sposób, jak gdyby większość studentek lekce sobie ważyła normy moralne i miała za nic szacunek do własnego ciała. Kończę właśnie studia, dwa lata studiowałam równolegle dwa kierunki i nigdy, nigdy nie spotkałam żadnej dziewczyny, która jakkolwiek by sugerowała, że na życie zarabia własnym ciałem. Większość dziewcząt, które poznałam, szanowała się, była uczciwa, a na czesne i ładne sukienki zarabiała kelnerując w kawiarni. O tym jednak w artykule nie ma ani słowa. To przykre i krzywdzące.
MB
młodszy brat Marii Magdaleny
25 lipca 2012, 23:54
pomyliłem portale?
S
student
25 lipca 2012, 22:18
 Bo małżeństwo to przeżytek dawnego świata. Teraz mamy liberalizm, nie potrzebujemy bohaterskich wielodzietnych rodzin, tradycyjnych małżeństw - taką opinię przejawiają ludzie w sekularyzowanej powoli Polsce, a w większości są to "wyzwoleni młodzi z wielkich miast". Z resztą, co tu gadać, ciężko dziś o dobrą dziewczynę/faceta, którzy chcieliby oprzeć swoje życie na wartościach i założyć rodzinę. To jest, że tak powiem w obecnych czasach rzadkością. 

Skomentuj artykuł

Uniwersytutki
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.