Donald Trump nie kryje swojej niechęci do papieża. A Leon XIV stanowczo domaga się pokoju

Po lewej: papież Leon XIV, fot Grzegorz Gałązka. Po prawej: Donald Trump, fot. Depositphotos.com

Część mieszkańców naszej planety, w tym również niejeden katolik, z zapartym tchem śledzi relacje między papieżem pochodzącym ze Stanów Zjednoczonych a prezydentem USA. Coraz bardziej stanowcze i coraz ostrzejsze wypowiedzi Leona XIV w ostatnich tygodniach w kwestii wojny i pokoju nie pozostawiają wątpliwości, że odnoszą się do decyzji i działań amerykańskiego przywódcy. Donald Trump także nie kryje swojej niechęci do aktualnego następcy św. Piotra.

Przypominając w sobotę słowa „Nigdy więcej wojny” Leon XIV jasno dał do zrozumienia, że wezwania do pokoju, które słychać z jego ust od pierwszych chwil po wyborze na Stolicę Piotrową, to nie jest jakaś jego prywatna obsesja, lecz stanowisko Kościoła wyrażane od dziesiątek lat.

DEON.PL POLECA



Był 4 października 1965 roku. Papież Paweł VI po raz pierwszy przemawiał na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych. Mówił ponad pół godziny po francusku. Komentatorzy po latach twierdzili, że tamto wystąpienie wyznaczyło nowy rozdział w dziejach papiestwa i stosunków wspólnoty międzynarodowej z Kościołem. Powiedział m.in. „Krew milionów ludzi i niezliczone, niesłychane cierpienia, niepotrzebne rzezie i przerażające ruiny sankcjonują pakt, który was jednoczy, z przysięgą, że musi się zmienić przyszła historia świat”. Główny wydźwięk tamtego papieskiego przemówienia to dwukrotnie powtórzony apel: „Nigdy więcej wojny, nigdy więcej wojny!” i stanowcze stwierdzenie, że „pokój musi przewodzić losom narodów i całej ludzkości”. Według Pawła VI relacje między narodami powinien kształtować rozum, a nie siła.

Powyższe informacje bez trudu można znaleźć w co najmniej kilku miejscach w internecie. Trzeba je jednak przypomnieć, aby zrozumieć, co się wydarzyło 11 kwietnia br. w Bazylice Świętego Piotra podczas modlitwy różańcowej o dar pokoju. Modlitewnemu czuwaniu przewodniczył papież Leon XIV.

Aktualny następca św. Piotra powtórzył apel Pawła VI sprzed ponad sześćdziesięciu lat – „Nigdy więcej wojny”. Zrobił to jednak w sposób szczególny. Przywołał w swoim wystąpieniu innego ze swych poprzedników – Jana Pawła II. I to w cytacie jego słów znalazło się przypomniane dramatyczne wołanie „Nigdy więcej wojny”. Leon XIV zacytował słowa Papieża Polaka wypowiedziane przed modlitwą Anioł Pański 16 marca 2003 r., dokładnie cztery dni przed rozpoczęciem drugiej wojny w Zatoce Perskiej. Wtedy celem inwazji międzynarodowych sił zbrojnych (głównie USA i Wielkiej Brytanii), był Irak.

Jan Paweł II powiedział „Ja należę do tego pokolenia, które żyło w okresie II wojny światowej i ją przeżyło. Mam obowiązek powiedzieć wszystkim młodym ludziom, młodszym ode mnie, którzy nie mają za sobą tego doświadczenia: «Nigdy więcej wojny!», posługując się słowami wypowiedzianymi przez Pawła VI w czasie jego pierwszej wizyty w siedzibie Narodów Zjednoczonych. Musimy zrobić wszystko co w naszej mocy!”. Dodał, że wszyscy wiedzą, iż nie istnieje pokój za wszelką cenę, „Lecz wszyscy wiemy, jak wielka jest to odpowiedzialność” – mówił papież z Wadowic. Leon XIV, przywołując tamte dramatyczne słowa stwierdził stanowczo: „Dzisiejszego wieczoru przyjmuję jego apel jako własny – apel jakże aktualny”.

DEON.PL POLECA


Przypominając właśnie w taki sposób słowa „Nigdy więcej wojny” Leon XIV jasno dał do zrozumienia, że wezwania do pokoju, które słychać z jego ust od pierwszych chwil po wyborze na Stolicę Piotrową, to nie jest jakaś jego prywatna obsesja, lecz stanowisko Kościoła wyrażane od dziesiątek lat.

Żeby nie było wątpliwości, że mamy do czynienia z kontynuacją jednoznacznej linii Stolicy Apostolskiej, w rozważaniu Leona XIV znalazły się również cytat z innych następców św. Piotra. Przywołując Jana XXIII, wskazał również na jego poprzednika: „Związane z [pokojem] korzyści dotyczą bezpośrednio wszystkich, a mianowicie poszczególnych ludzi, rodzin narodów, wrzeszczcie całej rodziny człowieczej”. A powtarzając lapidarne słowa Piusa XII, dodał: „Przez pokój nic nie ginie, przez wojnę można utracić wszystko”. Leon XIV zacytował encyklikę Jana XXIII „Pacem in terris”, a dodatkowym sygnałem dla świata jest fakt, że wspomniane czuwanie w intencji pokoju na świecie odbyło się właśnie 11 kwietnia, czyli dokładnie w sześćdziesiątą trzecią rocznicę opublikowania tego ogromnej wagi dokumentu papieża, który zwołał Sobór Watykański II.

Jan XXIII encyklikę „Pacem in terris” zaadresował nie tylko do katolików, nie tylko do chrześcijan, ale do wszystkich ludzi dobrej woli. Dokładnie to samo myślenie o pokoju prezentuje Leon XIV. „Połączmy zatem siły moralne i duchowe milionów, miliardów mężczyzn i kobiet, starszych i młodych, którzy dziś wierzą w pokój, którzy dziś wybierają pokój, którzy opatrują rany i naprawiają szkody pozostawione przez szaleństwo wojny” – mówił podczas sobotniego czuwania w Bazylice Świętego Piotra. Pokój to nie jest sprawa wąskiej grupki polityków, którzy usiłują ustawiać ziemską rzeczywistość według własnego widzimisię. Pokój to sprawa całej ludzkości. Kto nie był o tym przekonany w ciągu minionego 1,5 miesiąca mógł się dobitnie przekonać, że wojna w jednym, odległym zakątku świata wpływa bezpośrednio na jego codzienne życie, na ceny, poczucie bezpieczeństwa, plany na przyszłość.

Leon XIV podczas wspomnianego czuwania zwrócił uwagę na jeszcze jedną niezwykle istotną kwestię. Powiedział, że oprócz wielkiej modlitwy trzeba czegoś jeszcze, również w wymiarze powszechnym. „Modlitwa zobowiązuje nas do przemiany tego, co jeszcze pozostaje przemocą w naszych sercach i umysłach: nawracajmy się ku Królestwu pokoju, które buduje się dzień po dniu – w domach, szkołach, dzielnicach, wspólnotach cywilnych i religijnych – odbierając przestrzeń polemice i rezygnacji, posługując się przyjaźnią oraz kulturą spotkania” - wskazał. Wezwał do powrotu do wiary w miłość, w umiarkowanie, w dobrą politykę. „Formujmy siebie i angażujmy się osobiście, każdy odpowiadając na własne powołanie. Każdy ma swoje miejsce w mozaice pokoju!”.

Część mieszkańców naszej planety, w tym również niejeden katolik, z zapartym tchem śledzi relacje między papieżem rodem ze Stanów Zjednoczonych a prezydentem tego kraju. Coraz bardziej stanowcze i coraz ostrzejsze wypowiedzi Leona XIV w ostatnich tygodniach w kwestii wojny i pokoju nie pozostawiają wątpliwości, że odnoszą się do decyzji i działań amerykańskiego przywódcy. Donald Trump nie kryje swojej niechęci do aktualnego następcy św. Piotra i w miniony weekend mocno go skrytykował zarówno w internetowym wpisie, jak i w rozmowie z dziennikarzami. Posunął się nawet do przeciwstawiania Leona XIV jego rodzonemu bratu i doradzania papieżowi, aby „wziął się w garść”. Wysłał swoim zwolennikom jasny sygnał w stwierdzeniu „Nie jestem fanem papieża Leona”. Problem w tym, że nie chodzi o rozgrywkę personalną, lecz o losy miliardów ludzi.

Dziennikarz, publicysta, twórca portalu wiara.pl; pracował m.in. w "Gościu Niedzielnym", radiu eM, KAI

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Donald Trump nie kryje swojej niechęci do papieża. A Leon XIV stanowczo domaga się pokoju
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.