Kard. Ryś o Janie Pawle II: świętość nie oznacza bezgrzeszności ani nieomylności
Kardynał Grzegorz Ryś zamienia biurko w krakowskiej kurii na pątniczy szlak, by w sierpniu przejść Pieszą Pielgrzymkę Krakowską. Metropolita wprost mówi o „dziurze” w powołaniach, której nie da się łatwo załatać, oraz o pomocy Ukrainie, będącej sprawdzianem naszego człowieczeństwa. W rozmowie z „Gościem Niedzielnym” porusza tematy bolesne: od wykorzystywania seksualnego w Kościele po kryzys wiary młodego pokolenia.
Statystyki są bezlitosne dla krakowskiego seminarium. Podczas gdy w 1988 roku święcenia przyjmowało 66 kapłanów, w maju 2026 roku na ten krok zdecydowało się tylko czterech kandydatów. Jednocześnie na emeryturę w tym i przyszłym roku przejdzie aż 32 księży. Kardynał przyznaje, że Pan Bóg nie przestał powoływać, jednak instytucja nie zawsze daje mu właściwe narzędzia dotarcia do serc młodych ludzi.
Skok na głęboką wodę
Przyczyn kryzysu jest wiele, a kardynał Ryś wskazuje m.in. na jakość propozycji, jaką Kościół składa młodej generacji. Wspomina czasy, gdy jako kleryk był jednym z 400 alumnów, podczas gdy w 2007 roku, gdy został rektorem, liczba ta spadła do 170. Jego zdaniem kryzys wizerunkowy Kościoła może paradoksalnie mobilizować niektórych do „skoku na głęboką wodę” i dojrzałej decyzji o pójściu za Jezusem mimo trudności.
Metropolita krakowski mocno angażuje się w pomoc zaatakowanej Ukrainie, co spotkało się z mieszanymi reakcjami wiernych. Decyzja o przekazaniu składki z jednej niedzieli na rzecz wschodnich sąsiadów była odruchem serca i odpowiedzią na apel abp. Światosława Szewczuka. W rozmowie z Moniką Łącka kardynał podkreśla, że walka o życie bezbronnych ludzi wciąż trwa, a zniszczona infrastruktura wymaga systematycznego wsparcia, a nie tylko jednorazowych zrywów.
Prawda w archiwach
W ramach podziękowań krakowska hierarchia otrzymała od Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego miniaturowy generator prądu. To symbol konkretnego przekazanego Ukrainie sprzętu – magazynów energii i stacji zasilania – który ma służyć w Kijowie i innych miastach przez lata. Kardynał Ryś zaznacza, że pomoc ta nie odbywa się kosztem lokalnych organizacji charytatywnych i ma na celu pokazanie „dobrej twarzy” wdzięcznych sąsiadów.
Jedną z kluczowych decyzji nowego metropolity było otwarcie archiwum krakowskiej kurii dla pracowników naukowych i historyków. Dostęp do źródeł jest niezbędny do rzetelnego opisywania historii, choć prace te muszą odbywać się zgodnie z regulaminami i tzw. tajemnicą archiwalną. Tajemnica ta wynosi co do zasady 50 lat, a w przypadku zasobów watykańskich nawet 70 lat, co służy ochronie dobrego imienia osób występujących w dokumentach.
Synod w każdej parafii
Kardynał zapowiada również powstanie niezależnej komisji historycznej, która zbada zjawisko wykorzystywania seksualnego w polskim Kościele. Komisja otrzyma dostęp do zasobów niejawnych, a jej celem nie będzie rozliczanie poszczególnych osób – co należy do sądów – lecz opisanie mechanizmów i skali dramatu. Raport końcowy ma być zanonimizowany, by wyciągnąć wnioski na przyszłość i ustrzec się przed powielaniem błędów.
Na poziomie duszpasterskim najważniejszym wyzwaniem pozostaje trwający synod archidiecezji krakowskiej. Metropolita chce, by każda parafia potrafiła zdiagnozować swój stan i stała się wspólnotą sióstr i braci w wierze. Pierwsze syntezy parafialne mają być znane już 20 czerwca, a ich owocem ma być większa współodpowiedzialność świeckich za Kościół.
Biskup na pątniczym szlaku
Dla kardynała Rysia bycie następcą Karola Wojtyły to wielkie zobowiązanie, które realizuje, idąc po śladach ostatnich papieży. Podkreśla, że świętość Jana Pawła II nie oznaczała bezgrzeszności ani nieomylności, lecz była procesem rozwoju przez całe życie. Hierarcha apeluje, by nie przeciwstawiać sobie poszczególnych następców św. Piotra, lecz słuchać aktualnego papieża.
Swoją bliskość z wiernymi metropolita chce potwierdzić podczas 46. Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej. 6 sierpnia wyruszy z Krakowa ze Wspólnotą Śródmiejską, a każdego kolejnego dnia będzie maszerował z inną grupą. Jak sam twierdzi, siedząc w kurii, nie spotkałby tylu ludzi chętnych do modlitwy, rozmowy i spowiedzi, co na pątniczym szlaku.
Gość Niedzielny/łs


Skomentuj artykuł