Charyzmat zarządzania i co najmniej trzy konsekwencje
Władza nawet nad kilkoma osobami może być pokusą nie do odparcia. Daje do myślenia, że podczas tegorocznego spotkania moderatorów stowarzyszeń i ruchów kościelnych papież Leon XIV mówił właśnie o kwestii zarządzania.
Doświadczyła tego niejedna wspólnota. Takie doświadczenie pojawia się na różnych poziomach. Nie omija poziomu parafii, ale sięga często wyżej. O co chodzi? O problem zarządzania w kościelnych ruchach, stowarzyszeniach, bractwach, grupach. Raz po raz okazuje się, że same dobre chęci nie wystarczają. Nieporadność, nieudolność w rozpoznawaniu rzeczywistych potrzeb zrzeszających się ludzi, błędne decyzje powodują niesnaski, niezadowolenie, rozczarowanie, a w ostateczności nawet rozpad wspólnoty.
Okazuje się też, że ludzkie ambicje potrafią wybuchnąć nawet w niewielkich gronach, siejąc zgorszenie, a czasami wręcz zniszczenie, wykraczające swymi skutkami poza konkretną wspólnotę. Władza nawet nad kilkoma osobami może być pokusą nie do odparcia. Może też być narzędziem działania na szkodę konkretnych osób i faworyzowania innych. Tak się dzieje w niejednej organizacji nie mającej z Kościołem nic wspólnego. Tak się jednak może dziać również w ruchach, stowarzyszeniach działających w Kościele. Znane „ze świata” mechanizmy raz po raz wkradają się w katolickie wspólnoty, pokazując, że nie są one z założenia odporne na patologie i niedoskonałości.
W świecie, jak można wyczytać na rozmaitych stronach internetowych poświęconych temu zagadnieniu, „strategiczny proces koordynowania zasobów i działań w celu realizacji założonych celów”. Mało kto ma wątpliwości co do potrzeby zarządzania. Spory idą raczej o to w jaki sposób powinno się ono odbywać, aby było efektywne i jak dobierać ludzi, którym zostaje powierzona władza.
A jak jest w Kościele? Pan Jezus, stawiając św. Piotra na czele grona Apostołów dał jasno do zrozumienia, że również we wspólnocie Jego uczniów niezbędne jest zarządzanie. Jak zauważył ks. Krzysztof Kamiński w artykule poświęconym władzy w Kościele, określą ją zawsze jego cel, którym jest osiągnięcie zbawienia, czyli pełnej wspólnoty z Bogiem. „Ta wspólnota z Bogiem jest nieodłączna od wspólnoty z innymi ludźmi, ponieważ dzieci jednego Ojca są dla siebie braćmi. Z tego rodzą się powiązania międzyosobowe, których podstawą jest dar powołania. Z kolei rozmaitość darów pociąga za sobą bogactwo powiązań międzyosobowych, silnie ze sobą splecionych” – zauważył duchowny. Te spostrzeżenia warto odnieść nie tylko do władzy sprawowanej na różnych szczeblach hierarchicznej struktury Kościoła, ale również do funkcjonowania wspomnianych ruchów, stowarzyszeń, bractw, nowych wspólnot itp.
Daje do myślenia, że podczas tegorocznego spotkania ich moderatorów, zorganizowanego przez Dykasterię ds. Świeckich, Rodziny i Życia, papież Leon XIV mówił właśnie o kwestii zarządzania. To znaczy, że Następca św. Piotra zdaje sobie sprawę z problemów, jakie raz po raz rodzą się w tej sferze funkcjonowania Kościoła.
Leon XIV również podkreślił specyfikę władzy w Kościele. Stwierdził jednoznacznie, że sprawowanie władzy w Kościele nie wynika z prostej konieczności koordynowania religijnych potrzeb jego członków. „Kościół został ustanowiony przez Chrystusa jako trwały znak Jego powszechnej woli zbawczej i jest miejscem, gdzie, zgodnie z Bożym zamysłem, wszyscy ludzie, w każdej epoce, mogą otrzymać owoce Odkupienia i doświadczyć nowego życia, które dał nam Chrystus” – wytłumaczył Papież. Dodał, że w tym sensie natura Kościoła jest sakramentalna - ma on z pewnością wymiar zewnętrzny i instytucjonalny wraz ze swoimi strukturami, lecz zarazem jest skutecznym znakiem zjednoczenia, poprzez który należący do Kościoła uczestniczą w życiu Trójcy Świętej.
Leon XIV wskazał, że te szczególne cechy Kościoła z konieczności są również obecne w jego zarządzaniu, które nie jest jedynie techniczne. Wręcz przeciwnie, ma ono wrodzoną orientację zbawczą, to znaczy musi dążyć do duchowego dobra wiernych. Papież zwrócił uwagę, że św. Paweł „rządzenie” wymienił wśród charyzmatów (1 Kor 12, 28). Zauważył też, że w stowarzyszeniach wiernych i ruchach kościelnych zarządzanie jest na ogół powierzane świeckim i wyraża uzyskany na chrzcie udział w królewskiej misji Chrystusa.
Następca św. Piotra stwierdził też, że powierzenie zarządzania w tych gronach jest owocem wolnych wyborów, które należy rozumieć jako wyraz wspólnego rozeznania - pozwalającego każdemu na swobodne wyrażanie głosu. Warto zapytać, także w kontekście wspólnot i ruchów kościelnych działających w naszej Ojczyźnie, czy faktycznie zawsze tak się sprawy mają.
Według Leona XIV jeśli zarządzanie jest szczególnym darem Ducha Świętego, który członkowie wspólnoty rozpoznają u niektórych swoich braci i sióstr, wynikają z tego co najmniej trzy konsekwencje.
„Pierwsza z nich jest taka, że musi ono służyć dobru wszystkich, to znaczy promować dobro wspólnoty, stowarzyszenia i całego Kościoła” – powiedział Leon XIV. Dodał, że w związku z tym zarządzanie nie może nigdy być wykorzystywane do osobistych interesów lub światowych form prestiżu i władzy. W niejednej kościelnej wspólnocie w Polsce tworzący ją przekonali się, a czasem nadal się przekonują, że wcale nie jest to takie proste. Raz po raz w zarządzanie ruchami, grupami (także parafialnymi) wkrada się „światowość” i całkowicie niekościelne rozumienie władzy. Co gorsza, duchowni nie zawsze sobie z takimi sytuacjami radzą, a zdarza się, że bywają ich inspiratorami.
Drugą konsekwencją pojmowania zarządzania jako daru Ducha Świętego jest według Leona XIV to, „że rządy nie mogą być nigdy narzucane z góry, ale muszą być darem rozeznanym we wspólnocie i dobrowolnie przyjętym, stąd znaczenie wolnych wyborów dla ich urzeczywistnienia”.
„Trzecią konsekwencją jest to, że, jak każdy charyzmat, również zarządzanie stowarzyszeniami podlega rozeznaniu pasterzy, którzy czuwają nad autentycznością i właściwym wykorzystaniem charyzmatów” – powiedział Papież. I tu rodzą się kolejne pytania o to, w jaki sposób mający święcenia traktują swoje zadania związane z ruchami, stowarzyszeniami i nowymi wspólnotami. Jak rozumieją swoje zadanie „czuwania”? Czy wiedzą, jak powinni zareagować w konkretnych sytuacjach, zwłaszcza jeśli dochodzi do konfliktów i rozbicia jedności? Papież mocno zaakcentował sprawę jedności grup z Kościołem. „Nasze ruchy muszą naprawdę starać się żyć w komunii z całym Kościołem na poziomie diecezjalnym, a biskup jest tu bardzo ważną postacią” – powiedział. Niby oczywistość, a jednak trzeba o tym nieustannie przypominać.


Skomentuj artykuł