„Ludzie się nie zmieniają”? Nie skazujmy innych na ich przeszłość
Wiele razy uwierzyłeś, że ta osoba się zmieni, zacznie od nowa i tym razem będzie inaczej? Być może małżonek obiecywał, że to „ostatni raz”, lecz po kilku dniach okazywało się, że nadzieja na przemianę znowu gaśnie. Niejedna historia może przekonywać, że człowiek z biegiem czasu wcale się nie zmienia. Ale czy można powiedzieć, że nikt i nigdy?
Z pewnością nieraz słyszeliśmy utarte powiedzenie, że „ludzie się nie zmieniają”. Być może sami je powtarzaliśmy, zwłaszcza gdy przeżywaliśmy trudne chwile. Przekonanie o braku możliwości ludzkiej przemiany zazwyczaj wynika z zawodu na drugim człowieku, szczególnie takim, który już niejeden raz obiecywał poprawę, nowy początek i zaprzestanie wyrządzania krzywdy. Różne bolesne doświadczenia sprawiają, że naprawdę można stracić wiarę w człowieka. Każdy przecież ma swoje granice i moment, w którym musi powiedzieć: stop.
„Dosyć” nie oznacza braku nadziei
Asertywne powiedzenie „dosyć” nie oznacza jednak wyroku wydanego na człowieka, który zawiódł. Za tym słowem często idą konkretne, trudne decyzje, bolesne dla obu stron. Niejedno „dosyć” kończy się zakończeniem relacji i rozstaniem, zerwaniem kontaktu czy postawieniem twardych granic. Takim decyzjom często towarzyszą słowa będące wyrazem utraty nadziei: „nigdy nie wyjdzie z alkoholizmu”, „już zawsze będzie zdradzać”, „będzie kłamcą do końca życia”. W cierpieniu spowodowanym rozczarowaniem bliską osobą można zamknąć ją wówczas w dotychczasowych schematach, nie pozostawiając miejsca na przemianę. Ostatecznie wielu z nas nie potrafi już uwierzyć, że człowiek może trwale zmienić swoje postępowanie.
W dawaniu szansy również można popaść w skrajność, naiwnie ulegając manipulacjom i gołosłownym zapewnieniom, że „to już więcej się nie powtórzy”. Od razu przychodzą na myśl sytuacje ofiar przemocy, które zamiast od razu szukać pomocy, często przez długi czas żyją złudną nadzieją na zmianę postawy sprawcy i poprawę własnego losu. Wiara w to, że człowiek może się zmienić, nie oznacza zatem obowiązku czekania na tę przemianę za wszelką cenę.
Trudniej zmienić reputację niż własne życie?
Osobiste doświadczenia mogą sprawiać, że łatwo etykietujemy innych na podstawie dawnych czynów. Jeżeli ktoś przed laty zawiódł rodzinę, przegrał z nałogiem alkoholowym, narobił długów czy oszukiwał, przez kolejne lata może być postrzegany przez otoczenie jako pijak czy kłamca. Taką reputację niezwykle ciężko później odczarować. Z jednej strony można powiedzieć, że za błędy ponosi się odpowiedzialność. Z drugiej strony należy zadać sobie pytanie: czy w życiu, podobnie jak w grze, mamy tylko kilka szans, których utrata kończy się wielkim napisem „GAME OVER”? Być może czasami łatwiej jest się zmienić, niż przekonać innych, że ta zmiana rzeczywiście się dokonała.
Przeszłość nie bez powodu bywa wykorzystywana do szantażu oraz niszczenia czyjegoś wizerunku. Po latach wyciąga się najciemniejsze wątki życiorysu, aby przekonać innych, że ktoś nie jest tym, za kogo się dziś podaje. I rzeczywiście są przypadki, kiedy ujawniane są poważne przestępstwa, których sprawcy powinni ponieść konsekwencje. Jednak bywają to także błędy ludzi, którzy podjęli wiele wysiłku, by naprawić swoje postępowanie. Niestety społeczna stygmatyzacja rzadko pozwala im zostawić przeszłość za sobą, pomimo wyraźnych dowodów na to, że naprawdę stali się innymi ludźmi.
Krótkie zdanie mówiące, że ludzie się nie zmieniają, może w rzeczywistości odbierać człowiekowi szansę na pozostawienie dawnych błędów za sobą i rozpoczęcie od nowa. Bo jak przekonać kogoś do odejścia od złego, jeżeli pokazujemy mu, że jego przemiana w praktyce nie ma żadnego znaczenia i już zawsze będzie oceniany przez pryzmat poprzedniego życia?
A czy ty jesteś tym samym człowiekiem?
Podważanie możliwości zmiany człowieka może mieć ogromne konsekwencje, ponieważ nie dotyczy tylko pojedynczych osób, ale szerzej całego społeczeństwa. Warto jednak spojrzeć także na własne życie. Jeżeli mówię, że ludzie się nie zmieniają, to czy jestem gotowy stanąć przed lustrem i powiedzieć: nie wygram z moimi wadami, moje życie się nie zmieni, a jutro nigdy nie będzie lepsze niż wczoraj?
Wystarczy zastanowić się głębiej, czy dzisiaj na pewno jestem tym samym człowiekiem, którym byłem dziesięć, dwadzieścia czy trzydzieści lat temu. Czy chciałbym, aby przekreślono całą dotychczasową pracę i wysiłek wkładany w stawianie kolejnych kroków na drodze do poprawy własnego „ja”?
Nieprawdą jest twierdzenie, że ludzie się nie zmieniają. Zmieniają się na gorsze, ale i na lepsze. Może nie zawsze są to spektakularne przemiany, a częściej małe kroki prowadzące do lepszego jutra. Nie każdemu się uda. Wielu nie wytrwa w swoich postanowieniach i obietnicach poprawy. Nie zawsze warto też po raz kolejny wierzyć w te same zapewnienia, że od teraz będzie lepiej. Można więc stwierdzić, że ktoś się nie zmienił, ale nigdy nie można powiedzieć, że zmienić się już nie może.
Skomentuj artykuł