Najpierw my, potem inni. Czy kard. Wyszyński się mylił?

Fot. Janusz Trocha - (1981-06-05). Tygodnik Solidarność (10): 1.http://dominusvobis.blogspot.com/2009/03/cardeais-criados-por-pio-xii-consitorio_12.html, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=12221811/Flickr archidiecezji krakowskiej

„Nie oglądajmy się na wszystkie strony. Nie chciejmy żywić całego świata, nie chciejmy ratować wszystkich. (…) Chciejmy pomagać naszym braciom, żywić polskie dzieci, służyć im i tutaj przede wszystkim wypełniać swoje zadanie – aby nie ulec pokusie «zbawiania świata» kosztem własnej ojczyzny”.

Te słowa kardynała Stefana Wyszyńskiego, wypowiedziane podczas wigilijnego przemówienia do kapłanów w 1976 r., są dziś cytowane na prawo i lewo jako argument przeciwko pomocy Ukrainie. Zdaniem części internautów wysyłanie pomocy charytatywnej do naszych wschodnich sąsiadów – na przykład w postaci generatorów prądu – jest sprzeciwianiem się dziedzictwu Prymasa Tysiąclecia.

Nic bardziej mylnego. Sądzę, że prymas Wyszyński byłby dziś jednym z pierwszych, którzy wzywaliby do pomocy Ukrainie, i sam by ją organizował – podobnie jak czyni to obecny prymas. Kardynał Wyszyński sam przeżył wojnę i doskonale wiedział, jak to jest zostać samemu z bezmiarem cierpienia. Z pewnością nie pochwaliłby wykorzystywania swoich słów jako pretekstu do odmowy pomocy cierpiącym.

Jednak nie prymasem myślą ci krytycy. Jedyną słuszną wykładnią ordo caritatis nie są dla nich pisma św. Tomasza z Akwinu, lecz przemówienie Jarosława Kaczyńskiego, który w 2015 r. z mównicy sejmowej tłumaczył, jak powinniśmy tę zasadę rozumieć. Jego zdaniem można ją streścić następująco: „najpierw najbliżsi, rodzina, później naród, a później inni”. Słowa te szybko zestawiono z wypowiedzią kard. Wyszyńskiego i w ten sposób narodziła się nowa, „prawilna” wykładnia ordo caritatis, która nijak ma się do nauczania św. Tomasza, Kościoła i Ewangelii.

DEON.PL POLECA


Co na to św. Tomasz i bł. Stefan Wyszyński?

Jako argument przeciwko pomocy Ukrainie przywołuje się dziś słowa wypowiedziane pięćdziesiąt lat temu, w zupełnie innym kontekście historycznym i społecznym. Prymas przedstawiał bowiem zasadę ordo caritatis w opozycji do ordo oeconomicus. Jak trafnie zauważa na łamach „Więzi” bp Krzysztof Zadarko, socjalizm drenował wówczas polską gospodarkę na rzecz innych krajów bloku wschodniego i samego ZSRR, pustosząc kraj i pogłębiając biedę społeczeństwa.

W tym kontekście prymas Wyszyński przywołał zasadę ordo caritatis, chcąc zwrócić uwagę rządzących na fakt, że w pierwszej kolejności powinni zatroszczyć się o dobro Polaków, ponieważ ich podstawowe potrzeby nie były zaspokojone. Polska pogrążona była w głębokim kryzysie ekonomicznym, targana falami strajków. Prymasowi chodziło o dobro rodaków, a nie o rezygnację z pomocy potrzebującym spoza kraju.

Dziś, po ponad dwudziestu latach obecności w strukturach Unii Europejskiej, gdy – mimo wszystkich zaniedbań i problemów – żyje nam się najlepiej w historii, nie ma mowy o stosowaniu zasady ordo caritatis jako argumentu przeciwko pomaganiu Ukrainie. Słowa kardynała Wyszyńskiego zostały wyrwane z kontekstu, zmanipulowane i instrumentalnie użyte do uzasadniania nacjonalistycznej niechęci wobec pomocy.

Nie trzeba silić się na własne interpretacje tego, co prymas miał na myśli – sam bowiem wyjaśnił swoje słowa. Mówił: „jeżeli nasze dzieci będą otoczone opieką, należycie odżywione i wychowane – nie mówię już o dobrobycie, ale przynajmniej o tym, co jest konieczne – to naród polski nie odmówi swojej pomocy innym potrzebującym ludom”.

Z kolei w przemówieniu z 1974 r. prymas Wyszyński wprost odwoływał się do zasady ordo caritatis, podkreślając, że wymaga ona od polityka, aby „w miarę zaspokajania i nasycania najpilniejszych, podstawowych potrzeb własnych obywateli rozszerzał dążenie do niesienia pomocy na inne ludy i narody, na całą rodzinę ludzką”.

Cytatów tych jednak nie znajdziemy w licznych wpisach na X. Dlaczego? Ponieważ słowa te jednoznacznie pokazują, że prymas nie miał na myśli tego, co przypisują mu współcześni internetowi „mędrcy”, posługujący się jego słowami nie po to, by coś zrozumieć, lecz niczym pałką do okładania politycznych przeciwników.

Co naprawdę oznacza zasada ordo caritatis?

Jest to termin zaczerpnięty z teologii moralnej św. Tomasza z Akwinu i w istocie oznacza coś przeciwnego do tego, co dziś bywa mu przypisywane. Zasada ta nie powstała po to, by zatrzymać się na sobie i własnych potrzebach, lecz – wręcz przeciwnie – by nie zapominać o innych. Św. Tomasz uważał, że każdy chrześcijanin powinien troszczyć się o wszystkich, a w sposób szczególny o najbardziej potrzebujących.

Jeśli ograniczyć tę zasadę do pomocy bliźnim, oznacza ona w pierwszym rzędzie obowiązek wsparcia tych, którym grozi śmierć lub potępienie i którzy nie są w stanie sami sobie pomóc. W kolejnym kręgu znajdują się osoby w równie dramatycznej sytuacji, które mogą jednak ratować się jedynie kosztem heroicznych wysiłków. Dopiero na końcu pojawiają się zwykłe potrzeby bliźnich, którym można zaradzić bez nadzwyczajnego poświęcenia.

Widzimy więc wyraźnie, że w tomaszowym rozumieniu ordo caritatis Ukraińcy zmagający się z rosyjską agresją – codziennie zabijani, pozbawiani domów i bezpieczeństwa – znajdują się nie na końcu tej listy, lecz na jej początku. Zarówno Ewangelia, jak i tradycja oraz nauczanie Kościoła nie pozostawiają w tej kwestii żadnych wątpliwości. Chyba że za autorytet w sprawach św. Tomasza uznamy nie jego samego ani nauczanie Kościoła, lecz Jarosława Kaczyńskiego.

Wykrzywione rozumienie zasady ordo caritatis ma wręcz diabelski zapach, ponieważ z porządku miłości czyni porządek nienawiści. Jak zauważa ks. Mirosław Tykfer, taka wykluczająca „miłość” w istocie sprowadza się do nienawiści. „To nic, że nie przejawia się ona silnym uczuciem odrzucenia. Może właśnie dlatego, że jest tak okropnie zimna, racjonalnie wykalkulowana, wyreżyserowana w teatrze pozorów chrześcijańskiej otwartości i ostatecznie wyliczona miarami cedzonej miłości według skrajnie zniekształconego rozumienia zasady ordo caritatis, ta zamknięta na innych «miłość» staje się źródłem przerażającej pogardy” – pisał ówczesny redaktor naczelny „Przewodnika Katolickiego”.

DEON.PL POLECA


Utopia kolektywistycznego indywidualizmu

Pomijając absurdalne przekręcanie ordo caritatis przez internetowych ekspertów, warto na koniec zauważyć, że ich rozumienie tej zasady jest po prostu utopijne. Zakłada ono, że najpierw wszyscy „nasi” muszą mieć w pełni zaspokojone potrzeby, a dopiero potem można zainteresować się „innymi”. Taki moment nigdy nie nadejdzie. Już sam Jezus przypomina w Ewangelii, że ubogich zawsze będziemy mieć u siebie (por. J 12,8). W praktyce taka postawa prowadzi do izolacjonizmu i egoizmu. Jest sprzeczna z Ewangelią i deformuje ludzkie sumienia.

Kościół od dziesięcioleci pomaga Polakom na wielu płaszczyznach – systematycznie, mądrze i odpowiedzialnie. Fakt, że dziś jako Polacy pomagamy Ukraińcom w dramatycznej sytuacji, jest czymś naturalnym i godnym najwyższego uznania. Prawdziwym naruszeniem zasady ordo caritatis byłoby ignorowanie realnych potrzeb Polaków na rzecz Ukraińców – nic takiego jednak nie ma miejsca.


Jezus wzywa do miłosierdzia wobec każdego, bez względu na narodowość czy pochodzenie. W Piśmie Świętym nie ma żadnego ograniczenia uczynków miłosierdzia do „swoich”. Przeciwnie – przypowieść o miłosiernym Samarytaninie jasno pokazuje, że bliźnim jest każdy cierpiący, także obcy. Chrześcijańska wiara oraz katolickie nauczanie o godności osoby ludzkiej i solidarności nie pozostawiają tu wątpliwości.

Kościół konsekwentnie podkreśla tzw. preferencyjną opcję na rzecz ubogich. Nie jest to wybór polityczny ani ideologiczny, lecz naśladowanie Chrystusa, który „stał się ubogim, aby nas ubóstwem swoim ubogacić” (2 Kor 8,9). Opcja ta nie dotyczy jednej grupy narodowej czy etnicznej – obejmuje wszystkich słabych, zranionych i najbardziej potrzebujących: ubogich, chorych, wykluczonych i uchodźców. Pomoc Ukraińcom w obliczu wojny doskonale wpisuje się w tę logikę. Cierpiący ludzie, niezależnie od paszportu, zasługują na wsparcie, ponieważ Kościół od początku działa na rzecz ich ulgi, obrony i wyzwolenia (por. KKK 2448).

Papież Franciszek wielokrotnie ostrzegał przed „kolektywistycznym indywidualizmem”, który chroni wyłącznie „swoich”, a resztę ubogich pozostawia bez pomocy. Taka postawa prowadzi do coraz większego zamknięcia i ostatecznie do troski wyłącznie o własny interes.

Łukasz Sośniak SJ

Absolwent filologii polskiej, dziennikarstwa i teologii. Pracował w Gazecie Częstochowskiej, Radiu Jasna Góra i Radiu Watykańskim. Obecnie dyrektor jezuici.pl, autor Podcastu Jezuickiego i Męskiego Punktu Widzenia. Jego pasją i sposobem na relaks jest czytanie książek i jazda na rowerze.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Najpierw my, potem inni. Czy kard. Wyszyński się mylił?
Komentarze (22)
ES
~Ewa Słota
17 lutego 2026, 09:37
List. Św. Jakuba (5, 4-5) ,, Oto woła zapłata robotników, żniwiarzy z pól waszych, którą zatrzymaliście, a krzyk żniwiarzy doszedł do uszu Pana Zastępów. Żyliście beztrosko na ziemi i wśród dostatków tuczyliście serca wasze w dniu rzezi. List Św. Jakuba (5, 1-7). ( Od nowa czytam Listy Św. Jakuba ufff są mocne- czyli w sam raz na Czas Wielkiego Postu). Pozdrawiam Ojca Wacława.
JG
~Jefte Gileadczyk
14 lutego 2026, 11:25
Nigdy nie będzie też takiej sytuacji, w której dobrobyt byłby na tyle mały, by móc zastosować słowa kard. Wyszyńskiego, chyba że cofniemy się do epoki kamienia łupanego, więc można pokusić się o stwierdzenie, że słowa Prymasa Tysiąclecia nie mają sensu. Podobnie czas ich wypowiedzenia to nie tylko czas realnego socjalizmu, w którym wywożono na wschód nasz majątek, ale czas wyraźnego rozwoju gospodarczego za Gierka. Podobnie dzisiaj mamy rozwój gospodarczy, a jednocześnie międzynarodowe korporacje wyprowadzają pieniądze z Polski. Konkluzja może być więc taka: pomagajmy innym, ale nie zapominajmy, by uporządkować sprawy na własnym podwórku, gdyż niegodzi się, by z pilnym przypadkiem czekać rok na termin u lekarza :)
~Piotr Żesniak
13 lutego 2026, 04:47
Nazistowskiemu państwu ukraińskiemu nie należy pomagać, ludziom owszem, ale dopiero po przyznaniu się do Rzezi Wołyńskiej i prośbie o wybaczenie.
ES
~Ewa Słota
12 lutego 2026, 19:38
Ewangelia: Głodnych nakarmić, spragnionych napoić, Przybyszów przyjąć, Chorych odwiedzać. Ale jest także upomnienie: Biada wam bogaci, syci, dobrze się mający " uciechy życiowe". To Biada w której Jezus ostrzegał nas i każdego kto nie widzi tego biednego, nagiego - a sam sobie dogadza. Ewangelia o Bogaczu i Łazarzu. Nie dziwię się, że niektórzy z Państwa, To BIADA - Przypominają. Człowieku bawisz się, upijasz, rozbijasz super autami- a twoi BLIŹNI giną! WSTYDŹ SIĘ BRACIE, BO BIADA WŁAŚNIE CIĘ DOTYKA - ROZUMIESZ TO?! Jezus często upominał - z ogromną Miłością - ale, to Ewangelia przestroga dla Każdego z nas z każdego Narodu.
GP
~Gryzek Psotnik
12 lutego 2026, 16:40
Jak to wspaniale, że po przeczytaniu tego artykułu nikt nie zna poglądów i sympatii politycznych ojca Łukasza, gdyż artykuł jedynie przypomina tezy św. Tomasza bez deprecjonowania i napastliwości na polityków jednej opcji. Jak to dobrze, że "szczególne umiłowanie ubogich" (hiszp. opcion preferencial por los pobres) nie wymaga takiej egzegezy wobec rozpolitycyzowanych tez, związanych z tym pojęciem, a głoszonych przez inną stronę sporu niż nadmieniana w artykule. Gratulacje
EK
~Ewa Kowalska
13 lutego 2026, 11:27
Zgadzam się. Obiektywizm na najwyższym poziomie :).
JG
~Jefte Gileadczyk
11 lutego 2026, 22:41
Zarówno jedna jak i druga strona popada w skrajność. Tymczasem wraz z pojawieniem się uchodźców pojawiły się na polskich drogach nad wyraz wypasione jak na biedotę auta z ukraińskimi tablicami, a w ogarniętej pożogą wojny krainie błękitnego nieba i złotych zbóż Ukraińcy nie tylko giną strzelając na froncie, ale pięknie bawią się strzelając szampanami w Bukovel :) Czy zaś naród popijający z uśmiechem kolorowe drinki jest narodem, który przymiera głodem i żyje w biedzie? :) Owszem, na Ukrainie toczy się wojna, ale nie cała Ukraina jest nią ogarnięta. Tak samo jak nie wszyscy Ukraińcy to nie mający perspektyw uchodźcy, gdyż wielu z nich to uchodźcy-bieznesmeni lepiej radzący sobie w warunkach III RP niż niejeden Polak nieborak :)
RS
~Radek S.
12 lutego 2026, 14:14
Tak , jest Pan dobrze rozeznanym Sędzią , mam jednak nadzieję, że pozwoli mi Pan udzielać pomocy , gdy poczuję , że tego chcę. Ja , gdy pomagam ,staram się nie wyrokować, lecz kierować zasadą „niech nie wie lewica , co czyni prawica”. Poza tym nie musi Pan rozumieć rzetelnie przeprowadzonej wykładni, będącej obroną Prawdy.
SX
Stanisław X
12 lutego 2026, 16:32
Nie rozumiem co próbuje Pan osiągnąć przez zwracanie uwagi na to, że są Ukraińcy pijący szampana czy jeżdżący drogimi autami. Jeżeli postuluje Pan warunkowanie pomocy umęczonemu i cierpiącemu narodowi przez zwracanie uwagi, że są wśród nich tacy, co nie potrzebują pomocy, to chyba nie muszę mówić, że jest to kompletnie niechrześcijańska racjonalizacja chęci wymigania się od chrześcijańskiego obowiązku. Domaganie się, by nikt na Ukrainie nie urządzał imprezy ani żeby żadne bogate ukraińskie auto nie jeździło po Polsce zanim zacznie się pomagać, to wymóg równie nierealistyczny co przedstawiony w artykule warunek, że zaczniemy pomagać innym jak wszyscy w Polsce będą mieć spełnione wszystkie potrzeby.
JG
~Jefte Gileadczyk
12 lutego 2026, 19:28
Dlaczego miałbym zabronić wspierać komuś organizację pomocy? Być może sam jej udzieliłem? :) Zwracam tylko uwagę na fakt, że jedni mówią "w ogóle nie pomagajmy", a drudzy kreują rzeczywistość, w której Ukraińcy to tylko ludzie bez pieniędzy i perspektyw. Jeśli ktoś wyciąga z tego wniosek, że jestem przeciw pomocy, albo że domagam się od Ukraińców życia w żałobie, to zanim odmierzy mi prawniczą linijką niechrześcijańską postawę niech lepiej popracuje nad plastycznością w myśleniu :) Można nie udzielać pomocy Ukrainie, bo żywi się do niej nienawiść, ale wspieranie Ukrainy podszyte nienawiścią do Rosji jest chyba równie nieewangeliczne? :) Dzisiaj Jezus posłużyłby się figurą nie Samarytanina, ale Ukraińca, a może... Rosjanina? Albo raz jednego, a raz drugiego? Jeśli pomógłbym potrzebującemu Rosjaninowi okazując mu miłosierdzie i zlitowanie, to byłbym okrzyknięty rusofilem i agentem Moskwy :) Staliśmy się po prostu nieludzcy jako ludzie :)
RK
~Ryszard Kubiak
11 lutego 2026, 18:17
Dopóki komunista Czarzasty jest marszałkiem Sejmu nic nam ze strony Putina nie grozi.
PR
~Ppp Rrr
11 lutego 2026, 10:23
Pomaganie Ukrainie JEST w naszym własnym interesie - nawet, jeśli ktoś nie widzi innych powodów, by to robić, to powinien tę pomoc wspierać/popierać. Im Rosja dalej od nas i słabsza - tym lepiej dla całej wschodniej Europy. Pozdrawiam.
JS
~Jakub Szymczyk
11 lutego 2026, 00:59
Zastanawiam się czy braunoidy i inne osoby, które mają problem z pomocą Ukrainie, są gotowe do służby wojskowej? Albo czy są gotowe na to, że ich bliscy będą wzywani do woja pod przymusem, a im zostaną podniesione podatki w związku z pilnymi wydatkami obronnymi. Dzięki kolosalnej ofierze ukraińskiego narodu mamy względny spokój na granicach. Ruscy mówią wyraźnie, że chcą nas w swojej strefie wpływów. Pomagając Ukrainie pomagamy samym sobie.
EK
~Ewa Kowalska
11 lutego 2026, 17:16
"Braunoidy" - cóż za język miłości, szacunek! Nie, to nie jest nasza wojna, Ukraińcy bronią swojego kraju, nie Polski!
JG
~Jefte Gileadczyk
11 lutego 2026, 22:25
Nie każdy kto jest przeciw pomocy Ukrainie jest za Braunem. Są ludzie za pomocą Ukrainie, którzy konsekwentnie idą krok dalej, czyli w ramach wojny z Rosją odesłaliby ukraińskich mężczyzn do Zełeńskiego, aby wzmocnić front, zaś kobietom, starszym, chorym i dzieciom daliby możliwość zostania u nas. Taka polityka byłaby o wiele skuteczniejszym przeciwdziałaniem wobec rosyjskich zakusów, dlatego ciężko zrozumieć dlaczego pozwala się u nas osiedlać mężczyznom w sile wieku, których obecność nad Wisłą osłabia frontowe siły Ukrainy? :)
SX
Stanisław X
12 lutego 2026, 16:14
Oczywiście, że intencją Ukraińców jest obrona swojego kraju, ale tak się składa, że w ten sposób bronią też Polski. To naprawdę jest oczywiste, a odmawiając Ukrainie pomocy nie tylko jesteśmy żałosnymi wymówkami chrześcijan, ale działamy też na szkodę naszego własnego kraju. Prawda jest taka, że Ukraińcy w Polsce nie mają większego udziału w przestępczości niż Polacy, ratują przynajmniej trochę tragiczną strukturę wiekową i sytuację demograficzną naszego państwa, a także zasilają naszą gospodarkę (bo owszem, badania wykazały, że gospodarka więcej zyskuje na Ukraińcach w Polsce niż traci). Ważniejsze dla chrześcijanina powinno być po prostu bezinteresownie pomóc potrzebującym, ale jeśli potrzeba cynicznych wykalkulowanych argumentów, żeby Polaków przekonać, to tych również jest pełno.
SX
Stanisław X
12 lutego 2026, 16:16
Naprawdę nie wiem ile jeszcze razy Rosja musi wprost powiedzieć, że jesteśmy ich wrogami, ile jeszcze rosyjskich szpiegów musimy aresztować, ile udanych lub nie zamachów terrorystycznych agenci rosyjscy muszą przeprowadzić w Polsce i ile ataków hakerskich przypuścić na naszą infrastrukturę energetyczną, żeby ludzie przestali gadać głupoty, że "to nie nasza wojna".
JG
~Jefte Gileadczyk
12 lutego 2026, 19:38
Gwoli ścisłości pomoc udzielana ze względu na przeciwdziałanie Rosji nie jest pomocą bezinteresowną, ale zorientowaną na osiągnięcie korzyści :)
RK
~Ryszard Kubiak
10 lutego 2026, 20:56
Pomogę narodowi ukraińskiemu, gdy zdrowe 30-letnie ukraińskie "byczki": wrócą z Polski na Ukrainę, przestaną z uśmiechem na twarzy latać z Polski na wakacje w Grecji, przestaną jeździć po Polsce po spożyciu alkoholu.
SR
~Spod Rzeszowa
12 lutego 2026, 13:27
Kilkaset tysięcy "byczków" naraża się na śmierć na froncie, milionom grozi w każej chwili bomba, rakieta czy dron, ale ze względu na przysłowiowych pięciu czy pięćdziesięciu niesprawiedliwych, dekowników, odmawiasz pomocy
SX
Stanisław X
12 lutego 2026, 16:20
Niskolotne racjonalizacja bezduszności: "nie pomogę potrzebującym, bo niektórzy ludzie tej samej narodowości jeżdżą po pijaku, a inni latają na wakacje".
HZ
~Hanys z Namysłowa
10 lutego 2026, 20:48
Pamiętam te czasy, potem skończyło się głodem i upokorzeniem narodu,pomoc płynęła do Polski z całego świata,pamiętam tiry z Niemiec,jedni występowali z PZPR,drudzy żądni kariery wstępowali do PZPR,wszystko pamiętam,a dziś w Polsce jest drugą osobą w państwie ten który wstąpił do PZPR w 1983 roku, jeszcze miał nadzieję że partia na czele z Jaruzelskim złapie za przysłowiowy p....k Polaków, jeszcze wierzył w zwycięstwo komunizmu.To może zdarzyc się tylko w Polsce,u nas w Niemczech 4 razy wybierali na wice prezydenta członka SED,Mostów,były 4 głosowania,nie wybrali,w Polsce odwrotnie wybrali,wybrali na marszałka sejmu,dlatego nikt nie ufa Polakom,komuniści widzą nadzieję w Putinie,już widzę ta czerwoną s.... Przy korycie,już jest przy mniejszym korycie,a marzy mu się pierwsze koryto w Polsce,dlatego nie mogłem się zintegrować z Polską,takie zachowanie jest mi obce,Polak potrafi, być niewolnikiem jak pańszczyźniany chłop,boso ale w ostrogach.