Nauczyć się żyć obok siebie jak ludzie wiary

Fot. Gemini Generated

Jesteśmy różni, ale wszyscy jesteśmy ludźmi ducha, czyli de facto na swój sposób wierzącymi. Ateizm nie jest bowiem przeciwieństwem wiary. Jest tylko jakąś jej odmianą. Ma swoje symbole, przekonania i wyznawane prawdy. Nawet ten socjalistyczny ateizm, który bardzo naznaczył naszą historię ostatniego wieku z okładem oraz inne podobne ruchy w zachodniej Europie czy USA były i pozostają odmianą ‘wiary’, a nie jej brakiem. Nauczyć się żyć z tymi różnicami, budować społeczeństwa empatyczne, wspierające i pomnażające dobro wspólne, to jest wyzwanie przed jakim stoimy.

Przekonałem się o tym po raz kolejny ostatnio, kiedy przygotowywałem swoją korespondencję do radia ‘Deon24’ w Chicago o pewnej kontrowersji, która pojawiła się w miasteczku Quincy, nieopodal Bostonu, w stanie Massachusetts. Otóż władze miasta postanowiły wybudować nową siedzibę dla służb (policji i straży pożarnej). Była potrzebna, nikt tego nie kwestionował. Została wybudowana. Problem pojawił się wtedy, kiedy zamówiono i wykonano dwa posągi: patrona Policji – św. Michała oraz patrona Straży Pożarnej – św. Floriana.

DEON.PL POLECA

Konstytucja USA i stanowa ustawa zasadnicza w Massachusetts mówią o tym, że państwo, wszelkie urzędy mają być neutralne w sprawach religijnych. Stanowy Sąd Najwyższy w Massachusetts zakazał zamontowania posągów ‘katolickich świętych’, odsyłając sprawę do ponownego rozpatrzenia. Dlatego też Amerykańska Unia Wolności Obywatelskich w Massachusetts oraz Organizacja Americans United for Separation of Church and State uznały to orzeczenie jako zwycięstwo wolności religijnej i rozdziału Kościoła od państwa.

Władze miasta przekonują, że figury mają przede wszystkim świecki charakter. Chodzi tu o uhonorowanie ludzi, którzy każdego dnia ryzykują życie, służąc lokalnej społeczności. Ponadto archanioł Michał i św. Florian są czczeni nie tylko przez katolików. Ale to nie przekonało stanowego sądu najwyższego.

Sprawa wbrew pozorom wcale nie jest błaha. Inny, podobny ‘kwiatek’ w interpretacji tego rozdziału Kościoła od państwa w USA można zobaczyć w tym, jak państwo, stan, który chce wesprzeć dzieci i rodziny w czasie edukacji, np. w szkole prywatnej, a Kościół w Stanach Zjednoczonych prowadzi wiele placówek edukacyjnych od przedszkoli po uniwersytety, traktuje tę separację. W myśl owego ‘rozdziału’ nie można zrealizować tej pomocy w nauce na terenie szkoły, tylko np. w tymczasowym baraku postawionym gdzieś na parkingu szkolnym. Takie absurdy można by mnożyć.

W Polsce także spotkamy się z podobnymi kuriozalnymi rozwiązaniami. Tak było ze sławetną Komisją Majątkową, która miała na celu doprowadzić do zwrotu nieprawnie zagrabionych przez państwo dóbr różnych Kościołów, w większości katolickich – podkreślam ‘nieprawnie’ przejętych (bez podstawy prawnej, albo wbrew przepisom). A jest to przedstawiane, jakby państwo robiło ‘wielką łaskę’ obdarowując kościoły ze swojej własności. Inny przykład to indoktrynacja i jawna walka z Kościołami w sprawie katechezy w szkołach.

DEON.PL POLECA

Wszystkie te przykłady – oczywiście, można by je mnożyć – pokazują dosyć oczywistą prawdę: ateizm – nawet ten walczący i antykościelny – nie jest przeciwieństwem religii. Jest tylko jej odcieniem. Może trafiać na mniej czy bardziej podatny grunt albo wyrastać na sprzyjającym podłożu polityczno-społecznym. Nie jest jednak areligijny. Ma swoje wierzenia, dogmaty i zasady, którym chce być wierny.

Dlatego też problemem nie jest zdominowanie albo uleganie czemuś – wierze, zwyczajom, czczonym ‘bóstwom’ – lecz to, jak nauczyć się żyć razem obok siebie jako ludzie wiary. Nie jest to zachęta do sakralizacji indywidualizmu, a zwłaszcza różnego rodzaju patologii. Walka siłowa nic nie da. Przekonaliśmy się o tym już w Kościele po doświadczeniach Inkwizycji i Krucjat. To nic nie da, a wszelka przemoc wzbudzi równie niedobre reakcje. Rozwiązaniem może być tylko mądrze przeżywana i pogłębiona osobista wiara otwarta na drugiego człowieka.

Historia uczy nas, że po to, by zbudować wspólnotę empatyczną, wspierającą, dbającą o dobro osobiste i to społeczne, musimy nauczyć się żyć z różnicami, jakie między nami są. To jest dobre i daje dobre owoce, jeśli szanujemy się wzajemnie i dajemy sobie przestrzeń do życia. Uczmy się żyć obok siebie w pokoju, jak ludzie wiary!

DEON.PL

Wcześniej duszpasterz akademicki w Opolu; duszpasterz polonijny i twórca Jezuickiego Ośrodka Milenijnego w Chicago; współpracownik L’Osservatore Romano, Studia Inigo, Posłańca Serca Jezusa i Radia Deon oraz Koordynator Modlitwy w drodze i jezuici.pl;

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Nauczyć się żyć obok siebie jak ludzie wiary
Komentarze (12)
IS
~Isaburo Sasahara
24 sierpnia 2026, 08:24
Czy dobrze zrozumiałem autora? Uważa, że w Quincy powinny stanąć posągi św. Michała i św. Floriana oraz nie ma nic przeciwko temu, by obok stanęły posągi Buddy i Latającego Potwora Spaghetti?
KN
Krzysiek Niepiekło
23 sierpnia 2026, 21:10
Najszczęśliwiej rozwijają się wspólnoty oparte na tej samej wierze i kulturze. Synom diabła jest to drzazgą w oku. Starają się wymieszać wiary i kultury aby nie dopuścić do rozwoju takich wspólnot.
NK
~Nie Katolik
23 sierpnia 2026, 20:36
Empatia to jest umiejętność zrozumienia, jak widzi daną sytuację osoba niezwiązana z Kościołem Katolickim. Weźmy choćby tę nieszczęsną komicję majątkową. Majątki straciło wielu, ale Kościół o nich nie mówił, a jedynie o sobie. A jednocześnie - właśnie chrześcijaństwo uczy przedstawiania interesu innych nad swoje. Ateiści mają uczyć chrześcijańskiej postawy?
KD
~ki dswf
25 sierpnia 2026, 10:05
Kto broni ateistom założenia stowarzyszenia upominającego się o zwrot mienia?
KP
~katolik pomniejszego płazu
23 sierpnia 2026, 14:50
na górnym obrazku brakuje radosnego satanisty - wszak to też człowiek wiary
AS
~Antoni Szwed
23 sierpnia 2026, 13:56
„Religia” pochodzi od łacińskiego „religio”, która może pochodzić od czasownika „religare”: „ponownie związać” coś z czymś, „znowu łączyć”, „przywiązać” lub od czasownika „religere” „być bogobojnym”, „być „pobożnym”. Tylko w przypadku pierwszego łacińskiego czasownika można być przywiązanym do jakichś: idei, poglądów, światopoglądów, mniemań, wyobrażeń itd., w przypadku drugiego czasownika mamy wyraźne odniesienie do jakoś rozumianego Bóstwa (w chrześcijaństwie, judaizmie, islamie itd.), ale nie do ateizmu, który neguje istnienie tegoż Bóstwa. Zatem ateizm nawet w pierwszym znaczeniu nie jest wiarą, bo on z niczym ponownie nie łączy, ateizm nie czymś wrodzonym, lecz czymś nabytym, jest określonym światopoglądem, ideologią. Stąd nie wiadomo jaką definicją „wiary” posługuje się Kosiński, gdyż wszystko wrzuca do jednego worka.
AS
~Antoni Szwed
23 sierpnia 2026, 13:54
Kosiński postuluje, by „nauczyć się żyć z tymi różnicami, budować społeczeństwa empatyczne, wspierające i pomnażające dobro wspólne.” Mówi zatem o tolerancji czyli wzajemnym znoszeniu, choćby w bólu i cierpieniu, ale on idzie krok naprzód i mówi o „wspólnym dobru”. Świetnie! Tylko czym miałoby być to „wspólne dobro” w tak szalenie pluralistycznym społeczeństwie, w którym panuje wszelaka rywalizacja, rozmaite grupowe interesy, nierzadko sprzeczne dążenia itd. Kosiński tego nie wyjaśnia, tylko sugeruje, że byłoby miło, gdyby tak było. Pobożne życzenie. Nie oznacza to jednak, że nie istnieje żadne wspólne dobro. Być może istnieje, ale dzisiejszych skomplikowanych, zwichrowanych czasach bardzo trudno je określić. Być może nawet jest to niemożliwe.
AS
~Antoni Szwed
23 sierpnia 2026, 13:51
Konstytucja USA, na którą powołuje się Kosiński, nie jest dobrym przykładem zachowywania przez państwowe urzędy „neutralności” w sprawach religijnych. Pod koniec XVIII w. była ona tworzona przez tzw. „ojców założycieli”, którzy w większości byli deistami, a nierzadko praktykującymi masonami. Oni nie byli „neutralni” religijnie, wręcz przeciwnie, mieli ściśle określony pogląd na religię chrześcijańską (protestantyzm w różnych odmianach, katolicyzm). Oni w istocie chrześcijaństwo zwalczali. Więc nic dziwnego, że do dziś w USA nie można postawić w miejscu publicznym statuy św. Michała Archanioła. Ustrój USA nie jest „neutralny” religijnie, i owszem, Kosiński go nie pochwala. Rzecz zamyka apelem: szanujmy się nawzajem. Jest to słuszne na poziomie relacji: ja- ty, ale zupełnie się nie sprawdza się sprawdza na poziomie: ja – (moloch) państwo lub struktury międzynarodowe. Tam panuje bezwzględna przemoc i tłamszenie jednostki ludzkiej.
MR
~miki rosh
23 sierpnia 2026, 13:22
Ateizm jest patologią w stosunku do wiary w Boga, ojcze, a nie jakimś wariantem świeckiej duchowości. Ateistów dawnmiej palono na stosie aby podkreślić jak bardzo nie popieramy ich światopoglądu.
EN
~Efrem Niedzielny
23 sierpnia 2026, 12:46
Najwyższy czas odbudować wieżę Babel
EM
~Ewa Maj
23 sierpnia 2026, 11:57
Ja w drobnej, lecz znaczącej sprawie. W artykule jest mowa o indoktrynacji i jawnej walce z Kościołem w sprawie katechezy w szkołach. Katechezy czy lekcji religii? Jeśli sam Kościół nie wie, czym są te lekcje, trudno spodziewać się, żeby jakakolwiek spoleczna rozmowa na ten temat mogła być udana.
ES
~Ewa Słota
23 sierpnia 2026, 10:10
Nie zapominajmy, że to " My" Wszyscy wybieramy Osoby, które będą w Sejmie, Senacie, Rządzie, Ministerstwie ... Prezydentów, Burmistrzów, ... czyli Polityków ( no tak Wszyscy - tylko nie PIS! prawda?) czyli Wybraliśmy - prawda? Nie dziwmy się, że jest jak jest; wyrzucamy Boga ( naszymi głosami) ze szkół, urzędów, z naszego sumienia; aborcja na życzenie, eutanazja wkrótce ... Mamy wolną wolę i rozum - oddajemy swój głos na życie lub na " nieżycie" cóż Polak mądry po ... nie nie "po pigułce po ... Tylko po szkodzie, a szkoda ogromna ... "Życie". Nie nie jestem zwolenniczką partii, ... Jestem za Życiem i bym zniosła wszystkie partie. Jesteśmy Wspólnotą Bezpartyjną - ... Wszystko dla Życia ... Kościół, to ludzie My Wszyscy, Jesteśmy Chrystusowi, a nie partyjni.