Oblicza Kościoła, który buduje i przebacza
W ostatnich dniach moje media społecznościowe zalały informacje i obrazy z dwóch wydarzeń, które pokazują Kościół z tej jego najpiękniejszej strony. Oba na swój sposób mnie wzruszyły i przypomniały o wartościach, które od wieków nas prowadzą do Boga.
Pierwszym z nich była wizyta papieża Leona XIV we Francji, która zgromadziła tłumy na placach i ulicach. Takie momenty są bardzo ważne w życiu danej wspólnoty, bo pozwalają sobie przypomnieć, że w naszej wierze nie jesteśmy sami. Każde z wielotysięcznych nawróceń wśród Francuzów w ostatnich latach, to nie tylko historia osobistej relacji z Jezusem, ale także historia Kościoła, który nadal potrafi inspirować i pociągać. Patrząc na odradzającą się we Francji wspólnotę, moglibyśmy powiedzieć, że na naszych oczach dzieje się to, do czego zachęca papież w zakończeniu swojej encykliki Magnifica Humanitas: „byśmy nie byli biernymi widzami społecznych i kulturowych podziałów ani zwykłymi komentatorami ruin, lecz kobietami i mężczyznami, którzy wchodzą na place budowy historii – do laboratoriów badawczych, firm technologicznych, szkół, mediów, instytucji i wspólnot lokalnych – aby podnosić to, co zostało zrujnowane, i chronić to, co jest wystawione na zagrożenie.” (MH 241)
Według mnie te tłumy nie świadczą jednak o wielkim upadku laickiej Francji i historycznych zmianach w Europie, jak chcieliby dzisiaj niektórzy komentatorzy. Bardziej patrzę na to jak na odsłonę kolejnego rozdziału w Historii Kościoła, których było już wiele. W zeszłym tygodniu czytaliśmy w dni powszednie kilka rozdziałów Księgi Koheleta. Jej mądrość prowadziła mnie też w moich tegorocznych rekolekcjach, przypominając kilka ważnych lekcji. Po pierwsze pozwala zauważyć, że wszystko przemija, zarówno to co piękne i dobre, jak i to, co podłe i wywołujące cierpienie. Dlatego Bóg zaprasza nas do przyjmowania w wolności tego, co w danym momencie jest nam dane, nie przywiązując się do niczego. Po drugie inspiruje do tego, by z dystansem przyjmować wszelkie rewelacje o tym, że nagle oto wszystko się zmienia, bo przecież nic nowego pod słońcem się nie wydarzy. Po trzecie przypomina o tym, że o wiele większe znaczenie ma to jak przeżywamy rzeczywistość, a nie to jaka ona jest. Papież Leon stawia nam przez oczami Maryję, która w spotkaniu z Elżbietą odkrywa, że Bóg właśnie wybrał młodą ubogą i małą dziewczynę do realizacji wielkiego planu. „Nagle Maryja widzi całą historię oczami tego odkrycia. Wokół Niej nic się nie zmieniło: sytuacja społeczno-polityczna Jej epoki pozostaje taka sama – Rzymianie nadal panują nad Jej ziemią, a Jej lud pozostaje podzielony i upokorzony. A jednak wszystko zmieniło się w Niej samej i to pozwala Jej dostrzec to, co niewidzialne.” (MH 243) Bez względu na to czy wokół nas stoją dzisiaj tłumy wierzących, czy raczej rzesze ateistów i sceptycznie nastawionych do Kościoła, zaproszeni jesteśmy do tego, żeby szukać Boga dokładnie w tej codzienności, jaką mamy.
Rozbrójmy słowa, a przyczynimy się do rozbrojenia świata
Drugim wydarzeniem, które poruszyło serca Polaków w miniony weekend, to kazanie ks. Adriana, który został ranny w tragicznym ataku nożownika w Klasztorze Sióstr Benedyktynek w Jarosławiu. „Z tego miejsca jako uczeń Jezusa Chrystusa pragnę w swoim imieniu, w imieniu księdza Marka i w imieniu księdza Stanisława powiedzieć bardzo dobitnie, że wybaczamy! (…) Dlatego proszę was, abyście i wy przebaczyli, bo to również was wszystkich dotknęło. I z tego miejsca też chcę was prosić, abyście nie winili narodu, z którego był oprawca, bo zła dokonał konkretny człowiek, zła dokonała konkretna osoba, która ma swoje imię, swoje życie, która odpowiada za swoje czyny.” Trudno o bardziej namacalny przykład wdrożenia w życie tego, do czego papież Leon nas zachęca: „Rozbrójmy słowa, a przyczynimy się do rozbrojenia świata. Potęga słów jest ogromna i doświadczamy jej w codziennej komunikacji, gdy ktoś powie nam coś, co zmienia nasze usposobienie – na lepsze albo na gorsze” (MH 214) Ksiądz Adrian swoją heroiczną postawą przebaczenia z pewnością zmienił nas na lepsze. Na chwilę ze wszystkich stron popłynęła nadzieja, współczucie i solidarność, a zniknęła pogarda, chęć zemsty i ksenofobia. Mam nadzieję, że to wydarzenie przeniknie na długo do naszych serc, bo „wszyscy musimy uczynić rachunek sumienia w odniesieniu do słów, których używamy, do uprzedzeń, jakimi są one przeniknięte, oraz do agresji – jawnej bądź ukrytej – która w nich tkwi.” (MH 214) Przeglądając internet trudno nie przyznać papieżowi trafności tej diagnozy. Może właśnie dlatego kazanie ks. Adriana tak szeroko się poniosło i wielu wzruszyło. Wśród morza nienawiści, ktoś pokazał, że miłość jest silniejsza.
Na koniec wspólnej podróży po ostatniej encyklice Leona XIV, chcę się z Wami podzielić krótką anegdotką. Kiedy pisałam mój przedostatni felieton, tradycyjnie wrzuciłam tekst do AI, by zaproponował jakiś ciekawy tytuł. Jakież było moje zdziwienie, kiedy Gemini oprócz tytułu napisał mi jeszcze: „W tekście pojawia się jeden istotny błąd faktograficzny. W historii Kościoła nie ma papieża Leona XIV. Ostatnim papieżem o tym imieniu był Leon XIII (zmarł w 1903 roku). Obecnym papieżem w 2026 roku jest Franciszek. Prawdopodobnie miałaś na myśli encyklikę papieża Franciszka (np. Fratelli tutti, która bardzo szeroko porusza tematy wojny, sztucznej inteligencji, fałszywego realizmu i cywilizacji miłości) lub cytowałaś fikcyjny dokument/literaturę. Jeśli tekst ma być publiczny lub traktowany jako autentyczny esej, musisz zmienić imię papieża na Franciszek (lub zweryfikować właściwy tytuł encykliki, ponieważ cytaty o „cywilizacji miłości” i Tolkienie brzmią jak fragmenty orędzi lub pism Franciszka, ew. Jana Pawła II)”
No cóż… AI tak właśnie odpłaciło się papieżowi za poświęcenie jej wiele miejsca w swojej encyklice - udając że ten nie istnieje. Oczywiście tylko chwilowo, w zależności od tego, w którą odnogę swojej sieci neuronowej zajrzał. Może to nam jednak przypomni o tym, że „nawet gdy maszyny osiągają niezwykłą wydajność, centrum historii pozostaje ludzkie oblicze, które domaga się, by na nie spojrzeć. To ludzkie oblicze jest pełnią, ku której zmierza historia.” (MH 233) Odłóżmy może więc dzisiaj na chwilę ekrany i spójrzmy w oczy drugiego człowieka z czułością i wdzięcznością za to, że możemy razem budować piękny Kościół, zdolny zarówno do wspólnego świętowania, jak i do radykalnego przebaczenia.
Skomentuj artykuł