Ślepi na dobro i mroczna wizja świata

fot. depositphotos.com

Wciąż podgrzewana w przestrzeni publicznej kłótliwość produkuje zastępy ślepców, którzy twierdzą, że widzą lepiej niż inni, a tymczasem „własna złość ich zaślepiła” (Mdr 2,21b). Ich świat jest pełen wrogów i zagrożeń, spisków i pułapek, gdzie każdy gest otwartości i hojności jest podejrzany, gdzie każda życzliwość i dobry czyn budzą nieufność. To nigdy nie był mój świat.

Dziś nie brakuje ślepców. Otaczają się murem. Gdy stają się przewodnikami ludzi, zarażają innych ślepotą. Przekonują, że ich ciemny, urojony świat jest tym prawdziwym, tym jedynym? Czy da się przywrócić im wzrok, by dostrzegli poranek i wschodzące słońce, by przestali otaczać się mrokiem?

DEON.PL POLECA




Niektórzy boją się przejrzeć na oczy, bo musieliby przyznać, że ich świat był kłamstwem. Takimi ślepcami w czasach Jezusa byli faryzeusze. Nie widzieli w Jezusie zwiastuna dobrej nowiny, lecz zagrożenie. Jego bezinteresowna dobroć, głoszona nadzieja, miłość większa od prawa, nie mieściły się w świecie stworzonym przez faryzeuszów.

Nierzadko słyszą z ust katolików: Nikomu nie można ufać, każdy chce nas wykorzystać, dookoła jest pełno zdrajców, obcy człowiek to terrorysta, sąsiedzi chcą nas zniszczyć. To wizja ślepca, który nie dostrzega dobra w drugim człowieku. Taki świat opisuje portugalski pisarz José Saramago w powieści „Miasto ślepców”. Wszyscy tracą wzrok. Ulice i sklepy opanowuje chaos. Jest jednak iskierka nadziei w tym mrocznym świecie – jedna osoba nadal widzi. Czy się ujawni? Zachęcam do lektury.

Brakuje dziś wizjonerów, którzy mimo toczących się wojen, rozpoznają na horyzoncie wschodzące słońce. Potrzebujemy ludzi, którzy dadzą nam poczucie bezpieczeństwa, przy których moglibyśmy oddychać pełną piersią, którzy nas zapewnią, że będzie dobrze, że Bóg nad wszystkim czuwa. Nieprawda, że wszędzie czyhają na nas oszuści, że każda wyciągnięta dłoń może okazać się próbą manipulacji, a każde dobre słowo podstępem. Co będzie z naszym chrześcijaństwem, jeśli będziemy doszukiwali się we wszystkim drugiego dna. Tak być nie może.

Człowiek, który karmi się wyłącznie wiadomościami o wojnach, katastrofach, przestępstwach i teoriach spiskowych ryzykuje ślepotą. W jego oczach świat staje się dżunglą, w której obcy tylko czekają, by odebrać mu wiarę, tradycję i majątek. Nie dostrzega ludzkiej dobroci, a tym bardziej miłości, bo jest zajęty walką ze swoimi urojeniami. Jest przesiąknięty lękiem i agresją. Wylewa żółć w internecie czy przy rodzinnym stole. Wciąga innych w mroczną wizję świata.

DEON.PL POLECA

 

 

Taki ślepiec myśli, że jest jedynym, który widzi „prawdę” o złym świecie. Ale on nie widzi świata – on widzi tylko swój własny strach. Zmartwychwstały Jezus nie przychodzi, by go wyśmiać, czy osądzać, ale by wziąć go za rękę i wyprowadzić na światło dzienne z tego bunkra, z tej nory, z tej jaskini. Bo w świetle poranka obok zła istnieje potężne dobro.

W świecie ślepców ten, kto widzi kolory i słońce, jest wykluczany lub uważany za naiwnego optymistę. Ślepcy z lęku tworzą wspólnoty oparte na wspólnym wrogu. Zdarza się, że ktoś, kto mówi: „Spójrz, ci ludzie chcą ci pomóc”, zostaje okrzyknięty zdrajcą lub głupcem. Dla kogoś, kto zbudował całą swoją tożsamość na byciu „ofiarą złego świata”, nadzieja jest przerażająca. Jeśli świat nie jest tak zły, jak myślał, to oznaczałoby, że zmarnował lata na nienawiść i chowanie się w bunkrze. Łatwiej jest więc zanegować światło i pozostać w mroku, niż przyznać się do błędu.

Jezus, przychodząc z Dobrą Nowiną, został przez wielu faryzeuszów odrzucony właśnie dlatego, że ich „ciemny świat” czuł się zagrożony przez światło Ewangelii. Taka ślepota staje się pancerzem, którego nie da się przebić argumentami – może go rozbić tylko autentyczna miłość. Miłość, w której nie ma lęku.

Przykład takiej miłości odnajdujemy w postaci księcia Myszkina z powieści „Idiota” Fiodora Dostojewskiego. Myszkin patrzy na świat z dziecięcą ufnością. Wchodzi w środowisko petersburskich elit, rządzonych przez cynizm, chciwość, lęk przed ośmieszeniem i wzajemną nienawiść. Ludzie ci żyją w urojonym świecie zagrożeń. Są przekonani, że każdy chce ich wykorzystać, a miłość to tylko jedna z form posiadania lub upokorzenia. Ich serca są zimne i nieufne. Kiedy pojawia się Myszkin ze swoją prostotą i dobrocią, otoczenie reaguje na niego agresją lub kpiną. Nazywają go idiotą, bo w ich świecie ktoś, kto nie spiskuje i ufa bezgranicznie, musi być upośledzony. Jego pogodne podejście do wszystkiego jest dla nich niezrozumiałe i drażniące – jak światło, które razi ich chore oczy. Myszkin nie obraża się. Jest w stanie dostrzec w tych zakłamanych ludziach jakieś ukryte dobro. Kocha ich, mimo że go ranią. Nie próbuje ich przegadać argumentami – on po prostu przy nich jest i szczerze im współczuje. W postawie Myszkina nie ma cienia lęku przed złem, jest tylko czysta, nieraz bolesna miłość. Niewielu zobaczy w takim człowieku proroka. Większość okrzyknie go idiotą. Czy taki los czeka dziś każdego, kto patrzy z optymizmem w przyszłość?

Trudno oczywiście wymagać od ludzi, którzy doświadczają okrucieństwa wojny i cierpią z powodu niesprawiedliwości, by nie tracili pogodnego oblicza i ufnego spojrzenia. Potrzebują jednak kogoś, kto patrzy poza horyzont i przypomina im słowa Jezusa: nie trwóżcie się (Mk 13,7) i nie traćcie nadziei. Nie dajmy się zwieść możnym tego świata, którzy chcą, abyśmy się nawzajem zabijali. Po burzy przychodzi tęcza, która przypomina, że ostatnie słowo należy do miłującego nas Boga. Mrok grobu nie zgasi światła Zmartwychwstania.

Dyrektor Europejskiego Centrum Komunikacji i Kultury w Warszawie Falenicy. Redaktor portalu jezuici.pl Studia teologiczne i biblijne odbył na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, a studia z zarządzania oświatą na Uniwersytecie Fordham w Nowym Jorku. Pracował we Włoszech jako wychowawca w ośrodku dla narkomanów oraz prowadził w Gdyni Poradnię Profilaktyki Uzależnień. Przez 21 lat kierował placówką doskonalenia nauczycieli Centrum Arrupe, w latach 2002-2007 był dyrektorem Gimnazjum i Liceum Jezuitów w Gdyni, a w latach 2019-2024 socjuszem Prowincjała. Autor książek z dziedziny edukacji i duchowości. 

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Ślepi na dobro i mroczna wizja świata
Komentarze (7)
ES
~Ewa Słota
28 marca 2026, 10:48
Listy są pełne Miłości i troski o Zbawienie każdego człowieka. Nigdy nie odczułam w "nich" wywyższania się - Apostołowie byli Pokornymi Ludźmi, cierpieli i znosili, To cierpienie ... tak jak Jezus ponieśli śmierć ... Święty Paweł głośno mówił o Swoim Nawróceniu i "prześladowaniu" Chrześcijan. Szaweł a potem Paweł Apostoł miał świadomość własnych słabości - i Mocy Jezusa czerpał Siłę od Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego Pana - to Pokora, bo nie "ze swego"- lecz z Jezusa przez Jezusa Mocą Jezusa " przejrzał" - a potem Świadczył o Jezusie o Zbawicielu jako Apostoł. Sam by nie uniósł własnej grzeszności i Misji Głoszenia Ewangelii. Święty Paweł oddał wszystko i grzech i Powołanie- Jezusowi, to Pokora i Odwaga i dawniej i dziś.
ES
~Ewa Słota
27 marca 2026, 19:56
Bardzo lubię Listy Św. Pawła Apostoła, Św. Jakuba, Św. Judy Tadeusza, Św. Jana. Często do " nich "zaglądam i myślę co dzisiaj przekaże mi Apostoł? Moje wrażenie; jest różne; raz radosne, innym razem trochę szokujące... Innym doznaję duchowego wstrząsu na słowa pełne upomnienia i zachęty do Nawrócenia. Przyznam, że nigdy nie doznałam " rezygnacji"- ciemnych myśli. Choć napomnienia są częste i ... trafne co do mojej " grzesznej" osoby. Przyznam mam słabość do Św. Pawła Apostoła " cóż" niech karci, grzmi ... , jeśli, to dla mojego Uświęcenia i Zbawienia koniecznie. Polecam Apostołowie są" Super" nawet- gdy dostaję duchowe " lanie".
MB
~Milon Białoszewski
28 marca 2026, 08:15
Listy Apostolskie są niezwykle niekulturalne i aroganckie jak na dzisiejsze standardy. Pełno w nich pogróżek, gniewu, uważania siebie za najwyższy autorytet wiary.
WN
~Wincenty Nowak
27 marca 2026, 15:54
Proszę jeszcze dopowiedzieć Ojcze jak skończył Myszkin, co wyniknęło z Jego ostatniego wyboru i jakie jest przesłanie powieści biorąc pod uwagę powyższe.
Wojciech Żmudziński SJ
27 marca 2026, 19:02
No cóż, brutalny świat go zniszczył. Jezus skończył na krzyżu, a Myszkin w szpitalu psychiatrycznym.
WN
~Wincenty Nowak
27 marca 2026, 21:40
No i wybierając jedną kobietę unieszczęśliwił inną, której dał już wcześniej pewne słowa i obietnice. Ponieważ realia ziemskie nie są realiami niebiańskimi. Proszę wybaczyć przytyk osobisty (albo nie przytyk, ale uwagę) - bardzo szanuję Ojca działalność i tę duchową i tę terapeutyczną i tę po prostu ogólnie - pro ludzką. Od jakiegoś czasu śledzę Ojca publicystykę i mam wrażenie (WRAŻENIE - nie uzurpuję sobie posiadania obiektywnej prawdy), że wiem o co Ojcu chodzi, ale podaje to Ojciec w tak, gwałtowny i nie cierpiący sprzeciwu i dialogu sposób, że myśli i kwestie piękne - odstręczają (choćby teksty na 15 sierpnia, czy traktujący o Dorothy Day). Mówię za siebie (cz.1).
WN
~Wincenty Nowak
27 marca 2026, 21:48
(cz.2) Czasem po prostu mam wrażenie, że przykłada Ojciec do jakiegoś złożonego procesu, czy nurtu odpowiedni stempel "faryzejski", "nienawistniczy", czy "populistyczny" i zamyka w odpowiedniej szufladzie kredensu nie kłopocząc się dłużej badaniem czy warunkowaniem. Wspominam o tym, ponieważ patronem mojej rodziny i moim bliskim niebiańskim przyjacielem jest św. Paweł VI, człowiek z którego dokumentów i myśli aż bije świadomość złożoności i ciężarów procesów cywilizacyjnych, idei. Niektórzy powiadali o Nim "Hamlet z Mediolanu", a On po prostu wiedział, że nie wszystko jest proste i klarowne. Proszę wybaczyć przydługie ględzenie i tym bardziej proszę o wyrozumiałość i wybaczenie, jeśli Ojca w którymś miejscu uraziłem. Jeśli miałby Ojciec ochotę popolemizować ze mną cyfrowo gdzie indziej - mógłbym podać swojego maila redakcji. Z całego serca życzę Bożego Błogosławieństwa :)