Tydzień z życia (niektórych) polskich biskupów

Fot. Depositphotos

Codzienny serwis Katolickiej Agencji Informacyjnej przynosi dużo wiadomości o działaniach poszczególnych członków Konferencji Episkopatu Polski. Jak układają oni swoje życie?

Ogłoszony pod koniec października 1965 r. soborowy "Dekret o pasterskich zadaniach biskupów w Kościele" stwierdza m.in., że w wykonywaniu swych zadań ojca i pasterza powinni oni być "pośród swoich jako ci, co usługują". Ojcowie Soboru Watykańskiego II wskazali, że winni być dobrymi pasterzami, znającymi swe owce i przez nie znanymi. Powinni być "prawdziwymi ojcami, wyróżniającymi się duchem miłości i troski względem wszystkich, tak że ich władzy pochodzącej od Boga wszyscy się z wdzięcznością poddają".

DEON.PL POLECA

 

 

Opublikowany ponad sześćdziesiąt lat temu dokument mówi też: "Całą rodzinę swej trzody niech tak skupiają i urabiają, by wszyscy, świadomi swych obowiązków, żyli i działali we wspólnocie miłości". Dodaje, że by mogli to czynić skutecznie, biskupi "nadający się do wszelkiego dzieła dobrego" (2 Tm 2,21) i "wszystko znoszący ze względu na wybranych" (2 Tm 2,10), "muszą tak swoje życie ułożyć, by dostrajało się do wymagań czasów". To bardzo ciekawe i znaczące wskazanie Vaticanym II, dość rzadko przypominane.

Jak układają swoje życie polscy biskupi? Codzienny serwis Katolickiej Agencji Informacyjnej przynosi dużo wiadomości o działaniach poszczególnych członków Konferencji Episkopatu Polski. Widać, że nie próżnują, zarówno w niedziele, jak i w dni powszednie. O wielu polskich biskupach katolickich można powiedzieć, że są ludźmi w nieustannej drodze. Zarówno na terenie diecezji, w których posługa została im zlecona, jak i poza ich granicami.

"Chcę być absolutnie dla wszystkich, ale życie pokaże, w jaki sposób to czynić" - powiedział kilka dni temu w wywiadzie dla KAI kard. Grzegorz Ryś. A żegnając się z archidiecezją łódzką, której przewodził przez minione osiem lat, mówił: "Bardzo wam dziękuję za wszystkie momenty, kiedyśmy się razem gromadzili wokół Słowa Bożego, bo to jest przepiękne doświadczenie tego Kościoła". Stwierdził również, że gdyby ktoś go pytał o Łódzki Kościół, to przede wszystkim powie, iż to jest Kościół słuchający. "Nie słuchający bzdur, ale słuchający Słowa Bożego" - zaznaczył dotychczasowy metropolita łódzki. Zapewnił też, że będzie Panu Bogu dziękował zawsze, za to, iż "bycie razem w Łodzi miało wymiar absolutnie powszechny". I dodał: "Wezmę ze sobą w sercu obraz tej społeczności, tego miasta, tej diecezji jako społeczności ludzi, którzy potrafią budować zgodę".

Przygotowania do przeprowadzki nie przeszkodziły kard. Grzegorzowi Rysiowi w przewodniczeniu 11 grudnia br. Mszy świętej przy grobie św. Jana Pawła II w Bazylice Watykańskiej. Informację dotyczącą tej Eucharystii KAI zatytułowała w swoim serwisie: "Prezydium Konferencji Episkopatu Polski na Mszy św. przy grobie św. Jana Pawła II". Wspomniane Prezydium KEP, czyli abp Tadeusz Wojda SAC - przewodniczący KEP, abp Józef Kupny - zastępca przewodniczącego KEP i bp Marek Marczak - sekretarz generalny KE od 9 do 12 grudnia br. przebywało w Watykanie. Wymienieni duszpasterze odwiedzili m.in. Dykasterię ds. Duchowieństwa, Dykasterię ds. Biskupów i Dykasterię Nauki Wiary. W programie ich wizyty znalazło się też spotkanie w Sekretariacie Stanu z kard. Pietro Parolinem. Nie zabrakło spotkania z papieżem Leone XIV, w czasie którego Następca św. Piotra został przez Prezydium KEP oficjalnie zaproszony do Polski. "Obecność papieża w Polsce na pewno jest oczekiwana, potrzebna i na tę wizytę liczymy" - mówił potem dziennikarzom bp Marczak.

DEON.PL POLECA


W informacjach dotyczących podróży Prezydium KEP do Watykanu zwracano uwagę, że to już druga wizyta tego gremium u Ojca Świętego w czasie obecnej prezydencji. W ubiegłym roku mniej więcej o tym samym czasie Prezydium KEP spotkało się z papieżem Franciszkiem. "Biskupi liczą na to, że tradycja bezpośrednich spotkań Prezydium KEP z papieżem będzie kontynuowana" - odnotowałą KAI.

W tym samym tygodniu, w którym kard. Ryś żegnał się ze swoją dotychczasową diecezją i przewodniczył Mszy świętej przy grobie św. Jana Pawła II, a Prezydium KEP spotykało się pierwszy raz Leonem XIV i nawiedzało kolejne watykańskie dykasterie, w parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej w Mostku biskup sosnowiecki Artur Ważny wygłaszał podczas peregrynacji Cudownego Obrazu Matki Jasnogórskiej akt skruchy i zawierzenia zranionej wspólnoty. Jej były proboszcz został aresztowany. Prokuratora Okręgowa w Sosnowcu w akcie oskarżenia zarzuciła mu łącznie dziewięć przestępstw seksualnych oraz posiadanie zakazanych materiałów o tematyce pedofilskiej.

Zwracając uwagę, że ostatnie doniesienia medialne na nowo otworzyły rany wspólnoty parafialnej, że cała Polska usłyszała o grzechu, który trwał przez lata, że te słowa, te obrazy w telewizji i internecie, bolą parafian, że czują na sobie spojrzenia innych, pełne oskarżenia lub litości, że wstyd palący policzki stał się ich chlebem powszednim, bp Ważny powiedział: "Dlatego ja, pasterz tej diecezji, staję dzisiaj na czele tego korowodu zgorszenia, wstydu, gniewu, złości i złośliwości, aby osłonić mój Boży lud. Aby powiedzieć: To nie jest wina owiec, że pasterz okazał się wilkiem".

Biskup sosnowiecki mówił także, że słowo "przepraszam" więźnie mu w gardle, bo jest za małe, by pomieścić ludzki dramat. "Przepraszam za każdą noc pełną koszmarów. Za zaufanie, które zostało użyte jako broń przeciwko Wam. Za to, że Kościół, który miał być Arką ocalenia, stał się dla Was pułapką. Przepraszam, że przez lata byliśmy głusi. Że w imię fałszywie pojętego dobra instytucji, nie dostrzegliśmy, że to Wy jesteście tą instytucją najważniejszą - Żywym Ciałem Chrystusa" - wyliczał. A zwracając się do Matki Jezusa oświadczył: "Tu, przed Twoim Obliczem, Matko, składam obietnicę: Koniec z milczeniem. Koniec z ukrywaniem. Koniec z przenoszeniem zła w cień".

Niektórzy komentatorzy zauważyli, że tłem dla tych słów stała się dyskusja wokół dotyczących komisji niezależnych ekspertów do zbadania zjawiska wykorzystywania seksualnego osób małoletnich w Kościele katolickim dokumentów, przygotowanych przez zespół bp. Sławomira Odera. Dyskusja, na którą według Rzecznika KEP jest jeszcze za wcześnie.

Ojcowie zakończonego sześć dekad temu II Soboru Watykańskiego postanowili, że biskupi "muszą tak swoje życie ułożyć, by dostrajało się do wymagań czasów". To bardzo trudny wymóg, ale nieustannie aktualny.

Dziennikarz, publicysta, twórca portalu wiara.pl; pracował m.in. w "Gościu Niedzielnym", radiu eM, KAI

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Tydzień z życia (niektórych) polskich biskupów
Komentarze (8)
KK
~karol karol
19 grudnia 2025, 09:49
Można jeszcze - bo Janek tak bardzo chciał o arcypasterzu Jędraszewskim - przywołać info z Więzi, w którym czytamy, że diecezje abp. Jędraszewskiego i bp. Odera nie płacą składki na Fundację Świętego Józefa. Ciekawe, czy Deonek o tym napisze, czy raczej będzie trwał w ciszy w ramach zintegrowanej informacji pozytywnej o kościele i wystawianiu laurek ekscelencjom.
RK
~Rydzard Kubiak
15 grudnia 2025, 20:46
A brzuchy im rosną...
KK
~Karolina Kubak
15 grudnia 2025, 18:39
Dziękuję. Za rzetelność i dokładność w relacjonowaniu zdarzeń, to dziś rzadkość. Za wyważony spokojny język. Za odwołanie do dokumentów Kościoła. Także za zachętę do refleksji. Również, nad tym, że dostosowanie się do wymagań czasów jest trudem. Także dla biskupów, stojących przed ważnym zadaniem rozliczenia dawnych krzywd. Ważnym, bo bez tego rozliczenia, bez naprawy mechanizmów umożliwiających działanie sprawcom, wydarzać się mogą i niestety wydarzają się kolejne krzywdy. Mam nadzieję, że nie zabraknie głosów wytrwale zachęcających do podjęcia trudu zmiany. Mam nadzieję, że to te głosy przeważą nad głosami szukającymi kolejnej sensacji, okazji do konfliktu, podziału na obozy, sporu, upolitycznienia sprawy Komisji.
JO
Jan Osa
15 grudnia 2025, 12:17
Jaki "piękny" tytuł tego komentarza. Gratuluję Księdzu "pomysłu", jak delikatnie (a może brutalnie!), w "rękawiczkach" wyrazić myśl: Ci dwaj "sztandarowi", "medialni" biskupi tak wiele robią, starają się o swoje lokalne kościoły, "czują zapach owiec", spalają się dla Kościoła (z Rzymu do Łodzi, z Łodzi do Rzymu samolotem). Troszczą się o sprawy Kościoła w Polsce (brak komisji, więc ustanawiają własne komisje), słowem przykłady do naśladowania. A może by tak przykład jakiegoś biskupa "z drugiej strony"? Nie ma żadnego. Czyli wniosek jest jeden. Pozostali biskupi razem wzięci to "nieroby", nie zależy im na owcach, "pasą sami siebie", a nie owce (by użyć porównania z Ezechiela i św. Augustyna). Wspaniale ks. Autorze. Co za finezja, co za obiektywizm! I dopowiedzenie. Inny "medialny" jezuita na pytanie co pozytywnie powiedziałby o posłudze abp Jędraszewskiego, odpowiedział: jedynie to, że mianował nowego rektora seminarium. Dał tym samym świadectwo o sobie. Żenujące.
KK
~Karolina Kubak
15 grudnia 2025, 18:43
Co to znaczy "biskup z drugiej strony"? Z tamtego świata?
JO
Jan Osa
16 grudnia 2025, 17:57
To może jaśniej. Są biskupi postępowi i mniej postępowi. Albo jak kto chce progresiści i konserwatyści. Ci dwaj z artykułu to akurat progresiści. Czyli ci tzw. konserwatyści nic nie robią i nie rozumieją Kościoła i sytuacji Polski. Autor nie znalazł żadnego "dla równowagi"! Wniosek płynie więc jednoznaczny. Takich nie ma. Rzetelność kazałaby przywołać przykład innego jeszcze biskupa. Nie będę wymieniał. Proszę pomyśleć ilu jest ordynariuszy w Polsce.
KK
~Karolina Kubak
17 grudnia 2025, 13:31
Proponuję przeczytać tekst uważniej i policzyć dokładniej. Artykuł relacjonuje pracę pięciu biskupów: Rysia, Ważnego, Wojdy, Kupnego i Marczaka. Którzy dwaj spośród nich to biskupi postępowi? Czy wyczuwam w tym określeniu, zestawionym ze słowem "progresizm", jakiś rodzaj przygany? Nie znajduję w artykule nic, co uzasadniałoby taką przyganę, nawet dla dwóch spośród pięciu wspomnianych biskupów. Nic, co by uprawomocniało wniosek, że "tylko progresiści pracują dla Kościoła, a konserwatyści nie". O potrzebie podjęcia trudu odpowiedzi na wymaganie czasów mówi przywołany Dekret. To nie "progresizm", a sedno pracy duszpasterza. Warto czytać teksty starannie, wchodząc w zaproponowany przez autora kontekst, zapoznając się z zaproponowanym dokumentem lub poświęcając choć chwilę przytoczonym fragmentom. Warto też, zamiast pakietu tanich emocji, wywołanych pobierznym rzutem oka na tekst, ufundować sobie czas uważnej lektury, następnie zaś chwilę refleksji. Luksus, na który dobrze sobie pozwolić.
KK
~karol karol
18 grudnia 2025, 11:36
Janek, masz jak zwykle rację. Też chętnie przeczytałbym w końcu na Deonie tekst o tym, jak Jędraszewski łamał księży w Poznaniu w sprawie Paetza albo w jakim stylu zarządzał krakowską kurią :)